Sygn. akt II CSK 19/14
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 8 października 2014 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Henryk Pietrzkowski (przewodniczący)
SSN Agnieszka Piotrowska
SSA Barbara Trębska (sprawozdawca)
w sprawie z powództwa A. Ł.
przeciwko M. K.
o ochronę dóbr osobistych i zapłatę,
po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej
w dniu 8 października 2014 r.,
skargi kasacyjnej powódki
od wyroku Sądu Apelacyjnego w (…)
z dnia 3 lipca 2013 r., sygn. akt I ACa (…),
uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi
Apelacyjnemu w (…) do ponownego rozpoznania i orzeczenia o
kosztach postępowania kasacyjnego.
UZASADNIENIE
A. Ł. wniosła o nakazanie M. K. opublikowanie na głównej stronie portalu
internetowego www.[...].pl oświadczenia o treści przez nią wskazanej, usuwającego
skutki naruszenia jej dóbr osobistych, dostępnego dla użytkowników Internetu przez
tydzień oraz opublikowanie takiego oświadczenia na antenie radia T przez dwa
kolejne dni podczas serwisów informacyjnych. Wniosła także powódka o nakazanie
pozwanemu zaniechania dalszych naruszeń jej dóbr osobistych, zasądzenie na jej
rzecz kwoty 40.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz 5.000 zł
na rzecz Fundacji (…).
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie na jego
rzecz zwrotu kosztów procesu.
Wyrokiem z dnia 6 grudnia 2012 r. Sąd Okręgowy w (…) nakazał
pozwanemu złożenie oświadczenia w formie ogłoszenia na głównej stronie portalu
internetowego www.[...].pl na okres jednego tygodnia, o treści: „M. K. - dziennikarz
radia T przeprasza Panią Redaktor A. Ł. za opublikowanie w dniu 6.03.2009 r. w
artykule pt.: Nepotyzm i (…)”, w dniu 16.06.2009 r. w artykule pt.: „P.: będą wnioski
do prokuratury (…)”, w dniu 29.06.2009 r. w artykule pt.: „Nieprawidłowości w (…)”,
a także w dniu 7.10.2009 r. w artykule pt.: „Wszechstronna (…)” treści, które
naruszały godność i dobre imię A. Ł. oraz narażały ją na utratę zaufania
publicznego niezbędnego do wykonywania zawodu, a które to treści powtarzane
były na antenie radia T, w tym w serwisach informacyjnych tej stacji.”; nakazał
pozwanemu złożenie oświadczenia o powyższej treści w formie komunikatu
radiowego, emitowanego na antenie radia T, odczytywanego przez lektora tej
stacji, w trakcie serwisów informacyjnych o pełnych godzinach w ciągu dwóch
kolejnych dni od daty i godziny pierwszej emisji. Ponadto zasądził od pozwanego
na rzecz powódki kwotę 2.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz na rzecz Fundacji
(…) kwotę 1.000 zł tytułem sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny; w
pozostałym zakresie powództwo oddalił i orzekł o kosztach postępowania.
Sąd ustalił, że w dniu 6 marca 2009 r. na portalu [...]pl. ukazał się artykuł
pozwanego pt.: „Nepotyzm i (…)”. W jego nagłówku pozwany zadał pytanie, czy w
(…) ośrodku (…) dochodziło do wielomilionowych malwersacji finansowych.
Odwołał się do informacji dotyczącej zleconego przez władze (…) S.A. audytu w
(…) oddziale (…). Zacytował wypowiedzi B. N. z zakładowej Solidarności (…) w
(…). Następnie odniósł się do pisma, które anonimowo przekazali mu pracownicy
(…) oddziału (…), z którego miało wynikać, że głową „biznesu” była kierownik
redakcji programów regionalnych, która oprócz wynagrodzenia za pełnioną funkcję
miała pobierać pieniądze za programy, których realizację sama sobie zlecała.
Wskazano też, że zdaniem pracowników (…) zaprzyjaźniony z panią kierownik
redakcji programów regionalnych oświetleniowiec potrafił „wyciągnąć” nawet
50.000 zł miesięcznie, co łączyło się z tym, że innym pracownikom odbierano
pracę. W końcowej części publikacji pozwany podał, że 80.000 zł miał też podobno
zgarnąć z kasy ośrodka syn pani kierownik za przygotowanie scenografii programu
informacyjnego T.
W dniu 16 czerwca 2009 r. na portalu […].pl ukazał się kolejny artykuł
autorstwa pozwanego pt.: „P.: będą wnioski (…)", w którym ponownie podniesiono,
że kierownik programu regionalnego miała być głową „interesu” i dopisywać się do
programów, aby otrzymać z tego tytułu honorarium, a także zlecać pracę swojemu
synowi, który - wg pracowników (…) – miał wykonać scenografię do programu T.
za 80.000 zł oraz, że zaprzyjaźniony z panią kierownik oświetleniowiec potrafił
„wyciągnąć” nawet 50.000 zł miesięcznie. Informacje te przytoczono także w
trzecim artykule pozwanego „Nieprawidłowości w (…)”, który ukazał się 29 czerwca
2009 r. na portalu [...]pl. W dniu 7 października 2009 r. ukazał się czwarty artykuł
pozwanego pt.: „Wszechstronna kierownik, jej szefowa, (…)”. W części wstępnej
podano, że (…) ośrodek telewizji, to idealne miejsce by dać zarobić rodzinie
i znajomym. Autor ponownie nawiązał do anonimu pracowników. Powtórzył,
że kierownik redakcji programu regionalnego sama sobie zlecała i płaciła za
programy, jej syn - student bez doświadczenia - dorabiał na tworzeniu scenografii
m.in. T., że wśród najlepiej zarabiających w (…) telewizji był oświetleniowiec,
prywatnie partner życiowy A. Ł. W części artykułu zatytułowanej „Nadspodziewanie
wszechstronna pani kierownik” autor odwołał się do wniosków znanego mu audytu
w (…) oddziale (…) i podał, że najskuteczniejsza w zapewnianiu sobie i swoim
bliskim godziwych zarobków w publicznej telewizji była A. Ł., kierownik redakcji
programu regionalnego. W latach 2007 - 2009 za przyzwoleniem dyrektora
ośrodka J. H., członka zarządu (…) S. S. oraz kolejnych prezesów (…) – U., W. i
F., realizowała intratne zlecenia programów dla regionalnej i ogólnopolskiej anteny
z naruszeniem wewnętrznego regulaminu (…), zarabiając na tym ekstra co
najmniej 36 tys. zł. W podtytule publikacji „Ulubiony oświetleniowiec kierownik Ł.
zarabia kokosy” autor wskazał, że przy produkcjach powódki bardzo często
znajdował zatrudnienie
K.Ż., operator
- oświetleniowiec, który zdaniem
dziennikarza, co powszechnie też wiadomo w (…), jest partnerem życiowym
powódki. Zarzuty wobec powódki oraz informacje z jej osobą łączone ogłoszono
również na antenie radia T w serwisach informacyjnych tego radia.
O nieprawidłowościach w (…) oddziale (…) pozwany dowiedział się na
początku marca 2009 r. w przypadkowej rozmowie z jednym z jego pracowników.
Kontaktował się następnie z ówczesną pełniącą obowiązki dyrektora (…) L. B.,
która poinformowała go, że zleciła przeprowadzenie audytu. W dniu 4 marca 2009
r. pozwany otrzymał od znanego mu z widzenia pracownika (…) oddziału telewizji
anonimowy list mający pochodzić od pracowników (…) w (…). Treść anonimu,
wskazywała na to, że powódka sama sobie jako kierownik redakcji regionalnej
miała przydzielać programy, realizować je i wyceniać. Nadto miała pobierać
dodatkowe wynagrodzenie na podstawie zezwoleń członka zarządu S.S. i to w
kwotach ok. 20.000 - 30.000 złotych miesięcznie. W anonimie poruszono również
problematykę zarobków faworyzowanego K. Ż., w tym nierówny rozkład pracy oraz
zdaniem autorów anonimu nieuzasadnione różnicowanie płacy. W treści anonimu
podano również, że powódka zatrudniała swojego syna J. L., który jako student
zrobił scenografię do T. za kwotę 80.000 zł.
Przed pierwszą publikacją, pozwany bezskutecznie próbował skontaktować
się z J. H., do lutego 2009 r. dyrektorem (…) ośrodka (…) oraz z powódką.
Powódka poinformowała go, że nie zamierza odnosić się do treści anonimowego
listu. Pozwany kontaktował się również z ok. 10 - 12 osobami z (…), w tym z B. N. z
zakładowej Solidarności. Tylko ta osoba otwarcie z nim rozmawiała i zgodziła się
na publikację jej funkcji oraz danych osobowych. Z pozwanym rozmawiał także M.
N., pracownik (…) ośrodka (…). Pozwany nagrywał rozmowy z pracownikami (…),
a następnie sporządzał ich transkrypcje z zachowaniem w tajemnicy danych
osobowych rozmówców. W dniu 9 marca 2009 r., a więc już po pierwszej publikacji
pozwanego, przed budynkiem (…) w (…) odbył się protest pracowników. Jego
podłożem były pogłoski, że dyrektorem (…) ośrodka (…) ma zostać powódka.
Pozwany był w tym dniu wśród pracowników ośrodka i rozmawiał z nimi nagrywając
rozmowy.
W czasie, gdy powódka była kierownikiem redakcji programów regionalnych
w (…) oddziale (…) posiadała znaczne grono przeciwników jej stylu zarządzania.
Pracownicy uskarżali się na emocje, którymi kierowała się przy doborze
współpracowników do poszczególnych programów czy projektów. Wskazywali, że
decyzje zawodowe powódki podyktowane są sympatią lub jej brakiem w stosunku
do danego pracownika. W ocenie części pracowników z winy powódki poszczególni
pracownicy byli nierównomiernie obciążani pracą, co z kolei miało przełożenie na
duże zróżnicowanie zarobków. Przykładem tego była powszechnie głoszona opinia
wśród pracowników, że K. Ż. - oświetleniowiec, był najlepiej opłacanym
pracownikiem, co miało wynikać nie tyle z jego wysokich kwalifikacji zawodowych,
ale z tego, że pozostaje on w zażyłych stosunkach z powódką. Do działaczy
związkowych Solidarności docierały również informacje, że powódka sama sobie
zleca programy, dopisuje się do programów i to bez świadczenia pracy w tym
zakresie, w celu otrzymywania dodatkowych honorariów. Wobec tego, że wśród
większości pracowników (…) w (…) nieznane były warunki na jakich syn powódki
zrealizował projekt scenografii do programu informacyjnego T. ugruntowało się
przekonanie, że w związku z tym otrzymał on znaczne honorarium z tego tytułu,
nawet sięgające 80.000 zł. Opisane sytuacje, które łącznie składały się na
negatywną ocenę kadry pracowniczej zachowania powódki jako kierownika redakcji
programów regionalnych były przyczyną protestu pracowników (…) w (…) z dnia
9 marca 2009 r. Z audytu przeprowadzonego z inicjatywy L.B-D. wynika, że
powódka w 2007 r. zawarła z (…) trzy umowy o dzieło i jedną umową zlecenia, a
ich wartość wynosiła 16.000 zł brutto. W 2008 r. (…) zawarło z powódką dziesięć
umów cywilnoprawnych o łącznej wartości 16.400 zł brutto. W 2009 r. powódka na
podstawie umowy o dzieło zawartej w dniu 1 stycznia 2009 r. otrzymała kwotą
3.600 zł brutto. W wystąpieniu pokontrolnym Biura Audytu i Kontroli Wewnętrznej
(…) SA z dnia 26 maja 2010 r. stwierdzono naruszenie zasad funkcjonowania
wewnętrznego systemu producenckiego przy podpisywaniu umów z powódką.
Audytorzy zakwestionowali dziesięć umów cywilnoprawnych z trzech lat
podpisanych na odpłatne autorstwo scenariusza lub reżyserię, uznając, że
naruszały one postanowienia uchwały producenckiej. Zdaniem audytorów uchwała
producencka została naruszona także przez zawarcie dwóch umów z powódką na
ilustrację muzyczną oraz na grafikę komputerową o łącznej wartości 1.200 zł.
Kontrolerzy stwierdzili, że (…) nie przeprowadził konkursu na wyłonienie
wykonawcy projektu scenografii do audycji T., powierzając jej realizację synowi
powódki J. L. za wynagrodzeniem 5.000 zł brutto na podstawie umowy z dnia 1
lipca 2008 r. Z J. L. oprócz tej umowy zawarto jeszcze trzy umowy cywilnoprawne
dotyczące scenografii do tej audycji. Łączne wynagrodzenie wykonawcy z tytułu
tych umów stanowiło kwotę 3.400 zł. W wystąpieniu stwierdzono znaczne
dysproporcje w wynagrodzeniach K. Ż. i pozostałych pracowników wykonujących
tożsame zadania.
Obecnie powódka zatrudniona jest w (…) w (…) na stanowisku redaktora ds.
Internetu, Intranetu i telegazety. Jest przekonana co do tego, że w związku z
publikacjami pozwanego jej kariera w (…) gwałtownie załamała się, a nadto, iż nie
posiada aktualnie możliwości dodatkowego zatrudnienia tj. w innych redakcjach lub
na uczelniach wyższych gdyż z jej osobą nadal łączone są treści publikacji
pozwanego.
Sąd Okręgowy uznał, że wszystkie cztery publikacje pozwanego naruszały
dobra osobiste powódki, w tym jej godność i dobre imię, a także godziły w zaufanie
publiczne niezbędne do wykonywania zawodu. Ocenił, że forma i treść trzech
pierwszych artykułów wskazuje na bezprawne działanie pozwanego, które poniża
powódkę, szkaluje ją i pozbawia zaufania niezbędnego w życiu publicznym.
Pozwany bezkrytycznie odniósł się do anonimu pracowników ośrodka (…) telewizji i
tezy o tym, że powódka była głową interesu przeplata plotkami pochodzącymi z
korytarzy (…). Działanie takie nie jest rzetelne i staranne w rozumieniu art. 12
ustawy z 1984 r. Prawo prasowe. Rolą mediów nie jest powielanie zakulisowych
informacji, plotek, tylko wierne relacjonowanie danego stanu faktycznego i na jego
tle formułowanie opinii i osądów.
Publikacja pozwanego nie służyła
merytorycznemu badaniu sprawy i zachowań ówczesnych władz (…) w (…), w tym
powódki, ale podgrzewała i tak już gorącą atmosferę, stawiając powódkę na
przegranej pozycji, zanim jeszcze ukazały się wyniki zleconego audytu. Styl
publikacji, jej ogólny wydźwięk obliczony był na poniżenie powódki i podważenie jej
reputacji. Odnośnie do publikacji z dnia 7 października 2009 r. Sąd stwierdził, że już
na jej początku, w części, w której pozwany skrótowo odniósł się do tez
wyartykułowanych w anonimie, naruszył dobra osobiste powódki. W dacie tej
publikacji dysponował już tekstem przeprowadzonego audytu w (…) (…). W celu
działania w obronie uzasadnionego interesu społecznego winien był skoncentrować
się na wynikach audytu. Zdaniem Sądu nie było jakichkolwiek podstaw do
ponawiania tez z anonimu, z tą tylko różnicą, że syn powódki na dzień 7.10.2009 r.
już tylko „dorabiał”, nie zaś „miał otrzymać 80.000 zł” za scenografię do T.,
wspierając to plotką o tym, że najlepiej zarabiający oświetleniowiec to partner
życiowy powódki. Rolą dziennikarza nie jest powtarzanie plotek na temat życia
intymnego powódki, tym bardziej, że w dacie tej publikacji można było postawić jej
publiczny zarzut nierównomiernego rozkładu pracy, przynajmniej wśród
oświetleniowców. Taki wniosek płynął z audytu. W ocenie Sądu także podtytuł
„nadspodziewanie wszechstronna pani kierownik” i „Ulubiony oświetleniowiec
kierownik Ł. zarabia (…)” godził w dobra osobiste powódki. Pozwany podając
zarobki powódki w latach 2007-2009 przytoczył kwoty, które istotnie w tych latach z
tytułu dodatkowej pracy otrzymała. Dokonał jednak uproszczenia polegającego na
tym, że według tekstu artykułu całość zarobków osiągnięta na podstawie umów
sprzecznych z wewnętrznym regulaminem (…).
Podtytuł „Ulubiony oświetleniowiec kierownik Ł. zarabia (…)” narusza dobra
osobiste powódki w miejscu, w którym pozwany „zarzuca” jej, że K. Ż. jest jej
partnerem życiowym. Informacja ta jest plotką, a z punktu widzenia ochrony
uzasadnionego interesu społecznego zbędne było podawanie jej czytelnikowi,
albowiem dostatecznie mocnym i mającym poparcie w wynikach audytu był zarzut
faworyzowania K.Ż. jako pracownika i to w stopniu, który kreował rażące
dysproporcje w wynagrodzeniach osób wykonujących tożsame czynności jak K.Ż.
Zdaniem Sądu pierwszej instancji główne żądanie pozwu należało
uwzględnić, po modyfikacji oświadczenia. Sąd nie uwzględnił żądania wydania
oświadczenia, w zakresie, w jakim zmierzało do weryfikacji na zasadzie prawda -
fałsz plotek, którymi pozwany posłużył się w ramach swoich publikacji. Pozwany
publikując plotki - nieformalne opinie, spekulacje czy oceny, naruszył dobra
osobiste powódki. Nie podał jednak w ten sposób informacji nieprawdziwych,
albowiem założeniem publikacji było przytoczenie tego co w stosunku do powódki
„mówi się”, nie zaś podanie informacji, które podlegają realnej weryfikacji.
Orzekając o wysokości należnego powódce zadośćuczynienia Sąd Okręgowy
wskazał, że pozwany w sposób zawiniony dopuścił się naruszenia dóbr osobistych
powódki. Nie działał w ochronie uzasadnionego interesu społecznego, lecz w celu
wykazania z góry założonej tezy.
Po rozpoznaniu apelacji obu stron od powyższego wyroku Sąd Apelacyjny w
(…), zmienił go w ten sposób, że w całości powództwo oddalił i obciążył powódkę
kosztami procesu. Podzielając podstawę faktyczną zaskarżonego rozstrzygnięcia,
Sąd drugiej instancji uzupełnił je o fakty takie jak to, że nowa dyrektor (…) ośrodka
telewizji L. B. złożyła wniosek o przeprowadzenie audytu w związku z uzyskanymi
informacjami o nadużyciach finansowych w tym ośrodku telewizji w lutym 2009 r., a
więc jeszcze przed ukazaniem się zakwestionowanych przez powódkę artykułów,
że protest pracowników telewizji (…) miał miejsce w październiku 2009 r. po
powrocie powódki ze zwolnienia lekarskiego, a nie w marcu 2009 r., że relacje
osobiste powódki z K. Ż. uzasadniały użycie określenia partner życiowy, a nadto
było to celowe dla zaznaczenia powodu finansowego faworyzowania tej osoby.
Nie zgodził się nadto Sąd Apelacyjny z tezą Sądu pierwszej instancji,
że pozwany chciał dokuczyć powódce, poniżyć ją i podważyć jej dobrą opinię.
Uznał, że z treści spornych artykułów i informacji radiowych oraz wypowiedzi
świadków wynika, że wyłącznym celem publikacji było ujawnienie nadużyć w (…)
ośrodku telewizji, popełnionych przez kierownictwo przed lutym 2009 roku.
Chodziło o wskazanie finansowych nieprawidłowości odnoszących się do
wynagradzania powódki na podstawie umów cywilnoprawnych, wysokich zarobków
K. Ż. i powierzania mu znacznie większej ilości prac niż innym, zatrudnienia syna
powódki z pominięciem procedur konkursowych. W każdym z artykułów pozwany
kontynuując te wątki dostarczał nowych informacji, wynikających z
przeprowadzonego audytu, podjęcia postępowania karnego, przy czym nie chodziło
wyłącznie o osobę powódki, lecz również o nadużycia popełniane przez inne osoby.
Postępowanie wyjaśniające potwierdziło nieprawidłowości w każdej z kategorii
spraw, dotyczących powódki. Intencją autora artykułów było poinformowanie opinii
publicznej o sprawie nadużyć w telewizji publicznej, w tym o stwierdzonych
nieprawidłowościach, których telewizja nie miała zamiaru ujawniać. Treść
kwestionowanych wypowiedzi pozwanego miała krytyczny dla powódki wydźwięk i
naruszyła jej dobre imię, jednak wykazanie przez pozwanego, że przy zbieraniu i
wykorzystaniu materiałów prasowych działał w obronie uzasadnionego interesu i
wypełnił obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności zwalnia go od
odpowiedzialności opisanej w art. 24 k.c. Uznając, że pozwany „opierał się na
plotkach i gonił za sensacją”, Sąd Okręgowy pominął materiał dowodowy w postaci
dokumentacji audytu, zeznań świadków i dołączonych do akt materiałów prasowych
innego autorstwa, wypowiedzi uczestników październikowej manifestacji.
Przyjmując za wykazane twierdzenia skarżącego co do jego działania w ramach
uzasadnionego interesu społecznego, Sąd Apelacyjny podkreślił, że pozwany
działał z jednej strony w imieniu pracowników telewizji, których interesy
pracownicze wymagały ochrony, a z drugiej informował społeczeństwo o
finansowych nadużyciach kierownictwa (…) ośrodka telewizji publicznej.
Oceniając zachowanie pozwanego przy zbieraniu i wykorzystywaniu
informacji ujawnionych w spornych artykułach Sąd Apelacyjny, odmiennie od Sądu
pierwszej instancji uznał, że autor dochował należytej staranności i rzetelności
wymaganych przepisem art. 12 prawa prasowego. W kontekście działań, które
musiały być przeprowadzone w krótkim czasie i z uwzględnieniem ograniczonych
środków jakie miał do dyspozycji pozwany, należało zdaniem Sądu porównać też
postawę powódki i jej odmowę spotkania z dziennikarzem po zapoznaniu się
z treścią dokumentu nadesłanego jej przez pozwanego, co świadczy o ignorancji
i braku potrzeby odparcia zarzutów. Zdaniem Sądu Apelacyjnego pozwany
działając w obronie uzasadnionego interesu społecznego wypełnił obowiązek
zachowania staranności i rzetelności, co uchyliło bezprawność jego działania jako
dziennikarza. Zatem nie było podstaw do uwzględnienia żądania powódki nawet
w części. Skutkowało to zmianą zaskarżonego wyroku i oddaleniem powództwa.
W skardze kasacyjnej od powyższego wyroku powódka zarzuciła:
1) naruszenie materialnego, a mianowicie: art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 12 i 41
Prawa prasowego przez błędną subsumcję polegającą na przyjęciu, że pozwany
przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych działał w obronie
uzasadnionego interesu i wypełnił obowiązek zachowania szczególnej staranności,
2) naruszenie prawa procesowego, a to: art. 328 § 2 w zw. z 391 § 1 i art.
382 k.p.c. przez brak wyjaśnienia przez Sąd Apelacyjny poczynionych ustaleń
faktycznych, w wielu istotnych kwestiach odmiennych od ustaleń Sądu pierwszej
instancji przy jednoczesnym przyjęciu ustaleń faktycznych tego Sądu za własne, co
powoduje istotną sprzeczność w uzasadnieniu wyroku i uniemożliwia kontrolę
kasacyjną.
Skarżąca wniosła o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego
rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu, ewentualnie o uchylenie wyroku i jego zmianę
przez oddalenie apelacji pozwanego i uwzględnienie apelacji powódki oraz
obciążenie pozwanego kosztami postępowania kasacyjnego z uwzględnieniem
kosztów zastępstwa procesowego.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Co do zasady niedopuszczalne jest stawianie w skardze kasacyjnej zarzutów
dotyczących ustalenia faktów (art. 3983 § 3 k.p.c.), a Sąd Najwyższy związany jest
ustaleniami faktycznymi stanowiącymi podstawę zaskarżonego orzeczenia
(art. 39813 § 2 k.p.c.). Nie oznacza to jednak, że ustalenia faktyczne sądu drugiej
instancji uchylają się w ogóle spod kontroli w ramach dokonywania przez Sąd
Najwyższy oceny zgodności z prawem zaskarżonego skargą kasacyjną orzeczenia.
Brak odniesienia się sądu drugiej instancji do całokształtu zgromadzonego
w sprawie materiału dowodowego jest nie tylko mankamentem uzasadnienia
(art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c.), ale także usprawiedliwia
materialnoprawne zarzuty skargi kasacyjnej. Nie jest bowiem możliwe prawidłowe
zastosowanie prawa materialnego bez zgodnego z prawem procesowym ustalenia
podstawy faktycznej rozstrzygnięcia (por. np. wyrok Sądu Najwyższego
z 11 kwietnia 2006 r., I PK 164/05, niepubl., postanowienie Sądu Najwyższego
z dnia 4 lipca 2014 r. II CSK 574/13 niepubl.). W judykaturze utrwalony jest także
pogląd, że obraza art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c. może stanowić
usprawiedliwioną podstawę skargi kasacyjnej, gdy uzasadnienie zaskarżonego
wyroku nie ma wszystkich koniecznych elementów, bądź zawiera tak kardynalne
braki, które uniemożliwiają kontrolę kasacyjną (por. np. orzeczenia Sądu
Najwyższego z dnia 8 października 1997 r., I CKN 312/97, z 19 lutego 2002 r.,
IV CKN 718/00, z dnia 18 marca 2003 r., IV CKN 11862/00, z dnia 20 lutego
2003 r., I CKN 65/01, z dnia 22 maja 2003 r., II CKN 121/01, z dnia 5 września
2012 r., IV CSK 76/12, z dnia 25 czerwca 2014 r., IV CSK 621/13 - niepubl., z dnia
10 listopada 1998 r., III CKN 792/98, OSNC 1999, Nr 4, poz. 83). Pogląd
powyższy znajduje zastosowanie także w przypadku wadliwości uzasadnienia
polegającej na niedostatecznie ustalonej przez sąd drugiej instancji podstawie
faktycznej rozstrzygnięcia prowadzącej do wadliwej subsumcji stanu faktycznego
do zawartych w nich norm prawnych (por. np. wyroki Sądu Najwyższego
z dnia 27 czerwca 2013 r., III CSK 270/12, niepubl., z dnia 4 kwietnia 2014 r., I UK
377/13, niepubl.).
Analiza uzasadnienia zaskarżonego wyroku prowadzi do wniosku, że nie
spełnia ono wymagań stawianych uzasadnieniu sądu odwoławczego, jakie
obowiązują w systemie apelacji pełnej. Trafnie skarżąca wskazuje, że skoro Sąd
drugiej instancji wydał orzeczenie reformatoryjne, zmieniając podstawę faktyczną
rozstrzygnięcia w istotnej część, to winien poczynić ustalenia co do kwestii
warunkującej subsumpcję oraz odnieść się do tych twierdzeń i dowodów, które
wcześniej uwzględnił Sąd pierwszej instancji. W uzasadnieniu zaskarżonego
wyroku brakuje jakiejkolwiek oceny przeprowadzonych dowodów, co zdaje się
dostrzegać pozwany pisząc w odpowiedzi na skargę kasacyjną, że Sąd Apelacyjny
dokonał „globalnej” oceny dowodów, które to pojęcie nie jest znane procedurze
i nie wyjaśnia na czym taka ocena polegała.
Jako istotną okoliczność uzasadniającą treść przedmiotowych artykułów, Sąd
Apelacyjny wskazał, że nie opierała się ona wyłącznie na plotkach i sensacjach
korytarzowych, jak to przyjął Sąd pierwszej instancji, lecz także uwzględniała
toczące się postępowanie wyjaśniające. Nie określił jednak o jakie postępowanie
mające usprawiedliwić podane w publikacjach treści chodziło. Nie mógł być
to audyt, jako że powstał on dopiero przed czwartą publikacją pozwanego, a więc
w październiku 2009 r. Wcześniej nie było prowadzone żadne postępowanie
wyjaśniające, którego przedmiotem miały być podane w publikacjach
nieprawidłowości w działaniu (…) ośrodka telewizji, za które odpowiedzialność
ponosiła powódka. Stąd uprawnione jest twierdzenie, że ustalenie Sądu drugiej
instancji w powyższym zakresie nie zostało dostatecznie wyjaśnione i poparte
zgromadzonymi w sprawie dowodami. Sam zresztą pozwany w trzech pierwszych
publikacjach w kwestionowanych fragmentach dotyczących powódki powołuje się
tylko na informacje anonimowe a nie na inne źródła informacji.
Nie można zgodzić się z Sądem Apelacyjnym, że nazwanie K. Ż. partnerem
życiowym powódki było usprawiedliwione i miało na celu jedynie wskazanie
przyczyny, dla której pracownik ten był faworyzowany przy zlecaniu prac przez
powódkę. Co więcej Sąd ten ustalił, że powódka pozostawała z K. Ż. w wieloletnim
bliskim związku, mimo braku ku temu potrzeby. Zażyłe, przyjacielskie stosunki jakie
ich łączyły nie upoważniały do takiej kwalifikacji ich relacji, w szczególności, jeśli się
zważy, że K. Ż. był żonaty i miał dzieci, o czym zapewne pracownicy ośrodka też
wiedzieli. Do wskazania zatem na powody, dla których powódka faworyzowała go
nie było potrzebne powołanie się na plotki dotyczące życia intymnego powódki.
Powódka nie kwestionowała faktu wieloletniej przyjaźni z K. Ż. i było to
wystarczające uzasadnienie dla wskazania powodu wyróżniania go, bez potrzeby
definiowania relacji jakie między nimi miały miejsce, tym bardziej, że były oparte na
plotkach, czy tzw. „tajemnicy poliszynela”, a więc nie były oparte na faktach, a tylko
na domysłach. Życie intymne każdej osoby podlega zawsze pełnej ochronie
prawnej i naruszenie tej sfery życia prywatnego tylko w szczególnie wyjątkowych
sytuacjach można uznać za usprawiedliwione ( por. np. wyrok Sądu Najwyższego z
dnia 11 marca 1986 r., I CR 4/86, OSP 1987/4/86, wyrok Trybunału
Konstytucyjnego z dnia 21 października 1998 r., K 24/98, OTK 1998/6/67). Nie
należy do nich przypadek jaki zaistniał w niniejszej sprawie. Dla uzasadnienia
zarzutu „kumoterstwa” postawionego w spornych publikacjach dostatecznym było
podanie o „zaprzyjaźnionym oświetleniowcu” czy „ulubionym oświetleniowcu”.
Oceniając odmiennie od Sądu pierwszej instancji cel działania pozwanego,
którym było wyłącznie ujawnienie nadużyć w (…) ośrodku telewizji, powołał się Sąd
Apelacyjny ogólnie tylko na materiał dowodowy, bez sprecyzowania dowodów
przemawiających za taką konkluzją, mimo odmiennych w tym zakresie ustaleń
Sądu Okręgowego. Nie wyjaśnił Sąd, w jakim celu w trzech pierwszych artykułach
pozwany powielał jedynie plotki i niesprawdzone informacje przekazane w
anonimie. Pominął, że w drugim i trzecim artykule nie pojawiły się żadne nowe
informacje dotyczące powódki.
Sąd Apelacyjny stwierdził także, że postępowanie wyjaśniające potwierdziło
nieprawidłowości w każdej z kategorii spraw dotyczących powódki, o których pisał
pozwany, a mianowicie w kwestii zlecania prac jej synowi, otrzymywania
wynagrodzenia przez powódkę na podstawie umów cywilnoprawnych oraz
znacznie przekraczające zarobki innych, wynagrodzenia K. Ż. Nie ustalił jednak
najważniejszego, a mianowicie tego, czy za nieprawidłowości te odpowiedzialna
była powódka. Pominął Sąd, że powódka naruszenia swoich dóbr osobistych
upatrywania w podaniu nieprawdziwych informacji, a mianowicie, że nie była ona
sprawczynią opisywanych zdarzeń, że nie zatrudniała syna, nie dopisywała się do
programów, nie zlecała sama sobie realizacji programów, aby otrzymać z tego
tytułu wynagrodzenie, nie miała wpływu na wynagrodzenie K. Ż. Na okoliczności te
zeznawali liczni świadkowie, lecz Sąd pominął ich zeznania i do kwestii tej w ogóle
się nie odniósł. Tymczasem do wskazanego w pozwie naruszenia dóbr osobistych
powódki doszło przez zarzucenie jej sprawczości wymienionych nieprawidłowości,
to dlatego nazwana została
„głową biznesu” i określona jako osoba
najskuteczniejsza w zapewnianiu sobie i swoim bliskim godziwych zarobków,
zarzucono jej nepotyzm i kumoterstwo. O ile zarzuty te miałyby polegać na
prawdzie, to trafnie podnosi skarżąca, że nie byłoby podstaw do uznania, że jej
dobra osobiste zostały naruszone. Gdyby bowiem faktycznie zlecała sobie
dodatkowe wysoko płatne zadania, gdyby dopisywała się do programów nie
świadcząc pracy, aby otrzymać dodatkowe wynagrodzenie, gdyby zatrudniła syna z
wynagrodzeniem 80.000 zł, czy też zlecała zaprzyjaźnionemu oświetleniowcowi K.
Ż. niewspółmiernie dużo zadań, tak że „wyciągał” nawet 50.000 zł miesięcznie,
zarówno treść przedmiotowych publikacji, jak i ich tytuły czy podtytuły byłyby
usprawiedliwione i podniesione w interesie społecznym. Tymczasem Sąd
Apelacyjny ograniczył się do stwierdzenia, że postępowanie wyjaśniające
potwierdziło nieprawidłowości w każdej z kategorii spraw bez ustalenia, czy za ich
wystąpienie odpowiedzialna była powódka, czy też miała na nie wpływ. Wszak
okoliczność, że takie nieprawidłowości wystąpiły bez przypisania ich sprawstwa
powódce nie czyni tez publikacji uzasadnionymi i prawdziwymi.
Tymczasem Sąd Apelacyjny stwierdza z jednej strony, że wszystkie zarzuty
w postępowaniu wyjaśniającym się potwierdziły, a z drugiej przyznaje, że treść
kwestionowanych wypowiedzi naruszała dobre imię powódki bez sprecyzowania
jednak, których wypowiedzi uwaga ta dotyczy. Sąd Apelacyjny niejednokrotnie
powołuje się na materiał dowodowy pominięty przez Sąd pierwszej instancji czy też
na dowody w postaci zeznań świadków bez jednak skonkretyzowania dowodów,
które przemawiały za poczynionymi ustaleniami. Pomija, że Sąd Okręgowy
za wiarygodne uznał wszystkie przeprowadzone w sprawie dowody. Nie negując tej
oceny Sąd drugiej instancji na tej samej podstawie faktycznej uzupełnionej tylko
o nieznaczące fakty (Sąd pierwszej instancji ustalił, że nowa dyrektor ośrodka
poinformowała pozwanego jeszcze przez publikacjami,
że zwróciła się
o sporządzenie audytu, data protestu pracowników nie miała znaczenia, powódka
nie kwestionowała faktu, że była zaprzyjaźniona z K. Ż.) dokonał odmiennej
subsumcji nie wyjaśniając w motywach orzeczenia jej podstaw w ustaleniach
faktycznych.
Za zasadny należało też uznać zarzut skargi naruszenia prawa materialnego,
dotyczący oceny przez Sąd Apelacyjny przesłanki szczególnej staranności i
rzetelności pozwanego jako dziennikarza, wymaganej w art. 12 ust. 1 Prawa
prasowego.
Obowiązkiem dziennikarza jest zachowanie rzetelności, czyli
solidności, odpowiedzialności za słowo, niewprowadzania w błąd. Powyższy
przepis używając słowa „zwłaszcza," podkreśla jednocześnie wagę obowiązku
sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości. Powinność ta pozostaje
w związku z zamieszczoną w części ogólnej prawa prasowego normą art. 6 ust. 1
formułującą obowiązek prasy „prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk".
Obowiązek szczególnej staranności i rzetelności nie ogranicza się tylko do
zachowania zgodności wypowiedzi informatora z treścią publikacji oraz podania
źródła. Informacja nierzetelna jest w istocie dezinformacją. O urzeczywistnieniu
prawa obywateli do bycia rzetelnie poinformowanymi, można - z definicji - mówić
jedynie wtedy, gdy wiadomość jest prawdziwa, a co najmniej wtedy, gdy
przedstawia się informacje, które dziennikarze mieli podstawy uznać za miarodajne,
ustalone przez nich z wykorzystaniem wszystkich dostępnych im środków, a więc
informacje rzetelnie zebrane i wykorzystane. Brak takich cech w postępowaniu
dziennikarzy definitywnie wyłącza możliwość powoływania się przez nich na art. 1
Prawa prasowego, formułującego ogólne zasady dotyczące funkcjonowania prasy.
Wyłącza także skuteczność powoływania się na przesłanki wyłączenia
bezprawności w postaci działania w interesie społecznym i w granicach dozwolonej
krytyki (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 czerwca 2003 r. II CKN 14/01,
niepubl.). Zgodnie z ogólnie akceptowanymi kryteriami tej oceny przy zbieraniu
materiałów najistotniejsze znaczenie ma rodzaj źródła informacji, którego
obiektywizm i wiarygodność nie powinny budzić wątpliwości, sprawdzenie
zgodności z prawdą uzyskanych informacji przez sięgniecie do wszystkich innych
źródeł i upewnienie się co do zgodności informacji z innymi faktami oraz
umożliwienie osobie zainteresowanej ustosunkowania się do uzyskanych
informacji. Na etapie wykorzystywania materiałów istotne jest wszechstronne, a nie
tylko selektywne przekazanie informacji, przedstawienie wszystkich informacji
i niedziałanie "pod z góry założona tezę", a także rozważenie powagi zarzutu,
znaczenia informacji z punktu widzenia usprawiedliwionego zainteresowania
społeczeństwa oraz pilności ujawnienia informacji (por. uzasadnienie uchwały SN
z dnia 18 lutego 2005 r. III CZP 53/04, OSN 2005, nr 7-8, poz. 114, wyrok Sądu
Najwyższego z dnia 10 września 2009 r., V CSK 64/09, niepubl.).
Niewątpliwie obowiązkiem dziennikarza jest weryfikacja uzyskanych informacji
pod kątem ich zgodności z prawdą, szczególnie wówczas, gdy autor publikacji oparł
się na relacjach osób anonimowych. Szczególna staranność i rzetelność
dziennikarza, jeśli informacja nie pochodzi od osoby będącej autorytetem w danej
sprawie bądź od osoby należącej do kręgu osób publicznego zaufania - powinna
obligować go do sprawdzenia jej za pomocą innych dostępnych źródeł.
Zasady powyższe nie zostały w rozpoznawanej sprawie zastosowane.
Wbrew ocenie
Sądu
Apelacyjnego wymienione w motywach orzeczenia
zachowania, czynności podejmowane przez pozwanego celem weryfikacji
informacji anonimowych, nie były wystarczające dla uznania, że pozwany dochował
wymogów art. 12 ust. 1 Prawa prasowego. Zważyć należy, że informacje
pochodziły od jednej strony konfliktu. W takiej sytuacji, gdy nie potwierdziła ich, w
zakresie dotyczącym powódki, przewodnicząca związku zawodowego, ani nikt
z przełożonych, uzasadnionym było zwrócenie się do zarządu (…) S.A. jako
podmiotu nadzorującego, a także do osób współpracujących czy zatrudniających
przy realizowanych produkcjach syna powódki czy K. Ż. Był to prosty sposób na
zweryfikowanie ich wysokich zarobków oraz niejasnych procedur zatrudniania,
podobnie jak zwrócenie się o wyjaśnienie tych kwestii do samych
zainteresowanych. Poczynił też Sąd Apelacyjny odmienne ustalenia odnośnie do
niedojścia do skutku rozmowy pozwanego z byłą przełożoną powódki J. H. (że nie
wyraziła ona zgody na spotkanie) bez wskazania podstaw do takiego ustalenia. W
sumie zatem źródłem informacji powielanych w przedmiotowych artykułach byli
anonimowi rozmówcy. Także po zapoznaniu się z audytem wymowa czwartego
artykułu się nie zmieniła (poza urealnieniem wysokości zarobków), a prowadziła
ona do konkluzji, że stwierdzone w audycie nieprawidłowości obciążają powódkę.
Pominął też Sąd Apelacyjny oceniając staranność i rzetelność pozwanego, że od
czasu pierwszej publikacji do drugiej i trzeciej minęło ponad trzy miesiące, a zatem
pozwany dysponował czasem na sprawdzenie wiarygodności anonimowych
informacji. Publikacje z 16 i 29 czerwca 2009 r. nie były newsem ani materiałem
interwencyjnym, który z uwagi na ważkie tematy społeczne wymagał szybkiego
upublicznienia. Sam autor miał świadomość, że opisywane przez niego fakty nie są
sprawdzone i podnosił, że „mówi się” o nich na korytarzach, a zatem, że są to
plotki, domysły. Taka forma ich przedstawienia nie powoduje jednak wyłączenia
jego odpowiedzialności cywilnej przewidzianej w art. 24 § 1 k.c.
Z uwagi na powyższe, Sąd Najwyższy uznając skargę kasacyjną za
uzasadnioną na podstawie art. 39815 § 1 k.p.c. i art. 108 § 2 w zw. z art. 39821 k.p.c.
orzekł jak w sentencji.