Sygn. akt V KO 102/17
POSTANOWIENIE
Dnia 12 grudnia 2017 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Jarosław Matras
w sprawie oskarżonego R. K.
po rozpoznaniu w Izbie Karnej
na posiedzeniu w dniu 12 grudnia 2017 r.
wniosku Sądu Rejonowego w P.
o przekazanie sprawy sygn. akt […]
do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu,
na podstawie art. 37 k.p.k.
p o s t a n o w i ł:
sprawę o sygn. akt […] przekazać do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w G.
UZASADNIENIE
Postanowieniem z dnia 3 października 2017 r. Sąd Rejonowy w P. wystąpił do Sądu Najwyższego o rozważenie możliwości przekazania - w trybie art. 37 k.p.k. - sprawy toczącej się przeciwko R. K., innemu sądowi równorzędnemu z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości. W uzasadnieniu postanowienia sąd ten powołując się na stan zdrowia oskarżonego oraz wnioski wynikające z opinii biegłych, wskazał na niezbędność przekazania sprawy do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu, tj. Sądowi Rejonowemu w G., albowiem stan zdrowia oskarżonego nie pozwala na jego uczestniczenie w rozprawach w P., a z uwagi na stan zdrowia oskarżonego – proces może się toczyć – i to przy zapewnieniu odpowiednich warunków – w sądzie odległym do 50 km od miejsca jego zamieszkania, a warunek ten spełniony jest przez Sąd Rejonowy w G.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Wniosek zasługuje na uwzględnienie, aczkolwiek na jego kanwie musi być poruszona, w sposób niezwykle krytyczny, także kwestia sposobu procedowania w tej sprawie. Jeżeli chodzi o zasadność samego wniosku o przekazanie sprawy, to przypomnieć należy, że przepis art. 37 k.p.k. powinien być stosowany wyjątkowo, tj. wtedy, gdy rozpoznanie sprawy przez miejscowo właściwy sąd godziło by w dobro wymiaru sprawiedliwości. Przez dobro wymiaru sprawiedliwości rozumie się także sytuację, w której nastąpi sprawne osądzenie określonej sprawy, a więc zrealizowany zostanie standard wydania wyroku w rozsądnym terminie (art. 6 Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z 4.11.1950 r. – Dz.U. z 1993 r., Nr 61, poz. 284). W kontekście zasady sprawności procesu, której niedochowanie niewątpliwie godzi w dobro wymiaru sprawiedliwości w rozumieniu art. 37 k.p.k., należy oczywiście postrzegać takie okoliczności, w których skuteczne i sprawne przeprowadzenie procesu wydaje się być niewykonalne, albo wątpliwie, bez przełamania zasady wynikającej z art. 31 § 1 k.p.k., a więc zasady właściwości miejscowej sądu. Chodzi m.in. o sytuację, gdy proces jeszcze się nie zaczął lub należy go ponownie rozpocząć od początku, a stan zdrowia oskarżonego, który nie rezygnuje z obecności na sali rozpraw w czasie rozpoznawania sprawy, wyklucza możliwość osobistego w niej uczestniczenia, bądź też stwarza zagrożenie dla zdrowia lub życia oskarżonego. Jeżeli w takim układzie istnieją możliwości prowadzenia i zakończenia procesu w innym sądzie, to przepis art. 37 k.p.k. powinien zostać wykorzystany, by taką możliwość stworzyć, niezależnie, jak do tej pory to postępowania przed właściwym sądem się toczyło.
Dokonując kontroli złożonego wniosku Sąd Najwyższy przeanalizował treść opinii biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w P. Treść tej obszernej i kompleksowej opinii nie budzi żadnych wątpliwości i zastrzeżeń co do wniosków końcowych, wyprowadzonych z dokumentacji dotyczącej stanu zdrowia oskarżonego R. K. Jest niewątpliwe, że ustalony i potwierdzony przez biegłych stan zdrowia oskarżonego stanowi przeszkodę do przeprowadzenia postępowania sądowego w Sądzie Rejonowym w P., a z opinii tej wynika, że oskarżony może uczestniczyć w rozprawach w siedzibie sądu znajdującego się do 50 km od miejsca jego zamieszkania i to przy wykorzystaniu transportu medycznego. Taki warunek spełnia Sąd Rejonowy w G., co skutkowało koniecznością przekazania sprawy temu sądowi.
Ta decyzja nie może jednak kończyć uwag w kontekście złożonego wniosku. Trzeba bowiem z całą stanowczością stwierdzić, że sąd właściwy – tj. Sąd Rejonowy w P., prowadził postępowanie w tej sprawie przewlekle i w sposób wyjątkowo wadliwy. Nie tylko bowiem niezasadnie zawiesił postępowanie karne w 2000 r. w celu przesłuchania świadków, chociaż byli oni przesłuchani w postępowaniu przygotowawczym i zachodziły wszystkie warunki do odczytania ich zeznań na podstawie art. 391 § 1 k.p.k. (co wynika z treści uzasadnienia postanowienia), a wątpliwości w ich ocenie winny być ocenione w zgodzie z przepisami k.p.k., to stan ten utrzymywał przez prawie 16 lat (!); skutkowało to umorzeniem postępowania wobec przedawnienia karalności co do innego z oskarżonych – M. O. Tej wadliwej decyzji nie zaskarżył prokurator, który przez ten cały czas nie złożył wniosku o podjęcie postępowania w tej sprawie (!). W toku dalszego postępowania nie zainicjowano z urzędu, jak i na wniosek prokuratora, kwestii podjęcia – wadliwie zawieszonego – postępowania, a zatem nie skierowano formalnie sprawy na posiedzenie, a poprzestawano na oświadczeniach sędziego (innego niż ten, który podjął decyzję o zawieszeniu postępowania) o aktualności przesłuchania świadków, także wtedy, gdy ich miejsce pobytu było nieznane. Dopiero na skutek czynności nadzorczych podjętych w 2016 r. podjęto postępowanie, choć przecież gdyby przewodniczący wydziału skierował formalnie sprawę na posiedzenie w przedmiocie podjęcia postępowania, a sąd postępowania by nie podjął, kierując się dalej wadliwą oceną prawną, że w ramach przeszkody z art. 22 k.p.k. mieści się konieczność przesłuchania świadków już w toku postępowania przesłuchanych, to istniałaby możliwość kontroli tego postanowienia przez sąd odwoławczy na podstawie art. 22 § 2 k.p.k., przy założeniu wykonywania prawidłowo zadań przez prokuratora, choć trzeba przyznać, iż analiza akt tej sprawy może czynić to założenie błędnym, albowiem prokuratorzy w tej sprawie nie podjęli przez ponad 15 lat żadnych działań, aby sprawa została zakończona. Jeżeli do tego dodać to, że w zarządzeniu o wyznaczeniu rozprawy nakazuje się wezwać oskarżonego D. N., który zmarł w 2004 r., a fakt ten wynikał z akt sprawy już od 2011 r., to nie sposób nie poczynić uwagi, iż sprawa ta dowodzi nie tylko nieznajomości akt, ale także nieprawidłowego nadzoru administracyjnego, który prawidłowo zafunkcjonował tylko raz - wtedy, gdy sędzia referent został „zmuszony” przez kontrolującego (wynika to wprost z treści postanowienia) do wydania wreszcie – po ponad 15 latach – prawidłowej decyzji procesowej o podjęciu postępowania.
Z tych powodów należało orzec, jak w postanowieniu.
kc