|
Wbrew twierdzeniom skarżącej, stwierdzić należy, że ustalenia faktyczne poczynione przez Sąd I instancji, a dotyczące sprawstwa i winy oskarżonego w zakresie przypisanego mu czynu są prawidłowe, gdyż stanowią wynik, nie budzącej żadnych zastrzeżeń i zgodnej z art. 7 k.p.k., oceny zebranych w sprawie dowodów.
Apelacja nie wykazała w skuteczny sposób, aby rozumowanie Sądu meriti, przy ocenie zgromadzonych w sprawie dowodów było wadliwe, bądź nielogiczne. Zarzuty przedstawione w apelacji mają w istocie charakter polemiczny i opierają się na wybiórczej oraz subiektywnej ocenie zebranych w sprawie dowodów.
Podnieść natomiast należy, iż Sąd I instancji wnikliwie, zgodnie z art. 410 k.p.k., rozważył wszystkie dowody, przemawiające zarówno na korzyść jak i na niekorzyść oskarżonego, a w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, przekonywująco wykazał dlaczego jednym dowodom należało dać wiarę, a innym z kolei – waloru takiego odmówić.
Sąd odwoławczy, w pełni zgadza się z dokonaną przez Sąd I instancji oceną przeprowadzonych w sprawie dowodów. Z dowodów tych wynika ponad wszelką wątpliwość, że w dniu 6 grudnia 2021 roku oskarżony został znaleziony się przy swoim samochodzie, który miał włączony silnik i znajdował się częściowo na drodze, a częściowo na poboczu. Oskarżony, jak się okazało, znajdował się wówczas w stanie nietrzeźwości (zbadany przez policję na zawartość alkoholu o godz. 16.52, z wynikiem 1,39 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu). Z wypowiedzi oskarżonego wynikało, że to on kierował tym samochodem. Oskarżony nic też nie wspominał o tym, że podróżowała z nim jeszcze inna osoba, ani tym bardziej, że to ona była kierowcą jego samochodu. Podczas przesłuchania w trakcie postępowania przygotowawczego, oskarżony przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.
Oskarżony w swoich wyjaśnieniach, złożonych przed Sądem Rejonowym próbuje natomiast wmówić, że to nie on kierował wówczas samochodem, lecz ktoś inny, kto miał go tylko odwieźć do domu. Tyle tylko, że wyjaśnienia te są – także w przekonaniu Sądu odwoławczego – całkowicie niewiarygodne. Przede wszystkim oskarżony o takiej okoliczności, że ktoś inny był kierowcą jego samochodu nie wspominał, ani świadkowi A. D., który jako pierwszy zjawił się przy oskarżonym, ani przybyłym na miejsce ratownikom medycznym, ani też funkcjonariuszom policji. Także podczas procesowego przesłuchania w charakterze podejrzanego w dniu 7.12.2021 roku, oskarżony również nie wskazał na taką okoliczność, choć należałoby tego oczekiwać w świetle zasad logiki i doświadczenia życiowego. Co więcej, oskarżony przyznał się wówczas do winy w zakresie przedstawionego mu zarzutu. Trudno zakładać, aby dorosły i normalnie rozumujący człowiek przyznawał się do przestępstwa, którego nie popełnił. Ponadto wersja oskarżonego o rzekomym innym kierującym jego pojazdem, który nie wiadomo, gdzie się oddalił po awarii samochodu, jest też całkowicie nieprzekonywująca w świetle elementarnych zasad logiki i doświadczania życiowego. Oskarżony przecież nawet nie wie, kim miał być ów kierowca, nie zna jego nawet przybliżonych danych personalnych, choć jednocześnie twierdzi, iż to jest jakiś jego znajomy. Oskarżony utrzymuje, że miał spotkać znajomych w I., wypili ,,po kielichu”, a jeden znajomy zadeklarował, że odwiezie go do domu. Zupełnie jednak nie jest wiadomym (oskarżony nie jest w stanie tego wytłumaczyć), jak potem ów człowiek miałby się z powrotem dostać do I.. A trzeba mieć tu na uwadze, że oskarżony mieszka w G., a więc w miejscowości oddalonej od I. o 25 km.
W świetle tak przedstawiających się okoliczności sprawy Sąd Rejonowy miał pełne podstawy do uznania, iż oskarżony dopuścił się popełnienia zarzucanego mu czynu.
Sąd I instancji nie popełnił też żadnego błędu proceduralnego nie uwzględniając, z powołaniem się na treść art. 170 § 1 pkt 2 k.p.k., wniosku obrony o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu neurologii. Nie budzi przecież wątpliwości, że oskarżony w chwili badania znajdował się w stanie nietrzeźwości, co wykazały ośmiokrotne pomiary urządzeniami A. i (...). Sugestie, że stało się tak po zażyciu przez oskarżonego leków są całkowicie nieuprawnione, zwłaszcza że oskarżony sam przyznał, że spożywał alkohol w dużej ilości dnia poprzedniego (na rozprawie przyznał, że pił także alkohol w dniu zdarzenia). Natomiast jeśli chodzi o ewentualną interakcję zażywanych przez oskarżonego leków z alkoholem, to i tak nie może stanowić to dla oskarżonego żadnego usprawiedliwienia, a w konsekwencji okoliczności go ekskulpującej, czy też choćby łagodzącej. Skoro bowiem takowa interakcja może zachodzić, co przecież zawsze jest wyszczególnione choćby w załączonej do leku ulotce, to rzeczą pacjenta jest wystrzeganie się od spożywania alkoholu w trakcie prowadzonej farmakoterapii.
Sądowi meriti nie można też skutecznie postawić zarzutu naruszenia art. 5 § 2 k.p.k. Pamiętać należy, że regulacje art. 7 k.p.k. i art. 5 § 2 k.p.k. mają charakter rozłączny. Problem wiarygodności danego dowodu musi być stanowczo rozstrzygnięty na płaszczyźnie art. 7 k.p.k., zaś stosowanie reguły in dubio pro reo (art. 5 § 2 k.p.k.) powinno odnosić się tylko do nie dających się usunąć wątpliwości w sferze faktów. Tego rodzaju wątpliwości nie mogą się zaś wiązać z kwestią oceny wiarygodności określonego dowodu. Należy zwrócić uwagę, że niedające się usunąć wątpliwości, to nie istnienie w dowodach sprzecznych wersji zdarzenia, ale brak możliwości rozstrzygnięcia między nimi przy użyciu zasad oceny dowodów. Dopiero, gdy sprzeczności nie da się rozstrzygnąć, to jest wątpliwości usunąć, wtedy wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego. Tłumaczenie wątpliwości na korzyść oskarżonego nie oznacza powinności wybierania wersji korzystniejszej. Najpierw bowiem wybiera się wersję wynikającą z racjonalnej analizy dowodów, to jest tę, która wynika z decyzji o ich wiarygodności (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia z 6 stycznia 2004 roku – V KK 60/03; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 15 stycznia 2003 roku – II AKa 360/02). Tak więc, w przedmiotowej sprawie, nie zachodził stan nie dających się usunąć wątpliwości, a istnienie w dowodach sprzecznych wersji zdarzenia, które można było zweryfikować na podstawie zebranego i właściwie ocenionego materiału dowodowego – co też Sąd Rejonowy uczynił.
Reasumując powyższe rozważania, stwierdzić należy, że żaden z argumentów podnoszonych w złożonej apelacji nie był w stanie podważyć dokonanej przez Sąd I instancji oceny przeprowadzonych w sprawie dowodów. Sąd odwoławczy – wbrew twierdzeniom skarżącego – nie dopatrzył się w przedmiotowej sprawie obrazy przepisów postępowania, która mogła mieć wpływ na treść orzeczenia, jak również błędu w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę wyroku.
|
|