|
Zarzuty apelacyjne, powołujące się na naruszenie przez Sąd Rejonowy przepisu art. 7 k.p.k., które miałyby mieć istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku, nie są trafne.
Wbrew bowiem wywodom skarżącego, ocena wartości zgromadzonych w sprawie dowodów, została dokonana przez Sąd meriti zgodnie z zasadami logiki oraz doświadczeniem życiowym i jako taka, korzysta z ochrony art. 7 k.p.k. Sąd I instancji - zgodnie z zasadą obiektywizmu - ustosunkował się również do wszystkich najistotniejszych dowodów, przeprowadzonych w sprawie. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd meriti wskazał, w sposób przekonywujący, jakie były powody uznania, że oskarżony swoim zachowaniem dopuścił się popełniania zarzucanego mu czynu.
Apelacja nie zdołała w skuteczny sposób wykazać, aby rozumowanie Sądu meriti oceniającego zgromadzone w sprawie dowody, a także w zakresie wyprowadzonych z tychże dowodów wniosków, było dowolne, wadliwe lub nielogiczne, jak też nie przedstawiła przekonywujących argumentów, które mogłyby podważyć ustalenia Sądu I instancji. Zarzuty przedstawione w skardze apelacyjnej mają w istocie charakter polemiczny i opierają się na subiektywnej oraz wybiórczej ocenie zebranych w sprawie dowodów.
Odnosząc się do poszczególnych zarzutów, należy stwierdzić:
ad. a) Skarżący nie ma racji, że z żadnego dowodu zgromadzonego sprawie nie wynika, aby oskarżony podczas wykonywania manewru włączania się do ruchu z drogi podporządkowanej, przed zmianą pasa ruchu z prawego na lewy, nie upewnił się co do możliwości kontynuowania manewru. Wersji oskarżonego, że podczas wykonywania przedmiotowego manewru obserwował jezdnię i nie widział świateł samochodu osobowego, przeczy bowiem opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i techniki samochodowej M. R.. W tym miejscu podkreślić należy, iż obrona nie zdołała skutecznie zakwestionować tejże opinii. Sąd Rejonowy słusznie natomiast uznał opinię biegłego M. R., jako opinię kompletną i przekonywującą. Biegły dysponuje wiadomościami specjalnymi, niezbędnymi do wyjaśnienia okoliczności, o które do niego zwrócił się organ procesowy. Opinia biegłego, wydana w formie pisemnej, a następnie uzupełniona w formie pisemnej i ustnej w toku postępowania jurysdykcyjnego, udziela odpowiedzi na wszystkie postawione pytania, na które, zgodnie z zakresem posiadanych wiadomości specjalnych i udostępnionym mu materiałem dowodowym, biegły powinien udzielić odpowiedzi. Uwzględnia także wszystkie istotne dla rozstrzygnięcia konkretnej kwestii okoliczności oraz zawiera uzasadnienia wyrażonych w niej ocen i poglądów. Jednocześnie sformułowania opinii pozwalają na zrozumienie wyrażonych w niej ocen i poglądów, a wnioski końcowe są jednoznaczne. Skoro opinia ta spełniała wszelkie wymogi, jakie ustawa stawia przed opinią specjalistyczną w sprawie karnej, Sąd Rejonowy miał prawo oprzeć się na tejże opinii.
Wracając do podniesionej w zarzucie kwestii, biegły, powołując się na przeprowadzoną analizę czasoprzestrzenną, ustalił, iż w trakcie zaistnienia stanu zagrożenia, tj. gdy narożnik ciągnika siodłowego przekroczył oś jezdni i linię rozdzielającą oba pasy ruchu, V. (...) już jechał lewym pasem (musiał nim jechać również wcześniej, skoro wyprzedzał zespół pojazdów świadka M. K. (1)). Oskarżony mógł więc zobaczyć V. (...) w takiej samej odległości, jaka wynika z rys. 4.1.1. na k. 79 akt. Gdyby kierujący ciągnikiem siodłowym zatrzymał się choć na chwilę przed linią rozdzielającą oba pasy ruchu i upewnił się dokładnie, co do ruchu na lewym pasie, to do zdarzenia by nie doszło. Z analizy czasowo przestrzennej wynika, że oskarżony dysponował możliwością upewnienia się, do czego był zresztą zobowiązany, czy nie zagrozi bezpieczeństwu również tym pojazdom, które jadą lewym pasem. Skoro zatem oskarżony twierdzi, że nie widział na lewym pasie żadnego pojazdu, to jego obserwacja była niedokładna. Bądź też – co bardziej przekonuje – oskarżony skupił się na tym, co dzieje się na prawym pasie ruchu (po którym poruszał się zespół pojazdów kierowany przez M. K. (1)), a przekraczając oś jezdni, nie upewnił się dodatkowo, czy jakiś inny pojazd porusza się lewym pasem (błędnie zakładając, że skoro przed wjazdem na prawy pas widział jedynie zbliżającą się ciężarówkę jadącą tym pasem, to lewy pas zapewne jest wolny). W świetle powyższego, żądanie obrony, by przedstawić konkretny dowód, z którego wynikałoby, że oskarżony przed zmianą pasa ruchu z prawego na lewy, nie upewnił się co do możliwości kontynuowania manewru, jest niezasadne. Pamiętać też należy, iż ustalenia faktyczne nie zawsze muszą bezpośrednio wynikać z konkretnych dowodów. Mogą one także wypływać z nieodpartej logiki sytuacji, stwierdzonej konkretnymi dowodami, jeżeli owa sytuacja jest tego rodzaju, że stanowi oczywistą przesłankę, na której podstawie doświadczenie życiowe nasuwa jednoznaczny wniosek, iż dane okoliczności faktyczne istotnie wystąpiły.
Ad. b) Zarzut ten również dotyczy wniosków, wynikających z opinii biegłego M. R.. Jak już wyżej zaznaczono, apelujący nie wykazał, aby opinia ta była opinia niepełną, czy też niejasną. Biegły, w opiniach pisemnych, jak również będąc szczegółowo rozpytywany na rozprawie sądowej, wyjaśniał kwestię, co było podstawą do przyjęcia, że gdyby oskarżony w czasie zmiany pasa ruchu z prawego na lewy upewnił się, co do możliwości wykonania takiego manewru, to z pewnością dostrzegłby samochód osobowy V. (...), który znajdował się na lewym pasie jezdni. Oczywiście, materiał dowodowy, jakim dysponował biegły, z przyczyn obiektywnych nie pozwalał w niektórych aspektach na wykonanie bardziej precyzyjnych (matematycznych) wyliczeń. Nie dało się np. obliczyć dokładnej prędkości, z jaką poruszał się samochód V. (...), w chwili powstania stanu zagrożenia, czy też ustalić, czy jechał on cały czas lewym pasem jezdni, czy też zmieniał pas z prawego na lewy, a jeśli tak, to w którym miejscu. Siłą rzeczy, opinia biegłego musiała przyjąć tu pewne możliwe warianty zdarzenia, co nie wyklucza jej przydatności dla rozstrzygnięcia sprawy, zwłaszcza, że biegły uzasadnił swoje stanowisko, a ostateczne wnioski biegłego, poparte przeprowadzoną analizą przestrzenno – czasową, pozwoliły na ustalenie, na czym polegały błędy popełnione przez obu kierujących, co w rezultacie pozwoliło orzec w przedmiocie niniejszego postępowania karnego.
Wracając do meritum omawianego tu zarzutu, stwierdzić trzeba, że opinia biegłego M. R., wyklucza prezentowaną linię obrony, jakoby w czasie, gdy oskarżony przekraczał oś jezdni i upewniał się co do możliwości kontynuowania manewru, to V. (...) znajdował się jeszcze za zespołem prowadzonym przez świadka M. K. (1) lub był przez zespół ten przesłonięty i tym samym oskarżony nie miał możliwości dostrzeżenia pojazdu M. K. (2). Biegły wskazał bowiem, że na prostym odcinku drogi, nadjeżdżające pojazdy można było dostrzec z dużej odległości, przede wszystkim ich światła reflektorów. Z pozycji oskarżonego, M. poprzecznie ustawiony do wjazdu na drogę (...) umożliwiał dobrą obserwację lewej strony jezdni. Również położenie kierującego w kabinie około 2,5 metra nad płaszczyzną ziemi stwarzało dogodne warunki obserwacyjne. Kierujący bez problemu, mógł dostrzec ruch nadjeżdżających pojazdów jadących po prawym jak i lewym pasie ruchu. Oczywiście w chwili wjazdu na drogę (...) (jej prawy pas) oskarżony rzeczywiście mógł nie widzieć jeszcze samochodu V. (...) (mógł on znajdować się wówczas za pojazdem M. K. (1) lub na lewym pasie, ale być przesłonięty przez tenże zestaw pojazdów kierowany przez świadka). Czas trwania wjazdu M. (...) wraz z naczepą ciężarową, od ruszenia z miejsca, do kolizji trwał jednak około 6,0 sekund, z czego przejazd przez prawy pas ruchu trwał od 4,0 do 4,5 sekund, natomiast od wjazdu na lewy pas do chwili zderzenia - około 2,0 sekund. O ile zatem V. (...) mógł jechać za zestawem poruszającym się po prawym pasie ruchu, gdy oskarżony dopiero rozpoczynał wjazd z budowy na prawy pas ruchu, to po przejeździe przez prawy pas ruchu, czyli po upływie czasu od 4,0 do 4,5 sekund, sytuacja drogowa już uległa zmianie. Oskarżony, jako kierujący M. był obowiązany upewnić się zarówno w fazie wjazdu na prawy pas ruchu i ponownie, gdy wjeżdżał na lewy pas ruchu, czy nie nadjeżdżają pojazdy mające pierwszeństwo przejazdu. Ponieważ oskarżony przy wjeździe na lewy pas ruchu znajdował się na wysokości osi rozdzielającej oba pasy ruchu fizycznie nie jest możliwym, aby samochód świadka M. K. (1) (znajdujący się na prawym pasie) zasłaniał samochód V. (...) jadący już lewym pasem. Nie jest też możliwa druga opcja, że w omawianym tu krytycznym momencie, samochód V. (...) znajdował się jeszcze na prawym pasie ruchu (za samochodem M. K. (1)), przez co oskarżony nie mógłby go dostrzec. Z opinii biegłego wynika bowiem, że w momencie przejazdu ciągnika M. przez linię rozdzielającą pasy ruchu, kierujący V. (...), na dwie sekundy przed zderzeniem, już jechał lewym pasem ruchu, bo jeśli jechał z prędkością 100 km/h, to w momencie zagrożenia i tak znajdował się w odległości od 40 do 60 metrów od miejsca kolizji. Zwrócić też należy tu uwagę na zeznania świadka M. K. (1). Na rozprawie sądowej, świadek ten będąc dokładnie rozpytany m.in. o wzajemne położenie pojazdów, biorących udział w zdarzeniu, stwierdził, że: ,,w momencie, kiedy ciężarówka zaczęła wyjeżdżać na trasę, na wysokości mojego bocznego lusterka znajdował się samochód osobowy” (k. 361v). Potwierdza to zatem wnioski biegłego, że zanim jeszcze oskarżony dojechał do linii rozdzielającej oba pasy ruchu, samochód V. (...) znajdował się już na lewym pasie, a więc istniała możliwość jego zauważenia przez oskarżonego, zanim wjechał swoim pojazdem na tenże pas ruchu.
ad. c) Wbrew podniesionemu zarzutowi, Sąd Rejonowy uznał (por. uzasadnienie zaskarżonego wyroku str. 3 – k. 403), że kierujący V. (...) M. K. (2) przyczynił się do zaistnienia wypadku, ponieważ nie dostosował prędkości na odcinku trasy (...) oznaczonym jako ,,budowa" do warunków w jakich odbywał się ruch drogowy, a bezpośrednio przed powstaniem zagrożenia przekroczył obowiązującą na tym odcinku prędkość administracyjną. Gdyby pokrzywdzony prowadził pojazd z prędkością dopuszczalną i prawidłowo obserwował przedpole jazdy, dysponowałby możliwością uniknięcia zderzenia. M. K. (2) nie zachował ostrożności zbliżając się do miejsca, z którego wyjechał zespół pojazdów prowadzony przez oskarżonego, mimo że było ono prawidłowo oznakowane tablicą ,,wyjazd z budowy" z pulsacyjnym światłem barwy żółtej oraz nie zastosował się do znaku (...) ograniczenie prędkości do 70 km/h, czym naruszył art. 3 ust. 1 i art. 19 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Przyczynienie to nie wyłączyło natomiast odpowiedzialności karnej oskarżonego, o czym będzie mowa przy omawianiu zarzutu z podpunktu e. Przyczynienie się pokrzywdzonego do zaistnienia wypadku, miało natomiast wpływ na zmniejszenie orzeczonej wobec oskarżonego kary, co będzie przedmiotem rozważań w dziale 3.4. niniejszego uzasadnienia.
ad. d) Zarzut jest o tyle zasadny, gdyż rzeczywiście Sąd Rejonowy niezbyt precyzyjnie stwierdził w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że ,,kierowca (...) - M. K. (2) na spowodowane zagrożenie zareagował z opóźnieniem. Pomimo podjętego hamowania (...) uderzył w lewą stronę tylnej osi M. z prędkością nie mniejszą niż 70 km/h”. Natomiast z opinii biegłego M. R. wynika, że kierujący V. nie podjął manewrów obronnych, albo zrobił to praktycznie równocześnie, bezpośrednio przed uderzeniem w ciężarówkę, około pół sekundy przed uderzeniem. Taki wniosek również wynika z zeznań świadka, który powiedział, że światła stopu w V. zobaczył tuż przed uderzeniem (k. 385v).
Tak więc, kwestionowane przez obronę sformułowanie, zawarte w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, nie pozostaje w zasadniczej opozycji do stanowiska biegłego, a przede wszystkim nic nie zmienia, jeśli chodzi o przypisanie oskarżonemu odpowiedzialności za zaistniały wypadek komunikacyjny oraz przyczynienie się do niego pokrzywdzonego, kierującego samochodem V. (...).
ad. e) Prawdą jest, że Sąd Rejonowy w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku praktycznie nie zajął się kwestią związku przyczynowego, pomiędzy stwierdzonym w niniejszej sprawie naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a zaistniałym wypadkiem i jego skutkami. Jednakże uchybienie to należy traktować jako obrazę przepisu art. 424 § 1 k.p.k., co jak wiadomo, nie może być przyczyną uchylenia wyroku (art. 455a k.p.k.). Wydaje się, że Sąd I instancji nie zajął się bliżej rozważaniami w kwestii zawiązku przyczynowego, uznając, że oczywistym jest, iż pomiędzy nie udzieleniem przez oskarżonego pierwszeństwa przejazdu kierującemu samochodem osobowym marki V. (...), poruszającemu się po lewym pasie ruchu drogi (...), a zderzeniem obu pojazdów, skutkującym obrażeniami ciała u podróżujących samochodem osobowym, zachodzi związek przyczynowy, o charakterze normatywnym. Trudno tu zająć odmienne stanowisko. Oczywiście, zgodnie z poglądem już od dawna utrwalonym w orzecznictwie, związek przyczynowy nie może być rozumiany jedynie jako czasowe lub miejscowe następstwo wydarzeń, ale jako powiązanie wypadku drogowego z poprzedzającym go naruszeniem przez oskarżonego przepisów o ruchu drogowym. Spowodowanie skutku może być tylko wtedy obiektywnie przypisane sprawcy, gdy urzeczywistnia się w nim niebezpieczeństwo, któremu zapobiec miałoby przestrzeganie naruszonego obowiązku ostrożności. Koncepcja obiektywnego przypisania opiera się na założeniu, że sprawcy spowodowanego skutku przestępnego można ów skutek obiektywnie przypisać tylko wtedy, gdy zachowanie owego sprawcy stwarzało lub istotnie zwiększyło prawnie nieakceptowane niebezpieczeństwo (ryzyko) dla dobra prawnego stanowiącego przedmiot zamachu i niebezpieczeństwo (ryzyko) to zrealizowało się w postaci nastąpienia danego skutku przestępczego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4.11.1998 roku – IV KKN 303/97). Z kolei w świetle koncepcji aktualnie funkcjonujących w nauce prawa karnego, z punktu widzenia możliwości przypisania uczestnikowi ruchu drogowego odpowiedzialności za skutek zdarzenia, jakie w tym ruchu nastąpiło, istotne są trzy zasadnicze elementy. Pierwszym z nich jest powiązanie – w znaczeniu kauzalnym – zachowania uczestnika zdarzenia z jego skutkiem. Dochodzi do tego przez stwierdzenie, że określone zachowanie stanowi przyczynę określonego skutku wówczas, gdy zgodnie z pewną prawidłowością przyczynową zdarzenia te można uporządkować, tworząc łańcuch zmian następujących po sobie. Drugim elementem jest ustalenie, czy uczestnik ruchu swoim zachowaniem zwiększył ponad społecznie akceptowany poziom prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia, którego skutek podlega analizie. Wprawdzie bowiem funkcjonowanie w warunkach cywilizacji wysoce nasyconej techniką niesie ze sobą określony poziom ryzyka, ale przekroczenie akceptowanego poziomu tego ryzyka może wiązać się z przypisaniem odpowiedzialności. Ostatnim czynnikiem – jest relacja przebiegająca między naruszeniem zasad bezpieczeństwa przez uczestnika ruchu a skutkiem, a więc ustalenie ex post, czy oceniany skutek powstałby również w wypadku gdyby uczestnik zdarzenia zachował się w sposób zgodny z prawem (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 lipca 2019 roku – III KK 471/18).
W realiach przedmiotowej sprawy nie może budzić wątpliwości, że wszystkie trzy elementy, o których była wyżej mowa - zostały spełnione. Ustalając powiązanie przyczynowo-skutkowe, o charakterze czysto kauzalnym, zależność między zachowaniem oskarżonego, polegającym na wjechaniu z drogi podporządkowanej na trasę (...), a zderzeniem z samochodem V. (...), który przemieszczał się drogą z pierwszeństwem przejazdu, nie może budzić wątpliwości. Łańcuch powiązań prowadzących do ujemnego skutku jest tu ewidentny. Po drugie, oskarżony nie zachował ostrożności wymaganej podczas zmiany kierunku ruchu i wyjazdu z drogi podporządkowanej, naruszając art. 3 ust 1 i art. 22 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Swym niewłaściwym zachowaniem zwiększył on ryzyko wystąpienia negatywnego skutku w postaci zderzenia z pojazdem poruszającym się drogą główną, ponad społecznie akceptowaną miarę. Po trzecie, nie do obrony jest teza, że przedmiotowy wypadek i tak zaistniałby, nawet gdyby oskarżony zachował się w sposób zgodny z prawem. Przecież gdyby oskarżony dochował obowiązku ustąpienia pokrzywdzonemu pierwszeństwa przejazdu, to do kolizji obu pojazdów by nie doszło. Kierujący V. (...), mimo przekroczenia dozwolonej prędkości jechał swoim pasem ruchu i po wyprzedzeniu zespołu pojazdów M. K. (1), po prostu dalej kontynuowałaby podróż. Tak więc reguła postępowania naruszona przez oskarżonego gwarantowała brak wystąpienia skutku, w postaci zderzenia obu pojazdów i dalszych związanych z tym następstw.
Jak już wyżej stwierdzono, Sąd Rejonowy przyjął, podzielając wnioski opinii biegłego M. R., że kierujący samochodem V. (...) przyczynił się do zaistnienia przedmiotowego wypadku, gdyż bezpośrednio przed powstaniem zagrożenia przekroczył obowiązującą na tym odcinku prędkość administracyjną. Gdyby pokrzywdzony prowadził pojazd z prędkością dopuszczalną i prawidłowo obserwował przedpole jazdy dysponowałby możliwością uniknięcia zderzenia. Nie zwalnia to jednak oskarżonego z odpowiedzialności za spowodowanie przedmiotowego wypadku drogowego. Może być przecież tak, że za powstanie wypadku drogowego odpowiedzialnym jest dwóch uczestników ruchu drogowego, przy czym – jak podkreśla się w orzecznictwie – wymagane jest „stwierdzenie wobec każdego z nich z osobna, że po pierwsze, w zarzucalny sposób naruszył on chociażby nieumyślnie zasady bezpieczeństwa w ruchu, a także, że pomiędzy jego zachowaniem a zaistniałym wypadkiem istnieje powiązanie przyczynowe oraz tego, że istnieje normatywna podstawa do przyjęcia, iż zachowanie uczestnika ruchu powiązane przyczynowo z wypadkiem zasługuje z kryminalno-politycznego punktu widzenia na ukaranie” Przy czym przypisywalny jest taki skutek, który został spowodowany przez określonego uczestnika ruchu drogowego w wyniku sprowadzenia przez niego niedozwolonego ryzyka niebezpieczeństwa jego powstania lub istotnego zwiększenia ryzyka już istniejącego będącego następstwem zachowania innego uczestnika ruchu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 kwietnia 2013 roku - II KK 206/12). W przedmiotowej sprawie oskarżony spełnia powyższe kryteria i niezależnie od faktu przyczynienia się drugiego z kierowców, ponosi on odpowiedzialność za zaistniałe zdarzenie drogowe. Sąd Rejonowy słusznie zauważył, że bezpośrednią przyczyną wypadku drogowego był właśnie błąd kierującego zespołem pojazdów ciężarowych P. R., który nieprawidłowo ocenił możliwość bezpiecznego wykonania manewru zmiany kierunku ruchu i wjazdu z drogi podporządkowanej na trasę (...), a zajmując kolejno prawy, a następnie lewy pas ruchu, nie upewnił się, czy nie jedzie po nim żaden pojazd. Gdyby oskarżony ustąpił pierwszeństwa kierującemu V. (...) - do zdarzenia by nie doszło.
ad. f) Zarzut ten nie mógł zostać uznany jako zasadny. Wyżej omówiono już kwestię istnienia normatywnego związku przyczynowego pomiędzy naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez oskarżonego, a zaistniałym wypadkiem drogowym. Oskarżony jest zatem odpowiedzialny za skutki tego wypadku. Jak wiadomo, podróżujący samochodem osobowym doznali w zdarzeniu z dnia 11 kwietnia 2022 roku szeregu obrażeń ciała, które z kolei w przypadku M. K. (2) doprowadziły do jego śmierci. Skarżący powołuje się na okoliczność, że zgon M. K. (2) był skutkiem błędu medycznego, a tym samym nie stanowił „naturalnego", „zwykłego" następstwa wypadku, którego uczestnikiem był pokrzywdzony. Przede wszystkim jednak, w prawie karnym przyjmuje się, iż zaistniałe u poszkodowanego uszkodzenie ciała jest następstwem kolizji drogowej spowodowanej przez sprawcę i że tego związku ani nie przerywa, ani nie zmienia włączenie się innej przyczyny potęgującej (a ściślej mogącej potęgować) skutki, czy zakres tychże uszkodzeń (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 lutego 2019 roku - V KK 3/19; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 sierpnia 2002 roku - IV KK 289/02). Ponadto wywód skarżącego, że M. K. (2) mógł zostać niewłaściwie zdiagnozowany przez personel szpitala w B., zaś prawidłowe rozpoznanie pozwoliłoby na wdrożenie leczenia, które zapobiegłoby śmierci pokrzywdzonego, stanowi na chwilę obecną jedynie hipotezę . Natomiast z załączonej do akt sprawy opinii sądowo – lekarskiej Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej G. (...) wynika, że bezpośrednią przyczyną zgonu M. K. (2) było rozlane, niedokrwienne uszkodzenie mózgu, w tym pnia mózgu wskutek ciasnoty śródczaszkowej spowodowanej dużym obrzękiem mózgu. tzw. śmierć mózgowa wskutek rozlanego, nieodwracalnego uszkodzenia mózgu. Z kolei przyczyną obrzęku mózgu było ognisko martwicy niedokrwiennej w prawej półkuli mózgu, spowodowane zamknięciem przez skrzeplinę światła tętnicy doprowadzającej krew do tej okolicy mózgu, tj. prawej tętnicy szyjnej wewnętrznej. Przyczyną zakrzepicy tętnicy szyjnej wewnętrznej prawej był natomiast uraz. Zakrzepica tętnicy szyjnej wewnętrznej może być powikłaniem urazów mechanicznych godzących w szyję, bezpośrednio w okolicę tętnicy szyjnej, np. uderzenie, ucisk. Może także być powikłaniem urazów mechanicznych godzących w głowę, które powodują nagłe, silne odgięcie głowy określane jako „przeprost" (hiperekstensja) bądź silne, boczne zgięcie z rotacją głowy. Wyżej wymienione mechanizmy powodują napięcie tętnicy na elementach kostnych górnej części odcinka szyjnego kręgosłupa oraz rozciągnięcie bądź inne odkształcenie naczynia, sprzyjające uszkodzeniu jego elementów strukturalnych - błony wewnętrznej (Mima), błony sprężystej wewnętrznej, a nawet błony mięśniowej. Charakter, rozległość i lokalizacja uszkodzeń ciała stwierdzonych u M. K. (2) wskazują, że mogły one powstać w wypadku drogowym w dniu 11.04.2022 roku.
Tak więc istnieje związek przyczynowy między przyczyną śmierci M. K. (2) w dniu 19.04.2022 roku, a doznanymi przez niego uszkodzeniami ciała w dniu 11.04.2022 roku (opinia k. 107 – 108).
|
|
|
Oba zarzuty nie znalazły akceptacji Sądu Okręgowego.
Podnieść należy, że to nie subiektywne poczucie zbagatelizowania inicjatywy dowodowej, ma znaczenie decydujące w kwestii dopuszczenia w procesie określonego, zawnioskowanego, dowodu. Przed dopuszczeniem dowodu rolą sądu jest dokonanie jego wstępnej oceny w aspekcie przydatności, możliwości przeprowadzenia oraz dopuszczalności. O uwzględnieniu wniosku dowodowego nie decyduje subiektywne przekonanie strony co do istotności danego dowodu, lecz obiektywne i weryfikowalne przekonanie sądu, że dany dowód ma znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. W orzecznictwie utrwalony jest pogląd, zgodnie z którym sąd nie może być związany dowolnie formułowanymi wnioskami dowodowymi. Przyjęcie założenia, że sąd ma powinność uwzględniania każdego wniosku dowodowego, przy jakimkolwiek uwiarygodnieniu związku tego dowodu z przedmiotem postępowania prowadziłoby do sytuacji ad absurdum. Przeprowadzanie każdego zawnioskowanego dowodu, bez dostatecznego uzasadnienia i bezefektywne podejmowanie czynności procesowych niezdatnych do realizacji celu głównego, to jest rozstrzygnięcia o kwestii prawnej odpowiedzialności oskarżonego, traktować należy na równi z nadużyciem uprawnień prowadzącym do uchybienia dyrektywie określonej w art. 2 § 1 pkt 4 k.p.k. Jako niedopuszczalne uznać trzeba prowadzenie postępowania dowodowego niejako ,,na wszelki wypadek”, dla sprawdzenia, czy za pomocą kolejnych dowodów da się wysnuć alternatywne, choćby najbardziej nieprawdopodobne wersje zdarzenia. Dowody dopuszcza się w celu udowodnienia konkretnych okoliczności, a nie w celu sprawdzenia hipotezy wnioskodawców, czy ewentualnie nie okażą się przydatne w danym postępowaniu. Sąd jest gospodarzem postępowania jurysdykcyjnego, dlatego w jego gestii pozostaje ostateczna decyzja o dopuszczeniu dowodu. Nie ma on obowiązku uwzględniania wszystkich wniosków dowodowych składanych przez strony i może je oddalić na podstawach wskazanych w art. 170 § 1 k.p.k. (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 28.04.2022 roku – V KK 164/22; wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 27.11.2024 roku – II AKa 315/22; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 31.05.2016 roku – III KK 173/16, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia z dnia 26.04.2013 roku – III KK 42/13: wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 21.02.2014 roku – II AKa 3/14).
Sąd I instancji, oddalając wniosek o przeprowadzenie dowodu z zeznań funkcjonariuszy policji podejmujących czynności na miejscu wypadku: K. W. i D. M. trafnie zauważył, że przeprowadzenie tychże dowodów nie miałoby znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Uzupełniając skromny wywód Sądu Rejonowego, dodać tu należy, że ww. świadkowie mogliby jedynie potwierdzić okoliczności niekwestionowane, tzn. że pasażerka V. (...) - A. M. była nieprzytomna, natomiast kierowca tego auta – M. K. (2) był w szoku. Niczego zresztą nie może zmienić, w kontekście rozstrzygnięcia sprawy, okoliczność, że kierujący V. (...) obwiniał siebie o to, co spotkało jego narzeczoną. W rozmowie ze swoim ojcem – A. K., jaką zdążył odbyć przed śmiercią, także nie mógł sobie darować, że ściągnął pokrzywdzoną tutaj, aby pokazać jej (...), ,,a (...) tak się jej odwdzięczyła”. Wielokrotnie jednak przy tym powtarzał, że: ,,on mi wyjechał, nie mogłem nic zrobić” (k. 360 - 361).
Natomiast wniosek o zobowiązanie biegłego M. R. do złożenia do akt sprawy filmów i zdjęć z przeprowadzonej w toku badań symulacji, jak również protokołu z danymi stanowiącego zapis parametrów w symulacji się znajdujących, wykorzystanych w opinii, zmierzał finalnie – jak wynika z samego oświadczenia obrońcy – do złożenia do akt sprawy tzw. prywatnej ekspertyzy z zakresu ruchu drogowego. Przedstawienie sądowi takowej opinii nie jest zabronione i w spawach o wypadki drogowe, zwłaszcza te z ciężkimi skutkami, dość często jest to praktykowane. Opinię taką może sporządzić osoba posiadająca wiedzę specjalistyczną z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych oraz dysponująca stosownymi narzędziami, jak np. oprogramowanie typu P. C.. Nie jest natomiast koniecznym pozyskanie od biegłego, który został ustanowiony przez organ procesowy, dodatkowych materiałów, wykorzystywanych przez niego do wykonania symulacji przeprowadzonej w powyższym programie. Ponieważ ostatecznie obrona nie złożyła do akt owej prywatnej ekspertyzy, pomimo wielomiesięcznego trwania niniejszego postępowania, uznać należało, że mieliśmy tu do czynienia jedynie z pewnego rodzaju taktyką procesową. Z kolei, co do żądania wydania przez biegłego M. R. opinii uzupełniającej, to biegły ten – w toku niniejszego procesu – składał pisemną opinię uzupełniającą, a następnie, na rozprawie głównej, opinię ustną, w trakcie której wszystkie strony miały nieograniczoną możliwość zadawania mu pytań.
|
|
|
Podniesiony zarzut rażącej niewspółmierności orzeczonej kary jest słuszny.
Przede wszystkim Sąd I instancji, oceniając zgromadzony w sprawie materiał dowodowy sam przyznał, że do zaistnienia przedmiotowego wypadku przyczynił się inny jego uczestnik, tj. kierujący samochodem V. (...) (uzasadnienie zaskarżonego wyroku str. 3 k. 403 akt). Natomiast, jak wynika z dalszej części uzasadnienia zaskarżonego wyroku, Sąd meriti zupełnie pominął tę okoliczność przy wymiarze oskarżonemu kary.
Tymczasem przyczynienie się do wypadku innej osoby ma znaczenie dla wymiaru kary, gdyż ma wpływ na obniżenie stopnia zawinienia oskarżonego. Sąd I instancji, wymierzając oskarżonemu karę, skupił się na ocenie stopnia społecznej szkodliwości zaistniałego czynu (który był rzeczywiście wysoki), pominął natomiast zupełnie ocenę stopnia zawinienia oskarżonego, chociaż z art. 53 § 1 k.k. jasno wynika, że dolegliwość kary nie może przekraczać stopnia winy. Okoliczność, że do wypadku drogowego przyczynił się także inny uczestnik, nakazuje inaczej ocenić stopień zawinienia oskarżonego, niż w przypadkach, gdy to oskarżony, w 100 procentach, ponosi odpowiedzialność za powstanie wypadku, gdyż inni jego uczestnicy przestrzegali przepisów ruchu drogowego. Tym bardziej, kiedy to przyczynienie się innej osoby było istotne. A tak właśnie było w rozpoznawanej tu sprawie. Z opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i techniki samochodowej M. R., wynika, iż kierujący V. (...) M. K. (2) nie zachował ostrożności zbliżając się do miejsca, z którego wyjechał zespół pojazdów prowadzony przez oskarżonego, mimo że było ono prawidłowo oznakowane tablicą ,,wyjazd z budowy" z pulsacyjnym światłem barwy żółtej oraz nie zastosował się do znaku B-33, nakazującego ograniczenie prędkości do 70 km/h, czym naruszył art. 3 ust. 1 i art. 19 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Już bezpośrednio przed powstaniem zagrożenia, kierujący V. (...) przekroczył obowiązującą na tym odcinku prędkość administracyjną. Materiał dowodowy nie pozwalał na dokładne obliczenie tejże prędkości. Biegły oszacował ją, jako ,,przekraczającą 100 km/h”. Także bezpośredni świadek i wieloletni kierowca zawodowy – M. K. (1) zeznał, że ,,auto, które mnie wyprzedzało poruszało się z prędkością dużo większą niż, moim zdaniem, ponad 100 km/h” (k. 362). Co jednak równie istotne, biegły M. R. wyliczył, na podstawie przeprowadzonej analizy przestrzenno – czasowej, że gdyby kierujący V. (...) prowadził pojazd z prędkością dopuszczalną i prawidłowo obserwował przedpole jazdy dysponowałby możliwością uniknięcia zderzenia, nawet przy uwzględnieniu nieprawidłowego zachowania się oskarżonego.
Nie mniej ważnym dla oceny stopnia zawinienia oskarżonego jest dokonanie analizy rodzaju i rozmiaru naruszenia przez sprawcę zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego. Nasilenie owego naruszenia zasad może być (i jest) w każdej sprawie różne. Inaczej trzeba traktować kierującego, który umyślnie narusza zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, czy też wykazuje się ryzykanctwem i rażącym lekceważeniem przepisów oraz bezpieczeństwa innych uczestników ruchu drogowego, a inaczej kierowcę, który nie zachowując wymaganej w danych okolicznościach ostrożności, czy też poprzez chwilową nieuwagę, nieumyślnie doprowadza do zdarzenia drogowego. Wymierzając karę za spowodowanie wypadku drogowego Sąd meriti także powinien do tej kwestii nawiązać. Tego rodzaju rozważań zabrakło jednak w dziale 4 uzasadnienia zaskarżonego wyroku, odnoszącym się do wymiaru kary. Tymczasem w niniejszej sprawie naruszenie zasad bezpieczeństwa przez oskarżonego miało charakter ewidentnie nieumyślny. Nie wynikało ono z brawury, czy też jakiegoś zupełnie nieodpowiedzialnego zachowania oskarżonego. Nie podjął on manewru włączenia się do ruchu automatycznie, czy też bezmyślnie. Oskarżony przed wjazdem na autostradę przez dłuższy czas wyczekiwał na właściwy moment wjazdu i przepuszczał cały sznur samochodów. W chwili wjazdu na drogę (...) (jej prawy pas) oskarżony rzeczywiście mógł widzieć jedynie światła nadjeżdżającej prawym pasem ciężarówki M. K. (1). Materiał dowodowy zgromadzony w sprawie nie przeczy bowiem twierdzeniom oskarżonego, że nie widział wówczas samochodu V. (...) (który mógł znajdować się wówczas za pojazdem M. K. (1) lub na lewym pasie, ale być przesłonięty przez tenże zestaw pojazdów kierowany przez świadka). Błąd oskarżonego nastąpił dopiero w ostatniej fazie wykonywania manewru, gdy przekraczał oś jezdni i nie upewnił się dodatkowo, czy sytuacja drogowa uległa zmianie w czasie jego przejazdu przez prawy pas, a zwłaszcza, czy jakiś inny pojazd porusza się lewym pasem. Tak, jak już wyżej wskazano, do zaistnienia wypadku mogłoby nie dojść, jeżeliby kierujący V. (...) poruszał się z dozwoloną prędkością 70 km/h, co pozwoliłoby mu na zauważenie w porę niebezpieczeństwa i podjęcie manewrów obronnych.
Wyżej wskazane okoliczności uzasadniają, inną – w porównaniu do Sądu Rejonowego – ocenę, co do tego, jaki wymiar kary powinien być w niniejszej sprawie orzeczony. Jeżeli chodzi o rozmiar orzeczonej kary pozbawienia wolności, Sąd odwoławczy przede wszystkim zauważa, że wymierzona kara winna pozostawać w wyważonej proporcji i być współmierna do popełnionego przestępstwa, a w szczególności do stopnia winy oskarżonego oraz stopnia społecznej szkodliwości czynu. Jeżeli zatem wziąć pod uwagę, całokształt ujawnionych w sprawie okoliczności przedmiotowo-podmiotowych, a w szczególności nieumyślny charakter przypisanego oskarżonemu czynu, jak również nieumyślne naruszenie przezeń zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, przyczynienie się do zdarzenia innego uczestnika ruchu, to pomimo tragicznego skutku zaistniałego wypadku, wymierzanie oskarżonemu kary 2 lat i 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności byłoby karą rażąco surową. Natomiast mając na uwadze wyżej wskazane okoliczności, stopień społecznej szkodliwości popełnionego przez oskarżonego czynu, stopień jego zawinienia oraz pozostałe dyrektywy wymiaru kary, określone w art. 53 k.k., karą stanowiącą adekwatną reakcję karną, jest kara 1 roku pozbawienia wolności.
Sąd Okręgowy podzielił stanowisko obrony, że wobec oskarżonego można zastosować instytucję warunkowego zawieszenia wykonania kary pozbawienia wolności. Decydującym dla zastosowania instytucji warunkowego zawieszenia wykonania kary, jest pozytywna prognoza, co do dalszego postępowania oskarżonego, przy uwzględnieniu jego postawy, właściwości i warunków osobistych, dotychczasowego sposobu życia oraz zachowania się po popełnieniu przestępstwa (art. 69 § 2 k.k.). Taka pozytywna prognoza wobec osoby oskarżonego jak najbardziej istnieje. Mieć tu trzeba na uwadze, że oskarżony był wcześniej niekarany, nie jest osobą zdemoralizowaną, wyraził żal z powodu zaistniałego zdarzenia, a samo przestępstwo i naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego miało charakter nieumyślny. Całokształt ujawnionych w sprawie okoliczności przemawia zatem za uznaniem, iż orzeczenie wobec oskarżonego bezwzględnej kary pozbawienia wolności (bez warunkowego zawieszenia jej wykonania), byłoby zbyt surową reakcją karną, wykraczającą poza stopień wymaganej represji. Natomiast wskazane okoliczności doprowadziły Sąd odwoławczy do wniosku, że wszystkie cele kary zostaną wobec oskarżonego osiągnięte, bez uciekania się do osadzania go w zakładzie karnym. Orzeczona kara pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania wraz z orzeczonym środkiem karnym zakazu prowadzania pojazdów mechanicznych oraz orzeczonymi środkami kompensacyjnymi, dostatecznie uwzględnia zarówno stopień winy oskarżonego, jak i stopień społecznej szkodliwości popełnionego czynu. Spełni ona w sposób właściwy, cel zapobiegawczy oraz wychowawczy, jak również cele w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa.
|
|