|
W pierwszej kolejności wskazać należy, iż zarzuty obrońcy oskarżonego D. L. w zakresie kwestionującym błędne w jej ocenie ustalenie przez sąd a quo popełnienia przez oskarżonego przypisanego mu przestępstwa (zarzuty błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, które miały wpływ na jego treść oznaczone nr II.1-6) są bezzasadne. Zarzuty te pozostają w oczywistej korelacji z podniesionymi w apelacji zarzutami natury procesowej, sprowadzającymi się do próby wykazania, iż zaniechano istotnych czynności dowodowych w postępowaniu przygotowawczym, a kluczowe dowody z zeznań świadków B. G. oraz M. W., a także wyjaśnienia oskarżonego D. L. zostały przez sąd I instancji ocenione błędnie, albowiem szereg okoliczności wskazywało, iż zeznania świadków zawierają sprzeczności, mają instrumentalny charakter, pozostają w sprzeczności z innymi dowodami oraz mają ewidentnie intencjonalny charakter, podczas gdy brak jest przekonywujących dowodów świadczących o sprawstwie oskarżonego i należało uznać jego wyjaśnienia za wiarygodne (zarzuty obrazy przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia tj. art. 7 k.p.k. {zarzuty I.1-6 apelacji obrońcy}, zarzut obrazy przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia tj. art. 410 k.p.k. {zarzut I.8a-f apelacji obrońcy}, zarzut obrazy przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. {zarzut I12 apelacji obrońcy}). Ścisły, a właściwie nierozerwalny, związek wskazanych zarzutów nakazywał zatem łączną ich ocenę, tym bardziej, iż wzajemna ich korelacja powoduje, że oddzielna ocena prowadziłaby do powielania tych samych argumentów, co nie sprzyjałoby czytelności uzasadnienia wyroku sądu odwoławczego.
Odnosząc się zatem do błędu w ustaleniach faktycznych, jakiego miał dopuścić się sąd I instancji opierając swe rozstrzygnięcie w zasadniczej części na wewnętrznie sprzecznych i niespójnych zdaniem obrońcy zeznaniach świadków B. G. oraz M. W., wskazać należy, iż przekonanie o wadliwej ocenie tych dowodów i wyprowadzeniu na ich podstawie błędnych ustaleń obrońca oskarżonego kształtuje wyłącznie na przeciwstawianych im wyjaśnieniach oskarżonego nie przyznającego się do stawianego mu zarzutu i kwestionującego jego popełnienie, braku bezpośrednich świadków zdarzenia oraz eksponowaniu zawartych w zeznaniach świadków nieścisłości i sprzeczności, które zdaniem obrońcy, w przypadku prawidłowej ich oceny, wykluczyły przypisanie oskarżonemu zarzuconego mu przestępstwa. Tak sformułowane zarzuty potraktować należy jednak wyłącznie jako polemikę z dokonanymi ustaleniami, opartą wyłącznie na gołosłownych i zdezawuowanych przez sąd meriti wyjaśnieniach oskarżonego, nie mających znaczenia dla rozstrzygnięcia w sprawie drobnych rozbieżnościach w zeznaniach świadków oraz całkowicie błędnie interpretowanych wnioskach wyprowadzonych z zasad logiki i doświadczenia życiowego. Podkreślić należy, iż sąd I instancji uznając zeznania B. G. oraz M. W. za w pełni wiarygodne wskazał podwody przyjętego stanowiska, które wbrew zarzutom obrońcy są przekonujące i mieszczą się w granicach swobodnej oceny dowodów. Obrońca oskarżonego zdaje się nie zauważać, iż w/w zeznania są szczegółowe i konsekwentne i co istotne, w zasadniczej części pokrywają się z tymi dowodami, które w sposób nie podlegający dyskusji potwierdzają dokonanie opisywanego również przez świadków przestępstwa (jak na przykład dane z logowań telefonów komórkowych oskarżonego i pokrzywdzonego, wykaz transakcji wykonanych kartą bankomatową S. Ż. czy opinie sądowo-lekarskie wraz z dołączoną do akt dokumentacją medyczną). Świadek B. G. uczestnicząc w kolejnych przesłuchaniach opisała zachowanie oskarżonego po popełnieniu przestępstwa oraz podejmowane przez oskarżonego działania, które biorąc pod uwagę koincydencję z innymi dowodami oraz wnioski płynące z zasad logiki i doświadczenia życiowego przekonują o sprawstwie oskarżonego. Przypomnieć trzeba, iż oskarżony D. L. po przyjściu do mieszkania B. G. powiedział jej, że pójdzie do więźnia, gdyż zabił człowieka, z którym był u niej wcześniej, powiedział również że ten ostatni nie chciał przekazać mu kodu pin do karty bankomatowej. Nie można w tej sytuacji nie dostrzec, iż oskarżony miał pełną świadomość tego, jak dotkliwie S. Ż. został pobity, skoro w jego przekonaniu pokrzywdzonego zabił. Dane z logowań telefonów komórkowych potwierdziły, iż oskarżony spędził dzień i część nocy z pokrzywdzonym i razem z nim przyjechał następnie do D.. Przypomnieć również należy, iż jeszcze o godzinie 23.05 na terenie S. z konta bankowego S. Ż. podjęto bezproblemowo kwotę 500 zł, zaś już w godz. 1.16-1.29 usiłowano podjąć z tego samego konta przy użyciu karty bankomatowej kwoty od 150 do 500 zł, co się nie udało z powodu wprowadzania błędnego pinu. Już sama zbieżność w czasie udanej i nieudanych transakcji, przy założeniu przemieszczenia się obu mężczyzn z S. do D. wskazuje, iż sprawcą rozboju na osobie pokrzywdzonego musiała być osoba towarzysząca pokrzywdzonemu, która ponadto nie uzyskała od niego kodu PIN, nie było zatem tak, iż weszła ona w posiadanie karty legalnie. Podobnie ocenić należy fakt wyrzucenia przez oskarżonego butów, gdyż rzekomo miał dostać nowe, który to fakt miał miejsce właśnie bezpośrednio po ciężkim pobiciu S. Ż.. Tak więc nawet ustalenie, iż oskarżony dostał istotnie nowe buty w żaden sposób nie tłumaczy tego, iż moment wymiany butów zbiegł się z pobiciem pokrzywdzonego. Słusznie zatem sąd a quo uznał, iż był to element zacierania przez oskarżonego śladów popełnionego przestępstwa. W dalszej kolejności zauważyć należy, iż następnego dnia oskarżony dysponował kartą bankomatową pokrzywdzonego, którą przekazał świadkowi M. W., polecając mu dokonanie zakupów w zmian za alkohol, tłumacząc jednocześnie, iż kartę ma bo kogoś okradł. Koherentność przywołanych wyżej dowodów, zbieżność wszystkich wskazanych zdarzeń w czasie oraz ich chronologiczną sekwencję trafnie zatem sąd a quo uznał za potwierdzające sprawstwo oskarżonego. Zauważyć jednocześnie należy, iż fakt, że B. G. wyrzuciła obydwu mężczyzn z domu nie chcąc aby spożywali w jej mieszkaniu alkohol całkowicie przekreśla stawianą przez obrońcę oskarżonego tezę, iż świadek bała się D. L. do tego stopnia, iż zeznania jej są wyłącznie pomówieniem, które miało umożliwić pozbycie się oskarżonego z domu (tym bardziej, że jak sam twierdził mieszkał w tym czasie u innej osoby). Bez znaczenia pozostają przy tym drobne rozbieżności w relacji świadka czy np. fakt, iż siostry B. G. nie potwierdziły, aby ta mówiła im, że oskarżony kogoś zabił. Zważywszy na charakter sprawy postawę świadków D. P. i B. G. wytłumaczyć można niechęcią do angażowania się w kwestie, z którymi nie miały one absolutnie do czynienia. Podobnie ocenić należy zeznania świadka M. W., co do którego brak było jakichkolwiek okoliczności wskazujących, iż świadek ten zamierzał wyłącznie bezpodstawnie pomówić oskarżonego. Obrońca oskarżonego kwestionując niespójne i intencjonalne jego zdaniem zeznania w/w świadków traci całkowicie z pola widzenia również to, iż znalazły one odzwierciedlenie w innych przywołanych przez sąd I instancji pośrednich dowodach np. danych z logowań telefonów komórkowych. Koherentność depozycji świadków w połączeniu z prezentowaną przez oskarżonego naiwną i nieprzekonywującą linią obrony pozwala na zaaprobowanie wyrażonej przez sąd I instancji oceny wiarygodności zeznań. Biorąc pod uwagę wszystkie wskazane wyżej okoliczności uznać należało, iż przedstawiona przez sąd I instancji ocena zeznań wszystkich świadków oraz wyjaśnień oskarżonego była trafna, mieszcząc się w granicach przyznanej sądowi swobody w ocenie dowodów. Wszystkie okoliczności podważające wiarygodność zeznań świadków, które podniosła obrońca oskarżonego nie mają znaczenia dla prawidłowości tejże oceny, zaś wzajemna zależność i uzupełnianie się omawianych dowodów pozwala w pełni na zrozumienie powodów, dla których sąd uznał zeznania świadków za wiarygodne. Podnoszone zarzuty, sugerujące możliwość odmiennej oceny tych dowodów nie wskazują na realne błędy czy uchybienia, w następstwie których ocena przedstawiona przez sąd I instancji jest wadliwa, koncentrując się wyłącznie na gołosłownej polemice. Apelujący formułując zarzuty zdaje się nie dostrzegać jednoznacznej wymowy przywołanych dowodów i forsuje tezy znajdujące oparcie wyłącznie w dowodach, które zostały przez sąd I instancji całkowicie zdezawuowane. Przypomnieć należy skarżącemu, iż możliwość przeciwstawienia ustaleniom sądu orzekającego innego od ustalonego przez Sąd I instancji poglądu, nie może automatycznie prowadzić do wniosku o popełnieniu przez ten Sąd błędu w ustaleniach faktycznych (tak: Sąd Najwyższy I KR 197/74, OSNKW 1975, nr 5, poz. 58). W takim przypadku obrońca oskarżonego winien w oparciu o zgromadzone w sprawie dowody wykazać, jakie błędy natury faktycznej lub logicznej, czy też jaka sprzeczność z zasadami doświadczenia życiowego powodują, iż ustalenia sądu I instancji są okolicznościach rozpoznawanej sprawy błędne. Zadaniu temu obrońca nie sprostała, formułując zarzuty, stanowiące wyłącznie gołosłowną polemikę z opartymi na prawidłowo ocenionych dowodach ustaleniami sądu. Całkowicie chybione okazały się zarzuty przekonujące o wybiórczym uwzględnieniu dowodów, wyłącznie na niekorzyść oskarżonego. Obrońca oskarżonego D. L., twierdząc, iż sąd I instancji potraktował materiał dowodowy w sposób selektywny i uwzględnił wyłącznie dowody przemawiające na jego niekorzyść, zdaje się nie dostrzegać, że w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku sąd meriti dokonał oceny wszystkich przeprowadzonych dowodów, omówił wyjaśnienia oskarżonego oraz zeznania wszystkich świadków, wskazując której części dowodów dał wiarę, a której części walorem tym nie obdarzył.
Zważywszy zatem, że przepis
art. 410 k.p.k. nakazuje uwzględnienie jako podstawy wyroku całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej, uzasadnienie zaskarżonego wyroku przekonuje wprost, że z wymienionego obowiązku sąd orzekający wywiązał się należycie. W tej zaś sytuacji nie może być mowy o naruszeniu normy wynikającej, z przepisu art. 410 k.p.k., które ma miejsce wyłącznie wtedy, gdy wyrok oparty został na okolicznościach nieujawnionych w toku rozprawy głównej, bądź też gdy doszło do pominięcia przy wyrokowaniu ujawnionych w toku rozprawy głównej okoliczności, tak korzystnych, jak i niekorzystnych dla oskarżonych. Nie stanowi naruszenia przepisu art. 410 k.p.k. dokonanie oceny materiału dowodowego w sposób odmienny od subiektywnych oczekiwań stron procesowych, a do takich właśnie stwierdzeń ogranicza się polemika zawarta w apelacji (tak: wyrok Sądu Najwyższego z 4 kwietnia 2006 r., sygn. akt
IV KK 454/05)
. Skoro więc podstawę wyroku sądu I instancji stanowił całokształt okoliczności ujawnionych na rozprawie głównej, a sąd ten, oceniając dowody z uwzględnieniem kryteriów wskazanych w
art. 7 k.p.k., wyprowadził wnioski niesatysfakcjonujące oskarżonego i jego obrońcę, nie można mówić o naruszeniu
art. 410 k.p.k. czy tez art. 4 k.p.k. Należy zgodzić się natomiast z obrońcą oskarżonego, iż sąd meriti zbyt dużą uwagę przydał wnioskowi oskarżonego o dobrowolne poddanie się karze. Okoliczność ta miała jednak znaczenia dla rozstrzygnięcia w sprawie, gdyż to wskazane wyżej dowody stanowiły podstawę przypisania zarzucanego mu czynu, nie zaś wyłącznie deklaracja poniesienia kary motywowana wyłącznie przekonaniem, iż dotychczasowa karalność i tak nie doprowadzi do ekskulpacji oskarżonego.
Odnosząc się do zarzutu obrazy przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. (zarzut I12 apelacji obrońcy) kwestionującego wartość dowodową opinii biegłej lekarki sądowej S. N. wskazać należy na wstępie na wadliwość metodyczną zarzutu. Kwestionując bowiem jasność, spójność czy brak wewnętrznej sprzeczności opinii jako podstawę zarzutu wskazać należało przepis art. 201 k.p.k. Pomijając jednakże tę kwestię nie sposób podzielić trafności uwag obrońcy wskazującego, iż wadliwie przyjęto, że obrażenia jakich doznał pokrzywdzony stanowiły ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu w rozumieniu art. 156 § 1 pkt 2 k.p.k., zaś S. Ż. zmarł na skutek choroby, która nie miała związku z przypisanym mu czynem. Gdy chodzi o pierwszy z argumentów wskazać należy, iż jawi się on jako całkowicie niezrozumiały, skoro sąd a quo dopuścił dowód z uzupełaniającej ustnej opinii biegłego, co było konsekwencją wątpliwości powziętych przez sąd. Przypomnieć należy jednocześnie, iż biegła sporządzając opinię i odpowiadając na pytania zadane przez sąd oraz strony przeanalizowała znajdujące się w aktach sprawy dowody oraz uprzednio sporządzoną opinię. Trudno zatem podzielić stanowisko apelującego, iż opinia ta była niejasna czy też niepełna. Przypomnieć w tym miejscu należy, iż zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego opinię można uznać za "niepełną", jeżeli nie udziela odpowiedzi na wszystkie postawione biegłemu pytania, na które zgodnie z zakresem wiadomości specjalistycznych i udostępnionych mu materiałów dowodowych może oraz powinien udzielić odpowiedzi lub jeżeli nie uwzględnia wszystkich istotnych dla rozstrzygnięcia konkretnej kwestii okoliczności, albo też nie zawiera uzasadnienia wyrażonych w niej ocen i poglądów. Natomiast opinia "niejasna" to taka, której sformułowanie nie pozwala na zrozumienie wyrażonych w niej ocen i poglądów, a także sposobu dochodzenia do nich, lub też zawierająca wewnętrzne sprzeczności, posługująca się nielogicznymi argumentami (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 października 2009 r. (sygnatura akt III K.K. 122/09, Lex nr 532391). Opisywane przesłanki w niniejszej sprawie nie mają miejsca, gdyż wszystkie podnoszone przez obrońcę uwagi były przedmiotem opinii uzupełaniającej z dnia 15 marca 2022 r. i zostały wyjaśnione. Biegła w sposób klarowny wskazała, iż zadane pokrzywdzonemu obrażenia wewnątrzczaszkowe odpowiadały pobiciu i stanowiły chorobę realnie zagrażającą życiu (k-889v akt sprawy), natomiast rozwinięcie się u pokrzywdzonego zapalenia opon mózgowych oraz zapalenia płuc stanowiło typową konsekwencję stanu wegetatywnego, w jakim pacjent znajdował się po tymże pobiciu. Tak więc skutek w postaci śmierci S. Ż. pozostawał w bezpośrednim związku przyczynowym z działaniem oskarżonego, które co oczywiste nie zostało podjęte w zamiarze pozbawienia w/w życia. Zważywszy jednak na postawę samego oskarżonego, który miał świadomość ciężkości zadanych pokrzywdzonemu obrażeń (o czym świadczą słowa jakie wypowiedział do B. G.) stanowisko sądu a quo w zakresie objęcia tego skutku nieumyślnością zasługuje na pełną akceptację. W tej zaś sytuacji stwierdzić należy, iż uzupełniająca opinia sądowo-lekarska sporządzona przez biegłą S. N., wbrew zarzutom obrońcy była jasna, pełna i pozbawiona sprzeczności, a jedynie wnioski w niej zawarte nie odpowiadały oczekiwaniom skarżącej. Taka ocena nie dawała jednak podstaw do skutecznego kwestionowania opinii, gdyż poza gołosłowną argumentacją, sprowadzającą się do oczekiwania na powołanie innych biegłych, nie była poparta rzeczową argumentacją przekonującą w dalszym ciągu o niepełności, niejasności czy wewnętrznej sprzeczność sporządzonej dotychczas opinii. Przypomnieć jednocześnie należy, iż w kwestii uznania opinii za jasną i pełną w rozumieniu art. 201 k.p.k. decydujące znaczenie ma ocena sądu, a nie stron, chyba, że zastrzeżenia strony są uzasadnione, a ocena sądu dowolna, co w omawianej sprawie z przyczyn wyżej wskazanych nie miało miejsca. Jeżeli dla sądu dowód z opinii biegłych jest zrozumiały i przekonujący, a nie posiada on tych przymiotów dla strony, to fakt ten nie może stwarzać podstawy do ponownego powoływania biegłych lub zasięgania opinii nowych biegłych (patrz: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 czerwca 2010 r., sygn. akt WA 13/10, opubl. OSNwSK 2010/1/1251). Stąd też również omawiany zarzut uznano za bezzasadny.
|
|
Także zarzut rażącej niewspółmierności orzeczonej wobec oskarżonego kary pozbawienia wolności oraz środka kompensacyjnego okazały się chybione. Gdy chodzi o wysokość orzeczonego środka kompensacyjnego apelująca nie zawarła w treść środka odwoławczego żadnych argumentów mogących uzasadniać podniesiony zarzut, trudno zatem odnosić się do niego w sposób merytoryczny. Gdy chodzi zaś o wysokość wymierzonej oskarżonemu kary pozbawienia wolności stwierdzić należy, iż sąd I instancji należycie ocenił okoliczności determinujące jej wymiar. Zważywszy na uprzednią wielkokrotną karalność oskarżonego za umyślne przestępstwa podobne, działanie w warunkach multirecydywy, nieodwracalne skutki popełnionego przestępstwa i brak jakichkolwiek okoliczności łagodzących wymierzona oskarżonemu kara, choć w maksymalnej wysokości (bez wykraczania poza podstawowe zagrożenie karą do czego sąd był uprawiony na mocy art. 64 § 2 k.k. ) jawi się jako adekwatna i wyważona. Oczywistym pozostaje, iż oskarżony to osoba skrajnie zdemoralizowana, brutalna co musi wiązać się z surową represją ukierunkowaną zwłaszcza na działania szczególnoprewencyjne, tym bardziej, iż uprzednie środki resocjalizacyjnego oddziaływania okazały się w przypadku oskarżonego nieskuteczne. Stąd też Sąd Apelacyjny podzielił adekwatność wszystkich tych ustaleń sądu meriti, które doprowadziły do wymierzenia oskarżonemu kary 15 lat pozbawienia wolności. Podnoszony przez obrońcę oskarżonego argument dotyczący zachowania oskarżonego w trakcie pierwszej rozprawy w żadnej mierze nie mógł wpłynąć na rozmiar orzeczonej kary, było to bowiem działanie instrumentalne, ukierunkowane wyłącznie na złagodzenie ewentualnej kary. Przypomnieć w tym miejscu należy, iż zarzut rażącej niewspółmierności kary, stanowiący względną przyczynę odwoławczą, o której mowa w art. 438 pkt 4 k.p.k., aby można było uznać go za skuteczny, musi wykazywać, iż na podstawie konkretnie wskazanych okoliczności, które winny mieć zasadniczy wpływ na wymiar kary, wymierzoną względem osoby oskarżonego karę należy uznać za „rażąco” niewspółmierną, tzn. taką, która jest niewspółmierna w stopniu nie dającym się zaakceptować (tak: Sąd Najwyższy III KR 189/94, Prok. i Pr. 1115/5/18). Innymi słowy, sama surowość orzeczonej względem oskarżonego kary, jeśli jest ona uzasadniona dyrektywami, o których mowa w treści art. 53 k.k., nie może stanowić skutecznego zarzutu apelacyjnego, jeśli kwestionująca jej wymiar strona nie wykaże, iż kara ta zarówno z punktu widzenia sprawcy, ale i ogółu społeczeństwa, powinna być uznana za wyjątkowo niesprawiedliwą, zbyt drastyczną czy też przynoszącą rażącą dolegliwość. W przypadku przestępstwa przypisanego oskarżonemu sąd I instancji trafnie wskazał na szereg okoliczności, które przekonują, iż orzeczona wobec niego kara jest karą sprawiedliwą. Stąd również zarzut rażącej niewspółmierności kary uznano za chybiony.
|