V KO 156/25
POSTANOWIENIE
Sąd Najwyższy w składzie:
Dnia 24 września 2025 r.
SSN Jarosław Matras
w sprawie E. O.
oskarżonego o czyn z art. 238 k.k. i in.
po rozpoznaniu w Izbie Karnej
na posiedzeniu w dniu 24 września 2025 r.
wniosku Sądu Rejonowego Gdańsk - Południe w Gdańsku
o przekazanie sprawy sygn. akt X K 484/25
do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu,
na podstawie art. 37 § 1 k.p.k. a contrario
p o s t a n o w i ł:
wniosku nie uwzględnić.
UZASADNIENIE
Postanowieniem z dnia 2 września 2025 r. Sąd Rejonowy Gdańsk - Południe w
Gdańsku, uwzględniając wniosek oskarżonego, wystąpił do Sądu Najwyższego o
rozważenie możliwości przekazania - w trybie art. 37 k.p.k. - do rozpoznania
innemu sądowi równorzędnemu, sprawy o sygn. akt X K 484/25. W uzasadnieniu
postanowienia podkreślono, że w przedmiotowej sprawie wadliwie zakwalifikowano
czyn zarzucany oskarżonemu jako występek z art. 238 k.k. podczas gdy
prawidłowo zachowanie wskazywane w zawiadomieniu o przestępstwie, w ocenie
sądu właściwego, wypełnia znamiona art. 234 k.k., co z kolei powoduje, że osoby,
które, stosownie do treści zarzutu, miały zostać wskazane przez oskarżonego jako
V KO 156/25
2
te, które miały dopuścić się popełnienia czynów polegających na wręczeniu
korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną, w związku z pełnieniem tej
funkcji (albo przyjęcia korzyści majątkowej przez taką osobę) winny uzyskać status
osób pokrzywdzonych w rozumieniu art. 49 k.p.k. ze wszystkimi procesowymi tego
konsekwencjami. W tej zaś sprawie osobami wymienionymi przez oskarżonego są
Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku, prokurator Prokuratury Rejonowej w
Starogardzie Gdańskim oraz sędzia Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim.
Zdaniem sądu występującego z wnioskiem, powoduje to sytuację, w której
rozpoznanie niniejszej sprawy przez sąd właściwy mogłoby wywołać tak po stronie
opinii publicznej jak i samego oskarżonego uzasadnione wątpliwości co do
bezstronności w rozpoznaniu tej sprawy. W szczególności, mogłoby to skutkować
kierowaniem przez opinię publiczną zarzutów związanych z „tzw.
„solidaryzowaniem się” sędziów apelacji gdańskiej oraz przedstawicieli organów
ścigania - podobnie Sąd Najwyższy postanowieniem z dnia 14 lipca 2010 r. V KO
66/10 oraz w sprawie KO 137/24”.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Wniosek jest bezzasadny.
Przedstawione przez sąd okoliczności nie wskazują na zaistnienie podstaw do
zastosowania wyjątkowej przecież instytucji, tj. przekazania sprawy innemu sądowi
równorzędnemu z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości. Przepis art. 37 k.p.k.
musi być interpretowany w sposób zawężający jako wyjątek od konstytucyjnej
zasady rozpoznania sprawy przez właściwy sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). W
taki sam sposób musi być interpretowana przesłanka zezwalająca na przekazanie
sprawy, tj. „dobro wymiaru sprawiedliwości”. Ta okoliczność wymusza restrykcyjne
spojrzenie na okoliczności, które miałyby powodować przekazanie sprawy do
innego sądu, niż sąd miejscowo właściwy. Oznacza to, że wnioski składane na
podstawie art. 37 k.p.k. mogą być uwzględniane tylko w wyjątkowych sytuacjach,
kiedy rozpoznanie sprawy we właściwym miejscowo sądzie godziłoby w sprawność
postępowania sądowego lub mogłoby prowadzić do podważania wydanego w
sprawie orzeczenia, bez względu na jego treść, a tylko z uwagi na jego wydanie
przez określony sąd. W tej ostatniej sytuacji taka ocena orzeczenia wynikać z
rozpoznania sprawy przez sąd, któremu można – patrząc z pozycji postronnego i
V KO 156/25
3
obiektywnego obserwatora takiego postępowania – postawić zarzuty związane z
brakiem obiektywizmu lub bezstronności. Najczęściej zresztą podstawą do
przekazania przez Sąd Najwyższy sprawy w trybie art. 37 k.p.k. jest właśnie
wykazanie, w oparciu o konkretne okoliczności sprawy, że jej rozpoznanie przez
sąd właściwy miejscowo mogłoby stwarzać po stronie opinii publicznej uzasadnione
wątpliwości co do bezstronnego i obiektywnego rozpoznania konkretnej sprawy.
Nie chodzi przy tym jednak o jakiekolwiek wątpliwości, ale wątpliwości, które mogą
się pojawić u postronnego, obiektywnego, obserwatora takiego procesu.
Takich okoliczności Sąd Najwyższy nie stwierdził. Występujący z wnioskiem sąd
nie podniósł żadnych obiektywnych okoliczności mogących choćby w minimalnym
stopniu uzasadniać wskazanie, że rozpoznanie sprawy przez właściwy miejscowo
sąd mogłoby zagrażać dobru wymiaru sprawiedliwości. Nie można zaakceptować
stanowiska zgodnie z którym skorzystanie z trybu wskazanego w art. 37 k.p.k.
powstaje tylko z powodu zupełnie niezrozumiałego twierdzenia strony o rzekomym
braku bezstronności sądu rozpoznającego jej sprawę. Instrumentalne
wykorzystywanie przysługujących stronom uprawnień, nie może uzasadniać o
przekazaniu sprawy innemu sądowi równorzędnemu w trybie art. 37 k.p.k. Jeszcze
raz podkreślić trzeba, że to nie strona postępowania decyduje o tym, który sąd
rozpozna sprawę toczącą się z jej udziałem. Nie można również uznać, że sytuacja
uzasadniająca skorzystanie z dyspozycji art. 37 k.p.k. powstaje tylko z tego
powodu, że sprawa dotyczy osób znanych sędziom sądu właściwego do
rozpoznania sprawy wyłącznie z racji kontaktów o charakterze zawodowym, albo
dotyczy osoby wykonującej ten sam zawód. W tej kwestii podzielić trzeba od dawna
i konsekwentnie wyrażany w orzecznictwie pogląd, że: „gdy uczestnikami
postępowania są osoby wykonujące zawód prokuratora, adwokata, radcy prawnego
czy komornika samo zaistnienie takiej sytuacji nie uzasadnia przekazania sprawy
innemu sądowi równorzędnemu. Konieczne jest bowiem jeszcze wykazanie, że in
concreto, z uwagi na istniejące relacje i intensywność kontaktów na gruncie
zawodowym lub towarzyskim z sędziami sądu właściwego, zachodzi uzasadniona
obawa co do ich bezstronności" (postanowienia Sądu Najwyższego z dni: 9
kwietnia 2021 r., V KO 12/21; 28 czerwca 2024 r., I KO 44/24, 9 października 2024
r., III KO 132/24; 23 października 2024 r., III KO 141/24). O ile nie można
V KO 156/25
4
wykluczyć, że niejednokrotnie czysto zawodowe więzi pomiędzy sędziami i
adwokatami, opacznie postrzegane u osób postronnych (niezorientowanych, co do
charakteru i sposobu wykonywania obowiązków zawodowych), jako relacje
prywatne czy koleżeńskie, mogą wzbudzać wątpliwości co do bezstronnego
rozpoznania sprawy, o tyle najczęściej tłem tego przekonania są sugestie co do
tego, iż zawodowe relacje łączą się z powstaniem ścisłych relacji prywatnych, czy
koleżeńskich, powodujących przekonanie, że sędzia nie orzeknie w tych sprawach
w sposób bezstronny. Inaczej rzecz się ma w przypadku, gdy relacje łączące sąd
ze stronami wykroczą poza ramy znajomości służbowej. Wówczas istnieje
możliwość wystąpienia z żądaniem opartym o treść art. 41 § 1 k.p.k. Dopiero, jeżeli
z powodu wyłączenia sędziów rozpoznanie sprawy w danym sądzie nie byłoby
możliwe, sąd wyższego rzędu zobligowany będzie do przekazania sprawy innemu
sądowi równorzędnemu na podstawie art. 43 k.p.k. Na obecną chwilę brak jest
jednak danych uzasadniających taki stan rzeczy.
Warto przy tym dostrzec, że wskazana przez oskarżonego osoba sędziego, której
ewentualnie przysługiwał będzie status osoby pokrzywdzonej, a w konsekwencji też
możliwość wstąpienia do procesu w charakterze strony, nie orzeka w sądzie
właściwym, a jedynie innym sądzie równorzędnym mającym siedzibę w okręgu
apelacji gdańskiej.
Ponadto, wcale nie jest pewne, że sędzia ten stałby się stroną tego
postępowania (oskarżycielem posiłkowym), a zatem uwagi sądu meriti są na razie
tylko dywagacjami, a nie faktami. W oparciu o takie hipotezy nie jest możliwe
wyłączania właściwości sądu miejscowo właściwego.
Już zaś na zakończenie, powoływanie się przy tym przez sąd właściwy na
postanowienie wydane przez Sąd Najwyższy w dniu 14 lipca 2010 r., w sprawie o
sygn. akt V KO 66/10, nie jest słuszne, gdy wczytując się w jego treść z łatwością
można dostrzec, iż zapadło ono w zupełnie odmiennym układzie podmiotowym. Z
kolei drugie z przywołanych w uzasadnieniu orzeczeń zostało wydane w składzie
Sądu Najwyższego, który dla obecnego składu Sądu Najwyższego nie ma atrybutu
sądu w znaczeniu konstytucyjnym ani konwencyjnym, a zatem nie stanowi
jakiegokolwiek orzeczenia, które miałoby formalną rangę orzeczenia sądu.
Z tych powodów Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.
V KO 156/25
5
[J.J.]
[a.ł]