|
Wszystkie podniesione zarzuty mogą zostać omówione łącznie, zwłaszcza, że ich wspólnym mianownikiem są twierdzenia skarżącego, iż oskarżony dopełnił wszystkich wymogów spoczywających na kierowcy wykonującym manewr skrętu w lewo i nie można mu przypisać zawinienia w zakresie zarzucanego mu czynu.
Apelacja obrońcy zasługiwała na uwzględnienie.
Przede wszystkim wskazać należy, że o tym, czy zachowanie oskarżonego pozostaje w normatywnym związku przyczynowym z zaistniałym wypadkiem drogowym oraz czy oskarżonemu może zostać przypisana wina, decyduje tylko i wyłącznie orzekający sąd. Bezkrytyczne opieranie się w tym względzie na opinii biegłego pozostaje w sprzeczności z treścią art. 177 Konstytucji RP, czy też zasadą samodzielności jurysdykcyjnej sądu. Przypomnieć tu należy, iż dowód z opinii biegłego z zakresu ruchu drogowego dopuszcza się wówczas, jeżeli stwierdzenie okoliczności mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy wymaga wiadomości specjalnych (art. 193 § 1 k.p.k.). Rolą biegłego jest podzielenie się swoją specjalistyczną wiedzą, poprzez dokonanie rozliczenia przestrzenno – czasowego, przy pomocy specjalistycznego oprogramowania, ustalenie najbardziej prawdopodobnego przebiegu wypadku, czy też objaśnienie pojęć technicznych, a tym samym ułatwienie sądowi dokonania oceny dowodów, a na jej podstawie ustaleń faktycznych. W kompetencjach biegłego nie mieści się natomiast formułowanie w swojej opinii tez odnoszących się do oceny prawnej czynu. W szczególności, co aktualizuje się w przedmiotowej sprawie, poza zakresem kompetencji biegłego było dokonywanie interpretacji art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym i wypowiadanie się, czy oskarżony dopuścił się naruszenia tegoż przepisu. Tego rodzaju ocen mógł dokonać wyłącznie sąd, opierając się na przeprowadzonych w sprawie dowodach różnego rodzaju, w tym m.in. na zeznaniach świadków, czy też poczynionych przez biegłego ustaleniach, dotyczących rekonstrukcji przebiegu wypadku oraz samemu dokonując wykładni przepisów prawa, które wchodziły w grę przy prawno - karnej ocenie zachowania oskarżonego.
Jeśli już organ procesowy zadał biegłemu pytanie o naruszenie przez uczestników wypadku przepisów ruchu drogowego, a biegły zdecydował się na nie odpowiedzieć, to oczekiwać należałoby, że dokona on prawidłowej interpretacji przepisu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Tak się jednak nie stało.
Z treści art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym wynika, że zmiana kierunku jazdy w lewo może nastąpić: z zachowaniem szczególnej ostrożności, kierujący pojazdem przed wykonaniem tego manewru jest obowiązany zbliżyć się pojazdem do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej jej krawędzi, kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru. Wśród tych obowiązków
nie ma warunku, że wykonywany manewr nie spowoduje zajechania drogi innym kierującym, chociaż ustawodawca sformułował taki obowiązek pod adresem kierującego pojazdem, zmieniającego pas ruchu, stanowiąc wprost, iż jest on obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać (art. 22 ust. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym). Należy zatem przyjąć, że ustawodawca świadomie nie nałożył takiego samego obowiązku na dokonującego manewr zmiany kierunku ruchu w lewo. Przemawia za tym także wykładnia historyczna. Taki warunek zawierał bowiem art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 1 lutego 1983 roku - Prawo o ruchu drogowym. Zgodnie z tym przepisem kierujący pojazdem mógł zmienić kierunek jazdy, pod warunkiem że nie spowoduje to zajechania drogi innym kierującym.
Niedopuszczalną jest też interpretacja, że omawiany tu obowiązek wynika już z samej konieczności zachowania szczególnej ostrożności. Zamierzeniem ustawodawcy było jasne określenie obowiązków i praw uczestników ruchu, przy uwzględnieniu wzrastającego natężenia ruchu drogowego i dążeniu do zapewnienia jego bezkolizyjności. Chodziło o to, że w sytuacji, gdy zamierzający zmienić kierunek jazdy zawczasu i wyraźnie zasygnalizuje ten manewr (art. 22 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym), to w momencie jego wykonywania nie ma obowiązku upewniać się, czy nie zajedzie drogi nieprawidłowo wyprzedzającemu. Ma on bowiem prawo zakładać, że po pasie ruchu przeznaczonym dla ruchu pojazdów z przeciwnego kierunku nie porusza się pojazd jadący w tym samym kierunku, w którym zdąża skręcający. Skręcający w lewo ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu z kierunku przeciwnego (art. 25 ust. 1 i 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym). Musi on przede wszystkim baczyć, aby nie zajechał drogi temu pojazdowi, a nie zaś kierującemu, który nie zachowuje się w sposób wynikający z art. 24 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Skręcający w lewo nie ma z pewnością obowiązku nieustającej obserwacji drogi za swoim pojazdem, a do tego sprowadzałaby się interpretacja art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym dokonana przez biegłego C. M. (wcześniej także biegłego P. F.), a w ślad za nimi przez Sąd Rejonowy.
Zaprezentowany wyżej pogląd, iż wymóg zachowania szczególnej ostrożności, określony w art. 22 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym przez zmieniającego kierunek jazdy w lewo, nie obejmuje obowiązku upewnienia się w chwili wykonywania tego manewru, czy nie zajeżdża on drogi nieprawidłowo (z lewej strony) wyprzedzającemu go, znajduje pełną aprobatę, zarówno w orzecznictwie Sądu Najwyższego, jak i doktrynie (zob. orzeczenia Sądu Najwyższego: wyrok z dnia 1 grudnia 2005 roku - III KK 151/05; postanowienie z dnia 20 listopada 2012 roku - V KK 110/12, postanowienie z dnia 8 stycznia 2013 roku - III KK 109/12, postanowienie z dnia 20 lutego 2014 roku - V KK 382/13; postanowienie z dnia 18 stycznia 2013 roku – V KK 211/12; wyrok z dnia 13 lutego 2025 roku – IV KK 552/23; wyrok z dnia 15 lutego 2023 roku – II KK 602/22; W. Kotowski, Ustawa Prawo o ruchu drogowym. Komentarz praktyczny, Warszawa 2004, s. 405; R. A. Stefański, Prawo o ruchu drogowym. Komentarz, Warszawa 2005, s. 215-218).
Na gruncie przedmiotowej sprawy nie można zatem skutecznie zarzucać oskarżonemu, że w zaistniałej sytuacji drogowej naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez to, że nie zachował szczególnej ostrożności i wykonał manewr skrętu w lewo będąc w tym czasie wyprzedzany przez motocykl kierowany przez C. H., w wyniku czego doszło do kontaktu między tymi pojazdami. Oskarżony, który prawidłowo zasygnalizował zamiar skrętu w lewo, nie miał obowiązku bacznej obserwacji drogi za swoim pojazdem (poprzez spoglądanie w lusterko wsteczne), ani też zakładać, że na jego lewym pasie znajdzie się wyprzedzający go inny pojazd. Nie obligowała go do tego, ani treść art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, ani wymóg zachowania szczególnej ostrożności. Jak syntetycznie ujął to Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 stycznia 2013 roku (V KK 211/12) ,,nałożenie na uczestnika ruchu drogowego obowiązku przewidzenia bez wyjątku wszystkich, nawet najbardziej irracjonalnych zachowań innych uczestników tego ruchu, prowadziłoby w prostej linii do jego sparaliżowania”.
Oczywiście, nie zawsze kierowca skręcający w lewo (choćby nawet spełnił wszystkie obowiązki wskazane w art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym), będzie zwolniony z odpowiedzialności za doprowadzenie do kontaktu z innym pojazdem, który przystąpił do manewru wyprzedzania jego pojazdu z lewej strony, wbrew zakazowi wynikającemu z treści art. 24 ust. 1 pkt 3 i ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Zgodnie poglądami orzecznictwa (wynikającymi z powoływanych wyżej orzeczeń) od dokonującego skrętu w lewo można bowiem wymagać zaniechania jego kontynuowania w sytuacji,
gdyby wiedział on, że jest nieprawidłowo wyprzedzany. Każdego kierującego obowiązuje bowiem zasada ograniczonego zaufania (art. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym). Gdyby zatem kierowca zamierzający skręcić w lewo i sygnalizujący odpowiednio wcześnie ten manewr, dostrzegł, że na lewym pasie ruchu znajduje się pojazd zamierzający wyprzedzać, to powinien być to dla niego sygnał, że inny kierujący nie stosuje się do obowiązujących przepisów (kierowca nie może bowiem przystąpić do manewru wyprzedzania pojazdu z lewej strony wówczas, gdy pojazd jadący przed nim sygnalizuje zmianę kierunku jazdy w lewo). Taka zaś sytuacja obliguje kierowcę zamierzającego skręcić w lewo do utraty zaufania do takiego kierującego, który znalazł się na jego lewym pasie ruchu, a w konsekwencji – do zaprzestania własnego manewru.
Zebrany w sprawie materiał dowodowy nie daje jednak podstaw, aby oskarżonemu można było przypisać naruszenie zasady ograniczonego zaufania. Z żadnego dowodu w sprawie, nie wynika bowiem, aby oskarżony kontynuował manewr skrętu w lewo, mając wiedzę, że jadący za nim motocyklista rozpoczął jego wyprzedzanie lewym pasem ruchu. Okoliczność taka nie wynika z wyjaśnień oskarżonego, który stwierdził, że gdy spojrzał w lusterko wsteczne, motocyklista był jeszcze dość daleko i znajdował się na prawym pasie ruchu. Uwzględniając tę okoliczność oraz odległość pomiędzy nim, a motocyklistą, a także fakt, że już od około 10 sekund sygnalizował kierunkowskazem zamiar skrętu w lewo – uznał, że bez problemu wykona ten manewr (k. 119 v). Brak jest jakichkolwiek powodów, by kwestionować te wyjaśnienia, zwłaszcza, że nie ma dowodów, zdolnych je podważyć. Trudno też zresztą wyobrazić sobie, aby dorosły i w pełni władz umysłowych kierowca, usiłował skręcać w lewo, mając świadomość, że jest właśnie wyprzedzany z lewej strony przez szybko jadący inny pojazd.
Zwrócić także trzeba tu uwagę, że z analizy czasowo – przestrzennej przeprowadzonej przez biegłego C. M. wynika, że gdy kierujący Z. rozpoczął odchylać tor jazdy (początek wykonywania skrętu w lewo), motocyklista mógł jechać już przy osi jezdni, ale jeszcze po prawym pasie ruchu (k. 179), co potwierdza tylko wersję oskarżonego.
Sąd odwoławczy musi także nawiązać do kwestii, czy oskarżony odpowiednio wcześnie włączył lewy kierunkowskaz, sygnalizujący jego zamiar skrętu w lewo.
Przede wszystkim wskazać należy, że w sentencji zaskarżonego wyroku Sąd Rejonowy
nie zawarł w opisie przypisanego oskarżonemu czynu, że ten miał naruszyć zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, poprzez zbyt późne zasygnalizowanie kierunkowskazem zamiaru skrętu w lewo, przez co kierujący motocyklem został zaskoczony tym manewrem oskarżonego.
Dlatego też z pewnym zdziwieniem skonstatować należy, że w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, w ustalonym stanie faktycznym, tenże sąd przyjął, że: ,,w czasie podejmowania decyzji i
rozpoczęcia wykonywania manewru wyprzedzania przez pokrzywdzonego w pojeździe marki Z. nie było włączonego lewego kierunkowskazu. K. U. zasygnalizował zamiar skrętu w lewo włączając kierunkowskaz, kiedy zamierzał wjechać na parking przed marketem (...). Kierunkowskaz został włączony przez oskarżonego w momencie, gdy był już wyprzedzany przez motocyklistę”. Świadczy to niekonsekwencji Sądu Rejonowego, który w sentencji wyroku przypisał oskarżonemu naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, które miało polegać na czymś innym, a mianowicie, że oskarżony: ,,nie zachował szczególnej ostrożności i wykonał manewr skrętu w lewo będąc w tym czasie wyprzedzany przez motocykl marki U. o numerze rejestracyjnym (...) kierowany przez C. H., w wyniku czego doszło do kontaktu między tymi pojazdami”.
Oczywiście, Sąd odwoławczy i tak nie mógłby uzupełnić opisu czynu przypisanego oskarżonemu, o naruszenie przezeń przepisu art. 22 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym, poprzez nie dopełnienie obowiązku odpowiednio wczesnego i wyraźnego zasygnalizowania zamiaru zmiany kierunku jazdy. Na obecnym etapie jest już to niemożliwe, gdyż z uwagi na kierunek zaskarżenia i zakaz wskazany w art. 434 § 1 k.p.k., dokonywanie niekorzystnych dla oskarżonego ustaleń i uzupełnienie w ten sposób opisu czynu, jest niedopuszczalne.
Przede wszystkim jednak należy zgodzić się ze skarżącym, że w tym zakresie dokonana przez Sąd meriti ocena dowodów musi zostać uznana jako dowolna, wykraczająca poza ramy wskazane w art. 7 k.p.k. Sąd ten zbyt mało krytycznie podszedł bowiem do zeznań C. H., który twierdził, że w czasie wykonywanego przez niego manewru wyprzedzania samochodu Z., w samochodzie tym nie było włączonego kierunkowskazu. Pozostaje to bowiem w sprzeczności nie tylko z wyjaśnieniami oskarżonego, ale także zeznaniami bezstronnego świadka K. B.. Będąc przesłuchanym tuż po wypadku, świadek ten zeznał, że: ,,Z., taki rodzaj busa, widziałem, że
jedzie on wolno przy osi jezdni i
ma włączony lewy kierunkowskaz”. Sam Sąd Rejonowy zresztą też dostrzegł, że relacja oskarżyciela posiłkowego nie była szczera, skoro skłamał on co do prędkości, z jaką wówczas poruszał się motocyklem, co zostało negatywnie zweryfikowane przez opinię biegłego z zakresu ruchu drogowego.
|