|
1.
|
Z apelacji obrońcy oskarżonego i oskarżonego
W zakresie czynu z punktu I wyroku:
1.
obraza przepisów prawa materialnego, poprzez błędne przyjęcie, że zachowanie oskarżonego P. P. (1) wypełniło dyspozycję art. 207 kk, w sytuacji gdy podejmowane przez niego czynności nie stanowiły przestępstwa znęcania się, a czynności wykonawcze w postaci:
- ⚫
-
krytyki członków rodziny (żony i dzieci);
- ⚫
-
mobilizowaniu żony i dzieci do pracy w gospodarstwie;
- ⚫
-
jednorazowego uderzenia pokrzywdzonej R. P. (1) we wrześniu 2017 roku podczas kłótni małżeńskiej;
stanowiły:
- ⚫
-
formę ochrony przed przemocą stosowaną w tym samym czasie przez pokrzywdzoną R. P. (1);
- ⚫
-
formę wykonywania władzy rodzicielskiej wobec dzieci, w których rodzic podniesie głos lub upomni dziecko, czy też krytycznie ustosunkuje się do jego zachowania, bądź wypowiedzi;
- ⚫
-
formę zaangażowania dzieci w prace w gospodarstwie co jest powszechnie przyjęte i akceptowane w warunkach wiejskich, zwłaszcza, że synowie oskarżonego wykonywali prace odpowiednie do ich wieku i rozwoju, do czasu wspólnego zamieszkiwania z ojcem nie skarżyli się na nadmierność obowiązków i ich uciążliwość;
2.
obrazę art. 7 i 5 § 2 kpk, poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów, brak właściwego rozważenia całokształtu zebranych w sprawie dowodów, dokonanie oceny dowodów w sposób sprzeczny z zasadami prawidłowego rozumowania i doświadczenia życiowego, polegającego na:
- obdarzeniu przez Sąd pierwszej instancji walorem wiarygodności zeznań pokrzywdzonych R. P. (1), A. P. (1) oraz M. P. w zakresie, w jakim wskazali oni, że oskarżony znęcał się nad rodziną fizycznie i psychicznie, w sytuacji gdy z relacji pokrzywdzonych jednoznacznie wynika, że pomiędzy małżonkami P. dochodziło do wzajemnych konfliktów, kłótni i awantur, podczas których R. P. (1) wykazywała podstawę antagonistyczną wobec męża, natomiast zaangażowanie dzieci w prace gospodarskie miało charakter incydentalny i były one wykonywane pod nadzorem dorosłych lub w czasie nieobecności oskarżonego;
- obdarzeniu przez Sąd pierwszej instancji walorem wiarygodności zezna świadków: P. K., U. K., T. K., K. K. (1), E. J., K. K. (2), J. L., R. F. oraz A. J., w sytuacji, gdy w/w świadkowie są najbliższymi członkami rodziny R. P. (1), a ich relacje opierały się przede wszystkim na przekazach pokrzywdzonych i miały miejsce po oświadczeniu oskarżonego o zamiarze zainicjowania sprawy o rozwód;
- nieuwzględnieniu przez Sąd pierwszej instancji zeznań świadków: S. K., R. D., G. C., E. S., W. W. (1), N. R., A. Z. (1), A. C., R. P. (2), M. T., J. M., A. O., J. P., B. O. i M. O., jako sprzecznych z zeznaniami świadków z kręgu najbliższej rodziny pokrzywdzonych, w sytuacji gdy relacje w/w świadków były spójne, logiczne, wzajemnie się nie wykluczały, a z ich treści jednoznacznie wynika, że pomiędzy małżonkami dochodziło do wzajemnych konfliktów i nieporozumień, podczas których to R. P. (1) stosowała agresję słowną i fizyczną wobec oskarżonego, konflikty pomiędzy małżonkami miały charakter sporadyczny, a także fakt prawidłowych relacji ojca z synami, dobrowolnego zaangażowania M. i A. P. (1) w prace gospodarskie;
- pominięciu przez Sąd pierwszej instancji okoliczności, że w rodzinie oskarżonego miały miejsce konflikty w relacjach ojciec synowie, jednak nigdy nie wykraczały one poza ramy naturalnych relacji i reakcji rodzinnych, w których rodzic podniesie głos lub upomni dziecko, czy też krytycznie ustosunkuje się do jego zachowania, bądź wypowiedzi;
- pominięciu okoliczności przez Sąd pierwszej instancji, że rodzina P. wspólnie prowadziła gospodarstwo rolne, a zaangażowanie dzieci w prace na gospodarstwie jest powszechnie przyjęte w warunkach wiejskich, zwłaszcza, że synowie oskarżonego wykonywali prace odpowiednie do ich wieku i rozwoju, do czasu wspólnego zamieszkiwania z ojcem nie skarżyli się na nadmierność obowiązków i ich uciążliwość, wręcz przeciwnie synowie oskarżonego wykazywali zaangażowanie w prace gospodarskie oraz zainteresowanie maszynami rolniczymi;
- pominięciu okoliczności przez Sąd pierwszej instancji, że pomiędzy małżonkami P. dochodziło do wzajemnych kłótni i konfliktów, przy czym zachowania oskarżonego nie charakteryzowała dysproporcja sił nad pokrzywdzoną, a ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wynika, że pokrzywdzona podejmowała również działania „ofensywne” przeciwko oskarżonemu, które swym charakterem nie odbiegały w znaczącym stopniu od czynów w/wym;
|
☐ zasadny
☐ częściowo zasadny
☒ niezasadny
|
|
Wniosek o sporządzenie uzasadnienia drugoinstancyjnego złożyli jedynie oskarżony i jego obrońca, Sąd Okręgowy ograniczył zatem zakres niniejszego uzasadnienia jedynie do omówienia zarzutów z wniesionych przez nich apelacji i zmian reformatoryjnych, które dokonał w zaskarżonym wyroku, wobec jednoczesnego braku wniosku od pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej.
Na wstępie podkreślić należy, iż zarzuty i wnioski apelacyjne obrońcy oskarżonego i oskarżonego z wniesionych przez nich środków odwoławczych były dokładnie takie same. Brak było różnic merytorycznych między nimi, różniła je wyłącznie szata graficzna. Dlatego też, Sąd Okręgowy nie widział potrzeby sztucznego powielania rubryk tabelarycznego uzasadnienia i odniesie się do nich łącznie. Poczynić należało jednak jedną uwagę techniczną – obaj skarżący formułując zarzuty z apelacji „słowo w słowo” takie same, wykorzystali wadliwą numerację. W pkt 1 zaskarżonego wyroku Sąd Rejonowy uniewinnił oskarżonego od popełnienia czynu zarzucanego mu w pkt V aktu oskarżenia. W pkt 2 zaś stwierdzając sprawstwo oskarżonego w zakresie czynów z pkt I, II i III aktu oskarżenia warunkowo umorzył postępowanie. Tymczasem we wniesionych apelacjach obaj skarżący mylą jednostki redakcyjne aktu oskarżenia i zaskarżonego wyroku. Przykładowo zarzut z pkt 6 dotyczy wg skarżących „czynu z pkt IV wyroku”, podczas gdy pkt 4 wyroku dotyczy w istocie kosztów. Analizując treść wniesionych środków odwoławczych, Sąd Okręgowy posiłkował się art. 118 § 1 i 2 kpk. W niniejszym uzasadnieniu jedna rubryka (grupa zarzutów) odnosi się do jednego czynu, tj. czynów i odpowiadającym im zarzutom następujących po sobie kolejno z aktu oskarżenia i wniesionych przeciwko nim zarzutów ze zdublowanych środków odwoławczych.
Przechodząc do
meritum, tj,. omówienia zarzutów dotyczących czynu oskarżonego z pkt I aktu oskarżenia, Sąd Okręgowy nie podzielił zarzutów dotyczących obrazy przepisu prawa materialnego art. 207 kk oraz zarzutów dotyczących obrazy przepisów prawa procesowego art. 7 kpk i art. 5 § 2 kpk. Już sama konstrukcja wniesionej apelacji, gdzie jednocześnie podnosi się zarzut obrazy przepisu prawa materialnego oraz kwestionuje pierwszoinstancyjną ocenę dowodów o charakterze osobowym i dodatkowo w ramach kwestionowania tej oceny zarzut obrazy art. 5 § 2 kpk, pozostawała wadliwa i świadczyła o braku rozumienia istoty względnych przesłanek odwoławczych. Sąd Okręgowy nie będzie w niniejszych rozważaniach tego wyjaśniać, nadmiernie i w nieuzasadniony sposób rozbudowując niniejsze uzasadnienie, odsyłając do całego dotychczasowego orzecznictwa Sądu Najwyższego i sądów powszechnych oraz komentarzy przedstawicieli doktryny do art. 438 kpk.
Sąd Okręgowy odniesie się wyłącznie do esencji zarzucanych uchybień, uznając uprawianie dydaktyki za niestosowne wobec podmiotu kwalifikowanego prawniczo, jakim jest jeden z autorów apelacji
(por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 24 sierpnia 2000 r., sygn. II AKa 141/00, Prok. i Pr. – wkł. 2001/1, poz. 21, LEX nr 43986).
Poddając zaskarżony wyrok kontroli instancyjnej Sąd Okręgowy nie stwierdził, aby którykolwiek z zarzutów apelujących okazał się słuszny. Jeżeli Sąd I instancji w swoim uzasadnieniu dokona wszechstronnej i kompleksowej oceny wszystkich istotnych okoliczności, tak w zakresie ustaleń faktycznych, będących konsekwencją szczegółowo wykazanej oceny materiału dowodowego, jak i w sposób pełny przedstawi argumentację prawną, to oparcie zarzutów apelacji na tych elementach, które były już wszechstronnie i kompleksowo rozważone przez Sąd I instancji, co wynika z uzasadnienia wyroku, uprawnia Sąd Odwoławczy do ograniczenia swojego uzasadnienia w znacznym zakresie do odesłania do tej argumentacji
(por. postanowienie SN z 18.05.2021 r., II KK 113/21, LEX nr 3177269).
Stopień szczegółowości rozważań Sądu Odwoławczego pozostaje zatem ściśle związany ze stopniem szczegółowości rozważań Sądu I instancji. Nawet jeżeli, tak jak w niniejszej sprawie, uzasadnienie zaskarżonego wyroku nie jest kompleksowe i szczegółowe, Sąd Odwoławczy winien każdorazowo respektować przepis art. 455a kpk. Kontrola instancyjna zaskarżonego wyroku nie polega wyłącznie na analizie jego uzasadnienia, ale na analizie całości czynności procesowych dokonywanych przez Sąd I instancji i treści przeprowadzonych dowodów w kontekście stawianych orzeczeniu zarzutów. W przedmiotowej sprawie po zapoznaniu się przez Sąd Odwoławczy z treścią zgromadzonych w niniejszej sprawie dowodów, lakoniczne i skrótowe uzasadnienie pierwszoinstancyjne nie utrudniało weryfikacji prawidłowości treści części dyspozytywnej zaskarżonego wyroku.
Sąd Rejonowy chociaż nie wytłumaczył tego szczegółowo w pisemnych motywach wyroku, aczkolwiek wykorzystując wrażenia wynikające z zasady bezpośredniości z całokształtu ujawnionych w toku przewodu sądowego okoliczności wyprowadził racjonale wnioski, kierując się przy tym zasadami doświadczenia życiowego i zasadami logicznego rozumowania, dowody o charakterze osobowym – zarówno te na korzyść, jak niekorzyść oskarżonego – poddając konfrontacyjnej analizie i ocenie. Dyskredytowanie pokrzywdzonej R. P. (1) i przedstawianie jej w negatywnym świetle, także we wniesionej apelacji, przy powołaniu się na brak należytej kontroli rodzicielskiej i zainteresowania wynikami w nauce synów, czy też dysproporcje intelektualne między nią, a mężem-oskarżonym podkreślane przez samego oskarżonego i świadków obrony, m.in. siostrę oskarżonego A. O., nie mogły zostać odebrane inaczej aniżeli mające na celu przedstawienie pokrzywdzonych w negatywnym świetle i wybielenie oskarżonego i jego czynu kosztem pokrzywdzonych. Tym bardziej jednostronne i bezrefleksyjnie, biorąc pod uwagę, że po wyprowadzce starszy z synów oskarżonego zdał maturę i został studentem Wojskowej Akademii Technicznej, Wydziału Cybernetyki, na kierunku Informatyka, młodszy zaś ukończył 1 i 2 klasę technikum z czerwonym paskiem (k. 658 zeznania samej A. O. – świadka obrony). Ogólnikowe sformułowania z uzasadnienia wniesionej apelacji, że zeznania pokrzywdzonej R. P. (1) i zeznania synów oskarżonego A. i M. P. nie zasługują na wiarę, albowiem strony wspólnie zamieszkiwały i zależy im na określonym rozstrzygnięciu, nie mogły przynieść oczekiwanego rezultatu, jako cechujące się zbyt wysokim poziomem abstrakcji. Tego rodzaju argumenty, co do zasady, pasują do każdej sprawy, której przedmiotem jest przestępstwo z art. 207 § 1 kk popełnione na szkodę najbliższych członków rodziny. W orzecznictwie od lat wskazuje się, iż nawet wytoczenie powództwa cywilnego nie może stanowić przesłanki z góry nadającej zeznaniom świadka znamię niewiarygodności, a zeznania te – niezależnie od okoliczności wniesienia powództwa cywilnego – podlegają ocenie pod względem wartości dowodowej przy zastosowaniu zasad określonych w art. 7 kpk – czyli art. 4 § 1 kpk z 1969 r.
(por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 czerwca 1971 r., sygn. V KRN 197/71; OSNKW 1971/11/175, LEX nr 18314). W przedmiotowej sprawie mimowolnymi świadkami awantur byli nie tylko synowie stron, szczegółowo opisując elementy przestępstwa wieloczynowego popełnionego przez oskarżonego, ale także członkowie bliższej i dalszej rodziny i znajomi, mający ze stronami częsty lub sporadyczny kontakt. Obraz ich relacji, przy wymogu uwzględniania całokształtu okoliczności niniejszej sprawy, był dość spójny, wzajemnie się uzupełniał, dlatego też Sąd Rejonowy słusznie uznał, iż co do
meritum, tj. istoty tego co stanowiło przedmiot niniejszego procesu, a nie pobocznych kwestii, depozycje świadków pozostawały wiarygodne i mogące z powodzeniem stanowić podstawę ustaleń faktycznych, mających wpływ na wydany w sprawie wyrok. Istnienie dowodów przeciwnych w postaci relacji świadków, wspomagających linię obrony oskarżonego, nie oznaczało jednocześnie istnienia wątpliwości, o których stanowi przepis art. 5 § 2 kpk. Norma art. 5 § 2 kpk nie oznacza obowiązku mechanicznego wyboru wersji wydarzeń najbardziej korzystnej dla oskarżonego bez poddania wszystkich dowodów krytycznej weryfikacji
(por. postanowienie SN z 21.12.2020 r., V KS 31/20, LEX nr 3095797).
Skarżący nie mieli także racji podnosząc argumenty odnośnie nieprawidłowych relacji panujących w małżeństwie oskarżonego i pokrzywdzonej. Sąd Okręgowy dostrzegł przy tym nieskuteczną próbę nawiązania przez skarżącego do poglądów doktryny i licznych judykatów odnośnie tego, iż nie jest możliwe wzajemne znęcanie się małżonków, czy też konkubentów. Dla bytu przestępstwa znęcania nie ma jednak znaczenia, czy ofiara sprzeciwiała się działaniom sprawcy, tj. czy podejmowała próbę obrony, czy też pozostawała bierna. W sytuacji, w której nieprawidłowe zachowania występują (chociażby z jednej strony stale, zaś z drugiej strony jednostkowo), warunkiem
condicio sine qua non skazania sprawcy za czyn z art. 207 § 1 kk jest ustalenie, iż oskarżony miał nad pokrzywdzoną przewagę. W ocenie Sądu Okręgowego, prawidłowa była analiza i ocena dowodów przeprowadzona przez Sądu I instancji, która doprowadziła do wniosku, iż pokrzywdzona nie inicjowała
tempore criminis zachowań agresywnych, poniżających męża, przykrych, wyśmiewających, wulgarnych i dokuczliwych o intensywności porównywalnej z przemocą, której dopuszczał się wobec niej i synów oskarżony. Nieuprawnione i gołosłowne były więc sugestie o wzajemności przemocy. Stan zgromadzonych w sprawie dowodów, ocenionych przez Sąd meriti w zgodzie z przepisem art. 7 kpk, przeczył podzieleniu tego argumentu. Przedstawiając rzecz obrazowo – osoba pokrzywdzona nie musi każdorazowo pozostawać zupełnie bierna, może podejmować działania obronne, zaś jedno wulgarne odezwanie się do sprawcy przemocy w odpowiedzi na jego zachowanie, nie przekreśla całkowicie i nie implikuje uznania, że do wieloczynowego (przymiotnik ten pozostaje kluczowym) przestępstwa znęcania się w danej rodzinie nie doszło. W niniejszej sprawie prawidłowym był wniosek Sądu Rejonowego, który wprost wynikał z pisemnych motywów zaskarżonego wyroku, iż pokrzywdzona i synowie stron działaniom oskarżonego mogli przeciwstawić się jedynie w niewielkim stopniu i znosili je w obawie przed pogorszeniem swoich warunków życiowych, na pierwszy plan wysuwając dobro rodziny i prowadzonego gospodarstwa rolnego, stanowiącego w tej rodzinie wspólną, bezcenną i wręcz strategiczną wartość.
Notabene, co dla oskarżonego rzeczywiście, a nie według deklaracji, znaczyło to gospodarstwo w ukazuje w pełni to co dokładnie się z nim stało po wyprowadzce żony i dzieci z wspólnie zajmowanego domu. O dalszym rozwoju technologicznym i poszerzaniu hodowli zwierząt nie było nawet mowy. Bezzasadnym były również twierdzenia o próbie celowego obciążenia oskarżonego przez pokrzywdzoną. Zrozumiałym pozostawało, że pokrzywdzeni w tej sprawie domownicy oskarżonego wstydzili się sytuacji w domu, do tego dochodziło ich subiektywne przekonanie, iż bezzasadnym jest samo inicjowanie postępowania karnego przeciwko oskarżonemu, pełniącemu służbę jako funkcjonariusz Policji w lokalnej jednostce. Dlatego też warto zwrócić jakie były kroki pokrzywdzonej, która nie radziła sobie z sytuacją w domu – to prawda, że na komisariat Policji - aczkolwiek wcale nie po to żeby złożyć oficjalne zawiadomienie o popełnionym przestępstwie, lecz po to, aby zupełnie nieoficjalnie porozmawiać z przełożonym męża, który miał na niego wpływ i mógł z nim przeprowadzić równie nieoficjalną rozmowę. R. P. (1) szukała zatem pomocy w sposób, aby w jak najmniejszym stopniu zaszkodzić mężowi, zdając sobie sprawę z czym dokładanie może wiązać się dla niego wyrok skazujący, z wydaleniem ze służby i tym samym utratą pracy w Policji, gdzie oskarżony pozostawał zatrudniony od 20 lat , a zatem niemal całe swoje dorosłe życie. Lekarzem rodzinnym pokrzywdzonej była siostra oskarżonego (A. O.), druga z sióstr oskarżonego – kierownikiem Sekretariatu Wydziału Karnego Sądu Rejonowego właściwości ogólnej stron. Matka oskarżonego emerytowanym pracownikiem tego samego Sądu, zaś ojciec biegłym sądowym. Obawa istnienia zamkniętego kręgu po stronie pokrzywdzonych także dla postronnego obserwatora była zrozumiała, w sytuacji, w której istniały przesłanki do wyłączenia od orzekania sędziów właściwego Sądu Rejonowego, a prowadzenie postępowania przygotowawczego odbywałoby się w
nomen omen, miejscu pracy oskarżonego.
W tej konkretnej sprawie zupełnie nie przekonały Sądu Okręgowego argumenty o krytyce członków rodziny, mobilizowaniu ich do pracy w gospodarstwie, formie wychowywania dzieci poprzez pracę i zaangażowaniu ich w prace na gospodarstwie, co jest powszechnie przyjęte i akceptowalne w warunkach wiejskich, jak również o rodzaju pracy adekwatnym do wieku i rozwoju małoletnich. Tego rodzaju polemika nie miała przełożenia na realia tej sprawy i w efekcie nie mogła świadczyć o wadliwości subsumpcji ustaleń faktycznych, pod konkretną normę prawa materialnego - art. 207 § 1 kk. Zgromadzone dowody słusznie doprowadziły Sąd Rejonowy do przekonania, którego efektem był zaskarżony wyrok, że granica między karceniem synów a znęcaniem się nad nimi została przez oskarżonego zdecydowanie przekroczona. System kar oskarżonego albo raczej kary wymyślane przez niego na poczekaniu, były zupełnie nieadekwatne w stosunku do pojmowanych subiektywnie przez oskarżonego przewinień. Oskarżony mógł twardą ręką decydować o sprawach gospodarstwa rolnego, winien jednak rozróżnić rolę swoich synów i stawiane mu cele zwierzchności ojcowskiej nad synami od chwil wyzysku i wykorzystywania ponad miarę ich nieodpłatnej pracy. Chłopcy się nie skarżyli na ciężką pracę, ale była ona na dłuższą metę ponad ich siły, a nawet jeśli nie ponad siły, ewidentnie odbywała się kosztem czasu nastoletnich chłopców. Obrońca zupełnie przemilczał, ile czasu prace w gospodarstwie zajmowały synom oskarżonego, który to w ich wieku, powinien być, po zajęciach lekcyjnych, w głównej mierze przeznaczony na naukę i odpoczynek. W kontekście znamion art. 207 § 1 kk wyraźnie należy rozgraniczyć drobną i sezonową pomoc rodzicom w gospodarstwie rolnym od pracy, która swoją intensywnością zbliżona była do pracy osoby określanej w czasach folwarcznych mianem parobka, tj. najemnego robotnika dochodzącego, pracującego w gospodarstwie rolnym. Wspólne prowadzenie gospodarstwa rolnego, w którym oskarżony pracował zawodowo, a większość obowiązków i codzienny „obrządek” przy zwierzętach scedowany był na żonę i synów, również trudno nazwać „wspólnym”, zaś same rozkazy przy pogardliwym traktowaniu żony i synów, gorzej od pracowników najemnych nie mogło zostać opisane w sposób jaki usiłował przeforsować obrońca, poprzez bagatelizowanie przeżyć ofiar przemocy psychicznej, fizycznej i obok nich dotkliwej przemocy ekonomicznej. Po stronie oskarżonego, zgodnie z relacją A. i M. P., mieliśmy do czynienia z wmawianiem pokrzywdzonym debilizmu, a i te określenie było jednym z najbardziej łagodnych, jakie znajdowały się w aktach sprawy (a innych Sąd nie widział konieczności i celowości przytaczać, zachowując szacunek dla dokumentów sądowych). Mówienie synowi, że „nie zasługuje na to, aby dawać mu żreć” – po pierwsze nawet jeśli nie można mu przypisać wulgaryzmu, to odnosi się do zwierząt, a nie do ludzi, po drugie zaś – pozostaje wyjątkowo pogardliwe, nacechowane negatywnie, i po trzecie – cały czas pamiętać należało iż odnosi się do młodego człowieka, który akurat na swoje utrzymanie pracował ciężko, obiektywnie porównując jego obowiązki z obowiązkami większości rówieśników. W tej sytuacji zasady doświadczenia życiowego, znajomość lokalnych uwarunkowań i rynku pracy wskazuje, że pracownicy najemni, gdyby oskarżony ich zatrudnił chociażby dorywczo, po usłyszeniu powyższych słów, zwyczajnie by odeszli, natomiast domownicy oskarżonego znosili zachowanie oskarżonego w obawie przed pogorszeniem swoich warunków życiowych, na pierwszy plan wysuwając dobro rodziny. Cały czas pamiętać należało, że mówimy o gospodarstwie rolnym ok. 50 ha upraw (ziemi własnej + dzierżawionej) oraz inwentarzu żywym – 80 świń i 30 sztuk bydła. 20-letni świadek J. L. zeznając przed Sądem Rejonowym na rozprawie w dniu 3 grudnia 2020 r. wskazał, m.in. że przy tak dużym gospodarstwie nie byli zatrudniani inni ludzie, oni sami pracowali (k. 637). Nikt nie kwestionował tej okoliczności, a w przekonaniu Sądu Okręgowego ma ona zasadnicze znaczenie przy rozważaniu zasadności argumentów wyrażonych w apelacjach wniesionych „na korzyść” oskarżonego. Przedstawiony w nich tok rozumowania i wszystkie wykorzystane kontrargumenty przeciwko przypisania oskarżonemu winy za czyn z art. 207 § 1 kk, warunku
sine qua non, warunkowego umorzenia postępowania, wyroku quasi-skazującego, może i mógłby zostać wykorzystane z powodzeniem w innej sprawie, przy innym stanie zgromadzonych dowodów i mniejszym zakresie obciążeń pokrzywdzonych z prowadzonym gospodarstwem. Przeciwko podzieleniu argumentów skarżących przemawiały jednak zeznania świadków, doświadczenie życiowe i zasady racjonalnego rozumowania.
Przez pryzmat argumentów skarżących o swobodnym dostępie do konta pokrzywdzonej i tym samym przemocy lub jej braku w aspekcie ekonomicznym, Sąd Okręgowy czuł się zobligowany wskazać, iż rozróżnić należy sam dostęp formalny do rachunku bankowego (zgodny z upoważnieniami bankowymi) od pozostawienia uprawnionej osobie swobody w dysponowaniu zgromadzonymi na tymże rachunku środami, wprowadzonym zakazem korzystania z tych pieniędzmi, pytania się o możliwość podjęcia lub wydania nawet drobnej kwoty i awantur oskarżonego o wydatkowanie wspólnych środków. Przemoc ekonomiczna nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w historii rachunku bankowego. Skorelowanie jej z przemocą psychiczną i naciskiem na pokrzywdzoną miało tutaj zasadnicze znaczenie.
Odnośnie prawidłowości kwalifikacji zachowania oskarżonego z pkt I aktu oskarżenia jako art. 207 § 1 kk w zb. z art. 157 § 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk, a zatem argumentacji skarżącego odnoszącej się do wycinka zarzutu z pkt I a/o, dotyczącego zdarzenia z dnia 13 września 2017 r., kwalifikowanego jako art. 157 § 2 kk pamiętać należało, że kumulatywny zbieg przepisu z art. 207 § 1 kk z innymi przepisami jest uzasadniony wszędzie, gdzie znęcanie się wywołało skutek wykraczający poza ramy pojęcia znęcania i wyczerpujący znamiona innego przestępstwa np. naruszenie czynności narządów ciała
(por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 9 czerwca 1976 r. , sygn. akt VI KZP 13/75, OSNKW 1976 nr 7-8, poz. 86, Legalis Numer 19478). W przedmiotowej sprawie ten konkretny przejaw przemocy fizycznej, słusznie został zakwalifikowany jako kolejny przejaw przestępstwa wieloczynowego znęcania, penalizowanego w art. 207 § 1 kk. Całość zawartości kryminalnej zachowania oskarżonego oddawały powyższe przepisy. Skarżący nie podważyli wartości dowodowej opinii sądowo-lekarskiej w konfrontacji z dokumentacją medyczną dot. obrażeń pokrzywdzonej R. P. (1). To rolą Sądu ferującego wyrok jest dokonywanie ustaleń faktycznych, a opinie biegłych, podobnie jak i inne dowody, w tym dokumentacja medyczna i zeznania świadków, są jedynie w tym pomocne. Skarżący nie wykazali, aby w/w opinia była obarczona uchybieniami, określonymi w art. 201 kpk, ograniczając się do prostego zaprzeczenia ich wnioskom końcowym. W dochodzeniu do prawdy obiektywnej Sąd może posługiwać się nie tylko dowodami bezpośrednimi, którymi aktualnie dysponuje, ale również dowodami pośrednimi i prawidłowym logicznie rozumowaniem, wspieranym przesłankami natury empirycznej, nasuwającymi jednoznaczny wniosek, iż dane zdarzenie, czy też okoliczność, rzeczywiście miały miejsce. Sąd Rejonowy dysponował wyjaśnieniami oskarżonego, który zaprzeczał, aby pobił żonę, która wg niego sama upadła na barierkę, zeznaniami pokrzywdzonej popartymi dokumentacją medyczną i opinią sądowo-lekarską, że doznane obrażenia zgodnie z wiedzą medyczną mogły powstać w wyniku pobicia i jakiego dokładnie rodzaju oraz zeznaniami A. i M. P., dowodami pośrednimi. Z relacji A. P. (2) wynikało, że obaj bracia po powrocie do domu zastali płaczącą mamę, która przekazała, że ojciec ją uderzył, a po tym jak poszli do ojca z pytaniem za co dostała mama, ten wcale nie zaprzeczył, że uderzył żonę, lecz odpowiedział „za niewinność” (k. 51). Podobnym dowodem o charakterze pośrednim były również zeznania M. G., siostry oskarżonego, której oskarżony również przyznał się do uderzenia żony (k. 314) Wartości dowodowej powyższych depozycji, dowodów o charakterze pośrednim, obaj skarżący również nie podważyli przekonująco i skutecznie.
Kierując się przedstawionymi wyżej racjami, Sąd Okręgowy uznając zaskarżony wyrok za prawidłowy w części dotyczącej czynu z pkt I a/o, nie mógł spełnić postulatów skarżących i uniewinnić P. P. (1).
|
|
Po raz kolejny Sąd Okręgowy odniesie się do esencji zarzucanych uchybień, a nie kategorii względnych przesłanek odwoławczych i kwestii prawidłowości formułowania zarzutów z
petitum wniesionych środków odwoławczych, przy - jak już wskazano - wadliwej konstrukcji apelacji „na korzyść” oskarżonego.
Najpierw słowo o ustaleniach faktycznych, której legły u podstaw dokonanej przez Sąd Okręgowy subsumpcji pod normę art. 284 § 1 kk. Pieniądze ze sprzedaży zwierząt, dokonanej bez zgody i wiedzy pokrzywdzonej, wchodzących w skład majątku wspólnego trafiły na konto, do którego byli upoważnieni oboje małżonkowie. Dopiero w dalszej kolejności oskarżony przelał środki na swój rachunek osobisty, do którego pokrzywdzona nie miała dostępu. Do tego momentu obie strony procesowe nie miały uwag. Zdaniem Sądu Okręgowego, te okoliczności powinny stanowić punkt wyjścia dla dalszych rozważań. Przechodząc dalej i oceniając zarzutu dotyczące czynu z pkt II aktu oskarżenia - w ocenie Sądu Okręgowego, w powyższym kontekście logicznym i nie wymagającym jakiejkolwiek wykładni przepisu prawa materialnego pozostawało, że pokrzywdzona nie miała dostępu do konta, na które oskarżony przelał ich wspólne środki, pochodzące ze sprzedaży żywego inwentarza, skoro nie mogła z punktu czysto technicznego ich wypłacić i nie była upoważniona do tego drugiego, osobistego konta oskarżonego. Do tego momentu nie można również mówić o kwestii wiarygodności określonych dowodów i obrazie art. 7 kpk, skoro były to fakty, z którymi Sąd merytoryczny miał do czynienia bez zagłębiania się w stan zgromadzonych dowodów o charakterze osobowym, zawierających wyjaśnienie mniej lub bardziej przekonujące tego stanu rzeczy.
Zakres okoliczności doniosłych z punktu widzenia ustalenia kolejnej kategorii ustaleń faktycznych, tj. zamiaru sprawcy przestępstwa z art. 284 § 1 i § 2 kk, jest zawsze zależny od okoliczności konkretnej sprawy. W niniejszej sprawie, oskarżony poprzez swoje działanie pozbawił pokrzywdzoną nie tylko możliwości podjęcia decyzji w kwestii sprzedaży żywego inwentarza, ale i możliwości dysponowania kwotą kilkuset tysięcy złotych, stanowiącej niemal cały ich majątek dorobkowy. Twierdzenie, że dokonał tego, aby zabezpieczyć w ten sposób środki na poczet sprawy o podział majątku wspólnego, miało polemiczny charakter. Tego rodzaju linia obrony oskarżonego musiała zostać oceniona krytycznie i w ten sposób Sąd Rejonowy prawidłowo ją ocenił. Podobnie twierdzenie, że działanie oskarżonego nie spowodowało nieodwracalnej szkody w majątku współmałżonka. Już sama uwaga o „nieodwracalnej szkodzie” przy charakterze środków kompensacyjnych, rekompensujących, tj. naprawiających szkodę, a zatem odwracających jej skutek, również była polemiczna.
W orzecznictwie SN i sądów powszechnych problematyka wyczerpania przez sprawcę znamion art. 284 § 1 i § 2 kk w odniesieniu do majątku wspólnego małżonków była już rozważana wielokrotnie.
Jak orzekł Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 30 kwietnia 2015 r., sygn. II AKa 62/15, mienie wchodzące w skład małżeńskiej wspólności majątkowej może być przedmiotem przestępstwa przywłaszczenia popełnionego przez jednego z małżonków, gdyż dla małżonka stanowi ono mienie częściowo cudze
(por. wyrok SA w Katowicach z 30.04.2015 r., II AKa 62/15, LEX nr 174577).
Z kolej Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 21 stycznia 2015 r., sygn. II AKa 218/14, orzekł, iż małżonek może ponosić odpowiedzialność karną z art. 284 § 1 kk w takim przypadku, gdy dopuszcza się rozporządzania mieniem należącym do majątku wspólnego w taki sposób, że czyni to z zamiarem powiększenia swego majątku kosztem majątku drugiego małżonka, np. sprzedaje określoną rzecz ruchomą, postępuje w taki sposób, by ta rzecz nie mogła być w przyszłości przedmiotem podziału majątku wspólnego. Przedmiotem sprzeniewierzenia może być każda rzecz ruchoma, w tym również polski pieniądz, który występuje albo w postaci gotówki albo jako pieniądz bezgotówkowy, np. w formie zapisu na rachunku bankowym. Z kolei jeśli osoba, której powierzono prawo do dysponowania środkami pieniężnymi zgromadzonymi na rachunku bankowym, dokonuje bezprawnie dyspozycji (np. polecenia wypłaty pieniędzy) z tego rachunku, to dopuszcza się przywłaszczenia powierzonych jej pieniędzy w rozumieniu art. 284 § 2 kk
(LEX nr 2659758).
Podzielenie zarzutów skarżących i toku rozumowania przedstawionego we wniesionych apelacjach na poparcie zarzutów przeciwko uznaniu winy oskarżonego za czyn z pkt II aktu oskarżenia stałoby w oczywistej sprzeczności z zasadą samodzielności jurysdykcyjnej sądu karnego z art. 8 § 1 kpk, prowadząc do ustalenia nie dającej się zaakceptować zasady, że o tym, czy rzeczywiście doszło do przywłaszczenia mienia będącego składnikiem wspólności ustawowej małżeńskiej orzekanie w sprawie karnej byłoby możliwe dopiero po dokonaniu podziału majątku wspólnego małżonków i dokonaniu rozliczeń między stronami, a zatem wykonaniu wyroku cywilnego, a w konsekwencji i do tego, że w sytuacji gdyby do takiego podziału nie doszło, orzekanie w sprawie karnej nie byłoby w ogóle możliwe. Sprawy o podział majątku wspólnego mogą przebiegać sprawnie, możliwe jest także ich ciągnięcie się latami, w zależności od okoliczności, m.in. stopnia komplikowania sprawy, zgodnych/niezgodnych stanowisk stron. W tej sytuacji zagrożeniem dla sprawności i celów postępowania karnego, w tym celów kompensacji i naprawienia szkody wynikającej z przestępstwa, nie zaś ze sporu cywilnego, byłoby oczekiwanie na wynik sprawy cywilnej, co w skrajnych przypadkach mogłoby skutkować przedawnieniem karalności przestępstwa z art. 284 § 1 czy też § 2 kk. Zdaniem Sądu Okręgowego, hipotetycznej możliwości niebezpieczeństwa powstania dwóch tytułów wykonawczych nie należy przeceniać. Ustawodawca przewidział w tym celu konkretne rozwiązania: w postępowaniu karnym - klauzulę antykumulacyjną z art. 415 § 1 kpk, w postępowaniu cywilnym chociażby art. 316 kpc, zgodnie z którym sąd wydaje wyrok, biorąc za podstawę stan rzeczy istniejący w chwili zamknięcia rozprawy i inne przepisy.
|