|
Prokurator w pisemnej apelacji trafnie zwraca uwagę na treść art. 8 ust. 1 ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu P. (zwanej dalej „
ustawą lutową”), zgodnie z którym „
Osobie, wobec której stwierdzono nieważność orzeczenia albo wydano decyzję o internowaniu w związku z wprowadzeniem w dniu 13 grudnia 1981 r. w Polsce stanu wojennego, przysługuje od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę wynikłe z wydania lub wykonania orzeczenia albo decyzji. W razie śmierci tej osoby uprawnienie to przechodzi na małżonka, dzieci i rodziców”. Zgodnie z tą regulacją mamy do czynienia tylko z jednym roszczeniem – przysługującym osobie, wobec której stwierdzono nieważność orzeczenia lub wydano decyzję o internowaniu, natomiast uprawnienia małżonka, dzieci i rodziców nie mają charakteru samodzielnego w tym sensie, że nie są oni stronami obok represjonowanego, lecz wstępują w jego prawa w razie jego śmierci – a tym samym nie mogą nabyć więcej praw, niż przysługiwałyby represjonowanemu za jego życia. Podkreśla to wyraźnie utrwalone orzecznictwo sądowe, w szczególności uchwała Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego z dnia 27 stycznia 1993 r., I KZP 35/92, w której stwierdzono wprost i wyraźnie, że „
w razie śmierci osoby represjonowanej, uprawnionej do żądania odszkodowania za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę i przejścia tego uprawnienia - na podstawie art. 8 ust. 1 zdanie drugie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu P. (Dz.U. Nr 34 poz. 149) - na małżonka, dzieci i rodziców, zasądzeniu na rzecz wnioskodawcy lub wnioskodawców, którzy wystąpili z żądaniem, podlega taka część świadczenia przysługującego represjonowanemu, jaka wynika z podziału całej kwoty świadczenia przez liczbę osób uprawnionych”. Także w uzasadnieniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia (...) r., (...), wskazano wyraźnie, że „
roszczenia osób wymienionych w zaskarżonym przepisie są roszczeniami pochodnymi od uprawnień osoby represjonowanej. Określenie "przejścia uprawnień" oznacza w szczególności, że roszczenia następców prawnych osoby represjonowanej limitowane są wysokością roszczeń, jakie przysługiwałyby samemu represjonowanemu, gdyby żył (por. M. Czekaj, Sukcesja uprawnień osoby represjonowanej, "Prokuratura i Prawo" 2001, nr 5, s. 7). (…)Nie są to roszczenia samoistne sukcesorów zmarłej osoby represjonowanej, wymienionych w kwestionowanym przepisie, lecz pochodne od zmarłej osoby represjonowanej”.
Skoro więc w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd Okręgowy jednoznacznie i wyraźnie wskazał, że kwota 120.000 zł obejmuje uszczerbek materialny (utracone zarobki) i niematerialny (krzywdy związane z internowaniem) samego B. G., to w tej sytuacji zasądzenie takiej kwoty na rzecz każdego z wnioskodawców było oczywiście błędne, prowadząc do ich bezpodstawnego wzbogacenia i oczywistym jest, że takie orzeczenie należałoby skorygować w sposób postulowany pierwotnie przez apelującego, tj. podzielić kwotę należną represjonowanemu na poszczególnych wnioskodawców.
Taka konkluzja
prima facie pozwalałaby Sądowi Apelacyjnemu zakończyć dalsze rozważania, uzasadniając wydanie wyroku reformatoryjnego zgodnie z żądaniem apelującego, jednak głębsza analiza sprawy wskazuje, że byłoby to rozstrzygnięcie błędne, naruszające uprawnienia wnioskodawców, którzy nie zaskarżyli wyroku, a którzy mogli działać w zaufaniu do tego, co wynikało z sentencji tego orzeczenia, uznając, że zaspokaja ono w zasadniczej części ich roszczenia i tym samym nie ma potrzeby jego zaskarżenia.
Trzeba zatem przypomnieć, że wnioskodawcy – żona i dzieci zmarłego B. G. – wnioskiem z dnia (...) r. zażądali zasądzenia od Skarbu Państwa na rzecz każdego z nich kwoty po 133.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę wyrządzoną zastosowaniem wobec pokrzywdzonego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania w sprawie (...), prowadzonej następnie przez SR w Z. pod sygn. (...), przy czym postępowanie to zostało umorzone postanowieniem Sądu Najwyższego z (...)
Treść wniosku nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego, że wnioskodawcy dochodzili wyłącznie zadośćuczynienia za doznaną przez zmarłego krzywdę, a nie odszkodowania. W uzasadnieniu wniosku wskazano, z jakimi cierpieniami wiązało się postępowanie prowadzone wobec pokrzywdzonego i jakie były konsekwencje jego zatrzymania na życie zawodowe, stan zdrowia i wreszcie życie rodzinne B. G.. W szczególności wyraźnie zaznaczono, że łącznie dochodzą zadośćuczynienia w kwocie 399.000,- zł, podzielonego na trzy świadczenia po 133.000 zł, jako adekwatnego do rozmiaru poniesionych przez pokrzywdzonego krzywd, przy czym trafnie przywołali prezentowane już wyżej stanowisko orzecznictwa o potrzebie podziału kwoty świadczenia przez liczbę uprawnionych w chwili orzekania. Także lektura odpowiedzi na apelację prokuratora, sporządzonej przez pełnomocnika wnioskodawców, jasno obrazuje, czego i z jakiego tytułu się domagali przez cały czas trwania procesu.
Wniosek, stanowiący odpowiednik pozwu w procesie cywilnym, zgodnie z art. 8 ust. 3 ustawy lutowej podlega rozpoznaniu z zastosowaniem przepisów rozdziału 58 KPK, a więc także z uwzględnieniem treści art. 558 k.p.k., zgodnie z którym w sprawach odszkodowawczych w kwestiach nieuregulowanych w KPK zastosowanie mają przepisy Kodeksu postępowania cywilnego. Zastosowanie ma w szczególności przepis art. 321§1 k.p.c., zgodnie z którym „
Sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie”.
Lektura samego tylko zaskarżonego wyroku wskazuje, że Sąd Okręgowy nie uchybił tej dyspozycji, zasądzając na rzecz wnioskodawców kwoty po 120.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę – czyli orzekł o przedmiocie żądania i w jego granicach. Jest to jednak tylko pozór, bowiem zupełnie co innego wynika z pisemnego uzasadnienia tegoż orzeczenia.
Trzeba raz jeszcze przypomnieć, że represjonowanemu służy roszczenie tak o odszkodowanie za poniesioną szkodę, jak i o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, przy czym to wyłącznie wnioskodawca decyduje, czy chce dochodzić jednego, czy obu tych świadczeń, a Sąd jest tym – zgodnie z przywołanym art. 321§1 k.p.c. – bezwzględnie związany, zatem nie może zasądzić innego świadczenia, niż dochodzone.
Sąd Apelacyjny z zażenowaniem stwierdza, że Sąd Okręgowy – co wynika wprost z pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku – nie tylko zasądził świadczenie nie objęte żądaniem, ale wykazuje się fundamentalną nieznajomością podstawowych pojęć prawniczych, wykładanych na pierwszych latach studiów, tj. pojęcia zadośćuczynienia i odszkodowania. Obydwa te pojęcia oznaczają zupełnie różne świadczenia, mają charakter rozłączny, a tymczasem w uzasadnieniu Sąd I instancji używa ich jako synonimów. Wystarczy przywołać
passus ze str. 10, gdy Sąd pisze „
postanowieniem Sądu Wojewódzkiego w Z. z dnia (...) roku zasądzono na rzecz B. G.
zadośćuczynienie
za doznaną
krzywdę
w kwocie 1800000 zł, co nie wyrównało zdaniem Sądu dziś orzekającego doznanej przez niego
krzywdy
, a zasądzone
odszkodowanie
było na tyle niskie, że zachodzi oczywista dysproporcja między zasądzonym
odszkodowaniem
a rozmiarem poniesionych przez pokrzywdzonego
krzywd
”. Nie jest to niestety tylko nieszczęśliwy dobór słownictwa, gdyż następnie Sąd Okręgowy wyjaśnia, w jaki sposób obliczył zasądzone zadośćuczynienie, pisząc „
B. G. wnosił w pierwotnym wniosku i podawał, że utracił 27 wynagrodzeń, z czego zasądzone zadośćuczynienie pokryło 7 z nich. Mając to na względzie przy wyliczeniu na dzień dzisiejszy średnie wynagrodzenie na kwotę (...),70 sąd pomnożył je przez brakujące 20 wynagrodzeń i stąd w zaokrągleniu zasądzona kwota po 120000 zł”.
To, co zostało zasądzone przez Sąd Okręgowy, w ogóle nie było objęte żądaniem wniosku z (...) r. (a to ten wniosek jest obecnie procedowany – poprzednie postępowania, na które powołuje się Sąd Okręgowy, zostało prawomocnie zakończone), który w żadnym punkcie nie domagał się zasądzenia niewypłaconego wynagrodzenia represjonowanego, ale przede wszystkim taka kwota, tj. zwrot utraconych zarobków,
w ogóle nie jest zadośćuczynieniem, lecz odszkodowaniem w rozumieniu art. 361§2 k.c.
– jest to naprawienie uszczerbku o charakterze materialnym, gdy zadośćuczynienie obejmuje uszczerbek niemajątkowy (jest to naprawienie szkody niematerialnej występującej pod postacią krzywdy). Tym samym uznać należy, iż Sąd Okręgowy w ogóle nie orzekł o przedmiocie żądania, którym było wyłącznie zadośćuczynienie za krzywdy.
Tej oceny nie zmienia to, że Sąd Okręgowy pisze, iż na zasądzoną kwotę miała wpływ utrata zdrowia przez represjonowanego, warunki jego internacji czy inne okoliczności wskazane na str. 10, a rzeczywiście nawiązujące już wprost do żądania wniosku – czynniki te bowiem w żaden sposób nie zostały przełożone na zasądzoną kwotę, którą wyliczono wyłącznie jako 20-krotność utraconego zarobku.
Raz jeszcze podkreślić trzeba, iż redakcja sentencji zaskarżonego wyroku mogła wywołać u wnioskodawców uzasadnione przypuszczenie, że ich roszczenia zostały w zdecydowanej większości zaspokojone (przyznano im łącznie 360.000 zł z dochodzonych 399.000 zł), a stąd zapewne nie uruchamiali oni kontroli odwoławczej, jednak w istocie, co wykazano wyżej,
ich roszczenia w ogóle nie zostały osądzone, lecz zamiast tego przyznano im – pod pozorem zadośćuczynienia – odszkodowanie, o które w ogóle nie występowali i które w dodatku wyliczono w taki sposób, że zgodnie z trafnymi w tym zakresie zarzutami prokuratora należałoby zmniejszyć o 2/3.
Gdyby w takiej sytuacji Sąd Apelacyjny zdecydował się na wydanie wyroku o charakterze reformatoryjnym, musiałby de facto po raz pierwszy orzec o przedmiocie żądania – to Sąd odwoławczy musiałby samodzielnie oszacować rozmiar krzywd, jakie spotkały represjonowanego (oczywiście w granicach wniosku) i ustalić, jakie zadośćuczynienie byłoby dla nich odpowiednie w rozumieniu art. 445§1 k.c. Takie rozstrzygnięcie byłoby jednak – z uwagi na niezaskarżalność orzeczeń odwoławczych – pozbawieniem stron możliwości jego dalszego kwestionowania (ewentualna kasacja ma charakter bardzo ograniczony w stosunku do apelacji), tym samym ani wnioskodawcy nie mogliby skutecznie zareagować na przyznanie im ewentualnie niesatysfakcjonującego świadczenia, ani prokurator nie mógłby podważać świadczenia ewentualnie nadmiernego. Stąd też Sąd Apelacyjny uznał, iż sprawę musi ponownie rozpoznać Sąd Okręgowy – ma on obowiązek przeprowadzić na nowo przewód sądowy w całości w zakresie żądania wniosku, a nie na okoliczności w ogóle tym wnioskiem nieobjęte.
|