|
Sąd odwoławczy za prawidłowe uznał ustalenia Sądu I instancji w zakresie braku zamiaru przekazania udziałów spółki (...), zaś apelacja nie podważyła trafności ustaleń Sądu Okręgowego.
Żadne dowody osobowe, ani dokumentarne nie potwierdzają tezy apelacji, że strony uzgodniły chęć nabycia spółki (...) za kwotę 350 tyś. złotych, zaś N. A. mógł udokumentować posiadanie wyłącznie kwoty 50 tyś. zł. i taka została wskazana jako cena nabycia akcji (500 udziałów po 100 złotych każda). Nie mającym racji bytu jest odwoływanie się do wysokości kapitału zakładowego (...). Wskazany w apelacji kapitał zakładowy nie ma wiele wspólnego z osiąganym zyskiem, który jest uzależniony od wyników ekonomicznych dokładnie tej firmy i tej branży.
Nie bez znaczenia dla oceny realiów tej sprawy jest fakt, że początkowo to S. S. (1) zainteresował się nabyciem spółki (...) i wykorzystaniem jej kontaktów handlowych w działalności prowadzonej przez siebie spółki (...). Początkowo planowano, że nabywcą udziałów zostanie żona S. S. (1). Wyłącznie z powodu sytuacji osobistej doszło do zawarcia przedwstępnej umowy notarialnej nabycia udziałów z osobą, w stosunku do której zaufanie miał S. S. (1)- kuzynem N. A.. Umowa przedwstępna została zawarta w dniu 10.10.2014r. Zaznaczono w niej termin zawarcia umowy właściwej na dzień 15.11.2014r. Wbrew interpretacji skarżącego zawarcie umowy właściwej nie zostało obwarowane koniecznością zapłaty kwoty wynikającej z umowy zlecenia zawartej z S. J., a dotyczącą przekazania wykazów teleadresowych partnerów biznesowych, przekazania bazy danych i inne. Nie zawiera racjonalnych argumentów apelacja w zakresie w jakim obrońca wykazuje, że wartość (...) spółki (...) była znacznie wyższa niż 50 tyś. zł. Aktualnie od wielu lat o wartości rynkowej decyduje prawo podaży i popytu. Kwotę sprzedaży ponadto kształtuje wola stron umowy. W tym przypadku nabywca płacił za nazwę firmy i ewentualne kontakty handlowe, bo nawet nie środki trwałe, które miały zostać zlikwidowane przed ostatecznym przeniesieniem własności.
Z przywoływanego przez skarżącego § 7 ust. 2 umowy nie wynikają żadne korzystne dla oskarżonego fakty. Zbywający zobowiązał się z mocy tego uregulowania do wyprowadzenia ze spółki wszelkich pozostałych aktywów oraz zakończenia umów z zewnętrznymi usługodawcami do dnia zawarcia właściwej umowy sprzedaży udziałów, czyli do dnia 15 listopada 2014r. Obowiązek ten spoczywał na zbywającym, a nie nabywcy, a zatem nie jest znana przyczyna dla której obrońca oskarżonego uważa, że roszczenie o zapłatę kwoty 150 tyś. złotych było roszczeniem natychmiast wymagalnym, gdyż przekazanie kontaktów nastąpiło niezwłocznie, a roszczenie o zawarcie umowy przyrzeczonej stałoby się wymagalne po realizacji § 7 ust. 2 umowy, a przecież ten warunek na dzień wyjazdu oskarżonego do Australii nie był spełniony. Posługując się zasadami logicznego rozumowania zasadnie Sąd Okręgowy uznał, że umożliwienie kontaktów handlowych S. S. (1) służyło realizacji celów (...), a nie K. (...). Oskarżony i jego żona zmienili zdanie, po otrzymaniu zasilenia finansowego od S. S. (1) reprezentującego K. (...). Wiarygodność pokrzywdzonych potwierdza logiczny ciąg następujących po sobie zdarzeń. D. J. (1) wyjaśnił, że na przenośnym nośniku danych przedstawił wszystkie kontakty, tymczasem nie bez znaczenia jest to, że on i jego żona aktywnie uczestniczyli w spotkaniach z potencjalnymi kontrahentami, budzili zaufanie, kontaktując się nie tylko w sprawach zawodowych. S. S. zeznał, że otrzymał wstępną propozycję zawarcia pomiędzy N. A., a S. i D. J. (1) umowy i przeniesienie udziałów spółki w proporcji 50/50%. Zeznania świadka wspierają relacje K. M., która opisała współpracę w zakresie zakupu towarów przez K. (...), dostarczania ich do magazynów (...), tworzenie skrzynek mailowych z rozszerzeniem „m.” dla niej i S. S., utworzenie platformy na dropboxie, co miało umożliwić podgląd stanów magazynowych. K. M. prowadziła rozmowy z biurem rachunkowym, które miało przejąć sprawy księgowe (...). W konsekwencji z inicjatywy oskarżonego, a bez wiedzy świadka i pokrzywdzonych zatrudniona została inna firma rachunkowa. Były też problemy z odzyskaniem dokumentacji księgowej. Planowano podział obowiązków pomiędzy nią, a S. J.. Argumentem na brak zamiaru oszustwa ze strony oskarżonego nie jest eksponowany w apelacji fakt, że pokrzywdzeni wiedzieli o wyjeździe D. J. (1) i S. J. do Australii. Rzeczywiście fakt taki był im znany, bo między innymi chęć rozwinięcia innej firmy w Australii miała być powodem sprzedaży (...) oraz kłopoty finansowe. Nie można jednak pominąć milczeniem, że pomiędzy zawarciem przedwstępnej umowy sprzedaży, a wyjazdem do Australii zaistniało kilka zdarzeń gospodarczych z udziałem oskarżonego, a faktyczna data wyjazdu niewątpliwie stanowiła zaskoczenie dla pokrzywdzonych w sytuacji, gdy wyjazd miał miejsce pod koniec stycznia 2015r. i został zakończony pożegnaniem z pracownikami. Pokrzywdzeni nie zostali natomiast poinformowani o powyższym, byli umówieni na spotkanie na dzień 2 lutego 2015r. w G. oraz później na spotkanie na targach. Na marginesie zauważyć jedynie należy, że do tego momentu żadne formalności nie zostały zakończone. Gdyby uznać, tak jak obrońca, że powodem nie zawarcia umowy był brak zapłaty kwoty wynikającej z umowy zlecenia, to łącznie kwota 50 tyś. złotych i 150 tyś. złotych daje sumę 200 tyś. złotych, a nie 350 tyś. złotych , jak twierdzi oskarżony co do ostatecznej ceny udziałów. Poza tym spółka (...) dysponowała już pieniędzmi S. S. (1) chociażby z tytułu nabycia szalików marki C. przez K. (...) w kwocie ponad miliona złotych. Nie doszło jednak ani do zawarcia umowy, ani zwrotu pieniędzy, jak też wydania towaru przez okres ponad 5 lat. Po wyjeździe stopniowo oskarżony zmniejszał kontakty, po czym ich zaprzestał.
Dla oceny zamiaru oskarżonego istotne jest nie tylko to, że nie poinformował o dacie swego wyjazdu, ale także to, że nie poinformował o tym, że funkcję prezesa powierzył A. C. (1). Fakt ten przeczy dobrym intencjom D. J. (1), niezależnie od tego, że terminy opłaty faktur w dniu wyjazdu nie w każdym przypadku stały się wymagalne, oraz że wyjazd łączył się z narodzinami dziecka, na co wskazują zeznania E. M.. Ważne jest to, że oskarżony wrócił do Polski po złożeniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.
Treść apelacji sprawia jednoznaczne wrażenie, że obrońca w sposób wybiórczy potraktował materiał dowodowy, bazując na treści wyjaśnień D. J. (1), wyłącznie korzystnych mailach, czy też na treści pełnomocnictwa udzielonego kancelarii prawnej. Generalnie skarżący próbuje wykazać, że to oskarżony został pokrzywdzony działaniami, szczególnie S. S.. Co prawda prawnicy reprezentujący oskarżonego otrzymali szerokie pełnomocnictwo, ale tylko pozornie. Mogli pod nieobecność mocodawcy rozwiązać umowę przedwstępną sprzedaży udziałów, wezwać N. A. do zawarcia umowy przyrzeczonej, rozwiązania umowy zlecenia, działania na rzecz mocodawców przy zbyciu części, lub wszystkich udziałów. Jednocześnie treść tego pełnomocnictwa nie tłumaczy przyczyny, która stała na przeszkodzie osobistemu doprowadzeniu sprawy do pomyślnego zakończenia, pomimo upływu terminu, przed wyjazdem do Australii.
Ponadto stwierdzić należy, że wartość tego pełnomocnictwa była nieznacząca, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że pokrzywdzeni nie zdołali się porozumieć z kancelarią, jej działania zostały zablokowane drogą internetową przez udzielających pełnomocnictwa. Z kolei działania pokrzywdzonego oparte na niejasnym sformułowaniu umowy, dającej możliwość odmiennej interpretacji prawnej zapisów umowy zostały potraktowane przez oskarżonego i jego obrońcę jako próbę bezprawnego przejęcia firmy, przy pomocy A. C. (1), do którego pracy odnoszą się cytowane w apelacji maile kierowane przez S. J. do radcy prawnego M. N..
Zdaniem Sądu odwoławczego, gdyby oskarżony doprowadził do zawarcia ostatecznej umowy, w określonym wcześniej terminie, po przyjęciu całej kwoty, co wynika z dokumentu sporządzonego przez notariusza, pokrzywdzony nie musiałby uciekać się do wprowadzenia zmian wpisu w KRS.
Odnośnie zarzutów dotyczących czynu z punktu II a.o., to i one nie zasługiwały na uwzględnienie.
Nie można zgodzić się ze skarżącym, że transakcja zakupu szalików marki C. była czynnością pozorną, mającą na celu jedynie zasilenie konta (...) przez K. (...) by umożliwić samodzielną transakcję nabycia przez S. S. jeansów M., przy pomocy (...).
Skarżący pominął część materiału dowodowego prowadzącego do przeciwnego wniosku. Faktury pro forma na zakup szalików C. były wystawione w okresie od 3 listopada 2014r. do 13 listopada 2014r. W aktach sprawy zostały zabezpieczone wiadomości mailowe i tekstowe z telefonów. Ich treść wskazuje na to, że S. S. (1) domagał się wydania towaru, bądź zwrotu pieniędzy. Sam oskarżony w jednej z wiadomości udzielił odpowiedzi, że partia szalików jest przygotowana do odbioru, a wartości tej wypowiedzi nie dyskredytuje pogląd obrońcy, że była „niedorzeczna”. Z kolei pracownica oskarżonego A. N. stwierdziła, że szaliki były, lecz nie w takiej ilości za jaką przedpłacono. W tej sytuacji uznać należy, że jeśli ktokolwiek traktował tę sprzedaż jako czynność pozorną, to tą osobą był wyłącznie oskarżony. Słusznie Sąd Okręgowy uznał, że powiązanie zakupu szalików ze spodniami nie świadczy o pozorności jednej z tych transakcji, tylko o tym że doszło do czasowego zasilenia konta (...), by możliwe było zakupienie spodni w firmie (...). Stanowiska tego nie zmienia zamieszczone w środku odwoławczym obszerne zestawienie terminów płatności rat za M. jeans, a szaliki C.. Niewątpliwie transakcją był zaineresowany S. S. (1), co uzasadnia jego aktywność w kontaktach z D. G., czy sprawdzaniem jakości spodni i podnoszona kwestia w apelacji w żaden sposób nie podważa ustaleń Sądu I instancji, który odniósł się do wątpliwości obrońcy, z tym że doszedł do odmiennego niż on wniosku.
Jeśli zaś chodzi o przywołany w apelacji mail z dnia 3 listopada 2014r., to dowód ten w postaci korespondencji pomiędzy przedstawicielem firmy (...), a S. S. (1) został uwzględniony przez Sąd Okręgowy i oceniony na tle innej korespondencji, także tej wcześniejszej. Niewątpliwie K. (...) miała problem z szybkim uzyskaniem numeru NIP, co potwierdza ta korespondencja i S. S. (1) zdecydował się włączyć w transakcję (...). Już 4.11.2014r. korespondencję z firmą (...) prowadziła S. J. (k. 575). Wszystkie inne ujawnione okoliczności przemawiają za tym, że choć S. S. (1) brał udział w zakupie spodni, to spółka (...) nie tylko użyczyła swojego NIP, ale transakcję uważała za wspólną, bo spodnie trafiły do magazynów spółki, a S. J. korespondowała mailowo z potencjalnymi nabywcami. Zresztą z zeznań S. S. wynika, że było takie założenie, że jego spółka będzie zajmowała się zakupami i dostawami towarów do Polski, a (...) sprzedażą w sklepach sieciowych takich jak A., (...), C..
Wbrew twierdzeniu obrońcy, powielającego w apelacji linię obrony swego mandanta – nie można uznać, że kolekcja jeansów marki M. była przygotowywana pod konkretnego klienta, na co miały wskazywać cytowane w apelacji maile z dnia 27 grudnia 2014r. i z dnia 21 listopada 2014r. od A. P. (1) do S. J. i do M. W. z firmy (...). Skarżący przyjął wielotorowość obrony D. J. (1): główna polegała na usiłowaniu wykazania, że do sprzedaży szalików w ogóle nie miało dojść, ale tej tezie przeczy nie tylko osobowy materiał dowodowy, ale przytoczony wcześniej materiał z wiadomości tekstowych. W drugiej kolejności obrońca próbował wykazać, że decyzja o zakupie spodni M. jeans została samodzielnie podjęta przez S. S. (1), a w trzeciej kolejności obrońca usiłował wykazać, że niepowodzenie transakcji wyniknęło z przyczyn niezależnych od oskarżonego, takich jak wadliwość nabytych egzemplarzy głównie pod względem kroju i mody. Okoliczności nabycia spodni M. jeans (o które nie został oskarżony D. J. (1)), zdaniem Sądu odwoławczego pośrednio miały doprowadzić sąd do wniosku, że oskarżony nie ponosi odpowiedzialności z tytułu sprzedaży szalików m-ki C..
Fakt jaki wynika z korespondencji A. K. z firmy (...) z S. S. (1) wskazuje na to, że decyzja o zakupie spodni M. jeans zapadła w przeciągu 2 – 3 dni, bez kilkudniowej zwłoki niezbędnej dla uzyskania przez K. (...) europejskiego identyfikatora NIP. Korespondencja elektroniczna pomiędzy S. J., a M. W. i osobami ze spółki (...) – kontrahentami (...), zawarta w aktach sprawy, rozpoczęła się w dniu 5.11.2014r., a zatem później niż zakup spodni. Przeczy to wyjaśnieniom oskarżonego, że K. (...) w krótkim czasie mogła uzyskać NIP UE, a nadto że kolekcja była kupiona pod konkretnego klienta, zwłaszcza jeśli się uwzględni ustalenia Sądu Okręgowego, że oferta była kierowana do A., C., (...), do Rosji, jeszcze w listopadzie 2014r. Nie ulega też wątpliwości, że część towaru została sprzedana. Oskarżony podał, ze 10.000 sztuk sam sprzedał do Iranu. Z dokumentów w postaci faktury VAT (...) oraz VAT (...) z dnia 9.03.2015r., wskazanych przez Sąd I instancji wynika, że (...) (...) nabyła od (...) 13.697 sztuk spodni M. jeans za kwotę 60.266,80 Euro i za nie zapłaciła oraz 20.000 sztuk szalików C. za 30.000 Euro. Tymczasem oskarżony nie rozliczył się z S. S. (1) z tych kwot, posiadając pieniądze na koncie (k. 89 i inne z załącznika nr 1 do akt sprawy) i przyczyn tego stanu rzeczy apelacja nie tłumaczy. Skarżący postawił jedynie tezę, że fikcyjna była transakcja sprzedaży szalików, bo pokrzywdzony nie domagał się wystawienia faktur końcowych, jak i wydania szalików. Ta ostatnia kwestia niczym nie została uargumentowana, nie podważono treści korespondencji pomiędzy pokrzywdzonym, a oskarżonym. Tak naprawdę drugorzędne znaczenie ma to kto i z jakich pieniędzy finansował zakup spodni M. jeans. Pierwszorzędne znaczenie dla zamiaru oskarżonego ma fakt, że oskarżony rozporządził towarem i nie rozliczył się z pokrzywdzonym w żaden sposób.
Odnośnie wprowadzenia w błąd co do zamiaru zapłaty za towar dostarczony przez K. – (...) w postaci odzieży młodzieżowej o nazwie A., bądź (...) i (...) z firmy (...) dostarczonej do magazynu (...) w P. oraz towaru pobranego przez A. N. (2) Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
W tym przypadku skarżący nie kwestionuje dostaw odzieży i konieczności zapłaty z tytułu wystawionych faktur, których termin przypadał na dzień 19 lutego i 16 kwietnia 2015r. Przyznał również, że należność nie została uregulowana, zaznaczył jednak, iż Sąd Okręgowy nie poczynił ustaleń w zakresie przyczyn nieuregulowania należności, pomijając liczne wnioski dowodowe zgłoszone przez obrońcę. Oskarżony stwierdził, że odzież młodzieżowa sprzedana przez K. (...) o nazwie A. oraz towar o zbiorczej nazwie A. trafił w dniach 2,3 i 4 lutego 2015r. do formy P. w Niemczech. Tam też trafił towar pobrany z magazynu przez A. N. (2). Nie doszło jednak do realizacji transakcji z australijskim kontrahentem, bowiem doszło do kradzieży towaru z magazynów (...) po próbie nielegalnego przejęcia spółki przez S. S. (1) i jednocześnie w czasie zablokowania magazynu.
Rację należy przyznać Sądowi Okręgowemu, że zgłoszone wnioski dowodowe zmierzały do przeprowadzenia postępowania w sprawie zaginięcia odzieży nazywanej przez skarżącego jako kradzież, a przez niemieckie organy ścigania jako sprawę należącą do właściwości sądu cywilnego. Autor apelacji zawarł w niej szereg spekulacji dotyczących tego kto pobrał towar i nie mając dostatecznej wiedzy sugerował, że może mieć to związek ze znajomym S. S. (1). Rzecz w tym, że postępowanie karne opiera się na dowodach, a nie domniemaniach. Poza tym, nie można czynić zarzutu pokrzywdzonemu, że próbował odzyskać swą własność poprzez blokowanie magazynu w celu zabezpieczenia roszczeń i nawet skarżący nie uważa, że odzież trafiła do pokrzywdzonego.
W kontekście zamiaru oszustwa powyższy fakt nie ma znaczenia, ponieważ z treści maila z dnia 21.11.2014r. wynika, że strony uzgodniły, że towar zakupiony w Niemczech nie powinien tam ponownie trafić, tylko do sieci handlowych w Polsce. Ponowne wywiezienie zatem towaru do Niemiec, pośpiesznie – na przełomie stycznia i lutego 2015r. kiedy oskarżony zerwał kontakty, świadczy ewidentnie o działaniu nacechowanym na doprowadzenie pokrzywdzonego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Zeznania przesłuchanych w sprawie świadków przemawiają za tym, że o przewiezieniu towaru do Niemiec nie decydował A. C. (1), co do którego nie złożono nawet wniosku o wpis do KRS. W związku z powyższym, pomimo „niepamięci” świadków związanych z firmą oskarżonego słusznie uznano, że wszystkim kierował udziałowiec i prezes spółki (...). Nie bez znaczenia jest to, że na rachunku prowadzonym przez bank (...) znajdowały się środki pieniężne do sierpnia 2015r. Nawet w tym czasie opłacono fakturę spółki (...). Żadna z tych kwot nie trafiła jednak do pokrzywdzonej spółki.
Odnośnie pobrania pieniędzy uzyskanych z dostarczenia odzieży K. D.:
Zauważyć należy, że D. J. (1) nie został skazany za czyn jednostkowy, tylko ciąg przestępstw na szkodę S. S. (1) i spółki (...). Zdarzenie zostało dokonane w podobnym mechanizmie oszustwa, jak i pozostałe. Nie było zatem wymagane, aby Sąd Okręgowy w szczególnie rozbudowany sposób uzasadniał zamiar oskarżonego. Zeznania S. S. (1) potwierdza chociażby mail z 28 stycznia 2015r. od K. M. do D. J. (1) dotyczący dostawy, co przemawia za tym, że oskarżony nie pełnił tylko roli posłańca, mającego odebrać zapłatę, ale że również brał udział w negocjacjach cenowych. A. C. (1) nie potwierdził tego, by przyjął jakiekolwiek pieniądze od oskarżonego. Z jego stanowiskiem w pełni koresponduje fakt, że na pytanie zadane przez S. S. „gdzie są pieniądze od K.”, oskarżony odpowiedział, że „psy zabrały”, co nie polegało na prawdzie i myliło pokrzywdzonego. Wszystkie zdarzenia, za które został skazany oskarżony miały miejsce w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru i tej samej strategii, w związku z czym trudno zgodzić się ze skarżącym, że ustalenia sądu świadczą co najwyżej o przywłaszczeniu. Wątpliwości ma tylko obrońca w zakresie przyczyny wystawienia faktury na spółkę (...). Skoro ustalono, że oskarżony brał udział w negocjacjach cenowych i zadeklarował, że odbierze pieniądze za dostarczony towar, to pokrzywdzony miał prawo sądzić (zasadnie, bądź nie), że istniała podstawa wystawienia faktury, a kwota widniejąca na fakturze (...) była zgodna z wartością towaru wyekspediowanego do K. D.. Nie wdając się w cywilistyczne dywagacje obrońcy oskarżonego na temat możliwości dochodzenia tylko wymagalnych roszczeń, stwierdzić należy, że oskarżony nie zapłacił S. S. 58 tysięcy złotych i nawet w swoich wyjaśnieniach nie wskazywał, że podejmował jakieś próby, twierdził jedynie, co uznano za nieprawdę, że czynność tę zlecił A. C..
Okoliczności wszystkich zdarzeń oceniane we wzajemnym powiązaniu przemawiają za tym, że Sąd I instancji prawidłowo ustalił znamiona przestępstw oszustwa, przypisanych D. J. (1). Sąd Okręgowy nie pominął żadnego z istotnych dla ustaleń faktów i ich ocena jest zgodna z treścią art. 7 k.p.k. Żadnych wątpliwości co do sprawstwa i winy nie miał Sąd I instancji, wyłącznie obrońca, a zatem zarzut obrazy art. 5 § 2 k.p.k. uznać należało za bezzasadny. Zaznaczyć jedynie należy, że skarżący kwestionował ustalenia faktyczne, twierdząc, że są błędne. Zastosowanie art. 5 § 2 k.p.k. jest zasadne tylko wówczas, gdy sąd dokona prawidłowych ustaleń faktycznych w oparciu o wszystkie okoliczności ujawnione w toku rozprawy głównej, a pomimo tego pozostaną nie dające się usunąć wątpliwości.
Co do czynów z punktów III i IV aktu oskarżenia:
Nie doszło do obrazy art. 410 k.p.k. i art. 190 k.k.
Odmówienie wiarygodności wyjaśnieniom oskarżonego nie daje podstaw do przyjęcia, że pominięcie jego wyjaśnień uzasadnia formułowanie zarzutu obrazy art. 410 k.p.k. Jeśli chodzi o groźby kierowane wobec S. S. (1) to zasadniczo oskarżony potwierdził kierowanie gróźb karalnych, tylko o innej treści niż pokrzywdzony, a że miał to uczynić pod wpływem alkoholu nie uwalnia go od winy. Nie można też zgodzić się ze skarżącym, że groźba nie wzbudziła uzasadnionej obawy spełnienia. Obawa spełnienia gróźb ma charakter subiektywny, z tym że subiektywnie odczuwane obawy muszą mieć obiektywnie uzasadnione podstawy. Cel gróźb był czytelny, a to że pokrzywdzony w dalszym ciągu podejmował działania zmierzające do odzyskania swych pieniędzy nie świadczy o tym, że groźba nie zbudziła w zagrożonym obawy spełnienia, wręcz mogła się potęgować w obliczu rosnącego niezadowolenia oskarżonego, który w kilka dni po tym zajściu pobił pokrzywdzonego i w konsekwencji został skazany.
W zakresie gróźb karalnych kierowanych wobec A. C. (1) skarżący zdaje się pomijać, że zeznania pokrzywdzonego choćby były jedynym dowodem w sprawie, mogą stanowić pełnowartościowy materiał dowodowy o ile nie ujawniono okoliczności dyskredytujących wiarygodność świadka. W tym przypadku nie istnieją powody do podważania wiarygodności świadka, pomimo że nie doszło do przesłuchania go podczas rozprawy głównej, nie zabezpieczono też wskazywanych przez obrońcę bilingów telefonicznych i nie przesłuchano obecnych podczas rozmowy telefonicznej M. J. i G. C.. Pomijając okoliczności kontaktu pokrzywdzonego z tymi świadkami, to racjonalnym jest, że mogliby oni słyszeć treść rozmowy telefonicznej tylko wówczas, gdyby telefon był włączony w trybie głośnomówiącym, a takiej wiedzy pokrzywdzony nie dostarczył. Nic nie wskazuje jednak na to, aby A. C. miał motywację do bezpodstawnego pomówienia M. J.. Wcześniej udzielał mu porad prawnych i pełnił rolę tymczasowego prezesa firmy. Został przesłuchany w obecności obrońcy oskarżonego, który nie kwestionował przebiegu przesłuchania.
Jeśli chodzi o datę zdarzenia popełnionego na szkodę A. C. (1), to skarżący błędnie odczytał uzasadnienie wyroku. Data 6 luty 2015r. była datą opuszczenia szpitala przez pokrzywdzonego, a nie datą zdarzenia.
Sąd I instancji dokonał prawidłowej subsumpcji czynów oskarżonego pod wskazane wyrokiem normy prawne i wymierzył kary jednostkowe oraz łączną zgodnie z art. 53 k.k. Oskarżony dopuścił się 4 czynów, w tym jednego ciągłego, w stosunku do mienia znacznej wartości. Kary orzeczono w wysokości zbliżonej do dolnej granicy ustawowego zagrożenia, a zatem łagodne, szczególnie że D. J. nie wyraził skruchy. Karę uznać należy za sprawiedliwą i adekwatną do zawinienia i społecznej szkodliwości czynów.
|