|
Obraza art. 313 kpk- zarzut częściowo zasadny, ale bez wpływu na treść wyroku.
Instytucja wymieniona w przepisie art. 313 kpk ma charakter gwarancyjny dla podejrzanego, bo uzyskuje on wiedzę o toczącym się przeciwko niemu postępowaniu karnym, w którym będzie występował w charakterze podejrzanego, a wobec tego od tego czasu będą się go tyczyły przepisy o obronie, z których np. wynikają odmienne niż w sytuacji świadka, uprawnienia w zakresie składania relacji i czy dot. korzystania z pomocy obrońcy. I te wobec osoby M. O. w dalszym toku postępowania przygotowawczego zachowano. Natomiast faktycznie w czasie postawienia mu zarzutu i przesłuchania go po raz pierwszy w charakterze podejrzanego, to nie wszczęto jeszcze dochodzenia w sprawie, bo nastąpiło to z datą późniejszą tj. 19.07.2021r. Jednak należy podkreślić, że przesłuchanie podejrzanego z 18.07.2021r. nie było jedynym w postępowaniu przygotowawczym i po dniu 19.07.2021r. był on jeszcze dwukrotnie przesłuchiwany jako podejrzany, co już nie naruszało już art. 313§1 kpk. A wobec tego nie doszło do zarzucanej obrazy art. 313§1 kpk o takim znaczeniu by miało ono fundamentalny wpływ na treść zaskarżonego wyroku. Bowiem nie każde naruszenie przepisów prawa procesowego stanowi względna przyczynę odwoławcza służącą do wzruszenia wyroku, ale tylko takie, które mogło mieć wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia. A tego w realiach niniejszej sprawy nie stwierdzono, a nadto autor apelacji powołując się na obrazę przepisu art. 313 kpk wpływu obrazy tego przepisu na treść wyroku też nie wskazywał.
Skarżący zarzucił też obrazę art. 167§1 kpk w zw. z art. 201 kpk polegającą na oddaleniu wniosków dowodowych obrońcy o przeprowadzenie dowodu z analizy telefonów M. O. (1) i E. O. i ekstrakcji tych danych, z opinii biegłego z zakresu taktyki i techniki interwencji służb mundurowych i z opinii biegłego z zakresu toksykologii.
Przy czym autor apelacji w pisemnym uzasadnieniu środka zaskarżenia odwołał się głównie do relacji oskarżonego, przy czym nie dostrzegł tego, że sam mówił w wyjaśnieniach tylko o prawdopodobieństwie nagrywania zdarzenia telefonem przez E. O., gdy nikt ze świadków tego nie zauważył i nie zapamiętał; nawet zeznający na korzyść oskarżonego sąsiad K. O. nie zauważył by żona oskarżonego nagrywała zdarzenie. Nadto oskarżony w wyjaśnieniach z postępowania przygotowawczego opisywał, że kiedy był osadzony w Komendzie, to żona miała dzwonić do „jednej bliskiej mi osoby” mówiąc, że został on zatrzymany i że wyśle tej osobie nagranie jak funkcjonariusz miał rzucić oskarżonym o podłogę, przy czym zaznaczył, że żadne nagranie nie zostało wysłane, a także nie podał ani danych tej „bliskiej osoby” ani nie wnioskował o jej przesłuchanie na taką okoliczność, co dodatkowo wskazuje na to, że pokrzywdzona nie nagrała zdarzenia. Ponadto nie zatrzymano telefonu E. O., a także obrońca- mimo że domagał się zbadania telefonów i E. O. i M. O. (1)- nie złożył takich telefonów do akt sprawy (gdy obecnie E. O. nie chce zeznawać na niekorzyść oskarżonego, odmawia składania zeznań, a świadek S. J. (1) zeznała, że małżeństwo się pogodziło),nie złożył tych telefonów też oskarżony, co uniemożliwia ich zbadanie przez biegłego. Ponadto ani obrońca nie wykazał składając wnioski w tym zakresie, ani oskarżony nawiązując do ich treści w apelacji, jakie okoliczności mające znaczenie dla rozpoznania niniejszej sprawy miałby wykazać poprzez „wyodrębnienie danych zapisanych w pamięci telefonu i kart sim, wszystkich komunikatorów internetowych; wyodrębnienie wiadomości wysyłanych i odebranych w okresie od 16 lipca 2021r”, gdy czyn rozpoznawany w niniejszej sprawie dotyczy zdarzenia z nocy z 18 lipca 2021r. na tle interwencji przeprowadzonej przez funkcjonariuszy policji, a nie jakiś bliżej niewskazanych zdarzeń sprzed tej daty. Trzeba też jeszcze raz podkreślić, że przecież sam oskarżony wyjaśniał o jedynie prawdopodobnym nagraniu interwencji na telefonie żony, ale jednocześnie na rozprawie w sposób konkretny podał, że to „dyktafon był włączony podczas interwencji, ale jak się okazało dyktafon znalazłem w śmieciach”, a wobec tego winien był złożyć do akt sprawy ten dyktafon i domagać się (on czy obrońca) odtworzenia nagrania z tego dyktafonu, czego nie jednak nie uczynił. Stąd nawet po analizie wyjaśnień oskarżonego, to nie można było wobec ich treści przyjąć, że faktycznie użyto telefonów oskarżonego czy jego żony do zarejestrowania czynności interwencji i by w związku z tym zaszła podstawa do zbadania tych telefonów przez biegłego i to dokładnie na okoliczności wskazane we wniosku i by miało to znaczenie dla rozpoznania niniejszej sprawy, skoro według samego oskarżonego zdarzenie nagrano dyktafonem.
Nie ma też potrzeby uzyskania opinii biegłego z zakresu taktyki i techniki interwencji służb mundurowych, gdy uczestniczący w interwencji policjanci opisywali agresywny sposób zachowania oskarżonego, a także okoliczności jakie zastali – gdy na tle zgłoszenia zdecydowano o wysłaniu na miejsce 4 funkcjonariuszy- po przybyciu na miejsce interwencji (kobieta w bieliźnie nocnej na zewnątrz mieszkania i oskarżony wyrzucający przez okno rzeczy, co potwierdziła w zeznaniach też sąsiadka S. J.), a także dalszy przebieg czynności, co wyraźnie wskazuje na potrzebę podjęcia działań służących wyjaśnieniu z oskarżonym tej kwestii, a następnie obezwładnienia wulgarnego i agresywnego oskarżonego. Przy czym to sąd a nie biegły ma za zadanie ocenić czy dać wiarę zeznaniom świadków- policjantów czy wyjaśnieniom oskarżonego, a od oceny wiarygodności tych dowodów, w jej konsekwencji, można było następnie ocenić zasadność sposobu obezwładnienia oskarżonego. Nadto należy zauważyć, że mimo iż oskarżony starał się przedstawić w wyjaśnieniach jako osoba pokrzywdzona, to przecież z akt sprawy PR Ds. (...). wynika, że obrażeń doznała też żona oskarżonego, co wynika z załączonej tam dokumentacji medycznej, a co podważa wiarygodność wersji M. O..
Również nie można było uznać, że sąd dopuścił się obrazy art. 167§1 kpk w zw. z art. 201 kpk na tle oddalenia wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu toksykologii. Skarżący kwestionując opisane przez A. K. użycie przez nią w trakcie interwencji gazu, nie wskazał w oparciu o jakie kryteria biegły toksykolog miałby obecnie ustalać czy w trakcie interwencji został użyty gaz wobec oskarżonego, gdy od zdarzenia minęło sporo czasu, a świadkowie nie byli rozpytywani nawet o to jaki rodzaj gazu został użyty, w jaki sposób nastąpiło jego użycie, czy rozpylono taką ilość gazu, która mogła po dowiezieniu oskarżonego do komendy dawać jeszcze jakieś objawy (mimo że oskarżonego reprezentował obrońca, który mógł o to dokładnie świadków rozpytać), przy czym np. A. K. (którą przesłuchano na skutek wniosku obrońcy oskarżonego) nie pamiętała by oskarżony na komendzie uskarżał się na użycie gazu, a nie zeznawała o tej okoliczności w sposób jednoznaczny tj. że uskarżał się czy też nie.
Z tych względów oddalenie ww wniosków dowodowych nie nastąpiło z obrazą ww przepisów, a nadto nie doszło do zarzucanej obrazy art. 366§1 kpk, gdyż sąd I instancji zebrał materiał dowodowy wystarczający do rozpoznania sprawy, a Przewodnicząca wyjaśniała przeprowadzonymi dowodami wszystkie istotne (gdy przepis ten nie wskazuje na wyjaśnianie wszelkich możliwych, ale tylko istotnych) okoliczności sprawy.
Skarżący starał się też wykazać, odwołując do przedstawionej przez siebie wersji zdarzeń, że że dowody zostały ocenione z obrazą art. 7 kpk, , art. 410 kpk, art. 4 kpk, czy art. 5§2 kpk, co naruszało też art. 424§1 pkt. 1 kpk.
Odnosząc się na wstępie do zarzutu obrazy art. 424§1 pkt. 1 kpk, należy wskazać, że nawet jeżeli pisemne uzasadnienie wyroku sporządzone na formularzu jest zbyt lakoniczne, niemniej nie uniemożliwiło ono przeprowadzenia kontroli odwoławczej ani też stronom zapoznania się z argumentacją sądu i podjęcia z nią polemiki. Przy czym niespełnienie wymogów z art. 424 k.p.k. nie może stanowić samodzielnej podstawy zmiany lub uchylenia wyroku, a braki w zakresie elementów składowych uzasadnienia wyroku tylko wówczas uzasadniają jego uchylenie, gdy prowadzą do wniosku, że sąd pierwszej instancji nieprawidłowo wydał wyrok (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 listopada 2010 r., IV KK 315/10, LEX nr 653737). W niniejszej sprawie takiego wniosku sformułować nie można, co czyni także ten zarzut niezasadnym.
Ponadto skoro pisemne uzasadnienie wyroku jest sporządzone po tym jak wyrok zapadł, to nawet stwierdzenie naruszenia art. 424§1kpk nie stanowi o wykazaniu względnej przyczyny odwoławczej z art. 438 pkt.2 kpk tj. takiej obrazy przepisu postępowania, która mogła mieć wpływ na treść wyroku.
Co do zarzutu obrazy art. 4 k.p.k., to w orzecznictwie konsekwentnie przyjmuje się, że naruszenie tego przepisu nie może w ogóle stanowić samodzielnej podstawy apelacyjnej (zob. np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 11 września 2012 r., IV KK 211/12, LEX nr 1220924). Podnosząc zarzut naruszenia art. 4 k.p.k. nie jest wystarczające odwołanie się w apelacji jedynie do zasady obiektywizmu, bez podania, jakie przepisy ją konkretyzujące zostały naruszone przez sąd I instancji (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 19 grudnia 2007 r., V KK 390/07, LEX nr 353329). Przepis ten wyraża bowiem ogólną dyrektywę postępowania karnego, która jest konkretyzowana dopiero poprzez treść odpowiednich przepisów kodeksu postępowania karnego, nakazujących lub zakazujących organom prowadzącym postępowanie karne dokonanie określonych czynności w przewidzianych tymi przepisami sytuacjach procesowych. Natomiast stawiający zarzut obrazy art. 4 kpk skarżący wskazuje na nierozważenie wszelkich okoliczności, w tym wynikających z zeznań A. K. i K.O., a zatem zarzut ten stanowi w istocie zdublowanie zarzutów dotyczącego oceny dowodów czy naruszenia art. 410 kpk.
Nie można też było uwzględnić zarzutu obrazy art. 5 § 2 k.p.k., gdyż wyrażona w tym przepisie zasada in dubio pro reo jest adresowana do organów postępowania karnego, co oznacza, że dla oceny, czy nie został naruszony art. 5 § 2 k.p.k. nie są miarodajne wątpliwości zgłaszane przez stronę, ale jedynie to, czy orzekający w sprawie sąd meriti rzeczywiście powziął wątpliwości co do treści ustaleń faktycznych lub wykładni prawa i wobec braku możliwości ich usunięcia rozstrzygnął je na niekorzyść oskarżonego, względnie to, czy w świetle realiów konkretnej sprawy wątpliwości takie powinien powziąć (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 kwietnia 2012 r., V KK 335/11, LEX nr 1163975). Argumentacja zawarta w uzasadnieniu sądu I instancji nie wskazuje na to, aby powziął on niedające się usunąć wątpliwości natury faktycznej i nie postąpił zgodnie z nakazem wynikającym z art. 5 § 2 k.p.k. Brak jest też przesłanek uzasadniających stawianie temu sądowi zarzutu, że takich wątpliwości nie powziął.
W ocenie sadu odwoławczego właściwie oceniony materiał dowodowy nie pozostawia wątpliwości co do sprawstwa i winy oskarżonego, tym bardziej, że przy jego ocenie nie doszło też do zarzucanej obrazy art. 7 kpk, art. 410 kpk.
Na poparcie zarzutu obrazy art. 7 kpk i art. 410 kpk skarżący przedstawił w apelacji jeszcze raz swoją wersję zdarzenia, w której położył akcenty na swoje pokrzywdzenie zachowaniem żony, a także ocenę zdarzenia jako zwykła awanturę domową. Jednak jednocześnie sam skarżący przyznał, że policja została wezwana na interwencję po uzyskaniu informacji o bójce większej ilości osób. To zaś, wbrew stanowisku skarżącego, uzasadniało wysłanie na interwencję aż 4 funkcjonariuszy, a także to by funkcjonariusze w trakcie czynności podjętych w trakcie interwencji mieli na uwadze powód ich wezwania. Ponadto sytuacja, którą zastali wcale nie wskazywała na to, że nic się nie stało, skoro żona oskarżonego przebywała w nocy w bieliźnie nocnej poza domem, a oskarżony wyrzucał przez okno rzeczy, nadto A. K. opisała ślady krwi na drzwiach. Przy czym należy wskazać autorowi apelacji, że nie może odwoływać się do dowodu z zeznań żony, skoro odmówiła ona składania zeznań w niniejszej sprawie. Natomiast nie ma racji, powołując się na akta sprawy PR Ds. (...), że żona nie posiadała żadnych obrażeń ciała, skoro w tych aktach znajdują się dokumenty temu przeczące, wskazujące że takie ślady się ujawniły (protokół oględzin, karta informacyjna z izby przyjęć szpitala, dokumentacja fotograficzna), zaś A. K. zeznała w postępowaniu przygotowawczym, że żona oskarżonego na miejscu opisywała, że w trakcie awantury nawzajem z mężem się wyzywali, mąż miał być agresywny i uderzać ją rękami po ciele a ona miała się bronić i również go uderzać . Trzeba też zauważyć, że uczestniczący w interwencji policjanci podkreślali, że żona oskarżonego była roztrzęsiona, zapłakana, poza mieszkaniem, w nocy, gdy oskarżony wyrzucał przez okno rzeczy (nawet w trakcie interwencji) i nie chciał wpuścić dobrowolnie policjantów do mieszkania. Dlatego nie można zarzucać policjantom, że nie mieli podstaw do dalszej interwencji i że wykorzystali moment, gdy mieszkanie oskarżonego opuszczał jego sąsiad by dostać się do wnętrza, co jednak trudno utożsamiać z „siłowym” i nieuzasadnionym okolicznościami zdarzenia „wtargnięciem do lokalu”. W tym miejscu należy też wskazać, że K. O. tj. sąsiad oskarżonego składając zeznania w postępowaniu przygotowawczym nic nie mówił o tym by policjanci odepchnęli go na bok by wejść do mieszkania, taką okoliczność podał dopiero na rozprawie, twierdząc mało przekonującą że wcześniej zapomniał o niej powiedzieć, by dalej będąc o taką okoliczność dopytywany opisać, że właściwie policjant który wchodził był spory, więc on sam odsunął się na bok. W świetle zaś takich depozycji K.O. nie potwierdziły się twierdzenia o siłowym wtargnięciu do lokalu. Opisane zaś przez policjantów agresywne zachowanie oskarżonego, wymachiwanie rękoma, wykrzykiwane wulgaryzmy (zawierające też sformułowania wskazujące policjantom by opuścili miejsce interwencji), nie reagowanie na polecenia, wskazywało na utrudnianie przeprowadzenia z oskarżonym czynności. Stąd taka postawa oskarżonego, który też odepchnął O. K., doprowadziła do użycia wobec niego siły fizycznej, jego obezwładnienia; uzasadniała takie postąpienie, nawet jeżeli różnie opisywali oni okoliczność użycia gazu, to wskazywała na potrzebę użycia kajdanek. Nadto ze spójnych zeznań obecnych na miejscu funkcjonariuszy wynikało, że nawet w trakcie obezwładniania oskarżony nie zaprzestał wyzwisk, utrudniania przeprowadzenia czynności, a także dodatkowo kopnął kilka razy O. K. w nogę. W tym miejscu należy też zauważyć, że mimo, iż oskarżony naruszył w taki sposób nietykalność cielesną O. K., to ten pokrzywdzony wyraźnie wskazywał, że nie doznał obrażeń ciała i nie domagał się zadośćuczynienia, co wskazuje na to, że składał zeznania wyważone, w których nie obciążał nadmiernie oskarżonego, stąd relacje tego świadka i spójne z nim zeznania innych funkcjonariuszy w powyższym zakresie, należało uznać za wiarygodne. A wobec tego nie doszło do zarzucanej obrazy art. 7 kpk na tle oceny dowodów obciążających. Tym bardziej, że przywołane w apelacji różnice w zeznaniach policjantów dotyczyły drobnych, pobocznych kwestii, gdy podanie np. innych czasów trwania poszczególnych czynności czy inne różnice wynikały z dynamicznego charakteru przeprowadzanej interwencji. Nadto nie ma racji skarżący odwołując się do zeznań A. K. i twierdząc, że wynikało z nich, że wobec oskarżonego zastosowano środki przymusu bezpośredniego niemalże bezpośrednio po wejściu do mieszkania, gdyż z zeznań tej świadek, wynikało, że oskarżony najpierw krzyczał, wyzywał, popchnął O. K., ale wcześniej był pytany co się stało, że po takich zachowaniach nastąpiło obezwładnienie M. O.. Natomiast K.O. zeznawał, że gdy opuścił mieszkanie oskarżonego, to weszła tam jego żona z policjantami, ale nie wie co tam się działo po ich wejściu.
Stąd wynikający z omówionych dowodów i okoliczności, które sąd I instancji słusznie uwzględnił i ocenił, nie naruszając art. 7 kpk czy art. 410 kpk, a nie tylko wyjaśnień oskarżonego (które sąd orzekający słusznie uznał za niewiarygodne i sprzeczne z pozostałym materiałem dowodowym), przebieg zdarzenia w trakcie interwencji policji w związku z powodem wezwania policji na interwencję, dawał podstawy do przypisania oskarżonemu takiego czynu jak w pkt. I, gdy w ich świetle oskarżony wcale nie jawi się tylko jako osoba pokrzywdzona w następstwie kłótni z żoną.
Reasumując, to nie doszło do zarzucanej obrazy przepisów postępowania z apelacji, która mogła mieć wpływ na treść orzeczenia.
|
|
Oskarżonemu za przypisany czyn w pkt. I wyroku wymierzono karę grzywny 50 stawek dziennych po 20 zł. W ustalonych okolicznościach sprawy, opisanych przy omówieniu powyższych zarzutów, wcale zaś nie było tak, że oskarżony był jedynie osobą pokrzywdzoną w następstwie kłótni z żoną. Wbrew stanowisku skarżącego to oskarżony zapomina, że przypisanym czynem popełnił dwa przestępstwa kwalifikowane, przy zast. art. 11§2 kk, z art. 222§1kk w zbiegu z art. 226§1 kk, za które można było wymierzyć kary grzywny, ograniczenia wolności a nawet pozbawienia wolności. Stąd już wybór kary nieizolacyjnej grzywny i to w wymiarze 50 stawek dziennych po 20 zł(gdy art. 33§1 kk zezwala na orzeczenie grzywny do 540 stawek dziennych, a art.33§3 kk na ustalenie jednej stawki dziennej nawet na 2.000zł) wskazuje na to, że orzeczoną karę z uwagi na jej postać i wymiar trudno uznać za rażąco surową, nawet przy uwzględnieniu dotychczasowej niekaralności oskarżonego czy dobrej opinii.
Autor apelacji podniósł zarzut rażąco surowej, niewspółmiernej kary, ale względna przyczyna odwoławcza z art. 438 pkt. 4 kpk nie dotyczy każdej różnicy w ocenie wymiaru kary, ale takiej, która jest natury zasadniczej tzn., gdy jest niewspółmierna w stopniu nie dającym się zaakceptować w ujawnionych okolicznościach sprawy, przez pryzmat zastosowania zasad wymiaru kary, gdy należy baczyć by m.in. dolegliwość kary nie przekraczała stopnia winy i uwzględniała stopień społecznej szkodliwości czynu. Należy zaś zgodzić się z sądem I instancji co do oceny stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu przypisanego oskarżonemu, gdy przyjął on, że nie był on nieznaczny, skoro oskarżony podjął różnorakie zachowania, wyczerpujące dyspozycje dwóch przestępstw, przy wystąpieniu w czasie czynu czterech pokrzywdzonych osób. Przy czym jego naganne zachowania wobec funkcjonariuszy wcale nie wynikały z „siłowego” i niezasadnego - w ujawnionych okolicznościach zdarzenia w oparciu o inne dowody niż depozycje oskarżonego- wejścia policjantów do mieszkania i zastosowanych wobec agresywnego M. O. środków. Nie można też się zgodzić z argumentacją oskarżonego, by w ustalonych okolicznościach sprawy wynikającej z dowodów i okoliczności uznanych za wiarygodne, to „oskarżony będąc osobą poszkodowaną został potraktowany jak przestępca”, bo wcale nie można było jego zachowania wobec funkcjonariuszy podejmujących interwencję, uznać za usprawiedliwioną wzburzeniem na tle awantury z żoną i poczuciem pokrzywdzenia. Stąd takie subiektywne okoliczności , wynikające tylko z wersji oskarżonego, nie mogły posłużyć wykazaniu, że zaszły powody do stosowania wobec oskarżonego szczególnych dobrodziejstw i instytucji. Tym bardziej, że nie zaszły też powody do przyjęcia, że oskarżony działał w warunkach z art. 222§2 kk. Nadto oskarżony jest byłym policjantem i osobą z racji wieku dysponująca doświadczeniem życiowym, co powinno wpłynąć na jego decyzję o odpowiednim zachowaniu podczas interwencji, a nie przyjęcia postawy aroganckiej, wulgarnej i agresywnej.
Dlatego nie można też było zgodzić się ze skarżącym by orzeczono karę rażąco surową i by zaszły podstawy do umorzenia postępowania czy warunkowego umorzenia postępowania. Tym bardziej, że nie można zapominać, że kara ma za zadanie spełnić cele wychowawczo-prewencyjne, a w ocenie sądu odwoławczego, takie cele może osiągnąć kara grzywny wymierzona oskarżonemu. Natomiast sięgnięcie po umorzenie postępowania czy warunkowe umorzenie postępowania mogłoby zostać potraktowane przez oskarżonego albo członków społeczeństwa (wobec których wymierzona kara ma odnieść cel prewencji ogólnej) jako sygnał-przyzwolenie na popełnianie takich przestępstw jakie popełnił oskarżony i to wobec aż 4 osób pokrzywdzonych, bo nie zostanie za to wymierzona odpłata karna, którą sprawca takiego czynu odczuje.
|