|
3.1.
|
1. obraza przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia, a to:
a) art. 4 kpk i art. 7 kpk, art. 410 kpk, art. 424 § 1 kpk poprzez dowolną i wybiórczą ocenę materiału dowodowego, wbrew jednoznacznej treści - w tej części - opinii biegłego sądowego, iż "sprawcą jest pieszy (...), że przyczyną wypadku było zachowanie pieszego, który wtargnął na jezdnię" (protokół rozprawy z 14.06.2021r., str. 5 - na pytanie prokuratora),
b) art. 167 kpk w zw. z art. 366 § 1 kpk i z art. 413 § 1 pkt 6 oraz § 2 pkt 1 kpk - poprzez zaniechanie zasięgnięcia dodatkowej, uzupełniającej opinii biegłego lekarza sądowego co do charakteru i rodzaju obrażeń ciała doznanych przez pieszego S. M. w sytuacji, gdy:
- w opinii z 8 września 2019r. (wypadek miał miejsce 25 czerwca 2019r.) biegły sądowy lekarz - bez badania pieszego, stwierdził, że "wystąpiły obrażenia spełniające art. 156 § 1 pkt 2 w zakresie długotrwałej choroby, realnie zagrażającej życiu" - czyli nie jest wiadomo nadal czy obrażenia te "spowodowały ciężką chorobę długotrwałą" czy też "chorobę realnie zagrażającą życiu" - jako odmienny rodzaj skutku, zaś Sąd przyjął skutek, który nie jest znany ustawie ("choroba długotrwała, realnie zagrażająca życiu"),
- na rozprawie 10 marca 2021r. S. M. stwierdził, że "nie posiada orzeczenia o niepełnosprawności. Złożyłem ale powiedzieli, że taka sprawność mnie jako emerytowi wystarczy, złożyłem to na ulicy (...) (...) - str. 6 protokołu, Skoro więc pokrzywdzony złożył wniosek do (...) w G. przy ul. (...) - to jest oczywiste, że mieć musiał w tym cel (z określonymi skutkami, w tym prawnymi, z przywilejami, np. ulgi podatkowe, karta niepełnosprawności, parkowanie uprzywilejowane, itd.), a jeżeli orzeczenia nie uzyskał (postępowanie zainicjowane wnioskiem skończyć się musi decyzją - orzeczeniem) - to była logiczna, zgodna z wiedzą i doświadczeniem życiowym informacja dla Sądu - do wystąpienia z urzędu do tegoż Organu i uzyskanie kompletnej dokumentacji, w tym medycznej, a następnie uzyskanie uzupełniającej bądź nowej opinii biegłego sądowego lekarza co do charakteru i rodzaju obrażeń ciała pokrzywdzonego. Te zaś decydują wprost o kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu (art. 177 § 1 kk czy art. 177 § 2 kk) - zatem sformułowany zarzut jest dopuszczalny - art. 427 § 3a kpk,
c) art. 7 kpk w zw. z art. 201 kpk - poprzez uznanie, że opinia sądowo - lekarska z 8 września 2019r. (k. 293-295) "jest logiczna i spójna, a pokrzywdzony odniósł obrażenia spełniające warunki określone w art. 156 § 1 pkt 2 kk "w zakresie długotrwałej choroby realnie zagrażającej życiu", gdy Sąd orzekający w sprawie o spowodowanie występku z art. 177 § 2 kk, opisując ciężkie uszkodzenia ciała przez pryzmat art. 156 § 1 kk - obowiązany jest w wyroku precyzyjnie określić konkretną postać skutku wymienionego w dyspozycji tego przepisu i uzasadnić przyjęte ustalenia, gdyż nie jest wystarczające posługiwanie się jedynie ogólnym pojęciem "ciężkiego uszczerbku na zdrowiu" (np. wyrok SA w Katowicach z 5 lipca 2007r., II AKa 214/07), a to decyduje o kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu i stanowi kardynalną gwarancję procesową,
d) art. 170 § 1 pkt 2 kpk w zw. z art. 7 kpk - poprzez oddalenie w dniu 10 marca 2021r. wniosku obrony o dopuszczenie i przeprowadzenie dowodu z informacji (...), ul. (...) w G. - czy kamera monitoringu usytuowanego na sygnalizacji świetlnej na ul. (...) przy skrzyżowaniu z ul. (...) w G. posiada świadectwo homologacji (normalizacji) właściwego urzędu miar i wag, w szczególności w zakresie wskazywania precyzyjnie czasu i odległości wszystkich uczestników ruchu drogowego - w sytuacji, gdy dowód z zapisu monitoringu drogowego z tej kamery, usytuowanej na sygnalizacji świetlnej nad ulicą (...) w G. - stanowi materiał dowodowy wykraczający już poza "poglądowy" (stanowisko oskarżyciela, Sądu, biegłego), a tak z protokołu z odtworzenia utrwalonych zapisów z 25 lipca 2019r. (k. 39, 40-63) uznanym przez Sąd za dowód, jak i z uzasadnienia wyroku Sądu wynika, że na podstawie zapisu monitoringu biegły, a za nim Sąd - czynił ustalenia faktyczne w setnych częściach sekundy i odległościach w centymetrach,
e) art. 201 kpk a contrario w zw. z art. 4 kpk i art. 7 kpk - poprzez oddalenie wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego z zakresu ruchu drogowego w sytuacji, gdy biegły sądowy D. Ż. potwierdził na rozprawie 24 września 2021r., że składając opinię sądową w tej sprawie i składając uzupełniające wyjaśnienia przed Sądem (początkowo tylko na wniosek obrońcy, bo oskarżenie opinię pisemną uważało za pełną i jasną - por. protokół rozprawy z 10 marca 2021r., str. 7/8) potwierdził jednoznacznie, że nie zna wręcz ratyfikowanej Konwencji o ruchu drogowym z 8 listopada 1968r. (Dz. U. z 1988r., nr 5, poz. 40 z późn. zm.), w tym art. 20 ust. 6 lit. b tiret trzecie (iii), ustanawiającej zasadę, że - cytuje:
"a) Piesi zamierzający przekroczyć jezdnię mogą wejść na nią tylko przy zachowaniu szczególnej ostrożności, powinni oni korzystać z przejścia dla pieszych, jeżeli znajduje się ono w pobliżu.
b) W celu przekroczenia jezdni na przejściu dla pieszych oznaczonych jako takie lub wyznaczonym znakami na jezdni:
i) jeżeli przejście jest wyposażone w sygnały świetlne dla pieszych, piesi są zobowiązani podporządkować się wskazaniom podawanym przez te sygnały,
ii) jeżeli przejście nie jest wyposażone w takie sygnały, a ruch pojazdów jest kierowany sygnałami świetlnymi ruchu lub przez funkcjonariusza kierującego ruchem, piesi nie powinni wkraczać na jezdnię dopóty sygnał świetlny ruchu lub podawany przez funkcjonariusza kierującego ruchem nie wskazuje, że pojazdy mają prawo przejazdu,
iii) na innych przejściach dla pieszych piesi nie powinni wchodzić na jezdnię bez uwzględnienia odległości i szybkości zbliżających się pojazdów".
W tej sprawie pewne zaś jest, że pieszy - w stanie znacznej nietrzeźwości - przed wejściem na jezdnię na przejściu, bez sygnalizacji - w ogóle nie zatrzymał się, nie popatrzył ani w lewo, ani w prawo, nie ocenił w ogóle czy pojazdy jakieś jadą i w jakiej odległości są od niego - po prostu wtargnął na jezdnię bezpośrednio pod nadjeżdżający samochód w kolumnie innych pojazdów.
|
☐ zasadny
☒ częściowo zasadny
☐ niezasadny
|
|
Zarzut odnoszący się do niepełności i niejasności opinii sądowo – lekarskiej nie jest zasadny, biegły sądowy bowiem opiniował w tej sprawie w oparciu o pełną dokumentację lekarską, obrazującą żmudny i długotrwały proces leczenia pokrzywdzonego S. M. po wypadku drogowym. Na podstawie zgromadzonych dokumentów, mając na uwadze doznane przez pokrzywdzonego liczne urazy, wykonane badania i konsultacje, nadto wiek pacjenta oraz stwierdzone rozpoznania lekarskie, biegły uznał, że opisane w nich obrażenia spełniają kryteria z art. 156 § 1 pkt 2 kk „w zakresie długotrwałej choroby, realnie zagrażającej życiu”. Stwierdzić wiec trzeba w tym miejscu, że na gruncie wskazanego przepisu skutki kwalifikujące się jako ciężki uszczerbek na zdrowiu wyróżnione zostały za pomocą kryterium anatomicznego (spowodowanie ciężkiego kalectwa) lub za pomocą kryterium fizjologicznego, opartego na pojęciu choroby. Istotą choroby jest rozstrój zdrowia, czyli zakłócenie prawidłowego funkcjonowania organizmu. Przez ciężki uszczerbek na zdrowiu należy rozumieć ciężką chorobę nieuleczalną lub długotrwałą albo chorobę realnie zagrażającą życiu. Choroba długotrwała musi być zatem ciężka, tak samo jak choroba nieuleczalna, a więc tak samo ma w sposób istotny uniemożliwiać lub znacznie ograniczać zwykłe czynności życiowe chorego, z tą jednakże różnicą, że stan ten jest do usunięcia przy stosowaniu dostępnych procedur leczniczych. Dodatkowo choroba długotrwała nie musi, zgodnie z obowiązującą obecnie regulacją, realnie zagrażać życiu. Z kolei choroba realnie zagrażająca życiu ma w konkretnym wypadku stwarzać poważne zagrożenie dla życia pokrzywdzonego. W tym konkretnym przypadku, zważywszy na wiek pokrzywdzonego oraz odniesiony przez niego uraz wielonarządowy połączony z urazem głowy, wstrząśnieniem mózgu, złamaniem kości czaszki w okolicy stropu oczodołu prawego bez przemieszczenia oraz z odmą opłucnową lewostronną, obrażenia ciała odpowiadają cechom choroby realnie zagrażającej życiu, bowiem gdyby nie pilne przeprowadzenie właściwego leczenia oraz zabiegów operacyjnych, doszłoby zapewne do zgonu ofiary. Niezależnie zatem od długotrwałości leczenia tej choroby, odniesione przez pokrzywdzonego obrażenia, ich wielość i charakter, a także dynamiczny przebieg choroby, potwierdzony jej historią (treścią wpisów), decydują o tym, że jest ona chorobą realnie zagrażającą życiu. Tylko szybkie udzielenie pomocy mogło przywrócić choremu choć częściowo zdrowie, brak zaś takiej pomocy prowadziłby zapewne do znacznie poważniejszych skutków, włącznie z zejściem śmiertelnym. Nie ma zatem racji obrońca gdy wskazuje na niejasność sporządzonej opinii, o ile z jej treści bowiem nie wynika by obrażenia ciała pokrzywdzonego odpowiadały cechom choroby długotrwałej ciężkiej, to z całą pewnością stanowiły chorobę realnie zagrażającą życiu, na co wprost wskazuje już opinia. Mając na uwadze powyższe, wniosek obrońcy o dołączenie informacji z (...) wraz z dokumentacją medyczną nie miał znaczenia dla rozstrzygnięcia tej sprawy oraz sporządzenia ewentualnej uzupełniającej bądź nowej opinii lekarskiej, ta opracowana bowiem dotychczas i znajdująca się w aktach sprawy spełnia wszystkie warunki, o których mowa w art. 201 kpk. Podobnie należy ocenić zarzut dotyczący zwrócenia się do (...) (...) o wskazaną przez skarżącego informację dotyczącą posiadania przez kamerę monitoringu świadectwa homologacji właściwego urzędu miar i wag, w szczególności w zakresie precyzyjnego wskazywania czasu i odległości uczestników ruchu drogowego, pomijając bowiem fakt, że wniosek ten był już przedmiotem rozpoznania przed Sądem Rejonowym w oparciu o te same podstawy faktyczne i zmierzać przez Sądem odwoławczym mógł tylko do przedłużenia postępowania, nie miał on także znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, w obliczu pozostałych zgromadzonych dowodów (w tym także wyjaśnień samego oskarżonego, złożonych tuż po zapoznaniu się przez niego z zapisem monitoringu miejskiego). Zapis ten, przez długi czas niekwestionowany przecież przez strony, stanowił jedynie jeden z dowodów zebranych w sprawie, sama zaś opinia biegłego z zakresu ruchu drogowego została sporządzona nie tylko w oparciu o ten, ale i inne dowody zebrane w sprawie.
Nie sposób także zgodzić się z obrońcą gdy zarzuca Sądowi I instancji obrazę przepisu art. 201 kpk w odniesieniu do opinii biegłego z zakresu ruchu drogowego. W tym przedmiocie same zarzuty są niekonsekwentne, z jednej strony bowiem apelujący powołuje się na twierdzenia biegłego z wydźwiękiem korzystnym dla oskarżonego (zarzut 1a/ - gdy biegły miał stwierdzić, że sprawcą wypadku jest pieszy, który wtargnął na jezdnię), z drugiej zaś zarzuca mu brak wiedzy i kompetencji w związku z nieznajomością przepisów prawa (zarzut 1e/). W ocenie Sądu odwoławczego opinia biegłego D. Ż. jest pełna, jasna i nie zawiera wewnętrznych sprzeczności w swej treści; biegły w sposób rzeczowy i logiczny wypowiedział się na temat przebiegu wypadku i jego przyczyn, następnie zaś był dwukrotnie słuchany na rozprawie, podczas której strony miały możliwość zadawania pytań i z tego uprawnienia aktywnie korzystały. Wbrew czynionemu także zarzutowi biegły w żadnym momencie swego przesłuchania nie stwierdził by nie znał przepisów przytaczanej przez skarżącego wiedeńskiej Konwencji o ruchu drogowym; wręcz przeciwnie – opierając swą opinię na przepisach ustawy Prawo o ruchu drogowym stwierdził, że nie stoi ona w sprzeczności z przywołanym aktem prawnym. Analiza opinii biegłego (w tym także jego uzupełniających wypowiedzi z rozpraw) dowodzi jednoznacznie, iż biegły ten - wykonując powierzone mu zadanie - ustosunkował się rzeczowo i logicznie do wszystkich istotnych kwestii, biorąc pod uwagę zachowania obu uczestników ruchu drogowego i oceniając je oddzielnie w oparciu o konkretne przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym. Z treści tej opinii, wydanej w oparciu o całokształt zebranego materiału dowodowego, wynika bezsprzecznie, że bezpośrednią przyczyną wypadku był zbieg nieprawidłowych zachowań obu uczestników wypadku – tj. oskarżonego kierowcy samochodu V. (...) oraz pieszego S. M.. W swej obszernej opinii, uzupełnionej następnie na rozprawach, biegły wypowiedział się tak na temat nieprawidłowego zachowania kierowcy, jak i pieszego. Zwrócił uwagę więc z jednej strony na to, że pokrzywdzony, będący w stanie nietrzeźwości, co zapewne wpływać musiało na jego kondycję psychofizyczną, a tym samym możliwość oceny odległości i szybkości zbliżającego się pojazdu, bezpośrednio przed wkroczeniem na jezdnię nie zatrzymał się i nie upewnił co do możliwości bezpiecznego przekroczenia jezdni, a odległość w jakiej znajdował się samochód w chwili wkroczenia na jezdnię była na tyle mała, że mieściła się w pojęciu wejścia bezpośrednio przed jadącym pojazdem (naruszenie art. 13 ust. 1 w brzmieniu sprzed 1 czerwca 2021r., art. 14 pkt 1a) ustawy Prawo o ruchu drogowym). Z drugiej zaś strony oskarżony M. C. (1) zaniechał należytej obserwacji przedpola jazdy podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych i podjął spóźniony manewr obronny omijania pieszego zamiast hamowania pojazdu (naruszenie art. 26 ust. 1 w brzmieniu sprzed 1 czerwca 2021r. ustawy Prawo o ruchu drogowym). Takim nieprawidłowym zachowaniem oskarżony sam pozbawił się możliwości uniknięcia potrącenia pieszego. W związku z tą ostatnią uwagą znamienne są zwłaszcza wyjaśnienia samego oskarżonego, który przyznawał, że nie widział pieszego na przejściu, nie potrafił wytłumaczyć powodu dla którego tak było (prawdopodobnie był zamyślony i zbyt późno zareagował), a samego pokrzywdzonego zauważył dopiero „kątem oka na samochodzie”, „na reflektorze (…) samochodu”, podejmując wówczas dopiero spóźnione manewry odbicia kierownicą w lewo i hamowania. Dokonując oceny zachowania obu uczestników ruchu drogowego nie można zgodzić się z obrońcą, gdy zarzuca biegłemu nieznajomość przytaczanego przepisu art. 20 ust. 6 b) iii), ale także i art. 20 ust. 6 a) – będącego swoistym odpowiednikiem art. 13 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, te przepisy bowiem zostały uwzględnione przy sporządzaniu opinii, na co wprost wskazuje jej treść i wypowiedź ustna biegłego z rozprawy, z których wynika bezspornie, że istotną przyczyną zdarzenia było nieprawidłowe zachowanie pieszego, który wszedł na jezdnię w bezpośredniej odległości przed nadjeżdżającym pojazdem. Fakt jego nietrzeźwości mógł wpłynąć natomiast na możliwość oceny przez niego sytuacji na drodze, tzn. uwzględnienia odległości i szybkości zbliżającego się pojazdu kierowanego przez oskarżonego, jak wyjaśnił bowiem biegły – gdyby pieszy był trzeźwy, a zatem w stanie pełnej sprawności psychomotorycznej, nie można wykluczyć, że zachowałby się racjonalnie przed wkroczeniem na jezdnię i nie wszedłby na przejście wiedząc, że samochód nie zwalnia. Podkreślając nieprawidłowe zachowanie pieszego i jego stan nietrzeźwości, a tym samym dokonując oceny opinii biegłego, obrońca czyni to w zupełnym oderwaniu od tego co zarzucić można oskarżonemu tuż przed zaistnieniem wypadku, a co stanowi także o jego przyczynieniu się do spowodowania wypadku. Zgromadzony materiał dowodowy wykazał ponad wszelką wątpliwość, że oskarżony, kierując samochodem osobowym, nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym w ten sposób, że poruszając się w G. ul. (...) i zbliżając się do oznakowanego przejścia dla pieszych nie zachował szczególnej ostrożności w prowadzeniu pojazdu i nienależycie obserwował przedpole jazdy oraz zbyt późno podjął manewr hamowania pojazdu, przez co przyczynił się do spowodowania wypadku, pozbawiając się możliwości uniknięcia potrącenia pieszego, który także wywołał stan zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym w opisany wyżej sposób. Także i oskarżony naruszył zatem przepisy ruchu drogowego, a to art. 26 ust. 1 ustawy w brzmieniu sprzed 1 czerwca 2021r. ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz art. 21 ust. 1b) Konwencji wiedeńskiej, poprzez niezachowanie szczególnej ostrożności podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych i brak prawidłowej, należytej obserwacji przedpola jazdy. Na obserwację tę nie miały wpływu – jak wykazał biegły oraz zapis monitoringu – inne poprzedzające oskarżonego pojazdy (w szczególności nie przesłonił mu widoczności samochód dostawczy I.), ani cień padający z drzew z prawej strony, a reakcja oskarżonego w postaci manewru obronnego omijania pieszego i zbyt późnego hamowania wskazuje wręcz na to, że oskarżony aż do momentu uderzenia pieszego swoim prawym narożnikiem pojazdu po prostu go nie widział, choć ten w momencie wypadku był już na trzecim pasie przejścia, po pokonaniu na jezdni odcinka o dł. 2,3m. Gdyby zatem oskarżony zachował szczególną ostrożność i należycie obserwował przedpole jazdy, mógł dostrzec pokrzywdzonego w chwili jego wejścia na jezdnię. Brak podjęcia manewru hamowania przez oskarżonego wynikał nie tylko zatem z faktu wtargnięcia przez pokrzywdzonego na jezdnię, ale także i faktu nienależytej obserwacji przez kierującego przedpola jazdy. Zdaniem biegłego, który dokonał szczegółowych wyliczeń oraz analizy, przedstawiając nadto na rysunkach wzajemne położenie pojazdu i pieszego przed potrąceniem, zatrzymanie samochodu przed przejściem dla pieszych w reakcji na wkroczenie pieszego na jezdnię było możliwe pod warunkiem gwałtownego hamowania. Jak wykazała dokonana analiza, w przypadku podjęcia niezwłocznie przez oskarżonego prawidłowego manewru hamowania w reakcji na obecność pieszego na jezdni było możliwe zatrzymanie pojazdu przed pieszym, a nawet przed przejściem dla pieszych pod warunkiem awaryjnego hamowania pojazdu. Zbyt późne dostrzeżenie pieszego na jezdni, a w zasadzie już na samochodzie, skutkowało spóźnionym podjęciem przez oskarżonego manewru obronnego omijania pieszego oraz hamowania, co pozbawiło kierującego możliwości uniknięcia wypadku. Gdyby oskarżony prawidłowo obserwował przedpole jazdy i podjął manewr hamowania, nie doprowadziłoby to do skutków wypadku. Biegły, słuchany na rozprawie, w sposób logiczny i przekonujący tłumaczył okoliczności, w których powstał stan zagrożenia, niezależnie jednak od przyjętego czasu reakcji i opóźnienia hamowania przez kierowcę był on w stanie zatrzymać pojazd przed pieszym. Zwracał on uwagę i słusznie na to, że niezależnie od tego czy stan zagrożenia powstał gdy pieszy stał i przekroczył jezdnię czy też powstał on już wcześniej w związku z tym, że pieszy był w ruchu przed wkroczeniem na jezdnię, oskarżony miał obowiązek należytej obserwacji przedpola jazdy i możliwość zauważenia pieszego (w szczególności widoczności nie przesłaniał mu jadący przed nim pojazd dostawczy), podczas gdy oskarżony – co sam przyznaje – pieszego w ogóle nie widział. Sam zatem pozbawił się możliwości uniknięcia potrącenia pieszego. Oceny tej nie może zmienić przytaczana przez obrońcę wypowiedź D. K., która potwierdziła jedynie ustalenie związane z dozwoloną prędkością pojazdu ją poprzedzającego, sama jednak prowadziła pojazd ze zbliżoną (a nawet większą) prędkością do oskarżonego, a mimo to, widząc potrącenie pieszego, którego „podrzuciło do góry”, zdołała zatrzymać swój samochód bezpiecznie przed przejściem.
W opisanych tak realiach sprawy stwierdzić więc trzeba, że do wypadku drogowego doszło na skutek nieprawidłowego zachowania obu uczestników zdarzenia. Przypomnieć więc trzeba w tym miejscu, że niejednokrotnie współodpowiedzialnymi za spowodowanie wypadku drogowego mogą być dwaj współuczestnicy ruchu, a czasem nawet większa ich liczba. Warunkiem takiej właśnie oceny prawnej jest stwierdzenie w odniesieniu do każdego z tych uczestników z osobna, po pierwsze tego, że w zarzucalny sposób naruszył on, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu, po drugie tego, że pomiędzy jego zachowaniem a zaistniałym wypadkiem istnieje powiązanie przyczynowe oraz tego, że istnieje normatywna podstawa do przyjęcia, iż zachowanie uczestnika ruchu powiązane przyczynowo z wypadkiem zasługuje z kryminalno-politycznego punktu widzenia na ukaranie. Ten ostatni wyznacznik odpowiedzialności oceniać należy wg kryterium, w myśl którego przypisywalny jest tylko taki skutek, który został przez danego uczestnika ruchu spowodowany w wyniku sprowadzenia przezeń niedozwolonego niebezpieczeństwa (ryzyka) jego powstania albo istotnego zwiększenia ryzyka już istniejącego (a będącego np. wynikiem zachowania innego współuczestnika ruchu) – oczywiście w razie zrealizowania się tego właśnie niebezpieczeństwa (ryzyka) w postaci skutku spełniającego znamiona typu czynu określonego w art. 177 § 1 lub 2 kk. Dodać należy, że uczestnik ruchu musi naruszyć tę regułę postępowania (w sferze odpowiedzialności za wypadki drogowe – tę zasadę bezpieczeństwa w ruchu), która miała zapobiec nastąpieniu skutku na tej drodze, na której skutek nastąpił (tak wyrok SN z 8 IV 2013r., II KK 206/12, Lex nr 1311397, wyrok SN z 3 XI 2010r., II KK 109/10, Lex nr 62252). W świetle tak przedstawionych założeń przyczyny wypadku należy upatrywać w nieprawidłowym, opisanym wyżej zachowaniu obu uczestników ruchu drogowego. Naruszenie przez oskarżonego zasad bezpieczeństwa w ruchu polegających na obowiązku zachowania szczególnej ostrożności w prowadzeniu pojazdu zbliżając się do przejścia dla pieszych oraz należytej obserwacji przedpola jazdy tworzy normatywną podstawę do przypisania jego osobie skutku za zaistniały wypadek w sytuacji, gdy w świetle opinii biegłego dostosowanie się do tych zasad zapobiegłoby skutkowi. Oceny tej nie może zmieniać fakt, iż w świetle powyżej zaprezentowanych ustaleń pokrzywdzony pieszy uczestnik ruchu współprzyczynił się do zaistnienia skutku. Obaj zatem uczestnicy zdarzenia drogowego, każdy na drodze naruszenia innej reguły ostrożności, w nieakceptowalny sposób zwiększyli ryzyko powstania skutku w postaci wypadku. Fakt, iż pokrzywdzony przyczynił się do tego wypadku, nie zwalniał jednak od odpowiedzialności w realiach tej sprawy oskarżonego.
|
|
3.3.
|
3. błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku i mający istotny wpływ na jego treść - polegający na dowolnym przyjęciu, że:
a) nietrzeźwy pieszy S. M. wchodząc na przejście dla pieszych z prawej strony pojazdu - obserwował jezdnię, gdy tego w ogóle nie uczynił,
b) że pieszy S. M. nie jest sprawcą wypadku poprzez wtargnięcie na jezdnię - gdy potwierdził to wprost i bezpośrednio biegły, tak w opinii pisemnej, a zwłaszcza na rozprawie 14 czerwca 2021r. (k. 5 protokołu rozprawy) - cytuję:
"dlatego stwierdziłem, że pieszy jest sprawcą" i dalej na pytanie prokuratora:
"prawidłowo w opinii powinno być, że przyczyną wypadku było zachowanie pieszego, który wtargnął na jezdnię, a do zaistnienia przyczynił się kierujący, który pozbawił się uniknięcia zdarzenia (...). Ocena przyczynienia kierującego to 0,3-0,4 sekundy (sic!) spóźnienia reakcji i potem nie był w stanie zatrzymać samochodu",
c) że pieszy S. M. nie wtargnął na jezdnię, chociaż wszystkie dowody przez Sąd przedstawione - wskazują, że tak właśnie było,
d) że kierujący pojazdem M. C., jadąc w kolumnie innych samochodów, z prędkością bezpieczną, poniżej znacznie prędkości dopuszczalnej - mógł uniknąć potrącenia pieszego będąc w odległości około 20-21,7 metrów od przejścia dla pieszych, gdy obiektywnie nie było to możliwe,
e) że jadąca za oskarżonym świadek D. K. "widziała pieszego przed przejściem" (jako dowód na rzekomo niewłaściwą obserwację przez oskarżonego) - gdy oczywiście tak nie było, a świadek potwierdziła, że jechał oskarżony prawidłowo i bezpiecznie,
f) że pieszy w chwili zdarzenia miał 0,38 mg/l alkoholu (0,76 promila), gdy badanie to było prawie po dwóch godzinach - czyli w czasie zdarzenia stan nietrzeźwości i osłabiona reakcja pieszego były znacznie głębsze,
g) Sąd pominął całkowicie i w ogóle nie zajął stanowiska przy czynieniu ustaleń faktycznych - opinii prywatnej biegłego inż. M. D., złożonej do akt sprawy 20 stycznia 2020r. (protokół posiedzenia Sądu pod ówczesną sygn. IX K 1604/19), zaś opinia ta jako sprawcę wypadku wskazuje również pieszego S. M.
|
☐ zasadny
☒ częściowo zasadny
☐ niezasadny
|
|
W zdecydowanej części Sąd odwoławczy odsyła powyżej do uzasadnienia 3.1., gdzie wypowiada się na temat współodpowiedzialności za drogowy występek oraz przyczynienie się do niego przez dwóch uczestników ruchu drogowego. Opisane wyżej współprzyczynienie się oskarżonego i pokrzywdzonego w sposób istotny zwiększyło ryzyko wystąpienia skutku (zaistnienia wypadku), który jest relewantny z punktu widzenia typizacji czynu, stąd i odpowiedzialność za skutek ponoszą obaj jego uczestnicy. W realiach tej sprawy nie sposób zgodzić się z obrońcą gdy wywodzi brak możliwości uniknięcia przez oskarżonego potrącenia pieszego, oskarżony bowiem, jadąc z dopuszczalną administracyjnie prędkością, a nawet dużo mniejszą, nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym poprzez niezachowanie szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do oznakowanego przejścia dla pieszych oraz nienależyte obserwowanie przedpola jazdy i zbyt późne podjęcie manewru hamowania, przez co przyczynił się do spowodowania wypadku drogowego, pozbawiając się możliwości uniknięcia potrącenia pieszego. Mimo, iż to pieszy pokrzywdzony wszedł na przejście w bezpośredniej bliskości nadjeżdżającego pojazdu, oskarżony podjął spóźniony manewr obronny omijania zamiast gwałtownego hamowania awaryjnego, które pozwoliłoby na uniknięcie zdarzenia. Oskarżony sam pozbawił się możliwości uniknięcia wypadku zbyt późno dostrzegając pieszego na jezdni, co skutkowało jedynie podjęciem przez kierującego obronnego manewru omijania pieszego i wyhamowania pojazdu już pod potrąceniu. Przeprowadzona analiza zachowania pieszego wykazała, że pieszy po dojściu do przejścia dla pieszych zatrzymał się w odległości ok. 2,5m. przed krawędzią jezdni, przepuszczając rowerzystę, a następnie zrobił 4 małe kroki wolnym krokiem w kierunku przejścia, ustępując przejazdu pojazdom osobowemu i dostawczemu I.. Po przejechaniu I. wykonał krok z chodnika na jezdnię, pokonując odległość 2,5m. w czasie 2,4s. do momentu potrącenia. Przeprowadzona przez biegłego analiza komputerowa w programie (...) wraz z symulacją wykazała, że zatrzymanie samochodu przez oskarżonego było możliwe przed przejściem dla pieszych w reakcji na fizyczne przekroczenie przez pieszego krawędzi jezdni, jak i wkroczenie przez niego ma jezdnię (postawienie stopy na jezdni), pod warunkiem gwałtownego, awaryjnego hamowania samochodu z opóźnieniem odpowiednio 6m/s
2 i 7,85m/s
2.
Jest prawdą natomiast to, co podnosi obrońca w związku z dołączeniem do akt sprawy prywatnej opinii rzeczoznawcy M. D.; Sąd Rejonowy nie dokonał oceny tego dokumentu, choć on - jako prywatny - podlegał ocenie wespół z innymi dowodami, faktycznie nie wpływając na zmianę oceny przedstawionej wyżej. Wszak także zdaniem tej osoby oskarżony nieco spóźnił się z reakcją na zaistniałe zagrożenie, kiedy pieszy wchodził na przejście dla pieszych, a tym samym przyczynił się do zaistniałego wypadku drogowego.
|