|
W apelacji oskarżyciel publiczny podniósł, że całokształt ujawnionych okoliczności sprawy, a w szczególności charakter i przebieg konfliktu małżeńskiego, zachowanie oskarżonego przed i w trakcie zdarzenia oraz jego właściwości osobiste – przeczą tezie o wystąpieniu u niego „silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami”. Oskarżyciel argumentował, że choć prawdą jest, iż oskarżony znajdował się w stanie afektu fizjologicznego, to jednak za stan ten był on współodpowiedzialny. Nadto – jak argumentował oskarżyciel – wzburzenie oskarżonego nie było usprawiedliwione okolicznościami, gdyż jego źródłem były przyczyny niepozostające w proporcji do skutku w postaci pozbawienia życia człowieka. W konsekwencji, jak podsumował oskarżyciel, wykluczona jest możliwość uznania, że zachowanie oskarżonego spełniało przesłanki typu uprzywilejowanego określonego w art. 148 § 4 kk.
Stanowisko Prokuratora nie zasługuje na uwzględnienie.
Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem uprzywilejowany typ przestępstwa z art. 148 § 4 kk, nazywany zabójstwem z afektu, wymaga ustalenia, że sprawca zabił człowieka pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami. W postanowieniu z 29 maja 2003 r. (III KK 74/03,
Legalis) Sąd Najwyższy sformułował trzy przesłanki, których łączne wystąpienie pozwala na zakwalifikowanie czynu jako zabójstwa z afektu: 1) działanie pod wpływem silnego wzburzenia, rozumianego jako afekt fizjologiczny; 2) wywołanie tego stanu czynnikami zewnętrznymi, niezawinionymi przez sprawcę; 3) oceny etyczne pozwalające na przyjęcie, że silne wzburzenie było usprawiedliwione okolicznościami (zob. także wyr. SA w Katowicach z 6.3.2014 r., II AKa 293/13,
Legalis).
Oskarżyciel publiczny nie kwestionował zaistnienia pierwszej z wymienionych przesłanek, tj. zaistnienia tzw. afektu fizjologicznego. Jego wystąpienie nie podlega dyskusji - zostało stwierdzone przez biegłych sądowych w wywołanej w sprawie opinii. Oskarżyciel zakwestionował natomiast ustalenia Sądu I instancji prowadzące do przyjęcia, że afekt ten został wywołany czynnikami niezawinionymi przez sprawcę, a jego silne wzburzenie było usprawiedliwione okolicznościami i współmierne do zaistniałego skutku. Prokurator argumentuje, że oskarżony był współwinny wywołania u siebie stanu silnego wzburzenia, ponieważ mimo długotrwałości konfliktu małżeńskiego nie czynił starań, by mu zaradzić. A skoro tak – to należałoby wykluczyć zaistnienie przesłanki wywołania afektu czynnikami zewnętrznymi, niezawinionymi przez sprawcę.
Tymczasem z ustalonego przez Sąd I instancji stanu faktycznego i z opinii sądowo-psychiatrycznej wynika, że oskarżony ma typ osobowości introwertywny, w sytuacji trudnej z tendencją do unikania konfliktu, jest spokojny i opanowany, kontrolujący swoje zachowanie bez większego zauważalnego trudu, bez cech agresji ekstrapunitywnej, o dojrzałej osobowości, bez cech osobowości dyssocjalnej. Z kolei charakter pokrzywdzonej określany był jako konfliktowy. Kurator prowadzący wywiad środowiskowy zetknął się u społeczności lokalnej z opiniami, że oskarżony był zdominowany psychicznie przez żonę, żył w jej cieniu i miał obawiać się jej despotycznego charakteru. Opinie te, choć przez kuratora nie weryfikowane, korespondują z wyjaśnieniami oskarżonego w tym zakresie, a także z zeznaniami syna pp. A. – C. A.. J. A. wyjaśniał między innymi, że żona inicjowała i prowokowała sytuacje konfliktowe, wszczynała awantury oraz była napastliwa i kłótliwa. Obrażała go, lekceważyła, używała wobec niego przemocy fizycznej w postaci popychania. Ponadto rzucała w oskarżonego przedmiotami wyposażenia domu.
W tym miejscu należy odnieść się do oceny wyjaśnień J. A. poczynionej przez Sąd I instancji. Mianowicie Sąd Okręgowy stwierdził, że „nie można zaś zweryfikować w całkowicie pewny sposób wyjaśnień oskarżonego w zakresie opisywanych przez niego relacji i konfliktów małżeńskich (…) niemniej jednak nieusuwalne w tym zakresie wątpliwości należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego”. Tymczasem Sąd odwoławczy stwierdza, że wyjaśnienia J. A. korespondują w tym zakresie z zeznaniami C. A., W. A. i C. S.. Syn oskarżonego i pokrzywdzonej wprost zeznał: „Potwierdzam, że tak było jak on (oskarżony - przyp. Sądu) to relacjonował” (k. 439v). Jednocześnie nie istnieją żadne dowody, które kwestionowałyby zgodność z prawdą wyjaśnień oskarżonego czy zeznań ww. świadków. W wypadku gdy istotne dla sprawy ustalenie faktyczne może być poczynione w sposób pewny, a zależne jest ono od dania wiary lub odmówienia wiary tej czy innej grupie dowodów (np. zeznaniom świadków, w opozycji do wyjaśnień oskarżonego, lub
vice versa), Sąd nie może uchylić się od oceny przeprowadzonych dowodów, odwołując się do zasady
in dubio pro reo. Sięganie po § 2 art. 5 k.p.k. nie może zatem stanowić wyrazu bezradności decyzyjnej Sądu w sytuacji, w której powinien on zdecydować się na danie wiary temu lub innemu dowodowi, przy jednoczesnym odmówieniu wiary innemu dowodowi, jeśli tylko obdarzenie zaufaniem jednego z dowodów (grupy dowodów) prowadzi do stanowczych wniosków co do przebiegu wydarzeń istotnych z punktu widzenia odpowiedzialności karnej oskarżonego (zob. wyr. SN z 6.2.2008 r., IV KK 404/07, Prok. i Pr. 2008, Nr 6, poz. 11, s. 10). Biorąc powyższe pod uwagę, należało wyjaśnienia oskarżonego w omawianym zakresie uznać za wiarygodne - bez formułowania dodatkowych zastrzeżeń. Brak jest bowiem dowodów przeciwnych, które skutecznie wykluczałyby wiarygodność J. A..
Prokurator argumentuje, że oskarżony jest współodpowiedzialny za wywołanie u siebie stanu silnego wzburzenia, ponieważ mimo długotrwałości konfliktu małżeńskiego nie czynił starań, by mu zaradzić. W ocenie skarżącego J. A. mógł z pokrzywdzoną podjąć rozmowy, mediację, szukać pomocy psychologicznej, wejść w separację lub rozwód. Prokurator argumentuje, że oskarżony nie podjął żadnych realnych starań o zażegnanie konfliktu. Tymczasem z niekwestionowanych w tym zakresie wyjaśnień J. A. wynika, że w celu unikania konfliktu z żoną ograniczał do minimum kontakty z nią. Większość czasu poświęcał pracy, aby mniej przebywać w domu. Po posądzeniu żony o zdradę ok 10 lat wcześniej, przestał zajmować z nią wspólny pokój. Planował w „niedalekiej przyszłości” wyprowadzkę i znalezienie nowej pracy. Proponował żonie, by się z nim rozwiodła (deklarował, że sam pozwu rozwodowego nie złoży, do czego miał pełne prawo). Nie można zatem twierdzić, by nie podejmował żadnych realnych działań na rzecz zażegnania konfliktu. W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że zgodnie ze słusznym stanowiskiem orzecznictwa, stan silnego wzburzenia musi wynikać nie tyle z wyłącznej winy pokrzywdzonego, co nie może wynikać z wyłącznej winy sprawcy (por. wyrok SA w Lublinie z 11 sierpnia 2009 r., II AKa 123/09). W ustalonych okolicznościach sprawy nie można zaś w żadnym razie twierdzić, by wyłącznie oskarżony był winny powstania u siebie stanu silnego wzburzenia. Jednocześnie z ustalonego przez Sąd I instancji stanu faktycznego nie wynika, by oskarżony był stroną dominującą w konflikcie, by inicjował, podsycał czy też prowokował awantury. Było wręcz przeciwnie. Stwierdzone w badaniu cechy osobowości oskarżonego skutkowały jego wycofaniem i głównie bierną postawą w długotrwałym konflikcie. Bierności tej nie można natomiast traktować jako zawinionego doprowadzenia się do stanu silnego wzburzenia. Silne wzburzenie u oskarżonego zostało wywołane bezpośrednio przez pokrzywdzoną. W ocenie biegłych doszło również do „spiętrzenia afektu”, jego skumulowania się i następnie gwałtownego rozładowania. Biegli wskazali również na nakładający się dodatkowo stan somatyczny wywołany wieloletnią cukrzycą. Również te czynniki nie mogą być traktowane jako zawinione wyłącznie przez oskarżonego. Wynikały bowiem z zachowania pokrzywdzonej oraz – pobocznie – z cech charakteru i ewentualnie fizjologii oskarżonego, za które winy ponosić nie może.
Sąd odwoławczy stwierdza, że prawdą jest, iż wystąpienie afektu zwykle jest zjawiskiem nagłym. Możliwa jest jednak sytuacja, w której silne wzburzenie jest wynikiem długotrwałego procesu zachodzącego w psychice sprawcy, narastania stanu emocjonalnego doprowadzającego w efekcie do wybuchu i targnięcia się na życie osoby będącej źródłem silnego wzburzenia (zob. wyr. SN z 22.6.1977 r., sygn. akt V KR 73/77, OSNKW 1978, Nr 4, poz. 47). Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyr. z 4.3.2014 r. (sygn. akt II AKa 34/14,
Legalis) stwierdził, że: "Napięcie emocjonalne może też narastać przez dłuższy czas, znajdując ujście w nagłym wybuchu nawet pod wpływem pozornie błahego bodźca. W takim przypadku afekt fizjologiczny występuje w momencie kulminacyjnym spiętrzenia emocji, co można określić jako efekt "kropli przelewającej czarę".
Odnosząc się do podnoszonego autora apelacji braku okoliczności usprawiedliwiających stan wzburzenia, w jakim się znalazł oskarżony oraz dysproporcji pomiędzy przyczyną silnego wzburzenia, a jego skutkiem, Sąd odwoławczy stwierdza, że rację ma Prokurator argumentując, iż silne wzburzenie powinno być współmierne do wywołującej je przyczyny, pochodzącej od pokrzywdzonego. Oznacza to że musi "istnieć pewna adekwatność pomiędzy czynem a tą krzywdą, którą odczuł sprawca, "rozsądna" proporcja pomiędzy nią, a tym czego on dokonał" (SA w Lublinie w wyr. z 24.10.2013 r., sygn. akt II AKa 143/13,
Legalis, podobnie wyr. SA w Poznaniu z 26.1.2023 r., sygn. akt II AKa 311/22,
Legalis
; wyr. SA we Wrocławiu z 26.9.2024 r., syn akt II AKa 271/24). Czynniki wywołujące silne wzburzenie co do zasady nie mogą być banalne, lecz winny pozostawać w jakiejś rozsądnej proporcji do podjętej przez sprawcę reakcji. Zwykle zabójstwo uprzywilejowane jest reakcją na ciężką krzywdę. Z drugiej jednak strony
może być efektem spiętrzenia długotrwałych emocjonalnych przeżyć sprawcy, który ostatecznie popada w stan silnego wzburzenia z błahej przyczyny ( wyr. SA w Katowicach z 13.11.2003 r., II AKa 244/03, Prok. i Pr. - wkł. 2004, Nr 12, poz. 20).
Sąd I instancji prawidłowo przyjął, że taka właśnie sytuacja miała miejsce na gruncie przedmiotowej sprawy. Ocena Sądu Okręgowego nie była przy tym arbitralna, lecz opierała się na opinii biegłych sądowych z zakresu psychiatrii sądowej i psychologii oraz na dowodach osobowych. Oskarżony trwał w długotrwałym, głębokim konflikcie małżeńskim, w którym przyjmował postawę defensywną, bierną. Skutkowało to skumulowaniem, spiętrzeniem zalegającego od dawna afektu, który został rozładowany wskutek zaistniałego po raz pierwszy w historii tego konfliktu ataku. Przy czym należy zauważyć, że atak ten (rzeczywiście groźny czy nie) odbył się
z użyciem noża. Doszło zatem do wyraźnej eskalacji agresywnego zachowania pokrzywdzonej. Oskarżony nie mógł przy tym przewidzieć, co pokrzywdzona może jeszcze zrobić, nie znał jej zamiarów. Biorąc to pod uwagę nie można bez cienia wątpliwości zaprzeczyć, że reakcja oskarżonego była usprawiedliwiona.
Trafnie przyjął SA we Wrocławiu w wyr. z 11.3.2016 r. (sygn. akt II AKa 6/16,
Legalis), że: "Współmierność reakcji uczuciowej do przyczyny, która ją wywołała, oceniana być musi przez pryzmat wartości akceptowanych społecznie. O działaniu sprawcy pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami można mówić wyłącznie wówczas, gdy działanie sprawcy zrodziło się w takiej szczególnej sytuacji, w której gwałtowna reakcja człowieka jest w sposób obiektywny
w pewnym stopniu usprawiedliwiona, zrozumiała i z tego też względu ocena etyczno-moralna sprawcy jest mniej surowa oraz prowadzi do wniosku, że zasługuje on na mniejsze społeczne potępienie. Jedynie zatem taki afekt, który powstał w szczególnej sytuacji motywacyjnej – i to takiej, która
do pewnego stopnia uzasadnia i tłumaczy jego powstanie – może być uznany za usprawiedliwiający działanie sprawcy". Oskarżyciel publiczny podniósł, że całokształt ujawnionych okoliczności sprawy, a w szczególności charakter i przebieg konfliktu małżeńskiego, zachowanie oskarżonego przed i w trakcie zdarzenia oraz jego właściwości osobiste przeczą tezie o wystąpieniu u niego „silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami”. Tymczasem całokształt tych okoliczności – tak w ocenie Sądu I instancji, jak i Sądu odwoławczego – tezę tę popiera.
Reasumując, ustalenia poczynione przez Sąd I instancji były prawidłowe, a wyciągnięte wnioski słuszne. Sąd I instancji nie dopuścił się błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, który mógł mieć wpływ na treść tego orzeczenia. Ustalony stan faktyczny znalazł zaś odzwierciedlenie w przyjętej kwalifikacji prawnej przypisanego J. A. czynu.
|