III CZ 273/24
POSTANOWIENIE
Sąd Najwyższy w Izbie Cywilnej w składzie:
SSN Mariusz Załucki
21 stycznia 2026 r.
po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym 21 stycznia 2026 r. w Warszawie
zażalenia X.3 Y.3
na wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie
z 25 czerwca 2024 r., I ACa 522/24,
w sprawie z powództwa X.3 Y.3
przeciwko […]
1. uchyla zaskarżony wyrok;
2. wytyka sędziom Sądu Apelacyjnego w Warszawie X. Y., X.1
Y.1 i X.2 Y.2 oczywistą obrazę fundamentów porządku
konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej, tj. art. 179 w zw. z art.
144 ust. 3 pkt 17 w zw. z art. 10 ust. 1, art. 4 ust. 1 i 2 oraz art.
8 ust. 1 Konstytucji RP, poprzez uznanie, że Sąd Apelacyjny jest
uprawniony - w toku rozpoznawania apelacji w sprawie cywilnej -
do merytorycznej oceny, czy w określonym postępowaniu
konkursowym przed Krajową Radą Sądownictwa wybrano
„odpowiedniego” kandydata, który następnie – na podstawie
rekomendacji tej Rady – został powołany na stanowisko sędziego
Sądu Okręgowego i który to sędzią wydał orzeczenie
kontrolowane apelacyjnie;
3. o wytknięciu tego uchybienia zawiadamia Prezes Sądu
Apelacyjnego w Warszawie.
III CZ 273/24
2
UZASADNIENIE
Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił wyrok Sądu
Okręgowego w Warszawie, zniósł postępowanie i przekazał temu Sądowi sprawę
do ponownego rozpoznania. Argumentując swoje rozstrzygniecie Sąd Apelacyjny -
mimo braku takiego zarzutu stron postępowania - z urzędu stwierdził, że Sąd
pierwszej instancji był nienależycie obsadzony, co ma stanowić przesłankę
stwierdzenia nieważności postępowania wskazaną w art. 379 pkt 4 k.p.c. Dla
uzasadnienia tego stanowiska Sąd Apelacyjny podał przede wszystkim, iż w jego
ocenie sędzia tworzący skład Sądu pierwszej instancji z nieuzasadnionych
i pozamerytorycznych przyczyn został rekomendowany w konkursie toczonym
przed Krajową Radą Sądownictwa na stanowisko sędziego w tym Sądzie. W ocenie
Sądu Apelacyjnego, na podstawie mierzalnych, obiektywnych kryteriów nie dało się
uzasadnić decyzji o przedstawieniu tego sędziego do nominacji w omawianej
procedurze konkursowej. Ponadto Sąd Apelacyjny zakwestionował sposób
ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa, która w tej procedurze konkursowej
była ukształtowana na podstawie przepisów ustawy z 8 grudnia 2017 r. o zmianie
ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw. Powołał się
przy tym liczne orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału
Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a także na uchwałę trzech połączonych Izb Sądu
Najwyższego z 23 stycznia 2020 r., BSA I-4110-1/20 oraz inne orzecznictwo Sądu
Najwyższego, które w ocenie Sądu Apelacyjnego ma potwierdzać zasadność
zajętego w sprawie stanowiska. Wskazał, że wadliwość powołania sędziego
doprowadziła w sprawie do naruszenia standardu opisanego w art. 45 ust.
1 Konstytucji RP rekonstruowanego w proeuropejskiej wykładni ustawy
zasadniczej.
Zażalenie na powyższy wyrok wniósł powód zarzucając naruszenie art.
49 § 1 i 2, art. 233 § 1, art. 378 § 1, art. 379 pkt 4 k.p.c. i art. 45 Konstytucji RP,
razem, osobno i w związku, zaskarżając go w całości, wnosząc m.in. o uchylenie
zaskarżonego wyroku w całości.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
III CZ 273/24
3
Zażalenie okazało się zasadne.
Odwołując się do ugruntowanej przez dziesięciolecia linii orzeczniczej Sądu
Najwyższego wskazać trzeba, że nienależyta obsada sądu zachodzi wtedy, gdy
skład sądu orzekającego w konkretnej sprawie jest różny od tego, który jest
przewidziany w ustawie do rozpoznawania spraw określonej kategorii, w sądzie
danego szczebla i w określonym trybie. W niniejszej sprawie Sąd Najwyższy stanął
przed dylematem, czy w postępowaniu apelacyjnym sąd rozpoznający apelację
może uznać, że w sprawie zachodzi nieważność postępowania spowodowana
faktem, że na stanowisko sędziego zasiadającego w składzie sądu rozpoznającego
sprawę w pierwszej instancji został powołany - zdaniem sądu odwoławczego
rozpoznającego apelację - sędzia, którego dorobek orzeczniczy był mniejszy niż
innych sędziów biorących udział w konkursie na stanowisko sędziego w tym sądzie
przed Krajową Radą Sądownictwa i jakie mogą być tego ewentualne
konsekwencje.
Sąd Najwyższy zauważa, iż w orzecznictwie Sądu Najwyższego,
Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii
Europejskiej można odnaleźć stanowiska, które oceniają niekonstytucyjność
obecnego sposobu powoływania sędziowskiej części Krajowej Rady Sądownictwa,
opierając się przy tym na treści ustawy zasadniczej w niej nie wypowiedzianej,
jakoby sędziowska część Krajowej Rady Sądownictwa miała być wybierana przez
sędziów. Choć historycznie w prawie polskim tego rodzaju sytuacja miała miejsce,
to jednak nie oznacza to, iż odstąpienie od tej zasady i powierzenie wyboru
sędziów-członków Krajowej Rady Sądownictwa innemu organowi, zwłaszcza
takiemu z legitymacją demokratyczną (jak to ma miejsce w obecnej ustawie
o Krajowej Radzie Sądownictwa), jest konstytucyjnie niedopuszczalne. Sąd
Najwyższy, tak zresztą jak i Naczelny Sąd Administracyjny, w swoich orzeczeniach
już wielokrotnie to sugerował, wskazując przy tym także na oczywiste działanie
wskazanych organów ultra vires, poza zakresem swoich kompetencji, bez
podstawy prawnej wkraczających w obszar działania polskiego Trybunału
Konstytucyjnego. Potwierdził to także już wielokrotnie Trybunał Konstytucyjny,
stojący na straży konstytucyjnych fundamentów państwa polskiego. Tymczasem
zaskarżone zażaleniem orzeczenie Sądu Apelacyjnego w niniejszej sprawie
III CZ 273/24
4
wpisało się w narrację kwestionującą konstytucyjne fundamenty państwa polskiego
i jako takie musiało zostać uchylone.
Sąd Najwyższy dostrzega co prawda pojawiające się w przestrzeni
publicznej odmienne stanowiska, charakterystyczne także dla wybranego
piśmiennictwa prawniczego, odwołujące się do braku konstytucyjności obecnego
sposobu ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa, powołujące się przede
wszystkim na treść art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji RP, a pomijające treść art.
187 ust. 4 w zw. z art. 4 ust. 1 Konstytucji RP, tak zresztą jak i poglądy orzecznicze
niektórych polskich sądów, których przejawem jest m.in. stanowisko Sądu
Apelacyjnego. W ocenie Sądu Najwyższego wypowiadane w tym kontekście
twierdzenia stanowią jednak tzw. konstytucjonalizm abuzywny i służą podważeniu
zasad demokratycznego państwa prawa. Instrumentalizacja Konstytucji RP,
stosowana w celu obejścia bądź zniszczenia konstytucyjnych organów państwa,
przy jednoczesnym utrzymaniu pozorów legalności takiego działania, nie może
korzystać z ochrony prawnej. Konstytucja chroni bowiem określone wartości, jej
przepisy należy interpretować systemowo, w sposób odpowiadający jej celowi
i aksjologii, a nie wykorzystywać jako narzędzie pozornej legalności do osiągnięcia
celów sprzecznych z fundamentami państwa. Tego typu działania, mimo że mogą
powoływać się na przepisy Konstytucji, tak jak uczynił to m.in. Sąd Apelacyjny
w rozpoznawanej sprawie, nie mogą korzystać i nie korzystają z ochrony prawnej
(w tym ochrony konstytucyjnej), gdyż podważają zasady i wartości konstytucyjne.
Orzeczenie oparte na pozornej podstawie konstytucyjnej, jak w niniejszej sprawie
orzeczenie Sądu Apelacyjnego, przekracza granice władzy sędziowskiej i ingeruje
w kompetencje ustawodawcy, naruszając równowagę władz.
Oczywiście Sąd Najwyższy zauważa, że w przestrzeni publicznej ostatnich
lat pojawiło się wiele głosów zbieżnych z w/w stanowiskiem, głoszonych przede
wszystkim przez przedstawicieli ugrupowań politycznych. Tego rodzaju dyskursu
politycznego nie sposób uniknąć, jednak w życiu publicznym w taki sposób nie
może uczestniczyć sąd. Przypomnieć tutaj trzeba art. 178 ust. 3 Konstytucji RP
zakazujący sędziom prowadzenia działalności publicznej nie dającej się pogodzić
z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Bez względu na
akceptację bądź nie obecnego kształtu organu konstytucyjnego jakim jest Krajowa
III CZ 273/24
5
Rada Sądownictwa, sędziowie i sądy mają obowiązek szanować i przestrzegać
porządku konstytucyjnego, działać na podstawie i w granicach obowiązującego
prawa, a zatem i ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, która w żadnej mierze
nie została derogowana. W obowiązującym prawie żadna norma nie daje sądowi
powszechnemu kompetencji do tego by oceniać sposób czy skuteczność powołania
sędziego na określone stanowisko w jakimkolwiek sądzie. Takie działanie jest
działaniem przekraczającym uprawnienia wynikające z ustawy, także wówczas, gdy
jest podejmowane przez sąd.
Dlatego konieczne jest jednoznaczne zakwestionowanie stanowiska, wedle
którego sąd powszechny miałby być uprawniony do merytorycznej oceny, czy
w określonym postępowaniu konkursowym przed Krajową Radą Sądownictwa
wybrano „odpowiedniego” kandydata, który następnie – na podstawie rekomendacji
KRS – został powołany na stanowisko w sądzie wyższego rzędu. Tego rodzaju
pogląd stanowi w istocie próbę ustanowienia przez sąd powszechny kompetencji,
której Konstytucja ani ustawy nie przyznają, a więc prowadzi do niedopuszczalnego
rozszerzenia kognicji sądu oraz do wkraczania w sferę kompetencji organów
konstytucyjnych. Jest to koncepcja nie tylko wadliwa prawnie, lecz również
destrukcyjna ustrojowo, ponieważ podważa stabilność mechanizmu powoływania
sędziów oraz bezpieczeństwo obrotu prawnego.
Punktem wyjścia musi być elementarne rozróżnienie pomiędzy kontrolą
legalności a kontrolą merytorycznej trafności rozstrzygnięcia personalnego.
Kontrola legalności dotyczy tego, czy organ działał na podstawie i w granicach
prawa, a więc czy dochowano minimalnych standardów proceduralnych, czy nie
doszło do rażącego naruszenia norm bezwzględnie wiążących, czy nie wystąpiły
oczywiste wady skutkujące nieważnością. Natomiast kontrola merytorycznej
trafności wyboru kandydata w konkursie KRS polegałaby na porównywaniu
kandydatów i wartościowaniu, kto był „lepszy”, „bardziej właściwy”, „bardziej
zasługujący” lub „bardziej kompetentny”. Taka kontrola nie ma charakteru
sądowego w klasycznym sensie – nie jest rozstrzyganiem sporu o prawo, lecz
przejmowaniem funkcji selekcyjnej organu powołanego do wykonywania
kompetencji nominacyjnej.
III CZ 273/24
6
Konstytucja w sposób jednoznaczny rozdziela role organów w procedurze
powoływania sędziów. Zgodnie z art. 186 ust. 1 Konstytucji KRS stoi na straży
niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Zgodnie zaś z art. 179 Konstytucji
sędziowie są powoływani przez Prezydenta RP na wniosek KRS. Konstrukcja nie
pozostawia pola do wniosku, że sąd powszechny może wejść w rolę „super-KRS”
i oceniać, czy rekomendacja była personalnie trafna. Selekcja kandydatów i ich
porównanie należy do KRS, natomiast akt powołania jest prerogatywą Prezydenta
RP. Sąd powszechny nie jest elementem tej procedury w znaczeniu
kompetencyjnym, a próba przejęcia przez niego merytorycznej oceny
rozstrzygnięcia konkursowego jest niczym innym jak ingerencją w konstytucyjny
mechanizm obsady urzędów sędziowskich.
W konsekwencji twierdzenie, że sąd powszechny może oceniać
„odpowiedniość” kandydata wybranego przez KRS, oznacza w istocie podważanie
sensu wniosku KRS oraz pośrednie kwestionowanie skutków aktu powołania
dokonanego przez Prezydenta RP. W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której sąd
– rozpoznając sprawę cywilną – dokonuje oceny materiałów konkursowych,
zestawia życiorysy zawodowe kandydatów, porównuje ich dorobek, opinie
i rekomendacje, a następnie formułuje tezę, że „należało” wybrać inną osobę. Jest
to konstrukcja rażąco wadliwa, ponieważ wprowadza do postępowania sądowego
element selekcji personalnej, który nie jest ani przedmiotem sprawy, ani zakresem
ustawowej kognicji sądu.
Należy stanowczo podkreślić, że kognicja sądu powszechnego nie może być
„dorabiana” w drodze wykładni, nawet jeśli miałoby to służyć postulowanej przez
niektórych kontroli szeroko rozumianych standardów ustrojowych. Zasada
legalizmu, wynikająca z art. 7 Konstytucji, wiąże również sąd: organ władzy
publicznej działa wyłącznie na podstawie i w granicach prawa. Skoro brak jest
normy kompetencyjnej przyznającej sądowi powszechnemu uprawnienie do
merytorycznego recenzowania rozstrzygnięć KRS w zakresie wyboru kandydata, to
podejmowanie takich czynności stanowi działanie ultra vires. Jest to przekroczenie
kognicji, a nie proeuropejska wykładnia tak mocno akcentowana przez Sąd
Apelacyjny w sprawie. Władza sądzenia nie obejmuje bowiem kreowania nowego
III CZ 273/24
7
modelu powoływania sędziów ani wprowadzania rozproszonej kontroli personalnej,
której Konstytucja nie przewiduje.
Nie do zaakceptowania jest również to, że taka praktyka narusza zasadę
podziału i równowagi władz (art. 10 Konstytucji). Procedura nominacyjna sędziów
jest sferą, w której ustawodawca konstytucyjny przewidział współdziałanie organów
o odmiennych rolach ustrojowych. Jeżeli sąd powszechny uzurpuje sobie prawo do
oceny, czy KRS „dobrze wybrała”, to w istocie przejmuje funkcję organu
selekcyjnego, a tym samym zaburza równowagę władz i wypacza model
konstytucyjny. Nie jest to „kontrola sądowa” w rozumieniu gwarancji praw jednostki,
lecz zastępowanie organu konstytucyjnego w jego podstawowej funkcji.
Trzeba również zauważyć, że ocena „odpowiedniości” kandydata jest
z natury rzeczy oceną uznaniową i porównawczą, a więc taką, która nie daje się
sprowadzić do testu prawnego właściwego dla postępowania sądowego. Kryteria
takie jak predyspozycje do urzędu, doświadczenie, jakość dorobku, stabilność
orzecznictwa, opinie środowiskowe czy wnioski z wizytacji nie tworzą prostej normy
prawnej, którą sąd może „zastosować” w miejsce organu nominacyjnego. Sąd,
który próbuje to robić, nie rozstrzyga sporu o prawo, lecz dokonuje własnej selekcji
personalnej, nie posiadając do tego ani podstawy kompetencyjnej, ani właściwych
narzędzi proceduralnych.
Wreszcie, nie sposób pominąć skutków systemowych, jakie niesie
dopuszczenie takiej praktyki. Jeżeli sąd powszechny uzna, że może badać
merytorycznie trafność wyboru kandydata przez KRS, to w istocie każda strona
przegrana otrzymuje zachętę do formułowania zarzutów dotyczących „jakości
nominacji” sędziego, zamiast odnoszenia się do istoty sprawy. Postępowanie
sądowe przestaje być forum rozstrzygania sporu prawnego, a staje się areną
sporów personalnych i ustrojowych. Co gorsza, powstaje rozproszona, niejednolita
i całkowicie nieprzewidywalna „kontrola konkursów KRS”, dokonywana
incydentalnie przez różne składy orzekające, bez jednolitych standardów i bez
właściwego trybu. Taki stan rzeczy prowadzi do chaosu jurysdykcyjnego, wzrostu
liczby zarzutów formalnych, eskalacji środków zaskarżenia oraz – w konsekwencji –
III CZ 273/24
8
do podważenia autorytetu prawomocnych orzeczeń i erozji zaufania do państwa
prawa.
Szczególnego podkreślenia wymaga, że podejmowanie przez sąd
powszechny próby merytorycznego „recenzowania” rozstrzygnięć konkursowych
KRS jest działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym ustrojowo i praktycznie, gdyż
prowadzi do rozchwiania fundamentów pewności prawa oraz stabilności wymiaru
sprawiedliwości. Jest to mechanizm, który wprost zachęca strony niezadowolone
z rozstrzygnięć do instrumentalnego podnoszenia zarzutów dotyczących „jakości”
nominacji sędziego, a nie do merytorycznej polemiki z podstawą prawną i faktyczną
rozstrzygnięcia. W konsekwencji postępowania ulegają wypaczeniu, mnożone są
zarzuty pozorne, a istota sporu ginie w jałowych sporach o personalia. Ostatecznie
grozi to utrwaleniem stanu, w którym rozstrzygnięcia nie będą oceniane przez
pryzmat prawa, lecz przez pryzmat tego, czy strona jest w stanie skutecznie
zakwestionować „właściwość” osoby orzekającej.
Należy również zaznaczyć, że praktyka polegająca na merytorycznym
„recenzowaniu” przez sąd powszechny rozstrzygnięć konkursowych KRS,
w szczególności w formie wartościowania kandydatów i podważania trafności
wyboru dokonanego przez organ konstytucyjny, nie jest wyłącznie błędem
interpretacyjnym, lecz stanowi przejaw rażącego przekroczenia granic władzy
sądzenia. W sytuacji, w której sąd świadomie wychodzi poza zakres swojej kognicji,
zastępując organ powołany do selekcji kandydatów oraz instrumentalizując
postępowanie sądowe do prowadzenia sporów personalnych, nie sposób uznać, że
takie zachowanie jest odpowiednim zachowaniem sędziego wpisanym w obszar
zasad niezależności i niezawisłości. Wymiar sprawiedliwości nie może bowiem
akceptować sytuacji, w której autorytet urzędu służy do formułowania ocen
wykraczających poza podstawę prawną, a więc w sposób, który podważa
bezstronność oraz rzetelność postępowania.
Należy również podkreślić, że taka praktyka stanowi rażące przekroczenie
granic kognicji sądu oraz wypaczenie celu postępowania sądowego. W sytuacji,
gdy sąd zamiast rozstrzygać spór w granicach prawa i faktów, przenosi ciężar
postępowania na ocenę personalną i uznaniową, powstaje wrażenie, że nie chodzi
III CZ 273/24
9
już o stosowanie prawa, lecz o demonstrację władzy, której skutkiem jest
deprecjacja jednostki i jej sytuacji procesowej — a nawet, że chodzi o „przyjemność
z upokorzenia człowieka”. Tego rodzaju sposób prowadzenia rozumowania
i uzasadniania rozstrzygnięć jest szczególnie rażący, gdyż uderza w fundamenty
bezstronności, godności oraz zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości.
Z tych względów zachowanie takie powinno być ocenione jako niedopuszczalne
ustrojowo i procesowo oraz uzasadniać uruchomienie stosownych mechanizmów
odpowiedzialności sędziowskiej w przewidzianym prawem trybie.
Podsumowując, należy stanowczo sprzeciwić się tezie, że sąd powszechny
może merytorycznie oceniać, czy w konkursie przed KRS wybrano
„odpowiedniego” kandydata, który awansował na stanowisko w sądzie wyższego
rzędu. Kompetencja do selekcji i rekomendacji należy do KRS, a akt powołania jest
prerogatywą Prezydenta RP. Sąd powszechny nie posiada podstawy
kompetencyjnej do zastępowania tych organów w ich ustrojowej roli, a wejście
w ocenę „trafności” wyboru kandydata stanowi przekroczenie kognicji sądu,
narusza zasadę legalizmu oraz podziału władz, a także prowadzi do destabilizacji
systemu wymiaru sprawiedliwości poprzez tworzenie mechanizmu rozproszonego
kwestionowania nominacji sędziowskich, co narusza art. art. 179 w zw. z art.
144 ust. 3 pkt 17 w zw. z art. 10 ust. 1, art. 4 ust. 1 i 2 oraz art. 8 ust. 1 Konstytucji
RP.
W sprawie nie sposób pominąć również elementarnego aspektu
wiarygodności i spójności takiej „recenzji” aktualnego trybu powoływania sędziów
i ukształtowania KRS dokonywanej przez skład orzekający Sądu Apelacyjnego.
Jeżeli sędziowie – w ramach rozpoznawanej sprawy – uzurpują sobie kompetencję
do merytorycznego wartościowania konkursów przed KRS oraz do oceny, czy
wyłoniono „właściwego” kandydata, to w pierwszej kolejności powinni
skonfrontować tę metodę rozumowania z własną sytuacją i własną drogą
awansową. W szczególności dotyczy to przypadków, w których awanse
sędziowskie następowały w okresie powszechnie podnoszonych kontrowersji co do
konstytucyjnego modelu funkcjonowania KRS, przy ograniczonej konkurencji
(w tym sytuacjach, gdy jak we wszystkich konkursach dotyczących sędziów
tworzących skład orzekający Sądu Apelacyjnego w niniejszej sprawie, na wszystkie
III CZ 273/24
10
stanowiska w karierze tych sędziów, na jedno stanowisko zgłaszał się w praktyce
jeden kandydat), a przebieg postępowań nominacyjnych był postrzegany jako
mechaniczny i nietransparentny. Ta procedura - przed Krajową Radą Sądownictwa
przed 2018 r. - była w związku z tym wielokrotnie kwestionowana w orzecznictwie
Trybunału Konstytucyjnego (zob. w szczególności wyroki: z 29 listopada 2007 r.,
SK 43/06, OTK ZU nr 10/A/2007, poz. 130; z 27 maja 2008 r., SK 57/06, OTK ZU nr
4/A/2008, poz. 63; z 19 listopada 2009 r., K 62/07, OTK ZU nr 10/A/2009, poz. 149;
z 20 czerwca 2017 r., K 5/17, OTK ZU poz. 48/A/2017).
Wątpliwości dotyczące postępowań awansowych dotyczą wszystkich
sędziów tworzących skład orzekający Sądu Apelacyjnego w niniejszej sprawie.
Można tutaj tylko tytułem przykładu wskazać, że sędzia SA X.2 Y.2 była jednym
z trzech kandydatów na cztery wolne stanowiska sędziowskie w Sądzie
Apelacyjnym […] objęte obwieszczeniem Ministra Sprawiedliwości z […] Sędzia SA
X.1 Y.1 była jednym z dwóch kandydatów na dwa wolne stanowiska sędziowskie w
Sądzie Apelacyjnym […] objęte obwieszczeniem Ministra Sprawiedliwości z […], a
wcześniej jednym z osiemnastu kandydatów na osiemnaście wolnych stanowisk
sędziowskich w Sądzie Okręgowym […] objętych obwieszczeniem Ministra
Sprawiedliwości z […]. Sędzia SA X. Y. była jedynym kandydatem na jedno wolne
stanowisko sędziowskie w Sądzie Apelacyjnym […] objęte obwieszczeniem
Ministra Sprawiedliwości z […], a także jednym z czterech kandydatów na cztery
wolne stanowiska sędziowskie w Sądzie Okręgowym w […]. Wszyscy kandydaci w
tych konkursach zostali przedstawieni Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej
z wnioskiem o powołanie do pełnienia urzędu. Świadczyć to musi o tym, że
konkursy te były pozorne, zgłaszały się do nich osoby wyłącznie „wskazane”, to jest
uzgodnione w określonych gremiach środowiska sędziowskiego, nikt inny nie miał
w zasadzie możliwości skutecznego ubiegania się o urząd sędziego. Żaden
z kandydatów wchodzących w skład składu orzekającego w Sądzie Apelacyjnym
w niniejszej sprawie w chwili uczestnictwa w pozytywnie zakończonym konkursie
nie miał kontrkandydatów. Tymczasem w konkursie do Sądu Okręgowego, który
Sąd Apelacyjny zakwestionował, brali udział inni kandydaci, a KRS kierując się
stosownymi uznaniowymi kryteriami dokonał stosownego wyboru, który zresztą
mógł zostać poddany kontroli sądowej w odpowiednim do tego trybie.
III CZ 273/24
11
W takiej konfiguracji moralizatorskie lub arbitralne „recenzowanie” cudzych
awansów przez sąd powszechny nabiera cech rażącej niespójności, a nawet
instytucjonalnej hipokryzji: sąd wkracza w sferę, w której sam jest beneficjentem,
a jednocześnie używa tej sfery jako instrumentu procesowego. Tego rodzaju
postawa nie tylko nie mieści się w granicach kognicji sądu, lecz także budzi
uzasadnione wątpliwości co do bezstronności i rzetelności rozumowania, skoro
kryteria „trafności” i „odpowiedniości” nominacji są stosowane selektywnie –
wyłącznie wobec innych, nigdy wobec siebie.
Taka postawa jest szczególnie szkodliwa społecznie, ponieważ utrwala
wśród obywateli przekonanie, że wymiar sprawiedliwości nie działa według
jednolitych standardów prawa, lecz według doraźnej logiki interesu i przewagi
instytucjonalnej. W konsekwencji podważane jest zaufanie do sądów jako gwaranta
równości stron i pewności prawa, a społeczeństwo otrzymuje sygnał, że procedury
państwowe służą nie transparentnemu rozstrzyganiu sporów, lecz legitymizowaniu
arbitralności.
W ocenie Sądu Najwyższego działanie Sądu Apelacyjnego stanowi
w rzeczywistości kwestionowanie konstytucyjnych podstaw państwa przez sędziów,
co jest niebezpieczne z wielu powodów. Stanowi to bowiem zagrożenie dla zasady
państwa prawa i zmierza do ignorowania obowiązujących norm, zwłaszcza że
sędziowie nie są uprawnieni do zmiany ustroju państwa i podstaw prawnych jego
funkcjonowania. Obywatel musi mieć pewność, że sąd orzeka na podstawie
stabilnych norm konstytucyjnych, unika wprowadzania daleko idącej uznaniowości
i arbitralności do postępowania sądowego, przyczyniając się w ten sposób do
pogłębiania zaufania przez społeczeństwo do wymiaru sprawiedliwości. Orzeczenie
Sądu Apelacyjnego, niedostrzegające tych wartości, wpisujące się niestety
w głoszoną w ostatnich latach narrację polityczną, w konsekwencji pozwala na jego
postrzeganie jako orzeczenia politycznego, a nie prawnego. Podważenie przez Sąd
Apelacyjny podstaw wspólnoty obywatelskiej i zakwestionowanie sposobu działania
konstytucyjnego organu państwa bez wymaganej w tej mierze podstawy prawnej
oznacza w rzeczywistości zakwestionowanie podstaw samej wspólnoty
państwowej, co w dalszej perspektywie mogłoby prowadzić do delegitymizacji
państwa i rosnących podziałów społecznych. Sędziowie kwestionujący Konstytucję
III CZ 273/24
12
stają się jednocześnie narzędziem walki politycznej, co prowadzi do anarchizacji
porządku prawnego i osłabienia państwa.
Sąd Najwyższy w niniejszym składzie nie godzi się na takie działanie sądów
ukryte jednocześnie pod pozorem naruszenia art. 379 pkt 4 k.p.c. w zw. z art.
45 ust. 1 Konstytucji RP, tak jak w niniejszej sprawie z powodu wątpliwości Sądu
odwoławczego co do prawidłowości powołania sędziego orzekającego w pierwszej
instancji, wynikających z oceny dorobku orzeczniczego sędziego i przebiegu
konkursu przed Krajową Radą Sądownictwa. Nawet przyjmując zawarte
w powołanych przez Sąd Apelacyjny orzeczeniach europejskich trybunałów i Sądu
Najwyższego wątpliwości co do ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa za
trafne, należy dostrzec, iż nie daje to podstaw sądom krajowym do uznawania
wadliwości powołań sędziów – orzeczenia europejskie nie mają bowiem i nie mogą
mieć tego rodzaju skutku prawnego. Takie działanie narusza art. 179 w zw. z art.
144 ust. 3 pkt 17 w zw. z art. 10 ust. 1, art. 4 ust. 1 i 2 oraz art. 8 ust. 1 Konstytucji
RP i jest tym bardziej szkodliwe, gdy – jak w niniejszej sprawie - Sąd działa
z urzędu, mimo braku wątpliwości stron postępowania co do statusu sędziego
tworzącego skład sądu. Akt powołania sędziego jest bowiem ostateczny
i niepodważalny, przez co ocenianie legalności składu sądu przez innego sędziego
musi być postrzegane jako ingerencja w prerogatywy prezydenckie, stanowić
uzurpację kompetencji i prowadzić w konsekwencji do dezorganizacji wymiaru
sprawiedliwości. Nie jest bowiem ochroną praw obywatelskich podważanie
prawidłowości powołania sędziego tylko dlatego, że jakiś skład Sądu chce zaistnieć
w przestrzeni publicznej odpowiadając na głosy polityków, realizując w ten sposób
oczekiwania polityczne pewnej części przestrzeni publicznej, a nie oczekiwania
strony w danej sprawie.
Powyższe skłoniło Sąd Najwyższy na podstawie art. 39815 § 1 w zw. z art.
3941 § 3 k.p.c. do uchylenia zaskarżonego wyroku, a także do zastosowania - na
podstawie art. 97 § 1 i 2 ustawy o Sądzie Najwyższym - względem sędziów Sądu
Apelacyjnego wytyku orzeczniczego, gdyż naruszenie porządku konstytucyjnego
dokonane w sprawie ma charakter oczywistej uzurpacji kompetencji sędziom tego
Sądu w porządku konstytucyjnym nieprzyznanych.
III CZ 273/24
13
Mariusz Załucki
[r.g.]