|
3.2.
|
zarzut I. apelacji obrońcy oskarżonej:
Obraza przepisów postępowania (…) art. 4 k.p.k., art. 5 § 2 k.p.k., art. 7 k.p.k., art. 410 k.p.k. i art. 424 § 1 k.p.k. poprzez dokonanie (…) dowolnej a nie swobodnej oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego w postaci:
A)
wyjaśnień N. M. w części, w której Sąd
meriti nie przyznał im waloru wiarygodności, tj. w szczególności w zakresie świadomości bycia przez oskarżoną w ciąży, objawów ciążowych oraz zamiaru wezwania pomocy przed i po akcji porodowej, braku obiektywnej możliwości jej wezwania ze względu na swój stan tuż po porodzie, a także nieudzielenia pomocy przez świadka M. G., albowiem Sąd Okręgowy uznał, iż ww. okoliczności miały stanowić jedynie linię obrony oskarżonej, ukierunkowana na umniejszenie swojej winy, podczas gdy:
i.
wyjaśnienia oskarżonej są pełne, jasne i konsekwentne, nadto korespondują z zeznaniami świadków dotyczących jej ówczesnego partnera świadka M. G.,
ii.
oskarżona wytłumaczyła przebieg ciąży oraz powody, dla których nie przypuszczała, iż może być w ciąży, na co składały się dotychczasowe wyjaśnienia oskarżonej, między innymi przypuszczenie, że miesiączkuje (które okazało się później plamieniem, ale o tym oskarżona nie miała prawa wiedzieć nie będąc lekarzem) czy brak wyraźnego przytycia, a także kwestie bólów kręgosłupa czy zaparcia, które przytrafiają się osobom niebędącym w ciąży,
(...).
oskarżona mogła nie powiązać objawów takich jak bóle kręgosłupa i zaparcia, z zapowiadającym się początkiem akcji porodowej, która w ocenie Sądu miała się rozpocząć już 14 kwietnia 2017 r., bowiem te objawy oskarżona skojarzyła z wcześniejszymi dolegliwościami, które pojawiały się u niej także jeszcze przed ciążą, jak ból kręgosłupa i zaparcia, a nadto oskarżona nigdy wcześniej nie rodziła siłami natury, podczas gdy Sąd, z tych okoliczności wywodzi twierdzenie, że oskarżona wiedziała, że te objawy z 14 kwietnia 2017 r. zwiastują akcję porodową, a mimo tego oskarżona nie wezwała tego dnia pogotowia, co w ocenie Sądu prowadzi do wniosku, że oskarżona w ogóle tego pogotowia nie chciała wezwać, zarówno w dniu 14 kwietnia 2017 r., jak i tuż po odbytym porodzie w dniu 15 kwietnia 2017 r., co stoi w sprzeczności z twierdzeniami Sądu zawartymi na s. 22 uzasadnienia, że oskarżona w żaden sposób nie dała powodu do twierdzenia, że było jej obojętne czy dziecko będzie żyło, czy nie, a postawa oskarżonego wskazuje, że gdyby dziecko nie zmarło krótko po urodzeniu, oskarżona nie pozostawiłaby dziecka na pastwę losu, lecz zaopiekowała się noworodkiem,
iv.
kwestia rozpoczęcia akcji porodowej w domu nie może obciążać oskarżonej, albowiem w takiej sytuacji każdy poród domowy, siłami natury, stanowiłby czyn zabroniony, jednocześnie oskarżona została pozostawiona sama sobie, albowiem gdyby przyjąć tezę Sądu, iż wszyscy domownicy mieli świadomość ciąży, to spoczywałby na nich obowiązek pomocy oskarżonej, w szczególności na partnerze oskarżonej, tj. M. G., który w żaden sposób nie pomógł jej,
v.
jednocześnie nie sposób wskazywać, że oskarżona nie udzieliła pomocy noworodkowi, o czym świadczą takie okoliczności jak to, że wyciągnęła go z toalety, odpępniła, sprawdziła czynności życiowe oraz otuliła dziecko ręcznikiem, co znajduje potwierdzenie w opiniach biegłych z zakresu położnictwa i medycyny sądowej,
vi.
ponadto brak jest związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zaniechaniem oskarżonej a śmiercią noworodka, albowiem jak wskazywali biegli (biegły z zakresu medycyny sądowej prof. J.) nie można wykluczyć, że noworodek zmarł po kilku oddechach, a na pewno nie żył dłużej niż kilka minut, tym samym jakakolwiek pomoc nie miała szansy nadejść w porę, a podczas tych kilku minut oskarżona udzielała noworodkowi pierwszej niezbędnej pomocy medycznej,
vii.
jednocześnie fakt bycia w ciąży i braku świadomości nie jest sytuacją niespotykaną, gdyż jak wynika z dołączonych do akt sprawy opracowań naukowych dotyka to nawet 1 na 2500 kobiet, które w momencie porodu dowiadują się o ciąży, tym bardziej wcześniaczej,
viii.
natomiast zeznania świadka M. G. nie sposób traktować poważnie jako wiarygodnych, albowiem zachowanie świadka odmawiającego pomocy, a wręcz zostawiającego oskarżoną samą sobie, bo się „obraził” jest niewytłumaczalne i wszelkie twierdzenia świadka, który stosował przemoc wobec oskarżonej, należy traktować jako skrajnie nieprawdziwe i mające na celu uniknięcie odpowiedzialności karnej,
ix.
okoliczności porodowe, w tym wyjaśnienia oskarżonej zasługują na przymiot wiarygodności, albowiem przeciw ich prawdziwości miał rzekomo świadczyć dowód z zeznań świadka M. G., a więc osoby posiadającej interes w umniejszaniu swojej roli, jego zeznania wskazujące, że nie wezwał pomocy pomimo stanu w jakim znajdowała się oskarżona i noworodek na jej prośbę, należy traktować w kategoriach niedorzeczności i zachowania właściwego najwyżej dla dziecka, a nie dorosłej osoby,
x.
jednocześnie fakt braku samodzielnej możliwości wezwania pomocy wynikał prozaicznego powodu, iż oskarżona nie miała od kliku dni aktywnego telefonu komórkowego (nie mogła wykonywać połączeń wychodzących z uwagi na nieopłacone rachunki, w konsekwencji bateria telefonu była rozładowana), co zostało również udowodnione dokumentami załączonymi do akt postępowania,
- tym samym wyjaśnienia oskarżonej wbrew ocenie Sądu I instancji zasługują na przymiot wiarygodności;
B)
zeznań świadka M. G. w części, w której Sąd I instancji uznał zeznania świadka jako wiarygodne, w szczególności w przedmiocie tego, iż oskarżona nie chciała by udzielono jej pomocy przed porodem, ani po, do czego miał ją namawiać, podczas gdy:
i.
prawidłowa, a więc logiczna i zgodna z doświadczeniem życiowym ocena zeznań świadka prowadzi do odmiennej konstatacji, albowiem Sąd I instancji zupełnie pominął fakt, iż większość wypowiedzianych przez świadka twierdzeń była w sposób oczywisty fałszywa i kłamliwa (jak opis związku i zaprzeczanie stosowaniu przemocy etc.) albo ukierunkowana na zrzucenie z siebie odpowiedzialności,
ii.
z całą pewnością świadek usprawiedliwiał się rzekomą postawą oskarżonej, jednak brak jest jakichkolwiek dowodów potwierdzających wersję zdarzeń świadka, a co więcej jako całkowicie nielogiczne i sprzeczne z wszelkimi zasadami doświadczenia życiowego jest uznanie za wiarygodną naiwnej, a wręcz kuriozalnej depozycji świadka, iż oskarżona nie chciała pomocy (biorąc pod uwagę zachowanie oskarżonej tuż po porodzie, kiedy to udzielała noworodkowi pierwszej pomocy po urodzeniu), co jawi się jako oczywiście nieprawdopodobne i fałszywe wytłumaczenie, że nie sposób uznać by mogło mieć to miejsce, a tym bardziej nie zdejmowało ze świadka jakiejkolwiek odpowiedzialności, czego zarówno prokuratura jak i Sąd I instancji zdaje się nie zauważyli,
(...).
jednocześnie zeznania świadka były niekonsekwentne i pozbawione spójności oraz logiki, a także jak wynika z opinii biegłych w innej sprawie sporządzonej dla potrzeb postępowania prowadzonego przed Prokuraturą Rejonową G. (...), sygn.. akt (...), pozostawienie N. M. bez pomocy naraziło ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
- tym samym przedmiotowe zeznania świadka nie zasługiwały narzuta przymiot wiarygodności, a jedynie stanowiły próbę umniejszenia swojej odpowiedzialności, przerzucając ją na oskarżoną, która była oszołomiona i wyczerpana zaraz po porodzie.
|
☐ zasadny
☐ częściowo zasadny
☒ niezasadny
|
|
Zarzut nie zasługiwał na uwzględnienie. Odnosząc się kolejno do poszczególnych jego fragmentów, Sąd Apelacyjny prezentuje poniższe stanowisko.
*
Nie doszło do zarzucanego naruszenia przepisów art. 4 k.p.k., art. 5 § 2 k.p.k., art. 7 k.p.k., art. 410 k.p.k. i art. 424 § 1 k.p.k. poprzez dokonanie dowolnej, a nie swobodnej, oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego w postaci wyjaśnień N. M. w części, w której Sąd Okręgowy nie dał wiary jej wyjaśnieniom w zakresie:
-
-
świadomości, że jest w ciąży i „objawów ciążowych”,
-
-
zamiaru wezwania pomocy przed i po akcji porodowej,
-
-
braku obiektywnej możliwości jej wezwania ze względu na swój stan tuż po porodzie,
-
-
nieudzielenia pomocy przez świadka M. G..
Zarzucanie obrazy art. 4 k.p.k. jest o tyle chybione, że nie sposób formułować zarzutu braku obiektywizmu wobec organu, który wydał wobec oskarżonej wyrok znacznie korzystniejszy od tego, którego domagał się oskarżyciel publiczny. Wprawdzie Sąd Apelacyjny nie podzielił tego stanowiska Sądu pierwszej instancji, jednakże ocena dokonana przez Sąd pierwszej instancji wprost przekonuje, że organ ten uwzględniał w szerokim zakresie okoliczności przemawiające na korzyść oskarżonej.
Zarzucenie w apelacji łącznie obrazy art. 5 § 2 k.p.k. i art. 7 k.p.k. jest o tyle nieuprawnione, że obraza art. 5 § 2 k.p.k. co do zasady niejako „wyprzedza” obrazę art. 7 k.p.k. Pierwszy z tych przepisów dotyczy sytuacji, w której wątpliwości co do sprawstwa oskarżonego nie da się usunąć w sposób przewidziany w art. 7 k.p.k., a więc stosując reguły oceny swobodnej. W ocenie Sądu Apelacyjnego, w rozpoznanej sprawie nie istniały żadne wątpliwości, które należało uznać za niemożliwe do usunięcia na gruncie art. 7 k.p.k., a tym samym nie mogło dojść do obrazy art. 5 § 2 k.p.k., zaś wszelkie rozważania winny dotyczyć tego, czy Sąd Okręgowy dokonał rozstrzygnięcia w sprawie w sposób swobodny, czy dowolny. Sąd odwoławczy stoi na stanowisku, że ocena Sądu pierwszej instancji w zakresie popełnienia przez oskarżoną przestępstwa jest co do zasady trafna (z zastrzeżeniem konieczności zmiany opisu czynu i jego kwalifikacji prawnej na skutek uwzględnienia apelacji prokuratora), a tym samym za nieskuteczne uznać należało próby wykazania przez obrońcę, że ocena o winie oskarżonej w popełnieniu przypisanego jej czynu została ustalona w sposób dowolny.
Nie doszło do zarzucanej obrazy art. 410 k.p.k., gdyż Sąd orzekający oparł rozstrzygnięcie o analizę wszystkich istotnych dowodów.
Nie sposób również podzielić ocenę obrońcy o obrazie art. 424 § 1 k.p.k., gdyż uzasadnienie zaskarżonego wyroku jest obszerne i rzeczowe, niewątpliwe poddając się kontroli instancyjnej.
*
Co do zasady (z wyłączeniem kwestii zamiaru oskarżonej, kwalifikacji prawnej czynu oraz wymiaru kary) na aprobatę zasługuje schemat rozumowania przedstawiony w uzasadnieniu wyroku przez Sąd Okręgowy, na co składa się zarówno opis stanu faktycznego (nie licząc kwestii związanych z zamiarem oskarżonej) oraz ocena podstawowych dowodów obciążających oskarżoną.
*
Odnosząc się do poszczególnych kwestii składających się na zarzut I. podpunkt A) apelacji obrońcy oskarżonej, Sąd odwoławczy prezentuje poniższe stanowisko.
*
Nie sposób podzielić wyrażonej w zarzucie I.A) apelacji oceny obrońcy, że wyjaśnienia oskarżonej są pełne, jasne i konsekwentne, nadto korespondują z zeznaniami świadków dotyczącymi jej ówczesnego partnera świadka M. G.. Przede wszystkim Sąd Okręgowy ma niewątpliwą rację co do tego, że wyjaśnienia oskarżonej nie są dowodem obiektywnym, a przez to miarodajnym, skoro miała ona interes w uniknięciu, względnie zmniejszeniu zakresu grożącej jej odpowiedzialności karnej.
Apelująca podniosła, że oskarżona wytłumaczyła przebieg ciąży oraz powody, dla których nie przypuszczała, iż może być w ciąży, na co składały się przypuszczenie, że miesiączkuje oraz brak wyraźnego przytycia, a także kwestie bólów kręgosłupa czy zaparcia, które przytrafiają się osobom niebędącym w ciąży. Odnosząc się do tych argumentów, Sąd Apelacyjny wskazuje, że nie są one w stanie skutecznie przełamać oceny Sądu Okręgowego, zgodnie z którą oskarżona wiedziała, iż jest kobietą ciężarną. Należy przypomnieć, że Sąd pierwszej instancji jako argumenty świadczące o wiedzy oskarżonej, iż jest w ciąży, przywołał:
-
-
fakt, że oskarżona już była wcześniej w ciąży i urodziła dziecko,
-
-
fakt, że inne osoby zauważyły zmiany w wyglądzie oskarżonej i pytały ją czy jest w ciąży,
-
-
okoliczności wskazane w opinii biegłego K. P. (k. 1275-1275v) dotyczące objawów ciąży, który wskazał, że zatrzymanie miesiączki jest pierwszym objawem, po 16 tygodniu można samemu wyczuć powiększoną macicę przez powłoki brzucha, ciężarna zaczyna odczuwać ruchy płodu, w pierwszej ciąży około 20 tygodnia, w kolejnej około 18 tygodnia; dziecko oskarżonej miało masę 1760 g. i 43 cm. długości, w związku z czym biegły nie uważa, żeby można było „przegapić tak wielką” ciążę,
-
-
okoliczności wskazywane w opinii sądowo-psycholgiczno-psychiatrycznej, np. w części ustnej, zgodnie z którymi jakkolwiek biegli nie byli w stanie stwierdzić, czy oskarżona wiedziała że jest w ciąży, gdyż przekraczało to kompetencje biegłych (k. 1279), to jednak w kontekście faktu, że oskarżona niespornie była w ciąży, wyrazili stanowisko, iż oskarżona „nie była dotknięta tego rodzaju zaburzeniami, które uniemożliwiałyby jej stwierdzenie, że jest w ciąży” (k. 1279),
-
-
ocenę, że twierdzenia oskarżonej o nieświadomości bycia w ciąży są elementem jej linii obrony, zmierzającej do wykazania, że skoro o ciąży nie wiedziała, to nie powinna ponosić odpowiedzialności za zachowania związane z porodem, który stanowił dla niej zaskoczenie.
Przytoczony tok rozumowania Sądu Okręgowego ma charakter swobodny w rozumieniu art. 7 k.p.k., mając oparcie w całokształcie materiału dowodowego, ocenionego z uwzględnieniem zasad logiki, wiedzy i doświadczenia życiowego.
Apelująca nie ma racji, że doszło do oceny dowolnej, gdyż Sąd orzekający nie wziął pod uwagę faktu, iż u oskarżonej mogło dochodzić do plamienia krwią związanego z ciążą, a zatem mogła ona zakładać, że miesiączkuje. Argument ten nie jest trafny, ponieważ oskarżona jako osoba dorosła, o sprawnym intelekcie, doświadczona życiowo między innymi w związku z poprzednią ciążą i urodzeniem dziecka, niewątpliwie była w stanie odróżnić objawy menstruacji od innego rodzaju krwawienia, tym bardziej, że temu ostatniemu towarzyszyło istotne przybranie na wadze i zwiększenie rozmiarów ciała, co zauważyło wiele osób z otoczenia oskarżonej (zob. opis stanu faktycznego w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku).
Za nieskuteczny uznać należy argument apelującej, zgodnie z którym - cyt.: „(…) kwestie bólów kręgosłupa czy zaparcia (…) przytrafiają się osobom niebędącym w ciąży”. Obrońca ma wprawdzie rację, że wskazywane przez nią dolegliwości są stosunkowo pospolite, ale przemilcza fakt, że oskarżona, jako osoba dorosła, doświadczona życiowo i ze sprawnym intelektem, nie mogła nie powiązać ich z tym, czego nie mogła w żaden sposób przeoczyć, a więc ze zmianami fizjologicznymi, m. in. we własnym wyglądzie, nadto z uwagami osób z otoczenia, wprost wyrażającymi przekonanie, że jest ona w ciąży.
Powyższe oceny Sąd Apelacyjny zamknie stwierdzeniem, że stanowisko Sądu Okręgowego, zgodnie z którym oskarżona wiedziała, że jest w ciąży, wynikało nie tylko z ocen opartych o zasady prawidłowego rozumowania i doświadczenia życiowego, ale również z zasad wiedzy, mającej w tym wypadku postać opinii biegłego K. P.. Sąd odwoławczy ma przy tym świadomość, że w apelacji opinię biegłego poddano krytycznej ocenie, jednakże jest to krytyka niezasadna, co zostanie omówione w dalszych rozważaniach.
W ocenie obrońcy, wyrażonej w kolejnym fragmencie zarzutu I.A) apelacji, oskarżona mogła nie powiązać objawów takich jak bóle kręgosłupa i zaparcia, z zapowiadającym się początkiem akcji porodowej, bowiem te objawy oskarżona skojarzyła z wcześniejszymi dolegliwościami, które pojawiały się u niej także jeszcze przed ciążą, nadto oskarżona nigdy wcześniej nie rodziła siłami natury. W tym kontekście za wadliwą uważa apelująca ocenę Sądu Okręgowego, że oskarżona wiedziała, iż objawy z 14 kwietnia 2017 r. zwiastują akcję porodową, a mimo tego nie wezwała tego dnia pogotowia, w związku z czym w ogóle pogotowia nie chciała wezwać, zarówno w dniu 14 kwietnia 2017 r., jak i tuż po odbytym porodzie. Odpierając tak sformułowaną argumentację obrońcy należy wskazać na aktualność stanowiska zaprezentowanego przez Sąd odwoławczy w poprzednich akapitach, zgodnie z którym, ujmując syntetycznie, oskarżona miała tak wiele sygnałów od własnego organizmu (przybranie na wadze, bóle, brak miesiączki, plamienia) i od otoczenia (pytania wielu osób o jej ciążę), że będąc osobą ze stosownym doświadczeniem życiowym i o sprawnym intelekcie, nie miała racjonalnych podstaw do powątpiewania w fakt, że jest brzemienna. Nie jest to przy tym jedynie ocena Sądu pierwszej lub drugiej instancji, ale również jeden z wniosków opinii biegłego z zakresu ginekologii i położnictwa K. P.. W tych okolicznościach Sąd Okręgowy nie przekroczył granic oceny swobodnej formułując wniosek, że oskarżona nie chciała wezwać pomocy ani przed, ani po porodzie, gdyż całokształt jej ustalonych zachowań przekonuje, iż zarówno w dniu porodu, jak i wcześniej, przyjęła ona postawę bierną, decydując się na całkowite zaniechanie jakiejkolwiek aktywności zwykle podejmowanej przez kobiety ciężarne, a przez to okazując obojętność wobec losu dziecka. Należy podkreślić, że o ile nie da się racjonalnie uzasadnić rzekomej niewiedzy oskarżonej o tym, że jest w ciąży, o tyle jej zachowanie polegające na biernym, bezczynnym oczekiwaniu na poród daje się zrozumieć (choć nie zaakceptować lub usprawiedliwić w sensie prawnym lub moralnym) jej sytuacją życiową i stanem psychiki, o czym szerzej w dalszych rozważaniach, dotyczących dalszych zarzutów apelacyjnych.
Obrońca nie ma racji, że ustalenia Sądu Okręgowego o świadomości oskarżonej, iż jest w ciąży, pozostają w sprzeczności z ocenami na s. 22 uzasadnienia zaskarżonego wyroku, zgodnie z którymi oskarżona w żaden sposób nie dała powodu do twierdzenia, że było jej obojętne czy dziecko będzie żyło, czy nie, a postawa oskarżonego wskazuje, że gdyby dziecko nie zmarło krótko po urodzeniu, oskarżona nie pozostawiłaby dziecka na pastwę losu, lecz zaopiekowała się noworodkiem. Prezentując tę ocenę apelująca wyrwała wypowiedź Sądu Okręgowego na s. 22 uzasadnienia z jej kontekstu, bowiem uważna lektura tego dokumentu nie pozostawia wątpliwości, że organ pierwszej instancji zmierzał poprzez cytowaną ocenę do uzasadnienia motywów odrzucenia kwalifikacji prawnej czynu postulowanej w akcie oskarżenia. W żadnej mierze ocena ta nie może jednak oznaczać tego, co usiłuje wykazać autorka apelacji w zarzucie I.A). Nie jest słuszną hipoteza przyjmowana przez obrońcę, że skoro oskarżona po urodzeniu dziecka podjęła zachowania mogące świadczyć o pewnej trosce o noworodka (niezasadnie uznane przez Sąd Okręgowy za dowód na brak zamiaru ewentualnego zabójstwa), to z pewnością wyjaśniała prawdę, że nie wiedziała o własnej ciąży. W ocenie Sądu Apelacyjnego fakt, że po porodzie oskarżona w granicach możliwości zatroszczyła się o dziecko dowodzi jedynie tego, iż widząc noworodka kierowała się odruchami macierzyńskimi, nie ma zaś żadnego logicznego związku z rzekomą wcześniejszą niewiedzą o ciąży. Gdyby przyjąć, że odruchy macierzyńskie, o których mowa wyżej, były w postawie oskarżonej czymś oczywistym i naturalnym, z pewnością nie lekceważyłaby w okresie ciąży sygnałów płynących z własnego organizmu oraz od otoczenia, lecz dla dobra płodu poddałaby się chociażby badaniu lekarskiemu, zamiast reagować drażliwością na uwagi od osób, dla których jej stan był czymś oczywistym. Skoro zaś N. M. przed urodzeniem prezentowała postawę zupełnie pozbawioną jakiejkolwiek empatii względem dziecka, które miała urodzić, to z logicznego punktu widzenia nie da się obronić tezy, że troskliwość, a nawet „czułość” względem noworodka winna oznaczać, że o ciąży dowiedziała się dopiero w chwili porodu. Należy również stwierdzić, że zachowanie oskarżonej względem urodzonego dziecka koresponduje z jej, przyjętym przez Sąd Apelacyjny, działaniem z zamiarem ewentualnym zabójstwa. Zamiar ten oznacza, że oskarżona nie chciała zabić dziecka, a z tego z kolei wynika, że gdyby noworodek przeżył, nie dążyłaby do spowodowania jego śmierci. Tym samym jej działania wobec dziecka cechowała swoista „logika chwili”. Skoro jednak okazało się, że dziecko zmarło, oskarżona wróciła do postawy obojętności na jego los, manifestującej się zaniechaniem skorzystania z pomocy medycznej i umieszczeniem zwłok dziecka w śmietniku.
Apelująca w ramach zarzutu I.A) apelacji podniosła, że - cyt.: „(…) kwestia rozpoczęcia akcji porodowej w domu nie może obciążać oskarżonej, albowiem w takiej sytuacji każdy poród domowy, siłami natury, stanowiłby czyn zabroniony”. Przytoczony argument nie jest do końca jasny. Zdaje się z niego wynikać (jest to jedynie przypuszczenie Sądu odwoławczego), że w ocenie obrońcy to sam fakt porodu domowego przemawia na niekorzyść oskarżonej. W rzeczywistości jednak jest inaczej, ponieważ o winie oskarżonej przesądził całokształt okoliczności sprawy, wśród których urodzenie dziecka w domu było tylko jednym z szeregu ustalonych faktów. Odbycie przez oskarżoną porodu domowego jest wprawdzie, w kontekście pozostałych jej zachowań (zwłaszcza zaniechań w okresie ciąży) faktem potwierdzającym generalną obojętność na los dziecka, ale należy stanowczo stwierdzić, że gdyby odbycie porodu domowego było jedynym zachowaniem zasługującym na ocenę krytyczną, to niewątpliwie nie byłoby podstaw do wszczęcia postępowania karnego przeciwko oskarżonej.
Apelująca podniosła, że oskarżona została pozostawiona sama sobie, albowiem gdyby przyjąć tezę Sądu, iż wszyscy domownicy mieli świadomość ciąży, to spoczywałby na nich obowiązek pomocy oskarżonej, w szczególności na partnerze oskarżonej, tj. M. G., który w żaden sposób nie pomógł jej. Odpierając ten argument należy wskazać, że domownicy, w tym konkubent N. M., nawet przy najdalej idącym przekonaniu, że jest ona w ciąży, mieli ograniczone narzędzia i środki pomocy postulowanej przez obrońcę, w sytuacji, gdy oskarżona wprost, wielokrotnie, negowała swój stan. Nie mieli przecież podstaw do zakładania, że nawet jeśli oskarżona ich okłamuje, to jej postawa będzie miała tragiczny finał w postaci śmierci noworodka. Oczywiście można snuć rozważania odnośnie do poczucia odpowiedzialności świadków, zwłaszcza konkubenta, za los oskarżonej i nienarodzonego dziecka, jednakże pomimo, że osoby te nie zmusiły N. M. do odbycia wizyty u ginekologa (pomijając fakt, że owo zmuszenia byłoby w praktyce niemal niewykonalne), zaniechanie to nie obciąża ich z punktu widzenia norm prawa karnego. Innymi słowy, gdyby nawet osoby z otoczenia oskarżonej prezentowały najdalej nawet idącą troskę o nią, nie miałyby realnych możliwości wymuszenia na niej oczekiwanych zachowań, a w sytuacji konsekwentnych zaprzeczeń byciu w ciąży, musiałyby uszanować prawo oskarżonej do prywatności. Z drugiej strony nawet najdalej idąca nieporadność lub brak empatii ze strony otoczenia nie zdejmowały z oskarżonej obowiązków gwaranta w rozumieniu przepisu art. 2 k.k.
W ocenie obrońcy, nie sposób wskazywać, że oskarżona nie udzieliła pomocy noworodkowi, o czym świadczą takie okoliczności jak to, że wyciągnęła go z toalety, odpępniła, sprawdziła czynności życiowe oraz otuliła dziecko ręcznikiem, co znajduje potwierdzenie w opiniach biegłych z zakresu położnictwa i medycyny sądowej. Argument ten jest chybiony, gdyż Sąd Okręgowy okoliczności te wskazał zarówno w opisie stanu faktycznego (s. 4), jak i w rozważaniach (s. 22) w uzasadnieniu wyroku. Sąd Apelacyjny co do zasady podziela stanowisko Sądu pierwszej instancji, tj. nie neguje ustalonych przez ten organ faktów wiązanych z zachowaniem oskarżonej bezpośrednio po porodzie, a jedynie odmiennie od Sądu orzekającego stoi na stanowisku, że działanie oskarżonej cechował zamiar ewentualny zabójstwa (w tej kwestii zob. rozważania w sekcji 5.2. niniejszego uzasadnienia).
W ramach zarzutu I. A) autorka apelacji podniosła, że brak jest związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zaniechaniem oskarżonej a śmiercią noworodka, albowiem jak wskazywali biegli (biegły z zakresu medycyny sądowej prof. Z. J.) nie można wykluczyć, iż noworodek zmarł po kilku oddechach, a na pewno nie żył dłużej niż kilka minut, tym samym jakakolwiek pomoc nie miała szansy nadejść w porę, a podczas tych kilku minut oskarżona udzielała noworodkowi pierwszej niezbędnej pomocy medycznej. Argument ten byłby zasadny jedynie w sytuacji, gdyby istniały podstawy do ustalenia, że oskarżona, jak wyjaśniała, nie wiedziała o ciąży, a dowiedziała się o niej dopiero w chwili porodu. W takiej sytuacji rzeczywiście można byłoby uznać, że N. M. została porodem całkowicie zaskoczona, a tym samym nie miała dość czasu, aby skutecznie wezwać pomoc medyczną, przez co nie ponosi winy w spowodowaniu śmierci dziecka. Skoro jednak prawidłowa ocena materiału dowodowego prowadziła do wniosku, że oskarżona wiedziała o własnej ciąży oraz przewidywała śmierć dziecka i na nią się godziła (w tej kwestii zob. rozważana w sekcji 5.2 uzasadnienia), to istnienie związku przyczynowo-skutkowego, kwestionowanego w apelacji, ma charakter niewątpliwy, wręcz oczywisty.
Apelująca podniosła w ramach omawianego w tym miejscu zarzutu, że fakt bycia w ciąży i braku świadomości nie jest sytuacją niespotykaną, gdyż jak wynika z dołączonych do akt sprawy opracowań naukowych (opracowanie medyczne zamieszczone w Journal of the Royal Society of Medicine wraz z tłumaczeniem - k. 1700-1722), dotyka to nawet 1 na 2500 kobiet, które w momencie porodu dowiadują się o ciąży, tym bardziej wcześniaczej. Sąd Apelacyjny na wstępie uznaje za udowodniony fakt, że medycyna notuje przypadki ciąży nieuświadomionej, jednakże zarazem wskazuje na to, co widzi również obrońca, tj. na fakt, że są to przypadki rzadkie, stanowiące wyjątek od reguły. Sąd odwoławczy stwierdza stanowczo, że bez względu na uwarunkowania medyczne czy też statystyczne, w przypadku oskarżonej nie może być mowy o wystąpieniu wyjątku, o którym mowa wyżej. Istniał bowiem szereg okoliczności, wskazywanych już w niniejszym uzasadnieniu, z powodu których uznanie, że oskarżona nie wiedziała, iż jest w ciąży, byłoby oceną dowolną a zarazem nieobiektywną. Szerzej o znaczeniu dowodu z opracowania medycznego zamieszczonego w Journal of the Royal Society of Medicine wraz z tłumaczeniem Sąd Apelacyjny wypowiada się w sekcji 3.3. uzasadnienia.
W ramach zarzutu I.A) apelująca wskazała, że zeznań świadka M. G. „nie sposób traktować poważnie jako wiarygodnych”, albowiem zachowanie świadka odmawiającego pomocy, a wręcz zostawiającego oskarżoną samą sobie, bo się „obraził”, jest niewytłumaczalne i wszelkie twierdzenia świadka, który stosował przemoc wobec oskarżonej, należy traktować jako skrajnie nieprawdziwe i mające na celu uniknięcie odpowiedzialności karnej. Sąd Apelacyjny wyraża aprobatę dla oceny zeznań świadka zaprezentowanej na s. 10-11 uzasadnienia zaskarżonego wyroku. Przeciwnej treści ocena, zaprezentowana w apelacji, ma charakter polemiczny oraz w znacznym zakresie dowolny. Nie cytując uzasadnienia sporządzonego przez Sąd Okręgowy należy jedynie syntetycznie wskazać, że Sąd ten oceniał zeznania M. G. z dużą ostrożnością, a zasadnicze konkluzje z tej oceny można wyrazić w tezach, iż:
a)
nie zasługiwały na danie wiary zeznania świadka co do tego, że nie stosował wobec oskarżonej przemocy i nie wiedział, że jest ona w ciąży,
b)
na wiarę zasługiwały twierdzenia świadka, że zarówno przed porodem, jak i po nim, namawiał oskarżoną do udania się do szpitala lub wezwania pogotowia, ale ona tego nie chciała.
Sąd Apelacyjny podziela ocenę Sądu Okręgowego w zakresie wskazanym wyżej w punkcie b), ponieważ nie przekracza granic oceny swobodnej stanowisko, zgodnie z którym to oskarżona była - zarówno na etapie ciąży jak i po porodzie - osobą zdeterminowaną, najpierw w ukrywaniu ciąży przed otoczeniem, a następnie w odbyciu porodu w warunkach domowych, bez zwrócenia się o jakąkolwiek pomoc. Sąd pierwszej instancji ma rację, że skoro oskarżona przez całą ciążę, której była z pewnością świadoma, nie przejawiała troski o losy nienarodzonego dziecka, w tym nie chciała uzyskać jakiejkolwiek porady lub pomocy lekarskiej, nadto zdecydowała się na odbycie porodu domowego w warunkach urągających regułom podstawowej higieny i bezpieczeństwa noworodka, to logicznym jest, że pomocy takiej konsekwentnie nie chciała również po porodzie, tym bardziej, że niewątpliwie zależało jej na zatajeniu całej sytuacji, o czym najdobitniej świadczy sposób pozbycia się zwłok dziecka. Ma również rację Sąd Okręgowy, że wyjaśnienia oskarżonej, iż M. G. nie chciał wezwania pogotowia, należy w powyższym kontekście odczytywać jako przejaw linii obrony. Nie jest trafnym argument obrońcy, iż zeznań M. G. - cyt.: „(…) nie sposób traktować poważnie jako wiarygodnych, albowiem zachowanie świadka odmawiającego pomocy, a wręcz zostawiającego oskarżoną samą sobie, bo się „obraził” jest niewytłumaczalne i wszelkie twierdzenia świadka, który stosował przemoc wobec oskarżonej, należy traktować jako skrajnie nieprawdziwe i mające na celu uniknięcie odpowiedzialności karnej”. Wbrew tej ocenie, ustalone przez Sąd Okręgowy zachowanie M. G. jest - używając tej samej retoryki co obrońca - „wytłumaczalne” w realiach sprawy. Należy przypomnieć, że zgodnie z ustaleniami Sądu Okręgowego, M. G. stosował przemoc wobec N. M. (s. 2 uzasadnienia). Skoro zatem M. G. nie hamował się przed stosunkowo dotkliwymi wobec oskarżonej rękoczynami, to tym samym nie może dziwić, że w sytuacji, w której nie chciała ona pomocy z zewnątrz (udania się do lekarza przed porodem, kiedy twierdziła, że się źle czuje czy też wezwania pogotowia po porodzie), „obraził” się i nie wezwał pomocy osobiście. Za „wytłumaczalny” uznać należy zatem schemat, w ramach którego M. G., będąc dla oskarżonej partnerem daleko odbiegającym od pozytywnych wzorców, pozostawił ją w trudnej sytuacji „samą sobie”. Należy jednak stanowczo podkreślić, że patologiczny charakter takiej relacji nie oznacza, że koniecznym było uznanie, że to M. G. nie chciał wezwania pomocy. Jest to hipoteza zupełnie dowolna w sytuacji, gdy konkubent oskarżonej nie miał żadnych oczywistych powodów do obawy o ewentualne poniesienie osobistej odpowiedzialności, za to oskarżona takie obawy mogła mieć w pełni zasadnie, skoro to ona zataiła ciążę przed otoczeniem i zdecydowała się na poród domowy bez jakiejkolwiek pomocy medycznej dla noworodka, względem którego była gwarantem w rozumieniu art. 2 k.k.
W ocenie obrońcy okoliczności porodowe, w tym wyjaśnienia oskarżonej zasługują na danie im wiary, albowiem - cyt.: „(…) przeciw ich prawdziwości miał rzekomo świadczyć dowód z zeznań świadka M. G., a więc osoby posiadającej interes w umniejszaniu swojej roli, jego zeznania wskazujące, że nie wezwał pomocy pomimo stanu w jakim znajdowała się oskarżona i noworodek na jej prośbę, należy traktować w kategoriach niedorzeczności i zachowania właściwego najwyżej dla dziecka, a nie dorosłej osoby”. Odpierając ten argument Sąd Apelacyjny wskazuje, że aktualność zachowują rozważania zamieszczone w poprzednich akapitach. Tamże wykazano, że zachowanie M. G., jakkolwiek dalekie od odpowiedzialnego lub nacechowanego empatią, nie było niczym „niedorzecznym”, a to chociażby z perspektywy związku, w ramach którego stosował on wobec konkubiny przemoc fizyczną.
Nie sposób uznać za skuteczny argumentu obrońcy, zgodnie z którym brak samodzielnej możliwości wezwania pomocy wynikał z prozaicznego powodu, iż oskarżona nie miała od kliku dni aktywnego telefonu komórkowego (nie mogła wykonywać połączeń wychodzących z uwagi na nieopłacone rachunki, w konsekwencji bateria telefonu była rozładowana), co zostało również udowodnione dokumentami załączonymi do akt postępowania. Apelująca ma rację tylko co do tego, że za udowodniony należy uznać fakt, iż telefon oskarżonej był
tempore criminis nieaktywny. Już jednak w zakresie argumentu przedstawionego przez Sąd Okręgowy, nawet telefon bez opłaconego abonamentu umożliwia wykonanie połączeń alarmowych, autorka apelacji nie zajęła żadnego rzeczowego stanowiska. Wskazała wprawdzie w środku odwoławczym, że telefon był całkowicie rozładowany, ale Sąd odwoławczy nie uważa tego za obiektywną przeszkodę w sytuacji, gdy pozostając we własnym mieszkaniu oskarżona niewątpliwie dysponowała ładowarką. Istotne znaczenie mają również argumenty Sądu pierwszej instancji związane z możliwością poproszenia o wezwanie pogotowia kogokolwiek, na przykład sąsiadów z bloku. Zasady doświadczenia życiowego przekonują, że w obecnych czasach niemal każdy dysponuje telefonem komórkowym, a osoby poproszone o tego rodzaju przysługę, zazwyczaj nie odmawiają jej realizacji.
Ocen powyższych nie zmienia argumentacja obrońcy, w ramach której zakwestionowała ona prawidłowość oceny przez Sąd Okręgowy zeznań świadka M. L. - matki oskarżonej. W ramach tej oceny Sąd Okręgowy (s. 11-12 uzasadnienia), analizował zeznania świadka z ostrożnością, wskazując na różnice między wersją przedstawioną w postępowaniu przygotowawczym i na rozprawie, dochodząc do wniosku, że w postępowaniu sądowym M. L. starała się z jednej strony nie obciążać córki, z drugiej zaś postawić w lepszym świetle samą siebie (to ostatnie z uwagi na bezczynność w związku z zaobserwowanym stanem oskarżonej, wskazującym na to, że jest ona w ciąży). Apelująca podniosła (s. 22-23), że poszczególne zeznania świadka nie były sprzeczne, lecz M. L. „inaczej akcentowała pewne kwestie”. Ponadto, w ocenie obrońcy, matka oskarżonej nigdy nie potwierdziła, że jej córka była w ciąży. Sąd Apelacyjny zgadza się z Sądem Okręgowym, że jakkolwiek M. L. podczas rozprawy podtrzymała zeznania złożone w postępowaniu przygotowawczym, to jednak nie potwierdziła, aby zauważyła zmiany w wyglądzie córki. Tymczasem w pierwszych zeznaniach świadek stwierdziła, że w lutym 2017 r. oskarżona miała pełniejszą twarz, grubsze ręce i uda. Jest to istotna rozbieżność, a nie - jak chce obrońca - jedynie inne zaakcentowanie pewnych kwestii. W tym kontekście Sąd Okręgowy, w ramach omawianej oceny, nie przekroczył granic oceny swobodnej. Co jednak najistotniejsze, niezależnie od tego, jakie dokładnie zmiany w wyglądzie córki zaobserwowała jej matka, dla oceny o winie oskarżonej najistotniejsze znaczenie miało to, co była w stanie stwierdzić osobiście odnośnie do swojego stanu. Ponadto matka oskarżonej nie była jedyną osobą, która zwracała uwagę na zmiany jej wyglądu, a pytania o ciążę kierowało do niej kilka osób, co Sąd Okręgowy rzeczowo wskazał w opisie stanu faktycznego w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.
*
Wbrew ocenie autorki apelacji, nie doszło do zarzucanego naruszenia przepisów art. 4 k.p.k., art. 5 § 2 k.p.k., art. 7 k.p.k., art. 410 k.p.k. i art. 424 § 1 k.p.k. poprzez dokonanie dowolnej, a nie swobodnej, oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego w postaci zeznań świadka M. G. w części, w której Sąd I instancji uznał zeznania świadka za wiarygodne, w szczególności w przedmiocie tego, iż oskarżona nie chciała by udzielono jej pomocy przed porodem, ani po, do czego miał ją namawiać. Aktualność zachowuje stanowisko Sądu odwoławczego przedstawione wyżej, dotyczące zarzutów, kwestionujących ocenę wiarygodności wyjaśnień oskarżonej. Odnosząc się do kwestii podnoszonych w zakresie zarzutu I.B) Sąd Apelacyjny prezentuje poniższe stanowisko.
Apelująca podniosła, że prawidłowa, a więc logiczna i zgodna z doświadczeniem życiowym ocena zeznań świadka prowadzi do konstatacji odmiennej od przyjętej przez Sąd Okręgowy, ponieważ większość wypowiedzianych przez świadka twierdzeń była w sposób oczywisty fałszywa i kłamliwa (jak opis związku i zaprzeczanie stosowaniu przemocy etc.) albo ukierunkowana na zrzucenie z siebie odpowiedzialności. Odpierając ten argument należy wskazać na aktualność argumentacji przedstawionej odnośnie do zarzutu I.A), zgodnie z którą istniały podstawy do uznania zeznań M. G. za częściowo wiarygodne, a to wobec niewiarygodnego charakteru wyjaśnień oskarżonej, iż to sprzeciw jej konkubenta był przyczyną zaniechania przez nią wezwania pogotowia. Należy ponownie podkreślić, że nie ma reguły, zgodnie z którą kłamstwo świadka w jakiejś kwestii oznacza, że jego zeznania należy uznać za niewiarygodne w całości. Takie zeznania należy oceniać z dużą ostrożnością, co Sąd orzekający uczynił.
Apelująca podniosła, że świadek usprawiedliwiał się rzekomą postawą oskarżonej, jednak brak jest jakichkolwiek dowodów potwierdzających wersję zdarzeń świadka, a co więcej jako całkowicie nielogiczne i sprzeczne z wszelkimi zasadami doświadczenia życiowego jest uznanie za wiarygodną naiwnego, a wręcz kuriozalnego twierdzenia świadka, iż oskarżona nie chciała pomocy. Odnosząc się do tak sformułowanej argumentacji należy stwierdzić, że sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jak zdaje się ją postrzegać obrońca. Dokonując oceny w omawianym zakresie Sąd Okręgowy musiał zająć stanowisko w kwestii, czy daje wiarę oskarżonej, że to M. G. nie chciał wezwania pomocy medycznej, czy też daje wiarę M. G., że to oskarżona nie chciała wezwania pomocy. Dając wiarę zeznaniom świadka M. G., Sąd Okręgowy na pierwszy plan wysunął okoliczność, którą apelująca pomija, polegającą na świadomości oskarżonej, że jest w ciąży. Należy przypomnieć, że Sąd Okręgowy ustalił, a Sąd Apelacyjny zaaprobował ustalenie, zgodnie z którym oskarżona wiedziała, iż jest w ciąży. Tymczasem argumentacja apelującej obejmuje założenie, że oskarżona nie wiedziała, że jest w ciąży. W rezultacie, według autorki apelacji, nieracjonalność sprzeciwu oskarżonej w zakresie wezwania pomocy miała być podyktowana tym, że poród był dla niej zaskoczeniem, a wobec noworodka podjęła elementarne czynności opiekuńcze. Rzecz jednak w tym, że zgodnie z prawidłowymi ustaleniami Sądu Okręgowego, skoro w chwili porodu oskarżona od dawna wiedziała, że jest w ciąży, to podobnie jak miała swoje powody do zatajenia ciąży przed otoczeniem, tak samo powody te uzasadniały dla niej zatajenie przed otoczeniem, że urodziła dziecko. Jest to rozumowanie logiczne oraz zgodne z zasadami doświadczenia życiowego, ponieważ racjonalnym jest, że całe zachowanie oskarżonej od chwili, gdy zorientowała się, że jest w ciąży, do porodu włącznie, miało na celu utrzymanie tego w tajemnicy. Przy takim spojrzeniu na pobudki zaniechania przez oskarżoną wezwania pomocy, postawy M. G. nie można traktować jako tak nieracjonalnej, jak przedstawia to autorka apelacji. Jak bowiem wskazano już wcześniej, odnosząc się do zarzutu I.A) apelacji, skoro M. G. nie hamował się przed stosowaniem wobec oskarżonej przemocy, to tym samym nie może dziwić, że w sytuacji, w której nie chciała ona pomocy z zewnątrz (udania się do lekarza przed porodem, kiedy twierdziła, że się źle czuje czy też wezwania pogotowia po porodzie), „obraził” się i nie wezwał pomocy osobiście. Za „wytłumaczalny” (co nie oznacza, że akceptowalny z moralnego lub społecznego punktu widzenia) uznać należy zatem schemat, w ramach którego M. G., będąc dla oskarżonej partnerem daleko odbiegającym od pozytywnych wzorców, pozostawił ją w trudnej sytuacji „samą sobie”. Należy jednak stanowczo podkreślić, że patologiczny charakter takiej relacji nie oznacza, że koniecznym było uznanie, iż to M. G. nie chciał wezwania pomocy. Jest to hipoteza zupełnie dowolna w sytuacji, gdy konkubent oskarżonej nie miał żadnych oczywistych powodów do obawy o ewentualne poniesienie osobistej odpowiedzialności, za to oskarżona takie obawy mogła mieć w pełni zasadnie, skoro to ona zataiła ciążę przed otoczeniem i zdecydowała się na poród domowy bez jakiejkolwiek pomocy medycznej dla noworodka, względem którego była gwarantem w rozumieniu art. 2 k.k.
Przedstawiona w poprzednim akapicie argumentacja zachowuje aktualność odnośnie do analizy wyjaśnień oskarżonej i zeznań świadka M. G., zamieszczonej na s. 19-20 apelacji. Jak już bowiem wykazano, przy ustalonych, negatywnych cechach M. G. jako partnera oskarżonej, wobec odmowy przez nią udania się z nim do szpitala (pierwsze, spontaniczne zeznania świadka k.131, 132), jego „obrażenie się” na oskarżoną nie jest sytuacją niemożliwą do zaistnienia. Jednocześnie nawet konsekwentne wyjaśnienia oskarżonej, że chciała wezwania pogotowia, ale do tego nie doszło, gdyż jej partner się temu sprzeciwiał, obarczone są brakiem elementarnej logiki. Należy stwierdzić jednoznacznie, że gdyby N. M. naprawdę chciała wezwać pogotowie, uczyniłaby to, chociażby z pomocą innych osób. Skoro zamiast tego razem z konkubentem poszła spać, to niewątpliwie zachowała się w sposób adekwatny do przedstawionej przez niego w zeznaniach wersji wydarzeń.
Oceny powyższej nie zmienia argument obrońcy, zgodnie z którym oskarżona tuż po porodzie udzielała noworodkowi pierwszej pomocy. Jak już bowiem wskazano wcześniej, w ramach stanowiska związanego z zarzutem I. A) apelacji, fakt, że po porodzie oskarżona w granicach możliwości zatroszczyła się o dziecko dowodzi jedynie tego, że widząc noworodka kierowała się odruchami macierzyńskimi. Fakt ten nie przesądza, w ocenie Sądu Apelacyjnego, że oskarżona chciała wezwać pomoc medyczną po porodzie, a powodem takiej oceny jest wyłącznie epizodyczny charakter działań podjętych przez nią po urodzeniu dziecka. Przed urodzeniem, oskarżona przez wiele miesięcy lekceważyła sygnały płynące z własnego organizmu oraz od otoczenia, lecz nie zdobyła się nawet na uzyskanie, dla dobra płodu, porady lekarskiej. Po urodzeniu, zwłoki dziecka umieściła w śmietniku. Taka sekwencja zachowań uzasadnia ocenę, zgodnie z którą oskarżona nie była zainteresowana propozycją wezwania pogotowia, zwłaszcza, że w chwili rozmowy z konkubentem na ten temat wiedziała, że noworodek zmarł. Sekwencja, o której mowa, powoduje również nieskuteczność argumentacji przedstawionej w uzasadnieniu apelacji (s.15), wyrażającej się w przytoczeniu ustaleń o troskliwości oskarżonej względem noworodka, a następnie postawieniu pytania retorycznego o treści: „czy tak jak w sposób opisany wyżej zachowuje się kobieta, która nie chce ratować swojego dziecka?”. Należy bowiem powtórzyć, że ocenę o winie oskarżonej uzasadniał całokształt jej zachowań, również w okresie ciąży, a także po śmierci noworodka, nacechowanych generalną obojętnością na los dziecka. Oceny tej nie zmienia cytowany w apelacji (s. 15) fragment opinii biegłej z zakresu psychologii, iż „motywacja, którą kierowała się oskarżona zwracając się do partnera, była związana z potrzebą uzyskania pomocy, ale też redukcji poczucia bezradności w sytuacji w jakiej się znalazła” (k. 1422). Wskazywana przez biegłą motywacja oskarżonej nie może uwolnić jej od odpowiedzialności za zabójstwo dziecka, ponieważ przy ustaleniu, że oskarżona nie została porodem zaskoczona, początek jej bezprawnego zaniechania należało datować dużo wcześniej, a więc w czasie, gdy świadomie ukrywała ciążę, chociaż zamiast tego mogła bez przeszkód przygotować dziecko do przyjścia na świat. Z kolei bezradność oskarżonej nie przełożyła się w tym wypadku na zniesienie lub ograniczenie w stopniu znacznym jej poczytalności.
W ocenie obrońcy, zeznania M. G. były niekonsekwentne i pozbawione spójności oraz logiki, a także jak wynika z opinii biegłych w innej sprawie sporządzonej dla potrzeb postępowania prowadzonego przed Prokuraturą Rejonową G. (...), sygn. akt (...), pozostawienie N. M. bez pomocy naraziło ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Argument powyższy jest o tyle nietrafny, że - na co już wskazywano - chociaż M. G. nie był troskliwym i opiekuńczym partnerem dla N. M., to jednak nie oznacza to, że miał istotny powód do fałszywego twierdzenia, że to oskarżona nie chciała wezwania pogotowia. Co zaś do przebiegu postępowania sygn. akt (...), to zostało ono prawomocnie umorzone (po rozpoznaniu przez Sąd zażalenia na postanowienie o umorzeniu postępowania), w związku z czym nie sposób uznać, że M. G. w którymkolwiek momencie dopuścił się czynu zabronionego na szkodę oskarżonej (zob. informację o przebiegu postępowania sygn. akt (...) na k. 1648-1672). Z kolei odnosząc się do uzyskanej w toku postępowania (...) opinii sądowo-lekarskiej, w świetle której zaniechanie M. G. narażało N. M. na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, to nawet jeśli faktycznie tak było (abstrahując od braku podstaw prawnych do poniesienia za to przez M. G. odpowiedzialności karnej), nie ma to wpływu na prawną ocenę zachowania oskarżonej względem dziecka, wyrażającego się, już od czasu ciąży, całkowitą obojętnością na jego los.
|
|
Zgodnie ze stanowiskiem obrońcy, wskazywany przez nią błąd w ustaleniach faktycznych ma być konsekwencją obrazy przez Sąd Okręgowy przepisów postępowania karnego, co podnosiła ona odrębnie w zarzutach od I. do VI. apelacji. Już na wstępie zatem należy odwołać się do stanowiska, które Sąd Apelacyjny obszernie przedstawił i umotywował w sekcjach od 3.2. do 3.7. uzasadnienia, a które zachowuje w tym miejscu pełną aktualność. Odnosząc się do poszczególnych punktów, składających się na zarzut VII. apelacji, należało stwierdzić, co następuje.
Wbrew zarzutowi VII.A) apelacji, Sąd Okręgowy dokonał niewątpliwie prawidłowej oceny wyjaśnień oskarżonej, zeznań świadków oraz opinii biegłych, co wykazano w sekcjach od 3.2. do 3.7. uzasadnienia.
Obrońca niezasadnie podniosła w zarzucie VII. B), iż kwestia świadomości oskarżonej odnośnie wiedzy, że znajduje się w ciąży, została przez Sąd I instancji ustalona w sposób nieprawidłowy, albowiem:
a)
u podstaw takich ustaleń legły nieprawidłowo ocenione wyjaśnienia oskarżonej, która wskazywała na logiczne powody braku świadomości, przedmiotowe okoliczności potwierdziła matka oskarżonej,
b)
jednocześnie w opiniach biegłych psychiatrów i psychologów pojawiła się kwestia wyparcia, która całkowicie została przez Sąd I instancji pominięta,
c)
Sąd I instancji w żadnej mierze nie wziął pod uwagę publikacji naukowo-medycznych wskazujących na fakt, iż brak świadomości ciąży nie jest sytuacją niemożliwą i nie dotyczy to tylko kobiet upośledzonych.
*
W zakresie okoliczności wskazywanych wyżej w punkcie a), aktualność zachowuje stanowisko Sądu Apelacyjnego przedstawione w sekcji 3.2. uzasadnienia.
*
W zakresie okoliczności wskazywanych wyżej w punkcie b), nie sposób mówić o „całkowitym pominięciu” przez Sąd Okręgowy kwestii wyparcia, ponieważ w uzasadnieniu organ ten powołał się na opinię zespołu biegłych i opinię biegłej psycholog J. M. w tym zakresie, a żadna z tych opinii nie potwierdziła, aby tego rodzaju mechanizm obronny wystąpił u oskarżonej w okresie ciąży lub
tempore criminis. Nie jest „całkowitym pominięciem” brak powtórzenia w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku wszystkich ocen sformułowanych przez biegłych w przedmiocie „zaprzeczania” lub „wyparcia”, ponieważ art. 424 k.p.k. nakazuje „zwięzłe” przedstawienie motywów rozstrzygnięcia. Uzupełniając rozumowanie Sądu Okręgowego, Sąd Apelacyjny prezentuje poniższe stanowisko.
Należy na wstępie stwierdzić, że biegła psycholog E. O. stwierdziła podczas rozprawy (k. 1279): „Istnieje mechanizm wyparcia ciąży, jest to głębszy mechanizm od mechanizmu zaprzeczania. Jest to pewien mechanizm obronny, wyizolowany nie może stanowić o niczym. Nie stwierdziliśmy mechanizmu wyparcia ciąży u opiniowanej. Nie nazwałam tych mechanizmów, ale mechanizmy obronne to nie jest stan psychopatologii, ale nasza umiejętność adaptacyjnego spojrzenia na sytuacje stresowe. Mechanizmy obronne nie występują na ogół w sposób izolowany, jest to sposób na radzenie sobie z sytuacjami subiektywnie trudnymi. Jednym z mechanizmów obronnych jest również projekcja, czyli rzutowanie stanów własnych psychicznych na otoczenie i przypisywanie mu stanów własnych. Nie da się zmierzyć kwestii wyparcia ciąży, to nie jest do weryfikowania” (…) „To, że oskarżona mówiła, że nie jest w ciąży, mimo że inne osoby twierdziły, że ma brzuch, być może ciążowy, to jest zaprzeczanie”
Na tym samym terminie rozprawy biegła lekarz psychiatra A. N. stwierdziła (k. 1279): „Ewentualnie w trakcie trwającej ciąży możemy ocenić, czy jest to realne wyparcie, czy zaprzeczanie” (…) „Wyparcie byłoby, gdyby w sytuacji, gdy byłyby namacalne dowody, np. USG i oskarżona dalej by twierdziła, że nie jest w ciąży. Tu nie było weryfikacji o twierdzeniach innych osób” .
W ustnej części opinii biegła psycholog J. M. stwierdziła:
-
-
(k. 1421): „Niewątpliwie stan ciąży był dla niej stanem niepożądanym z uwagi na postawę dominującego partnera, który nie chciał dzieci, w takiej sytuacji broniąc się przed zaakceptowaniem stanu ciąży mogły uruchomić się mechanizmy obronne pod różnymi postaciami, m. in. wypierania czy też negacji, mimo płynących z zewnątrz sygnałów, które powinny jej kazać zastanowić się nad jej stanem. Negacja w rozumieniu psychologicznym i potocznym różni się. W rozumieniu potocznym negację można uznać z zaprzeczanie świadomej wiedzy, o tyle negacja jako mechanizm psychologiczny jest mechanizmem obronnym, który powoduje, że człowiek nie dopuszcza do świadomości stanu faktycznego i zaprzecza mu poprzez negację. Różnica jest w świadomości”,
-
-
(k. 1422): „(…) padło pytanie wcześniej czy mógł być mechanizm psychologiczny negacji, moja odpowiedź była twierdząca, nie mogę jednak jednoznacznie wykluczyć, że to negowanie ciąży miało charakter rozumiany w znaczeniu potocznym. W mojej ocenie świadomość przebiegu ciąży była u niej też zaburzona, z uwagi na to, że wcześniejsza ciąża przez długi okres przebiegała w sposób odbierany przez oskarżoną jako bezobjawowy, ona jej nie dostrzegła. Nie można wykluczyć, że przebieg kolejnej ciąży był podobny (…). Mówiąc o negacji w sensie potocznym trudno uniknąć takiego słowa jak kłamstwo, natomiast w badaniach psychologicznych mimo występowania u badanej pewnych tendencji obronnych, nie stwierdziłam tendencji do kłamstwa, przejawiającego się w nadmiernie pozytywnej prezentacji i negowaniu swoich cech spostrzeganych jako negatywne”,
-
-
(k. 1423): „Mechanizm wyparcia jest jednym z mechanizmów obronnych, które chronią osobę przed pewnym rozpadem struktury (…) człowiek poza swoją świadomością dokonuje zabiegów psychologicznych, które mają na celu zapewnić integrację osobowości i prawidłowe wykonywanie jej funkcji. Wyparcie polega na tym, że pierwotnie uświadamiane informacje są spychane do kręgu nieświadomości, w kontekście sprawy można by przyjąć, że zastosowanie tego mechanizmu musiałoby polegać na tym, że oskarżona zaobserwowała, że w jej organizmie zachodzą zmiany, które mogą świadczyć o ciąży, zarejestrować je, jednak wobec silnych mechanizmów obronnych zepchnęłaby je do nieświadomości i uznała, że tej ciąży nie ma”.
W związku z powyższą opinią biegłej psycholog J. M., wydana została opinia uzupełniająca biegłych lekarzy psychiatrów A. N. i J. K. oraz biegłej psycholog E. O. (k. 1506-1510). Na s. 3-5 opinii biegli racjonalnie wyjaśnili, że:
-
-
zaprzeczenie jest psychologicznym mechanizmem obronnym, polegającym na nieprzyjmowaniu do wiadomości faktów lub konsekwencji; zaprzeczanie powstaje w ramach procesów poznawczych i emocjonalnych, zapobiegając pełnemu uświadomieniu sobie stanu rzeczy; jest zabiegiem służącym niedostrzeganiu nieprzyjemnych faktów; te fakty, wydarzenia itp. są świadomie ignorowane,
-
-
wyparcie jest podobne do zaprzeczenia, jednakże służy temu, by jakiekolwiek nieprzyjemne myśli miały wstęp do świadomości; jest to mechanizm obronny niekontrolowany świadomie; jeśli wyparcie jest skuteczne, nie ma już czemu zaprzeczać,
-
-
skrajnym przypadkiem mechanizmów obronnych są psychozy; u oskarżonej nie stwierdzono psychozy,
-
-
zaprzeczanie czy wypieranie ciąży nie ma wpływu na wnioski biegłych, gdyż opiniowana o porodzie zachowywała się zbornie i logicznie (zachowania wobec dziecka);
Porównując wnioski formułowane w przytoczony wyżej sposób przez biegłych lekarzy psychiatrów A. N. i J. K. oraz biegłą psycholog E. O. z wnioskami formułowanymi przez biegłą psycholog J. M., nie sposób wskazać, aby między tymi opiniami zachodziły istotne sprzeczności w przedmiocie wystąpienia u oskarżonej mechanizmów „wyparcia” lub „zaprzeczenia”. Zespół biegłych i biegła psycholog byli zgodni co do tego, że brak jest podstaw do uznania, że u oskarżonej miał miejsce pierwszy z tych mechanizmów, którego wystąpienie musi mieć charakter niezależny od świadomości. Przekonuje o tym, w uproszczeniu, niestwierdzenie u oskarżonej jakichkolwiek zaburzeń psychotycznych oraz racjonalny charakter działań podejmowanych przez nią bezpośrednio przed i w trakcie porodu oraz po nim. Przeciwieństwa tej tezy, wprost wyrażonej przez zespół biegłych, nie uzasadnia treść ustnej części opinii biegłej psycholog J. M., która skupiła się na kwestii zaprzeczenia lub negacji ciąży, będących działaniami świadomymi (k. 1421-1422), jedynie teoretycznie tłumacząc, na czym polega mechanizm obronny wyparcia (k. 1423). Sąd Apelacyjny stoi na stanowisku, że samo istnienie mechanizmu wyparcia nie oznacza, że doświadczyła go oskarżona. Nie tylko bowiem nie potwierdził tego wprost zespół biegłych lekarzy psychiatrów i psychologa, ale przemawiała przeciwko temu również opinia z zakresu medycyny sądowej, ginekologii i położnictwa, której prawidłowa ocena, w kontekście całokształtu materiału dowodowego przekonuje, iż niepodobieństwem jest nieświadomość oskarżonej, że znajdowała się w stanie ciąży (zob. ponownie rozważania w sekcji 3.2. uzasadnienia).
*
W zakresie okoliczności wskazywanych wyżej w punkcie c), aktualność zachowuje stanowisko przedstawione przez Sąd Apelacyjny w sekcjach 3.2. oraz 3.7.
W ramach zarzutu VII. C) apelacji, jej autorka podniosła, że ustalenia Sądu I instancji w kwestii tego, czy oskarżona chciała wezwać pomoc są błędne, gdyż opierają się o zeznania niewiarygodnego świadka M. G., który
de facto sam powinien znaleźć się na ławie oskarżonych, a którego zeznania w kluczowej części, tj. zachowania oskarżonej po porodzie Sąd Okręgowy przedłożył ponad wyjaśnienia oskarżonej, pomimo że w pozostałej części w sposób oczywisty świadek kłamał (co też nie uszło uwadze Sądu, jednak nie przeszkodziło w uznaniu go za wiarygodnego w zakresie kwestii tego, że oskarżona nie chciała pomocy) i umniejszał swoją rolę w kuriozalny i infantylny sposób wskazując, że oskarżona nie życzyła sobie pomocy, po czym zbiegł z mieszkania zostawiając oskarżoną samą sobie. Nie zgadzając się z tak sformułowanym stanowiskiem obrońcy, Sąd odwoławczy wskazuje na aktualność ocen przedmiotowej kwestii przedstawionych w sekcji 3.2. uzasadnienia.
W ramach zarzutu VII. C. apelująca podniosła również, że ustalenia Sądu I instancji są sprzeczne z materiałem dowodowym odnośnie do kwestii możliwości wezwania pomocy przez oskarżoną, albowiem w aktach znajdują się dokumenty wskazujące, że oskarżona od kilku dni przed porodem miała nieaktywny i rozładowany telefon i nie miała możliwości wezwania pomocy, której odmówił jej ówczesny konkubent M. G.. Również ta kwestia objęta została szczegółowymi rozważaniami w sekcji 3.2. uzasadnienia, a przedstawione tam wnioski Sądu odwoławczego nie utraciły aktualności.
Nie sposób zgodzić się z zarzutem VII. D., ponieważ omyłki wskazywane przez apelującą (na marginesie – nie wielokrotne, a co najwyżej kilkukrotne), nie są żadną przeszkodą do odtworzenia toku rozumowania Sądu Okręgowego. Zaskarżony wyrok i jego uzasadnienie niewątpliwie poddają się kontroli instancyjnej, o czym świadczy nie tylko przejrzystość i konkretny charakter narracji, ale nade wszystko fakt, że jej treść niewątpliwie odkodowała również autorka apelacji, skoro prowadzi rzeczową polemikę.
Zarzut VII. E) należało uznać za bezprzedmiotowy wobec zmiany wyroku dokonanej przez Sąd Okręgowy, szczegółowo umotywowanej w sekcji 5.2. uzasadnienia.
|