|
Jak wynika z umotywowania oddalenia wniosku dowodowego obrońcy o ponowne przesłuchanie W. C. na okoliczności związane z czynem zarzucanym oskarżonemu w punkcie II aktu oskarżenia, a zgłoszonym w związku z podnoszonym przez obrońcę wyjściem na jaw wskazanych istotnych okoliczności wymagających wyjaśnienia poprzez ponowne przesłuchanie w/w pokrzywdzonej, konkretnie powodem tego rodzaju decyzji Sądu I instancji wydanej na podstawie art. 170 § 1 pkt 4 kpk w zw. z art. 185a § 4 kpk było uznanie w oparciu o ustną uzupełniającą opinię biegłej psycholog, z udziałem której pokrzywdzona była przesłuchiwana przed sądem na etapie postępowania przygotowawczego, że ponowne przeprowadzenie tej czynności jest niemożliwe ze względu na stan psychiczny pokrzywdzonej, w tym obawę przed wtórną traumą, a ponadto art. 185c kpk, który pozwala na powtórzenie takiej czynności, w świetle art. 185a § 4 kpk nie znajduje zastosowania.
Kompletnie niezrozumiałym jest powołanie się przez Sąd Okręgowy na regulację art. 185a § 4 kpk w sytuacji, w której pokrzywdzona 18 lat skończyła w dniu 7 listopada 2020 r. (k. 8), a czynności z jej osobą w postępowaniu przygotowawczym wykonywane były po zatrzymaniu oskarżonego w dniu 28 listopada 2020 r., zatem gdy była już dorosła. Tymczasem zgodnie z art. 185a § 4 kpk, tryb przesłuchania zastrzeżony dla pokrzywdzonego m.in. takim czynem, jak zarzucony oskarżonemu w punkcie II aktu oskarżenia, jeżeli w chwili przesłuchania nie ma ukończonych 15 lat, jest również możliwy do zastosowania w stosunku do pokrzywdzonego takim czynem, który w chwili przesłuchania ukończył 15 lat, ale dalej pozostaje małoletnim, a więc nie ma ukończonych 18 lat i to tylko wówczas, gdy zachodzi uzasadniona obawa, że przesłuchanie w innych warunkach, niż przewidziane w art. 185a § 1 i 3 kpk, mogłoby wywrzeć negatywny wpływ na jego stan psychiczny i dopiero w takiej sytuacji nie ma zastosowania art. 185c kpk. Z uwagi na ukończenie w dniu 7 listopada 2020 r. 18 lat przez pokrzywdzoną jej przesłuchanie przed sądem w dniu 29 listopada 2020 r. musiało się więc dokonać wyłącznie na podstawie art. 185c kpk, a więc w istocie w realiach niniejszej sprawy w warunkach tożsamych z tymi przewidzianymi w art. 185a § 1-3 kpk, czyli na posiedzeniu z udziałem biegłego psychologa z prawem wzięcia udziału w czynności prokuratora, obrońcy i pełnomocnika pokrzywdzonego oraz z tym skutkiem, że takie przesłuchanie co do zasady powinno zostać przeprowadzone tylko wówczas, gdy zeznanie może mieć istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy i tylko raz, chyba że wyjdą na jaw istotne okoliczności, których wyjaśnienie wymaga ponownego przesłuchania, wówczas na wniosek pokrzywdzonego przesłuchanie przeprowadza się w sposób wskazany w art. 177 § 1 kpk, gdy zachodzi uzasadniona obawa, że bezpośrednia obecność oskarżonego przy przesłuchaniu mogłaby oddziaływać krępująco na zeznania pokrzywdzonego lub wywrzeć negatywny wpływ na jego stan psychiczny. Na gruncie art. 185c kpk przesłanką ponownego przesłuchania pokrzywdzonego nie jest żądanie oskarżonego, który nie miał obrońcy w czasie pierwszego przesłuchania pokrzywdzonego. Wyraźnie wynika to obecnie z porównania art. 185c kpk i art. 185a kpk. A już na gruncie poprzedniego uregulowania trybu przesłuchania przewidzianego w art. 185c kpk, obowiązującego do dnia 4 października 2019 r., brak było dostatecznych podstaw normatywnych do formułowania tezy, że żądanie ponownego przesłuchania pokrzywdzonego, o którym mowa w art. 185a § 1 kpk, przysługuje oskarżonemu także wówczas, gdy pokrzywdzona była pełnoletnia i że źródłem tego prawa miałby być art. 185c § 1 kpk (zob. postanowienie SN z 22 września 2016 r., IV KK 264/16, LEX nr 2123261). W ówczesnym brzmieniu artykuł 185c § 3 kpk określał sposób przesłuchania pokrzywdzonego w charakterze świadka w sprawach o przestępstwa określone w art. 197-199 kk i miał charakter czysto techniczny. Przepis ten, jak i żaden inny, nie określał natomiast przesłanek ponownego przesłuchania pokrzywdzonego, o którym mowa w art. 185c § 1 kpk. Sytuacja uległa zmianie dopiero od dnia 5 października 2019 r. w związku z nadaniem regulacji aktualnie obowiązującego brzmienia.
Z powyższego wynika, iż ewidentnie nieprawidłowo zastosował Sąd Okręgowy przepis art. 185a § 4 kpk, a w szczególności ten fragment regulacji, który określa sytuację, w której przepis art. 185c kpk nie ma zastosowania. Właśnie musiał on mieć zastosowanie, ponieważ do pokrzywdzonej jako osoby dorosłej w chwili przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym, nigdy nie mógł mieć zastosowania tryb określony w art. 185a § 1-3 kpk, wykorzystany w warunkach określonych w art. 185c § 4 kpk, a więc z tego powodu, że miałaby zachodzić uzasadniona obawa, iż przesłuchanie w innych warunkach wywarłoby negatywny wpływ na jej stan psychiczny.
W konsekwencji rozstrzygając w oparciu o art. 170 § 1 pkt 4 kpk, czy przeprowadzenie dowodu z ponownego przesłuchania pokrzywdzonej jest możliwe, czy też nie, bowiem taki wniosek podlega ogólnym regułom, jakim podlegają wnioski dowodowe (zob. wyrok SN z dnia 29 czerwca 2022 r., III KK 202/21, LEX nr 3411296; postanowienie SN z dnia 21 kwietnia 2021 r., V KK 40/20, LEX nr 3219865; postanowienie SN z dnia 9 listopada 2016 r., V KK 273/16, LEX nr 216737), Sąd Okręgowy winien mieć też w polu widzenia uregulowanie art. 185c § 3 kpk, zgodnie z którym, akurat gdy zachodzi uzasadniona obawa, że bezpośrednia obecność oskarżonego przy przysłuchaniu mogłaby oddziaływać krępująco na zeznania pokrzywdzonego lub wywierać negatywny wpływ na jego stan psychiczny, w sytuacji konieczności ponownego jego przesłuchania determinowanej ziszczeniem się przesłanki w postaci wyjścia na jaw istotnych okoliczności, których wyjaśnienie wymaga przeprowadzenia ponownie takiej czynności, uskutecznia się ją przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie czynności na odległość z jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku, a więc w trybie tzw. wideokonferencji.
Trudno też w stosunku do dorosłego świadka, w chwili oddalania wniosku dowodowego, liczącego sobie już prawie 19 lat, stosować wprost i bez żadnych wyjątków miarę, którą utrwalone orzecznictwo nakazuje odnosić do świadka małoletniego, o którym mowa w art. 185a § 1 kpk, a więc takiego, który w chwili przesłuchania nie ukończył 15 lat. Wówczas rzeczywiście, gdy opinia właściwego biegłego wskazuje na niebezpieczeństwo pogorszenia stanu psychicznego ofiary w skutek takiej czynności, należy wniosek dowodowy o ponowne przesłuchanie oddalić na podstawie art. 170 § 1 pkt 4 kpk (zob. postanowienie SN z dnia 15 czerwca 2021 r., II KK 248/21; postanowienie SN z dnia 20 października 2020 r., V KK 630/19, LEX nr 3276076; postanowienie SN z 27 marca 2019 r., V KK 80/19, LEX nr 2652461; postanowienie SN z dnia 20 lutego 2018 r., V KK 351/17, LEX nr 3373582). Rzecz jednak w tym, iż w przypadku art. 185c kpk mamy do czynienia już ze świadkiem dorosłym. Ograniczenie przeprowadzenia dowodu z zeznań takiej osoby pokrzywdzonej określone w art. 185c kpk i traktowanie tego dowodu na równi z tymi dowodami, które były przeprowadzone na rozprawie, możliwe będzie więc dopiero wówczas, gdy spełnione będą wszystkie warunki określone w tym przepisie, w tym w szczególności, gdy zagwarantowano obronie obecność w czasie przeprowadzenia tego dowodu. Jeżeli ten warunek nie został spełniony, to brak jest możliwości odwoływania się do tego przepisu, jako przeszkody dla ponownego przesłuchania pokrzywdzonego, chyba że zachodzą inne przyczyny wykluczające takie przesłuchanie. Przepis ten musi być bowiem wykładany zawężająco jako przepis o charakterze wyjątkowym. Należy podkreślić, że ustawodawca wyraźnie zaznaczył, że w przesłuchaniu ma prawo wziąć udział obrońca. Nie ma przeszkód, by pojęcie "obrońcy" w rozumieniu art. 185c kpk rozumieć funkcjonalnie, obejmując nim także pełnomocnika, ustanowionego także z urzędu, na podstawie art. 87 § 2 kpk dla osoby, która nie uzyskała jeszcze formalnie statusu osoby podejrzanej na podstawie art. 71 § 1 kpk, a której prawo do obrony wymaga ochrony w postępowaniu. Podobnie gwarancyjnie należy interpretować sposób ujęcia okoliczności, które uzasadniają ponowne przesłuchanie osoby pokrzywdzonej. W szczególności taką okolicznością w oczywisty sposób jest dowód z wyjaśnień oskarżonego, przedstawiającego odmienny przebieg wydarzeń, niż ten wynikający z zeznań osoby pokrzywdzonej (zob. wyrok SN z dnia 29 czerwca 2022 r., III KK 202/21, LEX nr 3411296).
Tymczasem w przesłuchaniu pokrzywdzonej w dniu 29 listopada 2020 r. nie uczestniczył obrońca oskarżonego, co akurat nie może dziwić w sytuacji, w której nie miał jeszcze wówczas przedstawionych zarzutów, nastąpiło to bowiem dopiero 30 listopada 2020 r. (k. 72). Nie był jednak reprezentowany choćby przez ustanowionego z urzędu pełnomocnika, pomimo że był już wówczas osobą podejrzewaną o popełnienie przestępstwa z art. 197 § 1 kk na szkodę W. C., o czym formalnie zaświadczał protokół jego zatrzymania w dniu 28 listopada 2020 r. (k. 3).
Ponadto ma rację skarżąca, gdy twierdzi, że z ustnej uzupełniającej opinii biegłej psycholog A. S. (1) nie wynikały okoliczności, które realnie i obiektywnie wskazywałyby na niemożność ponownego przesłuchania pokrzywdzonej, gdyż przeprowadzenie tej czynności na tyle negatywnie oddziaływałoby na jej psychikę, że powodowałoby u niej dodatkową traumę rozumianą jako istotny i trwały uszczerbek na zdrowiu. Co prawda biegła stwierdziła, iż ponowne przesłuchanie pokrzywdzonej byłoby dalece krzywdzące i do takiego wniosku doszła również na podstawie krótkiej rozmowy z pokrzywdzoną, jaką przeprowadziła przed wejściem na salę rozpraw, na której złożyła swą ustną opinię uzupełniającą w dniu 20 września 2021 r., nie mniej jednocześnie wyraziła pogląd, iż jest z psychologicznego punktu widzenia przeciwna ponownemu przesłuchaniu pokrzywdzonej nawet niezależnie od tej rozmowy, choć z jej przebiegu wywnioskowała, że nie zakończyła pokrzywdzona jeszcze procesu jakiegokolwiek zdrowienia, a nawet go nie zaczęła, a taki byłby konieczny po tym, co stwierdziła w badaniu psychologicznym przeprowadzonym niespełna rok wcześniej. Wówczas dominował u niej poziom niepokoju i lęku, brak poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego i zdruzgotanie. W takiej sytuacji kolejne przesłuchanie pokrzywdzonej byłoby jej wtórnym traumatyzowaniem i nawarstwieniem się problemów emocjonalnych (k. 444). W przekonaniu instancji odwoławczej w odniesieniu do świadka dorosłego, który już w chwili pierwszego przesłuchania miał ukończone 18 lat, a ponownie przesłuchiwany liczyłby sobie nawet rok więcej, okoliczności wskazane przez biegłą rozpatrywane mogą być wyłącznie w kategorii subiektywnego przekonania, niestanowiącego jednak miarodajnej przesłanki pozwalającej obiektywnie stwierdzić niemożność ponownego przesłuchania pokrzywdzonej, która co istotne nie miała jednocześnie oporów, żeby nieco wcześniej, bo w dniu 16 sierpnia 2021 r., uczestniczyć w rozprawie na terminie, na którym był przesłuchiwany jej chłopak K. G. i być obecną w trakcie tej czynności, podczas której również relacjonował on to, z czego zwierzyć miała mu się pokrzywdzona odnośnie zachowań oskarżonego godzących w jej wolność seksualną. Przebieg tego przesłuchania udokumentowany protokolarnie nie wskazywał, aby treści wówczas komunikowane przez K. G., czy też jego stan emocjonalny, niekorzystnie oddziaływały na pokrzywdzoną. Ponadto pokrzywdzona o aktach seksualnego wykorzystania przez oskarżonego zdecydowała się mimo wszystko opowiedzieć kuratorce I. C., co uczyniła podczas rozmów z nią przeprowadzonych w dniach 9 i 29 grudnia 2021 r., a potwierdzały to zeznania tejże kuratorki oraz sporządzone przez nią sprawozdania z przebiegu nadzoru tymczasowego w ramach postępowania Sadu Rejonowego w Rudzie Śląskiej o sygn. akt III Nsm 16779/20, konkretnie z dnia 17 grudnia 2021 r. (k. 571v) oraz z dnia 17 stycznia 2022 r. (k. 573v-574), z których to dokumentów nie wynika, by pokrzywdzona miała jakiekolwiek obiekcje, czy opory, aby zwierzyć się z doświadczeń z tym związanych. Jednocześnie kolejne sprawozdania z przebiegu tego nadzoru tymczasowego nie ujawniają informacji, z których można byłoby wywodzić, że dla pokrzywdzonej rozmowy z kuratorem miałaby być traumatycznym przeżyciem negatywnie oddziałującym na jej stan psychiczny, a wręcz przeciwnie kurator w niedługim czasie odniosła wrażenie, iż pokrzywdzona sprawowany nadzór tymczasowy mogła wykorzystać też do tego, żeby zaszkodzić oskarżonemu fałszywie rozpowiadając, że kuratorka w rozmowie z sąsiadką ustaliła, iż nocuje on w domu wbrew ograniczeniom, jakie zostały na niego nałożone w związku z uchyleniem tymczasowego aresztowania oraz zastosowaniem wolnościowych środków zapobiegawczych.
W końcu nie sposób odmówić racji skarżącej, iż wyszły na jaw istotne okoliczności, których wyjaśnienie wymaga ponownego przesłuchania pokrzywdzonej.
Przebieg rozprawy głównej daje podstawy do przyjęcia, iż pokrzywdzona mogła zataić swoją dość bliską relację z Ł. W., a z jego zeznań, zresztą korespondujących z wyjaśnieniami S. W. późniejszymi względem przesłuchania pokrzywdzonej, wynikają okoliczności, które równie dobrze mogłyby być uznane za istotnie podważające prawdziwość jej relacji przynajmniej w odniesieniu do okresu, w którym Ł. W. miał mieć z nią częsty kontakt, jak też bywał w mieszkaniu W. i miał sposobność zaobserwować relacje łączące ją z ojczymem, a które opisał w sposób, który wskazywał raczej na nieprawdopodobieństwo doświadczenia przez nią ze strony oskarżonego takiego wykorzystywania seksualnego, jaki stać się miał jej udziałem choćby w okresie hospitalizacji matki spowodowanej narodzinami brata K.. Co istotne, przypadać miało to na czas, w którym pokrzywdzona nie miała jeszcze wtedy ukończonych 15 lat i w związku z tym akurat oskarżonemu zarzuca się popełnienie zbrodni. Pomimo łączącej pokrzywdzoną relacji z Ł. W., nie informowała go o ym, co spotyka ją ze strony ojczyma, a o dziwo nie miała przed tym oporów w stosunku do K. G., który po Ł. W. stał się jej kolejną sympatią. Poza tym zwierzyć mu się miała raptem po niespełna miesiącu znajomości, pomimo że wtedy od pewnego czasu miała nie doświadczać ze strony oskarżonego aktów seksualnego wykorzystywania. W tym kontekście trzeba też zwrócić uwagę na reakcję K. G. na fakt planowanego przesłuchania w charakterze świadka Ł. W.. Nie mogąc wiedzieć, co zezna, oświadczył, że kwestionowałby wiarygodność świadka W., gdyż mógłby się kierować zazdrością, zawiścią, a w ogóle twierdził, że pokrzywdzona miała być ofiarą znęcania się fizycznego z jego strony, gdyż miał ją bić, rzucać w nią szkłem i nawet z tego powodu miała mieć szytą wargę. Ostatnia z okoliczności nie została w żaden zobiektywizowany sposób potwierdzona. Wręcz nie udało się zabezpieczyć dokumentacji medycznej, z której wynikałoby udzielenie wzmiankowanego świadczenia medycznego. Poza tym z żadnego innego dowodu nie wynikało, by Ł. W. mógłby być zdolnym tak traktować pokrzywdzoną. W kontekście pominięcia przez pokrzywdzoną w swoich dotychczasowych zeznaniach Ł. W., co najmniej za dziwne musi uchodzić
a priori deprecjonowanie tejże osoby jako źródła dowodowego przez K. G.. Wymagałoby więc wyjaśnienia przez wypytanie pokrzywdzonej co było przyczyną, że nie wspomniała wcześniej o Ł. W., jak też nie uczyniła go powiernikiem swych tajemnic.
Ponadto dostrzec należało, iż pomimo tego, że K. G. twierdził, że wszystko co wie o seksualnym wykorzystaniu pokrzywdzonej dowiedział się od niej samej, w swych zeznaniach wskazał, że miała mieć też sytuacja, że ojczym zgwałcił ją od tyłu, co sugeruje wręcz akt spółkowania. Niczego takie nie potwierdziła w swoich zeznaniach sama zainteresowana, ani nikt inny poza w/w świadkiem. Wręcz przebieg jej przesłuchania nie wskazuje, by o tę okoliczność była wypytywana. Nie można mieć w związku z tym nawet pewności, czy w trakcie tej czynności organ przesłuchujący dysponował treścią zeznań K. G. z dnia 28 listopada 2020 r., w których tego rodzaju informacja po raz pierwszy się pojawia. Bez wypytania pokrzywdzonej trudno uznać rzeczoną wypowiedź K. G. za nic nie znaczący, a już na pewno niewpływający na ocenę wiarygodności zeznań W. C., "naddatek", który równie dobrze można byłoby odbierać choćby jako okoliczność, która może sugerować pewną przesadę w opisie doświadczanego przez pokrzywdzoną seksualnego wykorzystywania przez ojczyma, po którą zainteresowana sięgnęła dla pogorszenia jego położenia, a "wzmocnienia" swego pokrzywdzenia, co mogłoby być np. motywowane chęcią pozbycia się z mieszkania w obliczu narastającego z nim konfliktu, o którym w aspekcie wychowawczym wypowiedzieć mieli się świadkowie W. M., J. W. (1), a o takim zamiarze pokrzywdzonej wykrzyczanym przez nią samą usłyszeć miała świadek Z. F.. Opisy aktów seksu oralnego wynikające z zeznań pokrzywdzonej były zaś już wystarczająco drastyczne, żeby taki efekt został osiągnięty, bez potrzeby uciekania się do postaci jeszcze mocniej obciążających oskarżonego. Pominięcie w dotychczasowych zeznaniach pokrzywdzonej Ł. W. i wynikająca z zeznań K. G. niepewność co do treści zeznań, które miałby złożyć były chłopak pokrzywdzonej, li tylko w takiej ewentualności musi utwierdzać, co tym bardziej przemawiało za potrzebą wypytania samej zainteresowanej, która jednocześnie nie kryła, iż przez długi czas wzbraniała się przed zgłoszeniem organom ścigania swych krzywd w sferze seksualnej, a okoliczności, w których na to się zdecydowała, też do w pełni tłumaczących jej reakcję nie muszą należeć (dopytanie funkcjonariusza Policji przez telefon na potrzeby wypełnienia formularza Niebieskiej Karty, w którym zawarte było pytanie o przemoc seksualną). W tym kontekście warto zaś przywołać z pisemnej opinii biegłej psycholog również i takie stwierdzenie, że w czasie zeznawania w dniu 29 listopada 2020 r. pokrzywdzona nie ujawniała skłonności do "nadmiernego" fantazjowania, czy też przedstawiania wymyślonych treści (k. 98), co może sugerować, iż w jej depozycjach mogły się znaleźć jednak wypowiedzi niekoniecznie odpowiadające ściśle rzeczywistości. W dotychczasowym postępowaniu Sąd Okręgowy nie zadał zaś sobie trudu wytłumaczenia, dlaczego tak długi czas pokrzywdzona miała nie dawać po sobie poznać, że była wykorzystywana seksualne przez ojczyma i to również w tak drastycznej postaci, jak seks oralny z ejakulacją do ust, do którego dochodzić miało nawet jeszcze zanim skończyła 15 lat. Nikt kogo nie miałaby o tym poinformować, nie wiedział o tym, ani też się nie domyślał. Jednocześnie z niektórych dowodów (zeznania J. W. (2), A. S. (2) i J. W. (3)) wynikały okoliczności, który sugerowały, iż taka sytuacja raczej winna uchodzić za nieprawdopodobną, względnie w niewielkim stopniu prawdopodobną. W czasie, kiedy I. W. była hospitalizowana w związku z porodem najmłodszego syna, jej starsze dzieci pozostawały pod opieką oskarżonego, a w czasie jego obecności w szpitalu, pieczę nad nimi przejmowała jego matka. Trudno sobie wyobrazić, żeby niespełna 15 letnia dziewczynka przez kilka kolejnych dni zmuszana do seksu oralnego, który musiał przebiegać dla niej w sposób nad wyraz obrzydliwy, również z tego względu, że dopuszczać się miał tego ojczym w stanie nietrzeźwości, potrafiła to skrywać aż tak skutecznie, że byłaby zdolną nie okazywać wysoce negatywnego stosunku do krzywdziciela, co właśnie zdawało się wynikać z jej zeznań i ma potwierdzenie w innych dowodach.
Sąd ma oczywiście autonomiczną kompetencję do przyznania wiarygodności określonemu źródłu dowodowemu, ale może z niej skorzystać dopiero wówczas, gdy w pełni rzetelnie przeprowadzi całość postępowania dowodowego. Istota zaś problemu nie sprowadzała się li tylko do tego, jaka była treść zeznań pokrzywdzonej i jak należy je ocenić w konfrontacji z całym pozostałym materiałem dowodowym, ale że dowodu z jej zeznań nie przeprowadzono ponownie na rozprawie choćby z zastosowaniem trybu przewidzianego w art. 177 § 1 kpk, dając tym samym możliwość obronie zadawania pytań i skonfrontowania depozycji W. C. z pozostałym materiałem dowodowym, w tym w szczególności z okolicznościami, które pozostawały w kontrze do tych, które przedstawiła w swych wcześniejszych zeznaniach.
|
|
Jak sprecyzował obrońca na rozprawie apelacyjnej wniosek kasatoryjny został sformułowany w odniesieniu do rozstrzygnięć zawartych w zaskarżonym wyroku odnoszących się do skazania oskarżonego za przestępstwo przeciwko wolności seksualnej popełnione na szkodę W. C., a więc niewątpliwie względem rozstrzygnięć z punktów 2, 5 i 6.
W realiach rozpatrywanej sprawy stwierdzone uchybienie świadczy o takiej skali nierzetelności dotychczasowego postępowania, iż uzasadnia to konieczność przeprowadzenia przewodu sądowego w całości od nowa w wątku związanym z czynem z punktu II aktu oskarżenia. Nie byłoby bowiem wystarczającym poprzestanie na ponownym przesłuchaniu pokrzywdzonej z tej przyczyny, że na jaw wyszły istotne okoliczności, których wyjaśnienie takiego przesłuchania wymaga, kiedy z okolicznościami, do których w tym ponownym przesłuchaniu odnieść się będzie musiała W. C., zmierzyć się będą musieli jeszcze Ł. W. oraz K. G., a i zapewne G. F. (słyszeć miała wykrzyczane przez pokrzywdzoną, że oskarżony chciał ją zgwałcić, choć dotychczas poza zeznaniem K. G. nie było mowy o wymuszonym na pokrzywdzonej przez oskarżonego akcie spółkowania), czy w szczególności Z. F., która też w swoich dotychczasowych zeznaniach, zresztą przemilczanych przez Sąd Okręgowy, naprowadziła okoliczności, do których nie odnosiły się depozycje pokrzywdzonej (miała słyszeć, jak w niecenzuralnych słowach ta wykrzyczała, że zrobi wszystko, aby pozbyć się oskarżonego z mieszkania - k. 524), zaś z powodów wskazanych w podsekcji 5.3.2. za wyczerpujące nie mogą uchodzić również zeznania Ł.
L., Ł. Z. oraz I. C., w konsekwencji czego już teraz wiadomo, że w zasadzie wszystkie dowody ze źródeł osobowych odnoszące się do okoliczności pozostających w związku z czynem z punktu II aktu oskarżenia należałoby w większym lub mniejszym zakresie przeprowadzić ponownie, a nie można wykluczyć, iż sposób ustosunkowania się przez pokrzywdzoną w toku ponowionego przesłuchania do okoliczności wymagających właśnie wyjaśnienia na drodze tej czynności nie zaktualizuje konieczności przynajmniej dosłuchania matki oskarżonego J. W. (1), której dotychczasowe depozycje, podobnie jak małoletniej J. W. (3) (przesłuchanej jednokrotnie w śledztwie w trybie art. 185b kpk), miały raczej wskazywać na nieprawdopodobieństwo, bądź bardzo małe prawdopodobieństwo, dopuszczenia się w sposób całkowicie niezauważony przez oskarżonego względem pasierbicy tych zachowań, które naprowadziła ona w swoich zeznaniach, a godziły w jej wolność seksualną, do których zaś dojść miało kilkukrotnie w okresie, w którym jej matka była hospitalizowana w związku z porodem syna K. (druga połowa sierpnia 2017 r.), a chodzi o doprowadzanie jej przemocą do aktów seksu oralnego, w których to ona pozostawała stroną czynną i miała na domiar doświadczać ejakulacji do ust. Zresztą nie można wykluczyć, iż do ponownego przeprowadzenia byłyby również jeszcze dowody ze źródeł osobowych, których dotychczas Sąd Okręgowy nawet nie uznawał za istotne w wątku związanym z czynem z punktu II aktu oskarżenia (uwaga dotyczy przesłuchanych poprzednio W. M., A. S. (2)).
Konieczność przeprowadzenia na nowo przewodu w całości, o której mowa w art. 437 § 2 zdanie drugie
in fine kpk, jako powód uchylenia przez sąd odwoławczy zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania, zachodzi natomiast wówczas, gdy orzekający sąd pierwszej instancji naruszył przepisy prawa procesowego, co skutkowało, w realiach sprawy, nierzetelnością prowadzonego postępowania sądowego, uzasadniającą potrzebę powtórzenia (przeprowadzenia na nowo) wszystkich czynności procesowych składających się na przewód sądowy w sądzie pierwszej instancji (zob. uchwałę SN z dnia 22 maja 2019 r., I KZP 3/19, OSNKW 2019/6/31). Chodzi zatem o sytuację, gdy w postępowaniu pierwszoinstancyjnym doszło do takiego naruszenia norm prawa procesowego, które w realiach konkretnej sprawy, podważa rzetelność całego tego postępowania, co przemawia za powtórzeniem wszystkich czynności procesowych składających się na przewód sądowy w sądzie I instancji (zob. wyrok SN z dnia 9 lutego 2021 r., V KS 2/21, LEX nr 3156170). Dążenia ustawodawcy do reformatoryjności postępowania odwoławczego nie należy przy tym utożsamiać z intencją zastąpienia sądu
meriti w procedowaniu co do istoty sprawy (
in casu prowadzeniem postępowania dowodowego w pełnym zakresie). To jest bowiem rolą sądu I instancji i w ten sposób realizuje się gwarantowana stronom konstytucyjnie realna dwuinstancyjność postępowania, gdyż tylko od orzeczenia tego właśnie sądu stronom przysługuje środek odwoławczy. W przypadku niezrealizowania powinności dążenia do wszechstronnego wyjaśnienia sprawy i zaniechania prawidłowego przeprowadzenia trzonu postępowania dowodowego będącego podstawą postawionego oskarżonemu zarzutu przestępstwa przeciwko wolności seksualnej W. C., jak najbardziej aktualizować musiała się więc konieczność ponowienia przewodu sądowego wymieniona w przepisie art. 437 § 2 kpk (zob. postanowienie SN z dnia 29 października 2020 r., III KS 11/20, LEX nr 3171730). Dla wykazania potrzeby przeprowadzenia przewodu sądowego w całości nie trzeba bowiem wykazywać wadliwości przeprowadzenia wszystkich dowodów, a wystarczy, że nieprawidłowość w tym zakresie dotyczy co najmniej zasadniczych dowodów w sprawie (zob. wyrok SN z dnia 18 lipca 2019 r., IV KS 24/19, LEX nr 2714996). Wiąże się z nią jednak konieczność przeprowadzenia raz jeszcze wszystkich dowodów. Konieczność przeprowadzenia na nowo przewodu sądowego w całości jest tu bowiem wykazana konkretnymi argumentami odnoszącymi się do dominującej części materiału dowodowego (zob. wyrok SN z dnia 10 marca 2020 r., II KS 1/20, LEX nr 3221026). Powtórzenie tych kluczowych dowodów dla kwestii sprawstwa i winy oskarżonego, tak jak to jest w realiach rozpatrywanej sprawy, ze swej istoty rzutować musi również na sposób i zakres przeprowadzenia innych znanych już dowodów, a nawet może będzie wskazywać na potrzebę przeprowadzenia niewiadomych jeszcze organowi procesowemu dalszych dowodów.
|
|
Sąd odwoławczy, choć art. 37a § 1 kk, dawałby podstawę materialno-prawną do wymierzenia oskarżonemu za występek zagrożony karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 8 lat, zamiast tego rodzaju kary, grzywny, albo kary ograniczenia wolności, nie widział ku temu w konkretnych realiach niniejszej sprawy warunków również z tego względu, iż w związku ze skazaniem za przestępstwo z punktu 1 nie zostały orzeczone wobec oskarżonego środek karny, środek kompensacyjny lub przepadek, a wyrok Sądu I instancji został zaskarżony wyłącznie na korzyść. Zresztą skarżąca nie twierdziła, iż o rażącej surowości kary miał
in casu decydować rodzaj wymierzonej oskarżonemu kary w punkcie 1.
W przekonaniu Sądu Apelacyjnego, także ze względu na rozmiar (wysokość), kara pozbawienia wolności wymierzona oskarżonemu w punkcie 1 nie mogła uchodzić za rażąco niewspółmiernie surową.
Rażąca niewspółmierność kary występuje bowiem wtedy, gdy orzeczona kara nie uwzględnia w należyty sposób stopnia społecznej szkodliwości przypisywanego czynu oraz nie realizuje wystarczająco celów kary, ze szczególnym uwzględnieniem celów zapobiegawczych i wychowawczych. Pojęcie niewspółmierności rażącej oznacza znaczną, wyraźną i oczywistą, a więc niedającą się zaakceptować dysproporcję między karą wymierzoną a karą sprawiedliwą (zasłużoną). Przesłanka rażącej niewspółmierności kary jest spełniona tylko wtedy, gdy na podstawie ustalonych okoliczności sprawy, które powinny mieć decydujące znaczenie dla wymiaru kary, można przyjąć, że występuje wyraźna różnica między karą wymierzoną a karą, która powinna zostać wymierzona w wyniku prawidłowego zastosowania dyrektyw wymiaru kary oraz zasad ukształtowanych przez orzecznictwo (zob. wyroki SN: z 22 października 2007 r., SNO 75/07, LEX nr 569073; z 26.06.2006 r., SNO 28/06, LEX nr 568924; z 30 czerwca 2009 r., WA 19/09, OSNwSK 2009, poz. 1255; z 11 kwietnia 1985 r., V KRN 178/85, OSNKW 1985/7–8, poz. 60).
Tymczasem wbrew twierdzeniu skarżącej Sąd I instancji w procesie wymiaru kary uwzględnił przyznanie się oskarżonego do popełnienia czynu z punktu 1. Miał też na względzie wyrażoną skruchę, jak też to, iż w istocie pojednał się z żoną, która mu miała wybaczyć doznane krzywdy. Dostrzegł przy tym, że oskarżony na trzeźwo zachowywał się normalnie, przyzwoicie, co pozwala sądzić, iż jak tylko wystrzegał się będzie w nadmiarze alkoholu, potrafił będzie prawidłowo ułożyć swoje relacje z bliskimi.
Nie ma zaś rzeczywiście podstaw, żeby nie przyjąć, iż oskarżony po uchyleniu tymczasowego aresztowania, pomimo nałożonych na niego ograniczeń, utrzymywał na tyle, na ile było to możliwe, właściwe relacje z żoną oraz potomstwem.
Nie można jednak zapominać, że oskarżony znęcał się również nad pasierbicą i to w czasie, gdy była jeszcze małoletnią, a nawet w czasie, gdy nie miała jeszcze ukończonych 15 lat. Miał też u niej spowodować konkretne obrażenia ciała w wyniku zastosowanej wobec niej przemocy. Łącznie nad pokrzywdzonymi miał się znęcać przez ok. 6 lat. U źródła tkwił problem alkoholowy, któremu nie potrafił zaradzić. Nie tylko zaś nie mógł się w ten sposób ekskulpować, co słusznie zauważył Sąd Okręgowy, ale stosowania aktów agresji werbalnej i fizycznej nie mógł usprawiedliwiać, choćby dla obniżenia stopnia zawinienia, ilością spożywanego alkoholu, o którym wiadomo, że pod jego wpływem słabną hamulce moralne i człowiek ucieka się do zachowań, których na trzeźwo umiałby się wystrzegać. Oskarżony musiał bowiem zdawać sobie sprawę z negatywnego wpływu na jego organizm tego rodzaju używki, a tym samym mógł i powinien przewidzieć zachowania, jakich pod jego wpływem się dopuszczał.
Kara pozbawienia wolności może być jednak uznana za rażąco niewspółmiernie surową także z powodu orzeczenia jej bez warunkowego zawieszenia wykonania (zob. wyrok SN z 9 stycznia 1973 r., V KRN 474/72, OSNKW 1973/6, poz. 76). I za taką właśnie z tego względu uznał ją Sąd odwoławczy, o czym więcej w podsekcji 5.2.1.
|