|
Na wstępie należy zauważyć, że zarzuty zostały postawione prawidłowo, bowiem Sąd Rejonowy dokonał oceny materiału dowodowego z poszanowaniem dyrektyw wynikających z art. 7 kpk, a w konsekwencji ustalił prawidłowo stan faktyczny. Nie budziło zatem wątpliwości to, że oskarżona zajęła lokal ze świadomością, że był on aktualnie nie zamieszkałym pustostanem, nie mając do tego tytułu prawnego. Nie było również kwestionowane prawo ZGN do administrowania tym lokalem, jak również status pracowników, którzy wezwali oskarżoną do opuszczenia mieszkania, a przede wszystkim jej dwukrotna odmowa zastosowania się do tych wezwań. Brak zastrzeżeń do powyższych ustaleń pozwolił prawidłowo postawić zarzut obrazy prawa materialnego w postaci niezastosowania art. 193 kk, z uwagi na błędne uznanie, że oskarżona nie wyczerpała znamion wskazanego tam występku.
Najdalej idący zarzut dotyczył zakwestionowania statusu ZGN, jako jednostki organizacyjnej samorządu terytorialnego, w kontekście bycia pokrzywdzonym zarzucanym przestępstwem. Sąd Rejonowy podniósł w uzasadnieniu wyroku, że lokal był pustostanem, a zatem nie było podmiotu uprawnionego, którego spokój, mir domowy zostałby naruszony. Wskazał wręcz, że osoba, która danego miejsca nie zamieszkuje nie jest osobą uprawnioną, w rozumieniu tego przepisu, powołując się przy tym na orzeczenie Sądu Najwyższego prezentujące wielce kontrowersyjny pogląd (sygn. akt I KK 361/23). W ocenie Sądu Okręgowego nie sposób podzielić tak stawianej tezy. Po pierwsze, pojęcie miru domowego nie posiada w polskim systemie prawnym legalnej definicji, a nawet takie pojęcie nie znajduje się w treści art. 193 kk. Jest ono owocem doktryny i orzecznictwa, które niejednokrotnie wskazało na potrzebę szerszego ujęcia miru domowego, niż tylko prawa do nieskrępowanego zamieszkiwania. Z komentarza pod red. A.Zolla (publ. Legalis) wynika pogląd, że „przepis art. 193 chroni wolność jednostki od naruszeń jej prawa do decydowania o tym, kto może przebywać w miejscach, w których jednostka ta jest gospodarzem”. Taki zakres zastosowania tego przepisu niewątpliwie zawiera w sobie ochronę osób zamieszkujących, lecz ma przy tym znacznie szerszy charakter. Wola osoby uprawnionej może wszak w danym momencie polegać na innym wykorzystaniu, niż użytkowanie, czy zamieszkiwanie i trudno pozbawiać jej z tego tytułu ochrony wskazanej normy prawnej. Żadne z takich ograniczeń nie wynika z wykładni literalnej wskazanego przepisu, jak również z jego wykładni systemowej. Nie jest też wymagane, by osoba uprawniona przebywała w miejscu popełnienia rzeczonego przestępstwa, czy też uważała je za swoje centrum życiowe. W ocenie Sądu Okręgowego ochrona będzie przysługiwać również właścicielom kilku lokali, choćby nawet żaden z nich nie był w tym momencie zamieszkany. Nie ulega wątpliwości, że gdyby ustawodawca chciał ograniczyć odpowiedzialność karną za naruszenie wskazanego przepisu, to wprowadziłby do jego znamion stosowne określenie. Tymczasem jedyna okoliczność, która musi zostać wykazana to to, że naruszane nieruchomości dla sprawcy muszą mieć charakter cudzy.
Tak samo rzecz wygląda w przypadku ogrodzonego terenu, który również pozostaje pod ochroną art. 193 kk niezależnie od jego aktualnego wykorzystania. Doktryna zgodnie przyjmuje, że pod tym wyrażeniem funkcjonuje ogrodzone podwórko, pole, łąka, las. Trudno sobie wyobrazić, by w takich wypadkach dla przyznania ochrony z tytułu miru domowego oczekiwać, by miejsca te były zamieszkiwane, a nie sposób do miejsc podlegających ochronie komentowaną normą przykładać różną miarę, gdy nie znajduje to uzasadnienia w redakcji ustawowej. Na marginesie należy zauważyć różnicę, jaka pojawiła się w obecnym brzmieniu art. 193 kk, w stosunku do jego odpowiednika z kodeksu karnego z 1969r. Opisany w art. 171§1 d.kk występek naruszenia miru domowego miał następujący kształt: „Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonej działki gruntu związanej z ich używaniem lub służącej za miejsce pobytu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.” Obecne brzmienie rezygnuje z określeń używania i pobytu, w odniesieniu do działek gruntu, ograniczając się jedynie do wymogu ogrodzenia terenu. Jak zauważa P. Poniatowski, ustawodawca odszedł od ochrony „miru domowego” czy „nienaruszalności mieszkania” na rzecz ochrony wolności (prawa) do korzystania z nieruchomości, tj. faktycznego dysponowania nią (P. Poniatowski,
Naruszenie miru domowego [w:]
Przestępstwa przeciwko wolności, red. M. Mozgawa, Lublin 2020, s. 553–554 – publ. Lex Komentarz do KK pod red. J. Kuleszy). W ocenie Sądu Okręgowego tak wąskie rozumienie zakresu ochrony świadczonej wskazanym przepisem, jakie zaprezentował Sąd Rejonowy nie jest uprawnione i podlegają jej również takie nieruchomości, jak domki letniskowe, mieszkania używane sezonowo, lokale chwilowo puste z powodu wyjazdu właściciela, czy właśnie lokale oczekujący na ponowne zasiedlenie, o ile pozostają w czyimkolwiek władztwie.
W tym świetle słabną argumenty różnicujące ochronę prawną w zależności, czy dotyczą osób fizycznych, czy prawnych, w tym również jednostek komunalnych, bowiem rzeczona ochrona przysługuje każdej z wymienionych kategorii podmiotów, o ile sprawują one władztwo nad daną nieruchomością. Zagadnieniem tym zajmował się Sąd Najwyższy m.in. w uchwale z dnia 13 marca 1990r. o sygn. akt V KZP 33/89, gdzie stwierdzono, że „pokrzywdzonym przestępstwem określonym w art. 171 par. 1 KK [z 1969r.] może być także osoba prawna, instytucja państwowa lub społeczna, choćby nie miała osobowości prawnej.” W uzasadnieniu zwraca uwagę fragment: „Natomiast w wypadku przestępstwa, o którym mowa stanowi art. 171 § 1 KK, bezpośrednim przedmiotem ochrony prawnej jest prawo osoby uprawnionej do wyłącznego swobodnego korzystania z obiektów (terenu) wymienionych w art. 171 § 1 KK, prawo do dysponowania tymi obiektami według własnej woli. Ze względów oczywistych pojęcie wolności osobistej łączy się tylko z człowiekiem, ale osoba taka może wyrażać swoją wolę we własnym imieniu lub jako organ uprawniony do działania w imieniu podmiotów nie będących osobami fizycznymi (art. 40 § 2 KPK w zw. z art. 42 § 1 KPK, art. 38 KC). Oba te wypadki różnią się tylko tytułem do wyrażenia woli, natomiast sam akt wyrażenia woli jest identyczny; jego istota w obu sytuacjach jest taka sama. Jest to bowiem zawsze wola osoby fizycznej. Stanowisko takie znajduje swoje uzasadnienia także w art. 43 KC, stwierdzającym, że "przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych stosuje się odpowiednio do osób prawnych", a dobra osobiste człowieka - to m.in. wolność i nietykalność mieszkania (art. 23 KC). Przedstawione względy świadczą za słusznością wyrażonego poglądu, że pokrzywdzona przestępstwem, o którym stanowi art. 171 § 1 KK, może także osoba prawna, instytucja państwowa lub społeczna, choćby nie miała osobowości prawnej, jeżeli wdarcie się do miejsca określonego w tym przepisie lub nieopuszczenie takiego miejsca nastąpiło wbrew żądaniu osoby fizycznej, będącej organem uprawnionym do działania w imieniu osoby prawnej, instytucji państwowej lub społecznej.” Pogląd ten podzielił w swoim komentarzu również A.Zoll (publ.j.w.) wskazując, że „przepis art. 193 chroni wolność jednostki od naruszeń jej prawa do decydowania o tym, kto może przebywać w miejscach, w których jednostka ta jest gospodarzem. Decyzja jednostki może być w tym wypadku podejmowana w jej własnym imieniu (np. właściciel mieszkania) lub w imieniu innej osoby fizycznej, prawnej lub jednostki nieposiadającej osobowości prawnej (np. przedstawiciel firmy będącej właścicielem lokalu)”. Sąd Okręgowy w obecnym składzie z każdym z tych dwóch stanowisk się zgadza.
Jak wspomniano, ani wykładnia literalna, ani systemowa art. 193 kk nie pozwala wykluczyć jednostek samorządowych z kręgu podmiotów podlegających jego ochronie. Natomiast wykładnia funkcjonalna tego przepisu prowadzi do wręcz odwrotnych wniosków. Pamiętać bowiem należy, że lokal, którego sprawa dotyczy należał do lokalowych zasobów gminy i był przedmiotem gospodarowania, jako formy realizacji zadań własnych w zakresie zaspokajania potrzeb mieszkaniowych wspólnoty samorządowej. Zadania te, w odniesieniu do lokali mieszkaniowych nie mają charakteru komercyjnego i stanowią istotny instrument w walce z bezdomnością osób uboższych. Nie jest tak, że zasoby lokalowe gminy są niewyczerpane, a podaż jest większa od popytu. Z dostępnych danych statystycznych wynika, że Dzielnica O. ma na tego typu lokale jedno z największych zapotrzebowań w J., a lista rodzin oczekujących przekracza dwa tysiące. Ochrona zatem nie tylko cywilna, lecz również prawnokarna takich lokali przed nielegalnym zasiedleniem jest nie tylko w interesie jednostek samorządowych, lecz przede wszystkim w interesie społecznym. Pozbawienie rzeczonego przepisu takiej funkcji stoi w sprzeczności z polityką prospołeczną państwa, w szczególności polegającej na poprawie warunków życia obywateli, ograniczaniu nierówności społecznych oraz zapewnieniu ochrony osobom i grupom znajdującym się w trudniejszej sytuacji życiowej. Zatem wykładnia funkcjonalna prowadzi do wniosku, że również w takim właśnie celu ustawodawca wprowadził do kodeksu karnego opisywaną regulację.
Po wyjaśnieniu zasadniczej kwestii spornej nie może budzić wątpliwości, że pracownicy ZGN, byli uprawnieni do występowania w imieniu pokrzywdzonego i mieli prawo wezwać oskarżoną do opuszczenia lokalu, do czego ona dwukrotnie się nie zastosowała. Warto w tym miejscu podkreślić, że oskarżona działała z pełną świadomością braku uprawnień do zajmowania tego mieszkania, skoro wystąpiła o jej oczynszowanie z tytułu bezumownego korzystania. Miała przy tym inny lokal w tym samym budynku przydzielony do korzystania, nie była zatem osobą potrzebującą w stopniu usprawiedliwiającym takie zachowanie. Jej działanie cechowała premedytacja i wysoki stopień winy oraz społecznej szkodliwości.
Ostatnią kwestią wymagającą wyjaśnienia było wdarcie się oskarżonej do lokalu. Sąd Rejonowy ustalił, przez pryzmat art. 5§2 kpk prawidłowo, że nie można ustalić, że to ona wymieniła zamki w drzwiach wejściowych, lecz wyciągnął z tego faktu nieprawidłowe wnioski. Owo wdarcie się, o jakim mowa w omawianym przepisie nie jest tym samym, co włamanie, o jakim mowa w art. 279 kk, czy pokonanie zabezpieczeń, o czym mowa w art. 289 kk. Skoro zatem ustawodawca używa różnych pojęć, zgodnie z jedną z reguł wykładni językowej, należy nadać im różne znaczenie, z uwzględnieniem ich wzajemnych relacji. Doktryna i orzecznictwo są zgodne, że skoro przedmiotem ochrony tego przepisu nie jest mienie, lecz prawo, to wdarcie się musi polegać na przełamaniu woli osoby to prawo reprezentującej. W komentarzu do kodeksu karnego pod redakcją R.Stefańskiego (publ. Legalis) stwierdzono, że „wdarcie się należy odróżnić od włamania. Chodzi bowiem nie tyle o przełamanie przeszkody fizycznej, co woli osoby uprawnionej. Istotne jest dostanie się do pomieszczenia wbrew tej woli, a nie sposób uczynienia tego (zob. szerzej
T. Bojarski, Karnoprawna ochrona nietykalności mieszkania jednostki, Lublin 1992, 98-101;
R.A. Stefański, Prawnokarna ochrona, s. 173). Trafnie wskazuje się, że termin "wdziera się" należy interpretować jako zamach na wolność korzystającego z mieszkania, a nie jako przełamywanie przeszkód, wyłamywanie drzwi, wybijanie okien, używanie wytrychów (
Makarewicz, Kodeks karny, 1935, s. 430; wyr. SN z 15.4.1935 r., III K 196/35, OSN(K) 1935, Nr 12, poz. 500)”. Sąd Okręgowy w pełni ten pogląd podziela i dodaje, że wola osoby uprawnionej może być konkludentna, bowiem brak zgody na wejście do cudzego lokalu należy domniemywać. W ocenie Sądu, przełamaniem takiej woli będzie pokonanie drzwi zamkniętych jedynie na klamkę, jeśli z towarzyszących okoliczności nie można wyinterpretować przeciwnej woli osoby uprawnionej. Oczywiście spełnione muszą być wszystkie przesłanki leżące po stronie podmiotowej sprawcy, co oznacza że działanie to musi być zamierzone. Wracając zatem do realiów niniejszej sprawy należało uznać, że skoro oskarżona weszła do lokalu, który miał zamknięte choćby na klamkę drzwi, ze świadomością, że nie ma do tego uprawnień, a w celu zajęcia lokalu do zamieszkiwania, czemu w stopniu oczywistym sprzeciwiał się właściciel lokalu, bowiem stosowną zgodą nie dysponowała, to oskarżona wdarła się do lokalu, w rozumieniu art. 193 kk.
|