III KO 139/26
POSTANOWIENIE
Sąd Najwyższy w składzie:
Dnia 9 czerwca 2026 r.
SSN Tomasz Artymiuk
w sprawie Z. W.
oskarżonej o czyn z art. 212 § 1 k.k.,
po rozpoznaniu w Izbie Karnej na posiedzeniu
w dniu 9 czerwca 2026 r.
wniosku Sądu Rejonowego w Stargardzie zawartego w postanowieniu
z dnia 21 maja 2026 r., sygn. akt II K 94/26,
o przekazanie sprawy do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu,
na podstawie art. 37 § 1 a contrario k.p.k.,
postanowił
nie uwzględnić wniosku.
UZASADNIENIE
Postanowieniem z dnia 21 maja 2026 r., sygn. akt II K 94/26, Sąd Rejonowy
w Stargardzie wystąpił do Sąd Najwyższego z inicjatywą przekazania innemu
sądowi równorzędnemu – w oparciu o przepis art. 37 § 1 k.p.k. – sprawy Z.W.,
oskarżonej prywatnym aktem oskarżenia wniesionym przez pełnomocnika W. W. o
czyn z art. 212 § 1 k.k. W uzasadnieniu wystąpienia sąd stwierdził, że dokonał
reasumpcji swojego wcześniejszego postanowienia z dnia 13 kwietnia 2026 r., w
którym nie uwzględniono wniosku oskarżonej o przekazanie sprawy w oparciu o
przepis art. 37 k.p.k. stwierdzając, że wynika to z konieczności doprowadzenia do
III KO 139/26
2
przeprowadzenia procesu, co w niniejszej sprawie może być mało realne bez
odejścia od zasady właściwości miejscowej sądu. Podniósł również, że nie jest to
pierwsza sprawa pomiędzy stronami w Sądzie Rejonowym w Stargardzie, a
wcześniejsze w sprawach cywilnych (o przeciwdziałanie przemocy domowej, o
zaspokojenie potrzeb rodziny, o rozdzielność majątkową z datą wsteczną) były już
przez Sąd Najwyższy przekazywane do Sądu Rejonowego w Gryficach.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Wniosek o przekazanie sprawy zawarty w postanowieniu Sądu Rejonowego
w Stargardzie z dnia 21 maja 2026 r. na uwzględnienie nie zasługuje.
Przepisy art. 37 k.p.k., wprowadzające odstępstwo od konstytucyjnej zasady
prawa do rozpoznania sprawy przez sąd właściwy (art. 45 ust. 1 Konstytucji),
muszą być wykładane restryktywnie. Odstąpienie od zasady rozpoznania sprawy
przez sąd miejscowo właściwy może zatem nastąpić tylko w sytuacji jednoznacznie
świadczącej o tym, że pozostawieniu sprawy w gestii tego sądu sprzeciwiałoby się
dobro wymiaru sprawiedliwości. Oznacza to, że ocena przesłanek przemawiających
za skorzystaniem z instytucji unormowanej w art. 37 powinna cechować się
zdecydowaną wyrazistością wniosków wynikających z tej oceny, oczywistych przy
tym na tle całokształtu realiów konkretnej sprawy, w tym procesowych
uwarunkowań jej rozpoznania przez sąd miejscowo właściwy i konsekwencji jej
przekazania innemu sądowi (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 25
marca 2026 r., III KO 60/26).
Mając na uwadze powyższe stwierdzić należy jednoznacznie, że wnioski
składane na podstawie art. 37 k.p.k. mogą być uwzględniane tylko w wyjątkowych
sytuacjach, kiedy rozpoznanie sprawy we właściwym miejscowo sądzie godziłoby w
sprawność postępowania sądowego lub mogłoby prowadzić do podważania
wydanego w sprawie orzeczenia, bez względu na jego treść, a tylko z uwagi na
jego wydanie przez określony sąd. W tej ostatniej sytuacji taka ocena wynikać musi
z rozpoznania sprawy przez sąd, któremu można - patrząc z pozycji postronnego i
obiektywnego obserwatora takiego postępowania - postawić zarzuty związane z
brakiem obiektywizmu lub bezstronności. Najczęściej zresztą podstawą do
przekazania przez Sąd Najwyższy sprawy w trybie art. 37 k.p.k. jest właśnie
wykazanie, w oparciu o konkretne okoliczności sprawy, że jej rozpoznanie przez
III KO 139/26
3
sąd właściwy miejscowo mogłoby stwarzać po stronie opinii publicznej uzasadnione
wątpliwości co do bezstronnego i obiektywnego rozstrzygnięcia w przedmiocie
procesu. Nie chodzi przy tym jednak o jakiekolwiek wątpliwości, ale wątpliwości,
które mogą się pojawić u postronnego obserwatora takiego postępowania.
Takich okoliczności Sąd Najwyższy jednak nie stwierdził.
Występujący z wnioskiem sąd nie podniósł żadnych obiektywnych
okoliczności mogących choćby w minimalnym stopniu uzasadniać wskazanie, że
rozpoznanie sprawy przez właściwy miejscowo sąd mogłoby zagrażać dobru
wymiaru sprawiedliwości. Nie można zaakceptować stanowiska zgodnie z którym
skorzystanie z trybu wskazanego w art. 37 k.p.k. powstaje tylko z powodu zupełnie
niezrozumiałego twierdzenia strony o rzekomym braku bezstronności sądu
rozpoznającego jej sprawę. Instrumentalne wykorzystywanie przysługujących
stronom uprawnień, którymi w tej sprawie są pisma kierowane przez oskarżoną
m.in. do sądu właściwego miejscowo oraz do Sądu Najwyższego, nie może
uzasadniać decyzji o przekazaniu sprawy innemu sądowi równorzędnemu w trybie
art. 37 k.p.k. Podkreślić trzeba, że to nie strona postępowania decyduje o tym, który
sąd rozpozna sprawę toczącą się z jej udziałem. Jak trafnie, wielokrotnie w swoim
orzecznictwie wskazywał Sąd Najwyższy, podważanie autorytetu konkretnego sądu
czy pomawianie sędziów, a nawet uwłaczanie ich godności nie może jeszcze
skutkować zmianą właściwości miejscowej, bo mogłoby to prowadzić do sytuacji, w
której oskarżony, przez najróżniejsze insynuacje, uzyskiwałby zmianę tej
właściwości niemającą nic wspólnego z dobrem wymiaru sprawiedliwości (zob.
m.in. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1995 r., II KO 51/95,
OSNKW 1996, z. 1-2, poz. 56).
Słusznie w toku niniejszego postępowania Sąd Rejonowy w Stargardzie w
swoim wcześniejszym postanowieniu z dnia 13 kwietnia 2026 r. zauważył, że nie
mogą przesądzać o konieczności przekazania sprawy wcześniejsze decyzje Sądu
Najwyższego zapadłe m.in. na gruncie spraw cywilnych. Każda sprawa ma swój
indywidualny charakter. Autorytet i powaga wymiaru sprawiedliwości wymaga, aby
sądy nie ulegały presji stron procesowych i opinii publicznej ani nie popadały w
zwątpienie, co do własnych kompetencji w zakresie prowadzenia rzetelnego
procesu.
III KO 139/26
4
Można w związku z tym wyrazić jedynie zdziwienie, że to trafne, pierwotne
stanowisko sądu właściwego miejscowo uległo – bez wyraźnych przyczyn –
zmianie, skoro do przeprowadzenia takiego rzetelnego i bezstronnego procesu Sąd
Rejonowy występujący w tej sprawie z inicjatywą opartą o przepis art. 37 k.p.k., co
sam zresztą wyraził w uzasadnieniu postanowienia z dnia 13 kwietnia 2026 r., jest
bez wątpienia zdolny. W tej sytuacji – zdaniem Sądu Najwyższego – nie powinien
obawiać się przyszłych hipotetycznie negatywnych dla wydanego orzeczenia ocen
czy to stron postępowania, czy też opinii publicznej.
Wiadomo, że w każdym środowisku funkcjonuje wiele osób przekonanych o
kierowaniu się przez sędziów przy podejmowaniu decyzji względami
pozamerytorycznymi, o braku ich dobrej woli, kompetencji lub obiektywizmu przy
rozpoznawaniu spraw. Jest to zrozumiałe, skoro codziennie, z ogromnej liczby osób
mających kontakt z wymiarem sprawiedliwości, znaczny odsetek tych osób
dotykają wydane prawidłowo i zgodnie z obowiązującym prawem, ale niekorzystne
dla tych osób i nie akceptowane przez nich, decyzje sądów. Doświadczenie
orzecznicze dowodzi, że zarówno te osoby jak i osoby z ich środowisk są bardziej
skłonne do interpretowania takich decyzji jako efektu niesprawiedliwej, niesłusznej,
błędnej, niekompetentnej, podyktowanej złą wolą czy nawet osobistą korzyścią
sędziego, niż jako wyniku zgodnej z prawem oceny sytuacji procesowej,
stanowiącej przedmiot rozpoznania w konkretnym postępowaniu sądowym (zob.
postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 28 maja 2026 r., I KO 68/26).
Należy pamiętać, że unikanie rozpoznania sprawy pod presją
przewidywanego negatywnego odbioru przez pewną grupę osób, nie będzie służyło
dobru wymiaru sprawiedliwości. Autorytet sądu buduje natomiast sprawne, bez
zbędnej zwłoki, przeprowadzenie każdego postępowania i podjęcie, na podstawie
wnikliwej i bezstronnej oceny wszystkich dowodów, merytorycznie słusznej decyzji.
Kierując się powyższymi względami orzeczono jak w części dyspozytywnej
postanowienia.
[J.J.]
[a.ł]
III KO 139/26
5