|
Jako zasadny ocenić należało zarzut apelacji prokuratora, błędu w ustaleniach faktycznych, wywodzony z wadliwej oceny dowodów.
Niekwestionowanym faktem jest udział w zdarzeniu oskarżonego.
Z zeznań bezpośrednich świadków zdarzenia, J. S., F. B. (2) i K. Z., jednoznaczne wynika, że sprawcy zdarzenia po agresywnej wymianie słownej z pokrzywdzonymi, których zaczepili, obaj ruszyli z ławki, na której siedzieli z J. S.. Obaj weszli za pokrzywdzonymi klatkę schodową. Po ich wejściu J. S. słyszała odgłosy awantury i krzyki (k.317 tom II).
Obaj pokrzywdzeni wskazywali na obecność obu sprawców w czasie czynu.
F. B., który został zaatakowany jako pierwszy, stwierdził: „Jestem pewny, że oskarżony był w czasie zdarzenia i że jest współwinny tego, że mnie bito” k.129 tom IV. Zeznał, że po tym, jak obaj mężczyźni weszli za nimi na klatkę schodową to zdążył odpowiedzieć, że są stąd „i nagle chyba ten sam mężczyzna, ten w czapce z daszkiem (K.) psiknął mi w twarz najprawdopodobniej gazem pieprzowym, po czym uderzył mnie pięścią w twarz, gdy upadłem kopnął mnie kilka razy…” k. 280 tom II. Natomiast K. Z., stwierdził, że usłyszał dźwięk takiego psiknięcia gazem i krzyk F. B. (2) „moje oczy”. Jak to usłyszał, to zaczął uciekać na górę (k. 296 tom II).
F. B. (2) zeznał: „Ponieważ mnie piekły oczy nie patrzyłem co się dzieje, ale słyszałem, że przy mnie stał jeden z napastników, a drugi pobiegł dalej. Domyśliłem się, że pobiegł za K.”. k.280 v tom II. Potwierdza to K. Z.: „w którymś momencie zatrzymał mnie oskarżony razem z bratem. W moją stronę poleciał strumień żelu – gazu pieprzowego…Następnie od drugiej osoby, raczej nie spryskującej poszedł pniak. Zobaczyłem podeszwę buta… straciłem przytomność” k. 127v tom IV.
Zeznania pokrzywdzonych tworzą kompatybilną relację, z której wynika, że pokrzywdzeni atakowani byli przez współdziałających ze sobą dwóch napastników. Nie ulega wątpliwości, że osobami, które po uprzedniej słownej zaczepce pokrzywdzonych wbiegły za F. B. (2) i K. Z. na klatkę schodową byli M. K. (1) i S. S..
Świadkiem pierwszej fazy zajścia przed budynkiem była towarzsząca M. K. (1) i S. S. J. S., która po zdarzeniu weszła na klatkę schodową, gdzie zastała pobitych pokrzywdzonych w obecności oskarżonego i jego brata.
Z zeznań J. S. złożonych w dniu 11 maja 2019 r. wynika przecież, że gdy po odgłosach dochodzących z klatki schodowej weszła do budynku, w końcu korytarza, gdzie są schody na dół zobaczyła „jednego z tych mężczyzn, leżącego na schodach, obok niego klęczał M., za nim stał jego brat, a jeszcze za nim leżał drugi z mężczyzn. Obaj mężczyźni leżeli już we krwi, jeden miał zakrwawioną twarz, chyba rozbitą wargę, drugi chyba łuk brwiowy, mieli krew na twarzy” k. 317 tom II. Przedstawione zeznania naocznych świadków wskazują, że stan pokrzywdzonych będący skutkiem ich pobicia powstał w czasie obecności w zdarzeniu obu braci |M. K. (1) i S. S..
Odnośnie zaś okoliczności zaboru przedmiotów pokrzywdzonym, z wyjątkiem zabranych już po odejściu oskarżonego, należy stwierdzić, że F. Z., stwierdził kradzież swojego zegarka i plecaka z zawartością, a tych nie dokonał zaboru już po zdarzeniu M. K.. Przedmioty te nie zostały F. B. (2) zwrócone, nie zostały też odnalezione, ani przy M. K. (1), ani w mieszkaniu jego babki, poza pawer bankiem i kablem USB. Nadto z zeznań świadków wynika, że S. S. po zdarzeniu uciekł z miejsca zdarzenia, co zdenerwowało M. K. (1), który kazał mu wracać. Koresponduje to z tym, co zeznał K. Z., że w trakcie zdarzenia M. K. (1) „przyznał, że jego brat zabrał rzeczy F.”.
Przytoczone dowody wskazują na trafność zarzutu prokuratora kwestionującego ich ocenę i jej implikacje w postaci błędu w ustaleniach faktycznych.
Słuszne także prokurator wywodzi odpowiedzialność oskarżonego S. S. ze współsprawstwa.
Istota współsprawstwa sprowadza się do wspólnego wykonania czynu zabronionego przez kilku uczestników przestępczego porozumienia i objęcia świadomością realizacji całości określonego czynu, w ramach przyjętego podziału ról. Decydujące jest to, czy współdziałający dążyli do tego samego celu wspólnymi siłami w ramach wspólnego porozumienia (
wyrok Sadu Najwyższego z dnia 29 czerwca 2006 r. V KK 391/05 OSNwSK 2006/1/1289) Co istotne, decydujące o owym celu i podziale ról porozumienie nie wymaga żadnej szczególnej formy, co oznacza, że może być ono nawet dorozumiane, czyli nastąpić
per facta concludentia. Współdziałający nie muszą się bezpośrednio kontaktować, natomiast muszą mieć świadomość wspólnego wykonania czynu zabronionego i zdawać sobie sprawę, że podejmowane czynności składają się na realizację wspólnie wykonywanej całości przedsięwzięcia. Przestępcze porozumienie może być zawarte zarówno przed przystąpieniem do realizacji wspólnego wykonania przestępstwa, jak i w trakcie wykonywania go, a najpóźniej w momencie realizacji działań sprawczych.
W realiach przedmiotowej sprawy należało uznać działanie oskarżonego jako kompatybilne z działaniem jego brata M. K. (1). Pokrzywdzeni relacjonując poszczególne zachowania sprawców, dostrzeżone, wobec spryskania im oczu gazem i zasłaniania twarzy, zachowali wrażenie współdziałania obu mężczyzn.
Zeznanie J. S. - osoby niezaangażowanej po żadnej ze stron, choć znajomej sprawców, także potwierdza relacje pokrzywdzonych, w zakresie, w którym uczestniczyła w zdarzeniu.
W świetle przedstawionej analizy dowodów nie sposób podzielić ich oceny dokonanej przez Sąd I instancji.
|
|
Jako trafną należy ocenić tę cześć zarzutu i użytej na jego poparcie argumentacji, która kwestionuje ustalenie działania oskarżonego w zamiarze bezpośrednim. Prawidłowa bowiem ocena dowodów wskazuje, że działał on w zamiarze ewentualnym.
Nie zasługuje natomiast na uwzględnienie w zakresie, w którym kwestionuje świadomość oskarżonego w chwili czynu w zakresie skutków jego działania.
Szeroka argumentacja użyta na poparcie zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych w istocie usiłuje podważyć wnioski obu opinii biegłych psychiatrów i psychologa, zmierzając do wykazania nieświadomości skutków zadania pokrzywdzonym ciosów maczetą.
Wybiórczość, z jaką skarżący odnosi się materiału dowodowego pozbawia jego argumentację waloru kompleksowości a przez to przekonywalności.
W taki też sposób odnosi się do wyjaśnień oskarżonego budując koncepcję działania oskarżonego pod wpływem doznań psychotycznych, którą wywodzi z czwartych z kolei wyjaśnień złożonych przez oskarżonego - już na rozprawie.
Tymczasem z dokonanej przez Sąd Okręgowy oceny wyjaśnień oskarżonego jasno wynika, że Sąd meriti dał im wiarę jedynie w zakresie potwierdzenia udziału w zdarzeniu, w zakresie pokrywającym się z zeznaniami pokrzywdzonych i innych dowodów, w tym głównie nagrań z monitoringu i opinii biegłego medyka sądowego i dokumentacji lekarskiej. Trafnie uznał, że oskarżony był w pełni świadomy swoich czynów, ponieważ pamiętał liczbę pokrzywdzonych, kolejność ataku na nich a także przybliżoną ilość zadawanych ciosów, jak też opisał użyte narzędzie w postaci maczety stanowiącej jego własność. (str. 16, 26 uzasadnienia). Zauważyć trzeba, że tej treści zeznania oskarżony złożył w toku pierwszego przesłuchania w dniu 25 sierpnia 2019 r.
Słusznie natomiast Sąd odrzucił prezentowaną przez oskarżonego sferę motywacyjną działania. Skarżący podejmując polemikę w tym zakresie nie dostrzega, że oskarżony trzykrotnie składając wyjaśnienia odmiennie prezentował kwestię motywów swojego działania. Po raz pierwszy stwierdził, że na pewno miał powód do podjęcia opisanych i niekwestionowanych działań wobec pokrzywdzonych, w dniu następnym stwierdził, że tamtego wieczoru, wydaje się, nic nie zażywał, zaś w tygodniu zażywał marihuanę, zaś motywy dotyczące działania w celu odpędzenia demonów pojawiły się w jego wyjaśnieniach już w toku wyjaśnień złożonych na rozprawie. Ta niekonsekwencja została też dostrzeżona przez biegłych (k. 526).
Słusznie więc sfera motywacyjna wyjaśnień oskarżonego skutkowała odmową co do jego wiarygodności, ocenę zamiaru sprawcy Sąd oparł w zasadniczej mierze na elementach strony przedmiotowej czynu. Biegli psychiatrzy i psycholog w zakresie oceny poczytalności S. S., rozważali natomiast także twierdzenia oskarżonego o zażyciu w dniu zdarzenia narkotyków i odnieśli się do deklarowanego przez oskarżonego działania motywowanego doznaniami psychotycznymi. Stwierdzili jednak przy tym, że materiał dowodowy, ani wywiad, nie wskazują na obecność doznań psychotycznych. Stwierdzili także symulowanie objawów psychopatologicznych, określając, że S. S. czynił to w sposób infantylny, zaś prezentowane objawy nie układały się w żaden spójny obraz kliniczny i nie korespondowały z całością jego funkcjonowania podczas pobytu na oddziale (k.234 tom V i 526 tom III) Jednakowoż biegli rozważając także wcześniejsze zażycie narkotyków i eksponowanych intoksykacyjnych objawów psychotycznych - także wykluczyli uznanie tego stanu jako czynnika modulującego dyspozycje jego poczytalności (k.526 tom III). Biegli stwierdzili u oskarżonego uzależnienie mieszane. Stwierdzili, że oskarżony wprawiając się w taki stan z całą pewności byłby w stanie przewidzieć możliwe konsekwencje takiego zachowania. Jak też, że zdawał sobie sprawę, jakie konsekwencje może przynieść opisane w zarzutach posługiwanie się maczetą.
Na akceptację zatem zasługują poczynione w tej mierze rozważania Sądu I instancji zawarte na str. 25-28 uzasadnienia.
Zarzut odnoszący się do nietrafności ustalenia strony podmiotowej słuszny jest jedynie o tyle, że oskarżony, w ocenie Sądu Apelacyjnego, działał w zamiarze ewentualnym a nie bezpośrednim.
Z dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń w zakresie stanu faktycznego wynika, że S. S. nie znał pokrzywdzonych. Do zdarzenia doszło, gdy pokrzywdzeni po spotkaniu, w trakcie którego spożywali alkohol, wracali około godziny 1.00 w nocy i gdy stali na chodniku naprzeciwko budynku, w którym mieszkał oskarżony, ten zszedł na dół i ubrany jedynie w dolną część garderoby (zważyć należy, że była już noc a kolega, który u niego nocował spał). Oskarżony podbiegł najpierw do M. B. i uderzył go maczetą w okolice brzucha, po czym pokrzywdzony upadł. Następnie pobiegł do C. W. i zadał mu w ciosy okolice obu barków. Pokrzywdzony upadł a oskarżony skierował się w stronę M. B.. Zadał mu z kolei ciosy w okolice barków w wyniku czego ten upał na chodnik. Gdy pokrzywdzony leżał na plecach uderzał w niego maczetą „na oślep” a pokrzywdzony starał się zakrywać głowę, twarz i klatkę piersiowa rękami. Zadane ciosy spowodowały u M. B. liczne obrażenia w tym ranę ciętą okolicy bocznej ramienia kończyny górnej prawej z uszkodzeniem mięśnia trójgłowego ramienia, ranę cięto-rąbaną okolicy nadgarstka po stronie łokciowej kończyny lewej ze złamaniem kości łokciowej, brak ruchomości palców IV i V ręki lewej, ranę ciętą okolicy uda prawego z uszkodzeniem mięśnia czworogłowego. Natomiast u C. W. - w postaci rany tłuczonej barku prawego i lewego z częściowym uszkodzeniem mięśnia, odłamania brzegu tylnego wyrostka barkowego łopatki lewej.
Sposób zadawania ciosów 50 cm maczetą w okolice głównie górnych partii ciała, powodujących obrażenia kończyn i tułowia, w wyniku kilkunastu ciosów zadanych z siłą od średniej do znacznej, słusznie uznano za dające podstawy do przyjęcia winy umyślnej spowodowania śmierci pokrzywdzonych. Słusznie odwołał się Sąd do faktu, że oskarżony pamiętał liczbę pokrzywdzonych, kolejność ataku a także w przybliżeniu ilość zadanych im ciosów. Określił narzędzie, którym była przyniesiona przez niego z mieszkania maczeta. Taki sposób działania uprawniał Sąd do przyjęcia, że oskarżony miał świadomość możliwości spowodowania w wyniku zadania ciosów maczetą następstw w postaci śmierci.
Niesłusznie usiłuje skarżący umniejszyć wagę czynu wynikającą z cech użytego narzędzia, wskazując, że maczeta została użyta wobec przypadkowych osób (str.9 apelacji). Maczeta o długości 50 cm była wszak własnością oskarżonego, znał jej cechy, to z nią wyszedł z mieszkania na piętrze, przemieścił się na miejsce zdarzenia i zadał nim kilkanaście ciosów ze średnią i znaczną siłą w górne zwłaszcza partie ciała pokrzywdzonych powodując liczne obrażenia. Nie sposób zakwestionować, jak oczekuje obrońca, twierdzenia sądu, że jeden cios maczetą mógł skutkować zgonem, bo to fakt notoryjny, zaś oskarżony zadawał ciosy szybko i „na oślep”, w tym w kierunku głowy i szyi (str. 28 uzasadnienia). Charakter obrażeń doznanych w obrębie rąk, którymi pokrzywdzeni się zasłaniali nie pozwala kwestionować, jak wywodzi obrońca, że zasłanianie to miało wpływ na inne dalej idące skutki w postaci zgonu. Taki sposób działania wskazuje, że oskarżony godził się na obiektywnie możliwy w tych realiach skutek zgonu, godzonych maczetą pokrzywdzonych. Po zdarzeniu uciekł i pozostawił pokrzywdzonych w stanie, do którego ich doprowadził.
Taki stan odpowiada znamionom winy umyślnej w postaci zamiaru ewentualnego.
Przytoczone szeroko przez obrońcę argumenty dotyczące sfery motywacyjnej sprawcy uzasadniają przyjęcie przez Sąd odwoławczy działania oskarżonego w zamiarze ewentualnym.
Zmiana opisu czynu, także w połączeniu z zarzutem rażąco niewspółmiernie surowej kary, nie mogła spowodować, żeby mógł zostać uwzględniony.
Sąd Okręgowy rozważył i we właściwym wymiarze uwzględnił wszystkie okoliczności, które wpłynęły na ukształtowanie wymiaru kary, co odzwierciedlił w uzasadnieniu na str. 42-45. Wymierzenie kar 12 i 10 lat pozbawienia wolności, gdzie górna granica sankcji oznacza dożywotnie pozbawienie wolności, nie może być uznane za rażąco niewspółmiernie surowe. Uwzględniają zarówno formę stadialną czynu, fakt wielkokrotnych przeprosin pokrzywdzonych, ale i z drugiej strony, rozmiar następstw czynu, sposób działania określający społeczną szkodliwość czynu, jak i uprzednią karalność oskarżonego. Forma zamiaru przyjętego przez Sąd Apelacyjny w ramach winy umyślnej, w przypadku tak ukształtowanej kary, bliższej dolnemu progowi ustawowego zagrożenia, nie mogła skutkować dalszym, postulowanym przez obrońcę, jej obniżeniem. Także kara łączna wymierzona zgodnie z zasadą pełnej absorpcji nie może być uznana za nadmiernie surową, zważywszy, że penalizuje działania na szkodę dwóch osób.
Jako trafne ocenić także należało rozstrzygnięcie wydane w oparciu o art. 46 §2 k.k., z uwagi na skutki działania oskarżonego.
Kara orzeczona przez Sąd I instancji, spełni rolę zarówno w zakresie indywidualnego wychowania sprawcy, ale także zapobiegawczym, zwłaszcza, że orzeczono jej wykonanie w systemie terapeutycznym.
Odnosząc się zaś do argumentu obrońcy o zbyt odległej dla oskarżonego perspektywie czasowej, by kara przyniosła oczekiwany skutek, należy stwierdzić, że to od postępów resocjalizacji zależał będzie okres, jaki S. S. spędzi w warunkach izolacji.
|