|
Dokonując oceny podniesionego zarzutu Sąd Apelacyjny nie podzielił jego zasadności.
Na wstępie należy stwierdzić, że Sąd I instancji przeprowadził postępowanie dowodowe w sposób prawidłowy i rzetelny. Zostały przeprowadzone wszystkie dowody niezbędne dla wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności sprawy i ustalenia prawdy materialnej. Sąd I instancji, stosownie do wymogu określonego w art. 410 k.p.k., ujawnił w toku rozprawy głównej całość materiału dowodowego. Jednocześnie Sąd Okręgowy w sposób przekonywujący, zgodny z zasadami doświadczenia życiowego i zasadami logiki ocenił cały zgromadzony materiał dowodowy, wskazując które z dowodów są wiarygodne i w jakiej części, którym, w jakiej części odmówił przymiotu wiarygodności i z jakiego powodu, na których oparł ustalenia faktyczne, czemu dał wyraz w pisemnych motywach wyroku. Na wstępie zaznaczyć należy, że nie każdy z przeprowadzonych na rozprawie głównej dowodów ma stanowić podstawę ustaleń faktycznych. Byłoby to w wielu wypadkach w istocie niemożliwe ze względu na wzajemną sprzeczność okoliczności wynikających z różnych dowodów. Odmowa przyznania waloru wiarygodności niektórym z przeprowadzonych dowodów, jest niczym więcej niż realizacją przysługującego sądowi orzekającemu uprawnienia w ramach czynienia ustaleń faktycznych, z pełnym uwzględnieniem zasady swobodnej oceny dowodów.
Dlatego też, ponowne przytaczanie tych samych argumentów, które podał Sąd I instancji w swym rozstrzygnięciu, w sytuacji, gdy zostały szczegółowo opisane przez tenże Sąd orzekający, a motywacja nie budzi zastrzeżeń, nie jest konieczne. Podobnie wypowiedział się Sąd Najwyższy, zawierając w treści uzasadnienia postanowienia z dnia 1 lutego 2007r. sygn. akt II KK 410/06 sformułowanie, iż „nie budzi też wątpliwości od dawna utarta praktyka odstępowania od przytaczania (powtarzania) przez Sąd odwoławczy ustaleń i argumentacji Sądu I instancji, jeżeli ustalenia faktyczne są bezbłędne, ich ocena wyczerpująca i przekonująca. Wystarczy wówczas odwołanie się przez Sąd II instancji do wywodów Sądu I instancji”.
Wskazać jedynie należy, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje niewątpliwie, że G. J. wypełnił znamiona przestępstwa określonego w art. 156 § 1 pkt 2 k.k. W wypadku przestępstwa spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu sprawca musi obejmować świadomością przynajmniej możliwość spowodowania swoim zachowaniem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu innej osoby i chcieć takiego skutku, albo na nastąpienie takiego skutku się godzić, przy czym przyjmuje się, że postać ciężkiego uszkodzenia ciała, wymieniona w art. 156 § 1 pkt 2 k.k., nie musi być wyraźnie sprecyzowana w świadomości sprawcy. Dlatego też postać zamiaru sprawcy może zbliżać się do konstrukcji zamiaru ogólnego (
dolus generalis) – czyli zamiaru wyrządzenia istotnego uszczerbku w dobrostanie pokrzywdzonego (por. post. SN z 9.10.2018r., III KK 552/18, Prok. i Pr. – wkł. 2019/4/6, KZS 2019/4/19). G. J. uderzając pięścią w twarz T. O. (1) z tak znaczną siłą, że skutkowało to pierwotnie złamaniem żuchwy pokrzywdzonego, musiał obejmować swoją świadomością możliwość spowodowania swoim zachowaniem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu innej osoby. Godził się na nastąpienie skutku w postaci przewrócenia się pokrzywdzonego i uderzenia o twarde podłoże (z uwagi na miejsce zdarzenia). Z opinii biegłego sądowego z zakresu chirurgii ogólnej lek. med. A. Z. – uznanej przez Sąd wynika, że uraz czaszkowo-mózgowy ze stłuczeniem mózgu, krwiakami śródmózgowymi i złamaniem podstawy czaszki skutkował chorobą realnie zagrażającą życiu w rozumieniu art. 156 § 1 pkt 2 k.k. Pozostałe obrażenia (otarcie w okolicy potylicznej, złamanie żuchwy i kości klinowej po stronie prawej, zwichnięcie w stawie barkowym i złamanie kości ramiennej prawej, skutkowały rozstrojem zdrowia i naruszeniem funkcji narządu ciała na okres powyżej 7 dni w rozumieniu art. 157 § 1 k.k. Umiejscowienie i charakter obrażeń ciała powstałych u T. O., przyjmując okoliczności opisane w aktach sprawy, przemawiają za następującą sekwencją zdarzeń: pierwotnym urazem tępym prawej strony twarzy skutkującym złamaniem żuchwy, przez możliwe uderzenie pięścią w twarz. Następnie doszło do upadku pokrzywdzonego i uderzenia potylicą o twarde podłoże, co spowodowało złamanie kości potylicznej i kości podstawy czaszki. Chroniąc się przed upadkiem z wysokości ciała, pokrzywdzony podparł się prawą kończyną górną, co skutkowało zwichnięciem i złamaniem w obrębie barku i kości ramiennej.
Zatem Sąd odwoławczy nie podzielił zasadności zarzutu obrońcy oskarżonego G. J. – obrazy przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu, polegającą na niezastosowaniu art. 25 § 1 k.k. w wyniku przyjęcia, że zastosowany przez oskarżonego sposób odparcia ataku wyłącza możliwość zakwalifikowania działania oskarżonego jako obrony koniecznej. Zasadnie bowiem Sąd Okręgowy wskazał nie tylko na fakt, że obrona konieczna nie jest obowiązkiem, a jedynie stanowi podstawę usprawiedliwienia naruszenia dóbr napastnika. Zagrożony zamachem może się od niego uchylić w inny sposób niż przez zniszczenie dobra napastnika, np. przez ucieczkę. Taką możliwość – jak słusznie wskazał Sąd I instancji – miał w realiach niniejszej sprawy G. J.. Pomijając nawet powyższe, to przede wszystkim trafnie podniósł Sąd Okręgowy, że tego co wydarzyło się na ul. (...), nie można uznać za początek przedmiotowego zdarzenia, nie można bowiem tego zdarzenia rozpatrywać w oderwaniu od wcześniejszego zachowania się oskarżonego w czasie jazdy. Bowiem na ul. (...), gdzie G. J. usiłował wymusić na T. O. (1) pierwszeństwo przejazdu, a gdy ten mu tego przejazdu nie umożliwił, G. J. prowokował T. O. (1) i dążył do konfrontacji z nim: podążał za pokrzywdzonym w bezpośredniej bliskości, nie zachowując bezpiecznej odległości pomiędzy pojazdami, dawał znaki światłami i usiłował wyprzedzić poprzedzający go pojazd. Taki agresywny sposób jazdy G. J. i jego zachowanie na drodze w stosunku do pokrzywdzonego – niewątpliwie wskazują – jak podkreślił Sąd Okręgowy, że od początku zdarzenia to oskarżony G. J. prowokował T. O. (1) i dążył do konfrontacji z nim. Następnie –gdy T. O. zatrzymał pojazd na ul. (...) – to G. J. nie ominął pojazdu pokrzywdzonego i nie odjechał, a też zatrzymał się i opuścił pojazd. Sąd Okręgowy wykazał, że nie była możliwa wersja podawana przez oskarżonego, m. in. co do tego jakoby oskarżony miał być wyciągany z pojazdu przez pokrzywdzonego. Słusznie zatem wskazał Sąd pierwszej instancji, że jest oczywistym, że niezbędnym elementem podmiotowym obrony koniecznej jest, aby akcja broniącego się wynikała ze świadomości, iż odpiera on zamach i była podyktowana wolą obrony, nie zaś wolą odwetu. „Dla zaistnienia obrony koniecznej koniecznym jest, aby sprawca działał z zamiarem obrony bezpośrednio zaatakowanego dobra prawnego. Wszelkie działania przedsięwzięte w celu odwzajemnienia krzywd doznanych uprzednio (…) nie mają charakteru obronnego. Niezbędnym podmiotowym elementem obrony koniecznej jest działanie z woli obrony, a nie z woli odwetu. Niezbędnym elementem podmiotowym obrony koniecznej jest aby akcja broniącego się wynikała ze świadomości, że odpiera on zamach i podyktowana była wolą obrony. Ten podmiotowy element działania w obronie koniecznej ułatwia rozgraniczenie rzeczywistych działań obronnych od społecznie negatywnych aktów zemsty, samosądu lub chuligaństwa”. Podejmowane działania muszą mieć bowiem charakter działań obronnych i muszą być motywowane wolą obrony, nie zaś np. rewanżu za wcześniejsze uderzenie, na co słusznie wskazał Sąd Okręgowy. Zatem, z całą mocą należy podkreślić, że :”Nie może powoływać się na prawo do obrony koniecznej, kto swoim wyzywającym zachowaniem prowokuje napastnika” (vide: uzasadnienie zaskarżonego wyroku).
W realiach niniejszej sprawy to oskarżony G. J., jako pierwszy podjął działania zmierzające do konfrontacji z pokrzywdzonym T. O., jadąc za nim ul. (...), zmuszając do zatrzymania, po czym zatrzymując się za nim na ul. (...). Celem jego działania była chęć wzięcia rewanżu na pokrzywdzonym za nieudzielenie mu pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniu ulic (...) i ratuszowej. W tym też celu zatrzymał swój pojazd i opuścił go. Co więcej był – jak słusznie wskazał Sąd Okręgowy przygotowany na ewentualne starcie fizyczne z pokrzywdzonym, tym bardziej, że zdołał uniknąć dwóch ciosów, które usiłował mu zadać T. O., pomimo, że ten trenuje boks. Zachowanie G. J. wskazuje niewątpliwie, że był on gotowy na podjęcia aktywnej walki z pokrzywdzonym.
Brak zatem podstaw do przyjęcia prawa do obrony koniecznej, jeżeli doszło do starcia pomiędzy dwiema osobami wzajemnie się prowokującymi, w sposób świadczący o zgodzie obu na podjęcie walki. Tak więc w realiach niniejszej sprawy nie sposób przyjąć, że oskarżony działał w warunkach obrony koniecznej.
Słusznie zwrócił uwagę Sąd Okręgowy, że osoba, która w rzeczywistości działa w obronie koniecznej nie odjeżdża pośpiesznie z miejsca zdarzenia, pozostawiając nieprzytomnego pokrzywdzonego na ulicy, lecz wzywa Policję lub oczekuje na jej przybycie w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji.
Reasumując, Sąd Apelacyjny nie mógł podzielić zasadności powołanego wyżej zarzutu skarżącego obrońcy.
|