|
Na wstępie warto przypomnieć, że zgodnie z utrwalonym stanowiskiem SN, ramy postępowania jurysdykcyjnego, w myśl zasady określonej w art. 14 § 1 kpk, są określone przez zdarzenie historyczne opisane w akcie oskarżenia, a nie przez poszczególne elementy tego opisu. W konsekwencji, sąd nie jest związany ani szczegółowym opisem czynu zawartym w akcie oskarżenia, ani kwalifikacją prawną nadaną temu czynowi przez oskarżyciela. Bezspornie skazanie za czyn inny niż zarzucany, stanowiące naruszenie zasady skargowości, a następnie uchybienie będące bezwzględną przyczyną odwoławczą (art. 439 § 1 pkt 5 k.p.k. w zw. z art. 17 § 1 pkt 9 k.p.k.), nastąpi wówczas, gdy sąd wyjdzie poza granice oskarżenia, to jest poza jego podstawę faktyczną, a nie poza wskazaną w akcie oskarżenia podstawę prawną odpowiedzialności karnej. Jeśli zatem sąd orzekający inaczej niż oskarżyciel postrzega zakres i przesłanki odpowiedzialności karnej oskarżonego za popełnienie zarzucanego mu czynu, to oczywiste jest, że pociągnie to konieczność zastosowania odmiennej kwalifikacji prawnej czynu przypisanego, do czego sąd jest nie tylko uprawniony, ale wręcz zobowiązany (art. 413 § 2 pkt 1 in fine i art. 342 § 1 k.p.k.) Zakres związanych z tym uprawnień (i obowiązków) sądu orzekającego obejmuje także uznanie, iż zarzucany jako jeden czyn (jedno zdarzenie historyczne) stanowi kilka, w odmienny sposób - niż w akcie oskarżenia - kwalifikowanych czynów zabronionych, byleby tylko każdorazowo był spełniony ów warunek w postaci utrzymania się w granicach oskarżenia. W związku z powyższym, warunkiem pozostania w granicach oskarżenia, o których mowa w art. 399 § 1 k.p.k., jest istnienie (zachowanie) choćby części wspólnych znamion czynu zarzucanego i przypisanego, zaś podstawa faktyczna odpowiedzialności, na której zbudowane zostało oskarżenie, tylko wtedy nie ulegnie zmianie, jeżeli chociaż część działania lub zaniechania przestępczego pokrywa się z takimi zachowaniami zarzucanymi w akcie oskarżenia. Istotne jest zatem to, by opisy czynów zarzucanego i przypisanego miały jakiś wspólny obszar, wyznaczony cechami (znamionami) tych czynów i aby fragmenty obrazów tychże czynów, chociaż częściowo nakładały się (wyroki Sądu Najwyższego z dni: 23 września 1994 r., II KRN 173/94, OSNKW 1995, z. 1-2, poz. 9 i 9 czerwca 2005 r., V KK 446/04, OSNKW 2005, z. 11, poz. 110 oraz S. Śliwiński, Polski proces karny przed sądem powszechnym. Zasady ogólne, Warszawa 1948, s. 205 i n.) (wyrok SN z 10.10.2016 r., IV KK 152/16, LEX nr 2148637). W toku postępowania apelacyjnego dokonano analizy, czy zdarzenie faktyczne, opisane przez prokuratora w akcie oskarżenia, stanowi to samo zdarzenie faktyczne, które przypisał oskarżonemu Sąd I instancji. Jej wyniki są następujące. Otóż nie ulega wątpliwości, w świetle zgromadzonego materiału dowodowego, a także pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku, w którym to zarzucony i ustalony przez Sąd Rejonowy stan faktyczny nakładają się na siebie, stanowiąc jedność, dowody, które prokurator wskazywał jako fundament dowodowy aktu oskarżenia z tymi przeprowadzonymi w postępowaniu jurysdykcyjnym, że w obydwu przypadkach chodzi o to samo zdarzenie faktyczne, a tym samym brak jest podstaw do stwierdzenia, że ów Sąd wyszedł poza granice oskarżenia – czyn ów polegał na całokształcie niewłaściwych, bezprawnych zachowań oskarżonego względem pokrzywdzonej, których katalog nie mógł być uznany za zamknięty poprzez opis z aktu oskarżenia. Bezspornym jest również, że rodzaj przestępczej działalności oskarżonego, mającej miejsce w czasie postępowania sądowego, pokrywała się z zachowaniami podsądnego zaprezentowanymi w skardze prokuratorskiej, inicjującej niniejsze postępowanie, przy czym niezmienny był podmiot czynu, jak również osoba pokrzywdzona. Nie można też zgodzić się z obrońcą, że wiadomości wysłane przez oskarżonego do pokrzywdzonej, a zawarte w aktach sprawy na kartach 179-180, są oderwane od zdarzenia faktycznego objętego zarzutem, skoro zachowania oskarżonego dzieli okres prawie roku czasu, bowiem nie było to zachowanie jednostkowe, ale kolejne z ciągu zachowań, a doprecyzowanie czasookresu czynu w wyroku było wręcz obowiązkiem Sądu I instancji, który powstał na skutek kompleksowej analizy materiału dowodowego. Sytuacja ta często ma miejsce przy czynach zabronionych o strukturze złożonej, jak przy czynach ciągłych czy o weloczynowo określonych znamionach, np. przy przestępstwie znęcania się czy niealimentacji i zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą dookreślenie czasu jego popełnienia datą sprzed wyrokowania nie stanowi wyjścia poza granice tożsamości czynu.
Za całkowicie bezzasadne należało uznać podniesienie w apelacji zarzutu obrazy
art. 399 kpk, nakładającego na sąd obowiązek uprzedzenia na rozprawie stron o możliwości zakwalifikowania czynu według innego przepisu prawnego, przy zachowaniu jednak granic zaskarżenia, gdyż z protokołu rozprawy z dnia 23 stycznia 2023 r. (k. 193v) wynika jasno, że strony zostały uprzedzone o możliwości zakwalifikowania czynu zarzucanego w akcie oskarżenia w formie przyjętej następnie w zaskarżonym wyroku za podstawę skazania. Myli się obrońca sugerując, jakoby inne zakwalifikowanie przez Sąd Rejonowy czynu przypisanego oskarżonemu oraz doprecyzowanie daty tego czynu stanowiło dla niego zaskoczenie i fakty te nie były brane przez oskarżonego, jak i jego obrońcę pod uwagę w ramach realizowania prawa do obrony. Pokrzywdzona w toku postępowania przed Sądem I instancji dwukrotnie, na początku i na końcu procesu zeznawała i składała na piśmie dowody przeciwko oskarżonemu wskazując, iż w dalszym ciągu R. K. dzwoni do niej i wysyła wiadomości, a Sąd te dowody przyjmował. Sąd zwracał się też o dokumenty i informacje, obejmujące bieżący czas, co wyraźnie wskazywało, że nie tylko czasokres z zarzutu aktu oskarżenia, ale i czas bieżący, pozostaje w zainteresowaniu Sądu, co eśłi nie oskarżonemu, to już profesjonaliście wyraźnie wskazywało, że z tych dowodów Sąd zamierza zrobić użytek procesowy, wobec czego istniała możliwość, by wnoskować o przeprowadzenie kontrdowodów. Wreszcie należy zwrócić uwagę na dwa kolejne fakty, a mianowicie - we wszystkich fazach postępowania oskarżony występował z tym samym obrońcą, który jest autorem apelacji, co dodatkowo przemawia za przyjęciem, że podnoszone w omawianym zakresie okoliczności były na bieżąco znane zarówno oskarżonemu, jak i jego obrońcy. Obrońca oskarżonego, podobnie jak i sam oskarżony miał możliwość wypowiedzenia się, zgodnie z treścią art. 367 kpk, zarówno w toku rozprawy głównej, a także po zakończeniu postępowania dowodowego, tj. pomiędzy przewodem sądowym a wyrokowaniem, co do każdej kwestii podlegającej rozstrzygnięciu. Z tego uprawnienia, jak wynika z protokołu rozprawy w dniu 23 stycznia 2023 r. nie skorzystał (k. 193v), jednocześnie w tymże dokumencie brak jakichkolwiek zapisów, które choćby uprawdopodobniały tezę, iż ktokolwiek ograniczał mu swobodę wypowiedzi albo też w inny sposób utrudniałyby realizację przysługujących jako stronie praw. Nadto, pomimo iż ciągle dysponował prawem złożenia wniosków dowodowych, nie dokonał takiej czynności ani na łamach wniesionego środka zaskarżenia, ani też w toku rozprawy apelacyjnej, nie wykazał też, że istnieją dowody, których rzekomo nie mógł zawnioskować, a których przeprowadzenie miałoby istotne znaczenie dla dokonania ustaleń faktycznych, wobec czego nie można uznać za wykazane, że rzekome naruszenie proceduralne w zakresie prawa do obrony miało jakikolwiek wpływ na treść wyroku. Procedura karna nie przewiduje po stronie Sądu obowiązku pytania strony przy każdej czynności, czy chce zająć jakiekolwiek stanowisko w sprawie, skoro nie wykazuje ona ku temu żadnej chęci (wyrok SA w Warszawie z 12.11.2012 r., II AKa 325/12, LEX nr 1238313). Wobec wskazanych okoliczności zarzuty w omawianym zakresie nie mogły spotkać się z akceptacją Sądu Okręgowego.
Odnosząc się do drugiego zarzutu, należy podnieść, że istotą kontroli odwoławczej prowadzonej przez sąd drugiej instancji nie jest ponowne, merytoryczne rozpoznawanie sprawy - przeprowadzanie oceny materiału dowodowego i dokonywanie ustaleń faktycznych, lecz ocenienie trafności skarżonego wyroku przez pryzmat zarzutów apelacyjnych i uchybień uwzględnianych z urzędu (postanowienie SN z 7.06.2017 r., III KK 93/17, LEX nr 2375930). Skarżący tymczasem jedynie podniósł zarzut, jednakże w żaden sposób nie wskazał i nie uzasadnił, na czym faktycznie rzekome uchybienia miałyby polegać.
Nie sposób uznać zasadności zarzutu obrazy przepisów postępowania, opartego wyłącznie na subiektywnym stwierdzeniu strony procesowej, bez wykazania nieprawidłowości po stronie Sądu meriti. Jednakże dokonując kontroli zaskarżonego wyroku z urzędu, Sąd Okręgowy, stwierdził, że Sąd Rejonowy w sposób staranny zgromadził i przeprowadził wszelkie dowody, które pozwoliły na wyjaśnienie okoliczności popełnienia przez oskarżonego przypisanego mu czynu. Ocena zgromadzonego materiału dowodowego została przeprowadzona prawidłowo, wnikliwie i rzetelnie, a Sąd Rejonowy szczegółowo w pisemnych motywach zapadłego orzeczenia wskazał, jakimi przesłankami kierował się uznając jedne dowody za wiarygodne, a innym tego waloru odmawiając. Po skonfrontowaniu treści zarzutu z całością akt sprawy, należało zarzut uznać za oczywiście bezzasadny.
Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 5 § 2 kpk na samym początku należy podnieść, że stawianie łącznie takiego zarzutu z zarzutem naruszenia art. 7 kpk jest nieprawidłowe, gdyż zarzuty te wzajemnie się wykluczają. Jeżeli bowiem skarżący kwestionuje ocenę dowodów co do ich wiarygodności, to takiej sytuacji dotyczy nie
art. 5 § 2 kpk, lecz art. 7 kpk, natomiast gdy skarżący podważa prawidłowość ustaleń faktycznych wynikających z rzetelnej oceny dowodów – w sytuacji gdy sąd powziął wątpliwości, ale rozstrzygnął je na niekorzyść oskarżonego, albo gdy takich wątpliwości nie miał, choć powinien je powziąć - wówczas należy postawić zarzut naruszenia art. 5 § 2 kpk. Sąd Rejonowy w niniejszej sprawie nie powziął takich wątpliwości. W świetle okoliczności wyłaniających się z akt sprawy Sąd Okręgowy również nie dostrzega, ażeby takowe wątpliwości występowały. W związku z czym obrońca nie mógł liczyć, że zarzut ten zostanie uwzględniony.
|