Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z 4 kwietnia 2018r., sygn. akt VI SA/Wa 2562/17 oddalił skargę S.A. z siedzibą w B.-B. (dalej: uprawniony, strona, skarżący) na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej (dalej: Urząd, UP) z [...] stycznia 2017 r. nr [...] w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy.
Sąd I instancji orzekał w następującym stanie sprawy:
W dniu [...] czerwca 2016 r. do Urzędu wpłynął sprzeciw ["B."] (dalej: wnoszący sprzeciw, wnioskodawca, uczestnik) wobec decyzji tego organu o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy "S. F. " [...] na rzecz ["A."] S.A. z siedzibą w B.-B.. Jako podstawę prawną żądania wnioskodawca podał art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2013 r., poz. 1410 z późn. zm.; dalej: p.p.s.a.).
Wnoszący sprzeciw podniósł, że przysługuje mu prawo ochronne z tytułu wcześniejszej rejestracji znaku towarowego Unii Europejskiej F. nr [...]. Wskazał, że zakres ochrony powyższego znaku obejmuje towary w klasach: 18, 22, 25 i 28, a spornego znaku towary z klasy. 28. W jego ocenie, z uwagi na podobieństwo znaków towarowych oraz podobieństwo towarów, do oznaczenia których zostały przeznaczone porównywane znaki towarowe, istnieje realne ryzyko błędnych skojarzeń znaku spornego z wcześniejszym znakiem towarowym zarejestrowanym na rzecz wnoszącego sprzeciw i wprowadzenia w błąd odbiorców co od pochodzenia towarów.
W odpowiedzi uprawniony uznał sprzeciw za bezzasadny i wniósł o jego oddalenie. Zgodził się, że występuje podobieństwo towarów, gdyż oba znaki towarowe służą do oznaczania towarów podobnych zawartych w klasie 28. Niemniej jednak porównywane znaki towarowe postrzegane jako całość nie wywołują wrażenia podobieństwa niosącego ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku spornego ze znakiem należącym do wnoszącego sprzeciw. Różnice występujące w tychże znakach są bowiem wystarczające, aby wykluczyć ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd.
Na rozprawie przed UP w dniu [...] stycznia 2017 r. strony podtrzymały swoje stanowiska.
Powołaną wyżej decyzją Urząd unieważnił prawo ochronne na znak towarowy S. F. nr [...] , na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 w zw. z art. 246 i art 247 ust 2 p.w.p., a na podstawie art. 98 k.p.c. w zw. z art 256 ust. 2 p.w.p. przyznał wnioskodawcy zwrot kosztów postępowania.
Organ, wyjaśnił, że wskazany jako podstawa sprzeciwu i rozstrzygnięcia
art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. ma zastosowanie, gdy kumulatywnie spełnione zostały przesłanki: podobieństwa lub identyczności oznaczeń, podobieństwa lub identyczności towarów lub usług, do oznaczania których przeznaczone są dane znaki towarowe, oraz zaistnienia ryzyka spowodowania wśród części odbiorców błędu, polegającego w szczególności na skojarzeniu między znakami.
Urząd podkreślił, że porównanie oznaczeń powinno poprzedzić porównanie wykazów towarów i usług objętych przeciwstawionymi znakami. Stwierdzenie jednorodzajowości towarów uzasadnia rozpoczęcie badania podobieństwa oznaczeń. Organ podał, że przy ocenie podobieństwa towarów i usług należy mieć na uwadze wszystkie istotne czynniki, które charakteryzują wzajemny stosunek porównywanych towarów i usług, w tym: charakter towarów, ich przeznaczenie, sposób użytkowania, jak również to czy konkurują ze sobą, czy też wzajemnie się uzupełniają. Przy ocenie tej stosuje się różnorakie kryteria, jak: przeznaczenie towarów, zasadę działania, krąg odbiorców, do których są skierowane towary, sposób działania, sprzedaży (dystrybucji) towarów, czas użytkowania, pomocniczo wygląd towarów. Organ kierował się treścią wykazów towarów, objętych przeciwstawionymi znakami, czyli w takiej postaci, w jakiej udzielono na nie prawo ochronne, a nie w takiej, w jakiej są obecnie używane.
Organ wyjaśnił, że sporny znak towarowy został przeznaczony do oznaczenia towarów zawartych w klasie 28: "czerpaki do połowu ryb, haczyki wędkarskie, kołowrotki wędkarskie, linki, żyłki wędkarskie, spławiki dla wędkarstwa, pływaki dla wędkarstwa, przynęty stosowane w wędkarstwie - sztuczne, błyski, strzelby harpunowe, wabiki dla rybołówstwa, woblery, wędki do łowienia, drobny sprzęt wędkarski". Natomiast przeciwstawiony znak nr [...] został przeznaczony dla towarów z klasy 18, takich jak: "parasolki, parasolki do użytku w wędkarstwie, bagaż, tornistry, plecaki, bagaż do przechowywania sprzętu wędkarskiego, części i osprzęt do wszystkich wyżej wymienionych towarów", z klasy 22, takich jak: "daszki, namioty, daszki do użytku w wędkarstwie, namioty do użytku w wędkarstwie, części i osprzęt do wszystkich wymienionych towarów", z klasy 25, takich jak: "odzież, odzież dla wędkarzy, stroje jednoczęściowe, spodnie ochronne, kurtki i spodnie, nakrycia głowy", z klasy 28, takich jak: "sprzęt wędkarski, akcesoria wędkarskie".
Porównując towary objęte ww. znakami, UP stwierdził, że towary z klasy 28 w obu znakach są identyczne. Wszystkie towary zawarte w wykazie znaku spornego zawierają się bowiem w szeroko ujętym sprzęcie wędkarskim i akcesoriach wędkarskich, wymienionych w wykazie znaku przeciwstawionego.
Co do oceny podobieństwa obydwu znaków, UP wyjaśnił, że ocena ta prowadzona jest w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, z uwzględnieniem ich dystynktywnych i dominujących elementów, z pominięciem zaś drobnych lub nieistotnych różnic między nimi. Podał, że przy ocenie podobieństwa oznaczeń należy uwzględnić ogólne całościowe wrażenie wywoływane przez te znaki na przeciętnym odbiorcy, a nie tylko przez poszczególne ich elementy i do tego w takiej postaci, w jakiej zostały one zarejestrowane. Do stwierdzenia podobieństwa nie jest konieczne rzeczywiste pomylenie znaków przez odbiorców w zwykłych warunkach obrotu tymi wyrobami. Urząd porównał przeciwstawione znaki pod względem wizualnym, fonetycznym i znaczeniowym, z uwzględnieniem decydującego znaczenia kryterium ogólnego wrażenia, jakie znaki te wywierają na przeciętnym odbiorcy.
Sporny znak towarowy jest znakiem słowno - graficznym, składającym się z napisu "S. F. ", wykonanego fantazyjną czcionką w różnych odcieniach zieleni oraz tła w kolorze szarym z akcentami koloru niebieskiego. Przeciwstawiony znak towarowy Unii Europejskiej [...] jest oznaczeniem słownym, składającym się z jednego elementu - F. , zapisanego wielkimi literami, standardową czcionką w kolorze czarnym.
Dokonując oceny podobieństwa wspomnianych oznaczeń, zdaniem UP, oceniane jako całość, są do siebie podobne na wszystkich płaszczyznach postrzegania. W obu znakach występuje ten sam element słowny "F. ", który zresztą jest jedynym elementem znaku przeciwstawionego. Grafika występująca w znaku spornym nie wpływa na różnice pomiędzy tymi znakami, gdyż sprowadza się do zapisu zbitki słownej "S. F. " w różnych odcieniach zieleni, umieszczonej na tle w kolorze szarym z niebieskimi akcentami i jako taka będzie postrzegana przez odbiorców, jako element ozdobny, a nie identyfikujący źródło pochodzenia tak oznaczanych towarów. Także dodatkowy element słowny znaku spornego, tj. "S. ", nie różnicuje tych znaków dostatecznie i nie eliminuje ryzyka pomylenia znaków przez odbiorców.
Zdaniem organu, istotne jest, że znak sporny zawiera w sobie w całości znak przeciwstawiony, tj. element "F. ", który jest elementem fantazyjnym w odniesieniu do towarów, do oznaczenia których zostały przeznaczone znaki przeciwstawione. Element "S. " przeciętnemu odbiorcy, znającemu język angielski, kojarzy się z morzem i jako taki będzie stanowił dla niego jedynie informację, że towary oznaczane sporny znakiem przeznaczone są do połowów morskich.
UP zauważył, że na rozprawie uprawniony podał, że sporny znak towarowy rzeczywiście wykorzystywany jest w obrocie dla grupy produktów przeznaczonych do połowów morskich. W związku z tym odbiorcy nie będą przywiązywali do tego elementu uwagi, a skupią się na elemencie "F. ". Takie stanowisko znajduje potwierdzenie w orzecznictwie wspólnotowym, w którym wskazuje się, że co do zasady krąg odbiorców nie uzna elementu opisowego, stanowiącego część złożonego znaku za element odróżniający i dominujący w całościowym wrażeniu wywieranym przez ten znak.
Także w warstwie fonetycznej znaki te są do siebie podobne, z uwagi na występujący w nich ten sam element słowny (F. ), który będzie przez odbiorców wymawiany w taki sam sposób, a dodatkowy element S. , nie będzie wpływał na różnicę, która eliminowałaby ryzyko pomyłki wśród odbiorców, bowiem element ten, przeciętnemu odbiorcy, znającemu język angielski, będzie kojarzył się z morzem i jako taki będzie stanowił dla niego informację o przeznaczaniu towarów, do oznaczenia których został przeznaczony zna sporny, do morskich połowów.
W zakresie analizy porównawczej na płaszczyźnie znaczeniowej, UP wskazał, że oba porównywane znaki towarowe zawierają w sobie słowo "F. ", które w tłumaczeniu z języka angielskiego na język polskim oznacza l., natomiast słowo "S. ", oznacza m., i jako takie dla odbiorcy stanowi informację wskazującą na przeznaczenie towaru. Zatem z uwagi na występowanie w tych znakach identycznego elementu "F. ", mającego swoje konkretne znaczenie w języku polskim, według UP, w warstwie znaczeniowej znaki te także są do siebie podobne.
Wobec stwierdzenia także podobieństwa oznaczeń, UP odniósł się do przesłanki ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym. Organ, przy ocenie tej przesłanki, uwzględnił model przeciętnego odbiorcy, ukształtowany w orzecznictwie, który stanowi osobę dobrze poinformowaną, należycie uważną i ostrożną, przy czym poziom spostrzegawczości przeciętnego konsumenta może się różnić w zależności od rodzaju towarów lub usług.
Analizując niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców, zauważając, że są to osoby uważne i właściwie poinformowane, Urząd stwierdził, że istnieje ryzyko pomylenia porównywanych znaków towarowych. Nawet bowiem uważny odbiorca, w sytuacji gdy przedmiotowe znaki są do siebie podobne pod względem wizualnym i fonetycznym, a także znaczeniowym, oraz przeznaczone są do oznaczenia towarów identycznych, może błędnie uznać sporny znak za odmianę chronionego z wcześniejszym pierwszeństwem oznaczenia, pochodzącego od tego samego producenta lub też mylnie przyjmie, że istnieją związki organizacyjno - prawne łączące odrębne przedsiębiorstwa. A zatem istnieje niebezpieczeństwo, w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego, że funkcjonowanie spornego znaku towarowego może wprowadzać odbiorców w błąd, co do pochodzenia towarów nim oznaczonych.
W ocenie UP argumenty uprawnionego oraz przedłożone materiały dowodowe na okoliczność, że w szeroko pojętym wędkarstwie często występują nazwy pochodzące od zwierząt, dla określenia produktów i usług związanych z tą branżą, nie wpływają na brak podobieństwa pomiędzy porównywanymi oznaczeniami. Uprawniony nie wykazał, że oznaczenie "F. " jest powszechnie używane w dziedzinie wędkarstwa, do oznaczania identycznych towarów, co porównywane znaki towarowe, przez różne podmioty gospodarcze. Zatem trudno było uznać, iż oznaczenie to ma słabą zdolność odróżniania w odniesieniu do towarów objętych zakresem ochrony spornego znaku.
O braku podobieństwa porównywanych oznaczeń w przedmiotowej sprawie nie świadczy także, zdaniem UP, wydruk z bazy EUIPO, wskazujący na rejestracje słowa "F. ", dla wielu podmiotów, gdyż nie było wiadomo, do oznaczenia jakich konkretnie towarów i usług zostały przeznaczone wskazane w nim znaki towarowe. Zauważył, że w znacznej części tych znaków zostały wskazane zupełnie inne klasy towarowe. Na odmienne rozstrzygnięcie przedmiotowej sprawy nie mogła także wpłynąć okoliczność funkcjonowania na polskim rynku znaku "B. F. ", który został także zarejestrowany. Znaku tego, w przeciwieństwie do spornego znaku, wnoszący sprzeciw nie uznał za podobny do jego znaku i oświadczył na rozprawie, że znaki te bezkolizyjnie funkcjonują na rynku polskim. Ponadto UP podkreślił, że każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie i z punku widzenia konkretnych indywidualnych okoliczności występujących w danej sprawie.
W konkluzji, Urząd doszedł do wniosku, że przeciwstawione znaki oceniane jako całość wywierają podobne wrażenie na odbiorcach, a tym samym są podobne w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, po rozpoznaniu skargi uprawnionego na ww. decyzję, na mocy art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2016 r., poz. 718 z późn. zm.; dalej: p.p.s.a.) oddalił tę skargę, uznając ją za niezasadną.
Przy ocenie zaskarżonej decyzji, nie stwierdził naruszenia prawa materialnego ani procesowego, które mogłoby skutkować uwzględnieniem skargi.
Przypomniał, że podstawą sprzeciwu było udzielenie prawa ochronnego na sporny znak towarowy z naruszeniem art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Zgodził się z wykładnią ww. przepisu przyjętą przez Urząd.
W ocenie Sądu UP prawidłowo porównał towary i usługi analizowanych znaków przed rozpoczęciem porównywania oznaczeń. Stwierdzenie jednorodzajowości towarów uzasadniało rozpoczęcie badania podobieństwa oznaczeń, gdyż identyczność oznaczeń dla towarów niepodobnych nie wywołuje ryzyka wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów. Podzielił ustalenia UP co do klas towarów objętych przeciwstawionymi znakami i że towary objęte porównywanymi znakami towarowymi w klasie 28 należało uznać za identyczne. Towary te, zawarte w wykazie znaku spornego zawierają się w szeroko ujętym sprzęcie wędkarskim i akcesoriach wędkarskich, wymienionych w wykazie znaku przeciwstawionego.
Poddając kontroli ocenę podobieństwa obu znaków, przeprowadzoną przez Urząd, Sąd zgodził się, że ocena ta winna być prowadzona w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, z uwzględnieniem dystynktywnych i dominujących elementów oznaczeń, z pominięciem drobnych lub nieistotnych różnic między nimi. Zdaniem WSA, takiej oceny dokonał UP w sprawie. Organ, oceniając podobieństwo porównywanych oznaczeń w warstwach: fonetycznej, znaczeniowej oraz wizualnej oparł się na całościowym wrażeniu wywołanym przez te znaki na przeciętnym odbiorcy, a nie tylko na poszczególnych ich elementach, oceniając znaki w takiej postaci, w jakiej zostały zarejestrowane.
Sąd I instancji zgodził się z opisem spornego znaku towarowego S. F. nr [...] , który jest znakiem słowno - graficznym oraz przeciwstawionego, który jest oznaczeniem słownym i składa się z jednego elementu słownego - F. , zapisanego wielkimi literami, standardową czcionką w kolorze czarnym.
Za prawidłowe WSA uznał argumenty UP, że znaki te, oceniane jako całość, są do siebie podobne na wszystkich płaszczyznach postrzegania, w obu występuje ten sam element słowny "F. ", będący jedynym elementem znaku przeciwstawionego. W ocenie Sądu grafika występująca w znaku spornym nie miała wpływu na różnice pomiędzy tymi znakami. Sprowadza się bowiem do zapisu zbitki słownej "S. F. " w różnych odcieniach zieleni umieszczonej na tle w kolorze szarym z niebieskimi akcentami i będzie postrzegana przez odbiorców jako element ozdobny, a nie identyfikujący źródło pochodzenia tak oznaczanych towarów. Również dodatkowy element słowny, występujący w znaku spornym, tj. element "S. ", nie różnicuje tych znaków dostatecznie i nie eliminuje ryzyka pomylenia znaków przez odbiorców.
Zdaniem WSA, jak też uważał UP, istotne jest, że znak sporny zawiera w sobie w całości znak przeciwstawiony, tj. element "F. ", który jest elementem fantazyjnym w odniesieniu do towarów, do oznaczenia których zostały przeznaczone znaki przeciwstawione. Element "S. " przeciętnemu odbiorcy, znającemu język angielski, kojarzy się z morzem i jako taki będzie stanowił dla niego jedynie informację, że towary oznaczane sporny znakiem przeznaczone są do połowów morskich. Zresztą na rozprawie przed UP uprawniony wskazał, że sporny znak towarowy rzeczywiście wykorzystywany jest w obrocie dla grupy produktów przeznaczonych do połowów morskich. W zawiązku z tym odbiorcy nie będą przywiązywali do tego elementu uwagi, a skupią się na elemencie "F. ". Sąd zauważył, że co do zasady krąg odbiorców nie uzna elementu opisowego, stanowiącego część złożonego znaku za element odróżniający i dominujący w całościowym wrażeniu wywieranym przez ten znak. Powyższe wynikało także z orzecznictwa wspólnotowego.
Sąd zgodził się, że w warstwie fonetycznej badane znaki także są do siebie podobne, z uwagi na występujący w nich ten sam element słowny (F. ), który będzie przez odbiorców wymawiany w taki sam sposób, a dodatkowy element S. , nie będzie wpływał na różnice, która eliminowałaby ryzyko pomyłki wśród odbiorców, bowiem element ten, przeciętnemu odbiorcy, znającemu język angielski, będzie kojarzył się z morzem i jako taki będzie stanowił dla niego informację o przeznaczaniu towarów, do oznaczenia których został przeznaczony znak sporny.
Analizując porównanie przez Urząd znaków na płaszczyźnie znaczeniowej, Sąd I instancji podzielił opinię, że oba porównywane znaki zawierają w sobie słowo "F. ", w tłumaczeniu z języka angielskiego na język polskim oznaczające l., a słowo S. , oznacza m., i jako takie dla odbiorcy stanowi informację wskazującą na przeznaczenie towaru. Zatem z uwagi na występowanie w tych znakach identycznego elementu "F. ’, mającego swoje konkretne znaczenie w języku polskim, w warstwie znaczeniowej znaki te także są do siebie podobne.
Co do ostatniej badanej przez organ przesłanki - ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym, WSA zaakceptował stanowisko UP, który uwzględnił model przeciętnego odbiorcy ukształtowany w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (obecnie –TSUE), jako osoby dobrze poinformowanej, należycie uważnej i ostrożnej, której poziom spostrzegawczości może się różnić w zależności od rodzaju towarów lub usług. Sąd I instancji, tak jak organ, zauważając, że chociaż są to osoby uważne i właściwie poinformowane, to istnieje ryzyko pomylenia porównywanych znaków towarowych. Ze względu na ich podobieństwo istnieje niebezpieczeństwo, że odbiorca może błędnie uznać sporny znak za odmianę chronionego z wcześniejszym pierwszeństwem oznaczenia, pochodzącego od tego samego producenta lub też mylnie przyjmie, że istnieją związki organizacyjne łączące odrębne przedsiębiorstwa. A zatem istnieje niebezpieczeństwo, w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego, że funkcjonowanie spornego znaku towarowego może wprowadzać odbiorców w błąd, co do pochodzenia towarów nimi oznaczonych.
Sąd przypomniał, że na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. badane było podobieństwo znaków w takiej postaci, w jakiej zostały zarejestrowane. Uprawniony nie wykazał, że oznaczenie "F. " jest powszechnie używane w dziedzinie wędkarstwa, do oznaczania identycznych towarów, co porównywane znaki towarowe, przez różne podmioty gospodarcze. Zatem trudno było uznać, że oznaczenie to ma słabą zdolność odróżniania w odniesieniu do towarów objętych zakresem ochrony spornego znaku. O braku podobieństwa porównywanych oznaczeń w przedmiotowej sprawie nie świadczył także wydruk z bazy EUIPO, wskazujący na rejestracje słowa "F. ", dla wielu podmiotów, gdyż nie było wiadomo, do oznaczenia jakich konkretnie towarów i usług zostały przeznaczone wskazane w nim znaki towarowe, przy czym w znacznej części tych znaków zostały wskazane zupełnie inne klasy towarowe. Na rozstrzygnięcie sprawy nie mogła także wpłynąć okoliczność funkcjonowania na polskim rynku znaku "B. F. ", który został także zarejestrowany. Znak ten, w przeciwieństwie do spornego znaku, nie jest bowiem, w ocenie wnioskodawcy, podobny do znaku spornego i jak ten oświadczył, znaki te bezkolizyjnie funkcjonują na rynku polskim.
Dlatego zasadne było stanowisko Urzędu, że przeciwstawione znaki, oceniane jako całość, wywierają podobne wrażenie na odbiorcach, a tym samym są podobne w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Urząd wypełnił też obowiązki wynikające z art. 7, art. 77 k.p.a. gromadząc w aktach sprawy dowody, które były konieczne do prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy. Organ jako dowód wziął pod uwagę wszystko, co mogło przyczynić się do jej wyjaśnienia, a nie jest sprzeczne z prawem. Zaskarżona decyzja zawierała również niezbędne elementy określone w art. 107 k.p.a.
Z powyższym orzeczeniem nie zgodził się uprawniony i wystąpił ze skargą kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego (dalej: NSA). Zaskarżył wyrok w całości i zarzucił:
I. naruszenie przepisów postępowania, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy, tj. art. art. 1, art. 3 i art. 133 w zw. art. 141 § 4 oraz art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) i art. 151 p.p.s.a.:
1) poprzez wadliwą ocenę ustaleń faktycznych przez WSA za Urzędem z naruszeniem art. 7, art. 8, art. 77 § 1, art. 80, art. 107 § 3 k.p.a., w sposób przekraczający granice swobodnej oceny dowodów, co skutkowało przyjęciem, że:
a) fakt ważnego zarejestrowania i egzystowania na rynku znaku towarowego słownego "B. F. " i wykorzystywania go do wprowadzania do obrotu pod tym oznaczeniem produktów wędkarskich z tożsamej spornej klasy 28 nie ma znaczenia dla dokonywania oceny ryzyka konfuzji spornych znaków towarowych;
b) niewyjaśnienie wszystkich okoliczności istotnych dla prawidłowego i pełnego rozstrzygnięcia sprawy i niedokonanie w konsekwencji całościowej oceny tych elementów istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, które mogły mieć znaczenie dla oceny legalności zastosowania prawa materialnego, a przede wszystkim bardzo szerokiego posługiwania się oznaczeniem "F. " w znakach towarowych, w tym także w branży wędkarskiej dla klasy 28;
2) art. 141 § 1 pkt 4 p.p.s.a., poprzez brak ustosunkowania się w treści uzasadnienia skarżonego wyroku WSA do zarzutów dotyczących naruszenia prawa materialnego, w szczególności dotyczącej kwestii ważnej rejestracji oraz koegzystencji na rynku produktów wędkarskich (klasa 28) znaku towarowego "B. F. " oraz oznaczenia "F. ", a także faktu, że unieważniany znak ma charakter słowno - graficzny i faktycznym ograniczeniu treści uzasadnienia do powielenia stanowiska zawartego w uzasadnieniu decyzji UP;
II. naruszenie przepisów prawa materialnego tj. art. 132 ust 2 pkt 2 p.w.p. mających istotny wpływ na wynik sprawy, poprzez:
a) błąd w zakresie dokonywania oceny podobieństwa pomiędzy znakiem towarowym słowno - graficznym "S. F. " nr [...] a znakiem słownym "F. " nr [...],
b) przyjęcie, że istnieje ryzyko wprowadzenia w błąd, w szczególności poprzez ustalenie, iż strony postępowania trafiają do tego samego kręgu nabywców i posiadają tożsame kanały dystrybucji, a ryzyko ze względu na świadomość klientów może być przyjęta w szerokim rozumieniu;
c) przyjęcie, że grafika zastosowana w unieważnianym znaku nie posiada zdolności odróżniającej,
d) poprzez dokonywanie oceny podobieństwa poprzez podział znaku słowno-graficznego na części, tj. przede wszystkim na dwa słowa: "S. " i "F. " z faktycznym pominięciem ich całościowej oceny;
e) poprzez przyjęcie, że przy dokonywaniu oceny podobieństwa znaków nie jest dodatkowym i koniecznym elementem badania w zakresie oceny ryzyka konfuzji, o którym mowa we wskazanym przepisie, odniesienie się do istnienia innych znaków towarowych podobnych do ocenianych w ramach tego postępowania, w tym w szczególności "B. F. " oraz innych wykorzystujących słowo "F. ".
Wskazując na powyższe podstawy zaskarżenia, autor skargi kasacyjnej wnosił o: uchylenie zaskarżonego wyroku WSA w całości i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania, zgodnie z art. 185 § 1 p.p.s.a., ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i rozpoznanie skargi ad meritum i w rezultacie uchylenie zaskarżonej decyzji Urzędu w całości oraz o zasądzenie na rzecz skarżącego kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego. W piśmie z 18 września 2018 r., uzupełniającym skargę kasacyjną wnosił o jej rozpoznanie na rozprawie.
W uzasadnieniu skargi kasacyjnej uprawniony przedstawił argumenty na poparcie podniesionych zarzutów.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:
Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznał skargę kasacyjną na posiedzeniu niejawnym w składzie trzyosobowym. Zarządzeniem Przewodniczącego Wydziału II Izby Gospodarczej NSA z 18 marca 2022 r. na mocy art. 15zzs4 ust. 3 (Przewodniczący może zarządzić przeprowadzenie posiedzenia niejawnego, jeżeli uzna rozpoznanie sprawy za konieczne, a nie można przeprowadzić jej na odległość z jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku. Na posiedzeniu niejawnym w tych sprawach sąd orzeka w składzie trzech sędziów) w zw. z ust. 1 (W okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 oraz w ciągu roku od odwołania ostatniego z nich Naczelny Sąd Administracyjny nie jest związany żądaniem strony o przeprowadzenie rozprawy. W przypadku skierowania sprawy podlegającej rozpoznaniu na rozprawie na posiedzenie niejawne Naczelny Sąd Administracyjny orzeka w składzie trzech sędziów) ustawy z dnia z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. z 2021r. poz. 2095 z późn. zm.) skierowano sprawę na posiedzenie niejawne w dniu 12 maja 2022r., o czym zawiadomiono strony. Żadna ze stron nie zgłaszała, aby nie wystąpiły przesłanki, które zadecydowały o wyznaczeniu posiedzenia niejawnego.
Należy na wstępie wyjaśnić, że w postępowaniu kasacyjnym obowiązuje wynikająca z art. 183 § 1 p.p.s.a. (Dz. U. z 2022 r. poz. 329) zasada związania Naczelnego Sądu Administracyjnego podstawami i granicami zaskarżenia, podniesionymi w skardze kasacyjnej. Przytoczone w tym środku prawnym przyczyny wadliwości kwestionowanego orzeczenia wyznaczają zakres jego kontroli przez Sąd kasacyjny. Do podjęcia działań z urzędu NSA zobowiązany jest jedynie w sytuacjach opisanych w art. 183 § 2 p.p.s.a., które w sprawie nie występują.
Jak słusznie akcentuje się w orzeczeniach sądów administracyjnych w sytuacji gdy w skardze kasacyjnej zarzuca się, zarówno naruszenie prawa materialnego, jak i naruszenie przepisów postępowania – jak ma to miejsce w niniejszej sprawie - w pierwszej kolejności NSA rozpoznaje zarzut naruszenia przepisów postępowania.
Wymaga przy tym podkreślenia, że zarzut naruszenia przepisów postępowania, ujęty w art. 174 pkt 2 p.p.s.a. może być skuteczną podstawą kasacji, jeżeli zostanie wykazane, że jego naruszenie mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Przez tego typu "wpływ" rozumieć należy istnienie związku przyczynowego pomiędzy uchybieniem procesowym, a wydanym orzeczeniem, który to związek przyczynowy, jakkolwiek nie musi być realny, to jednak musi uzasadniać istnienie hipotetycznej możliwości odmiennego wyniku sprawy (por. wyroki NSA z: 12 lipca 2016 r., sygn. akt II GSK 409/15; z 4 września 2019 r., sygn. akt I GSK 136/19, opubl.: orzeczenia.nsa.gov.pl).
W ramach niniejszej skargi kasacyjnej, najdalej idącym zarzutem wśród zarzutów naruszenia przepisów postępowania (art. 174 pkt 2 p.p.s.a.) jest zarzut naruszenia art. 141 § 4 p.p.s.a., sformułowany w pkt I.2) petitum tego środka odwoławczego. Zasadność tego zarzutu bowiem wyklucza możliwość merytorycznego odniesienia się do pozostałych, objętych zarzutami skargi kasacyjnej uchybień (por. wyroki NSA z: 6 sierpnia 2015 r., sygn. akt II GSK 1413/14; 4 września 2014 r., sygn. akt II GSK 1293/13; 16 października 2013 r., sygn. akt II GSK 937/12, opubl. orzeczenia.nsa.gov.pl).
Przypomnieć należy, że ustawodawca w art. 141 § 4 p.p.s.a. określił niezbędne elementy uzasadnienia, tj. zwięzłe przedstawienie stanu sprawy, zarzutów podniesionych w skardze, stanowisk pozostałych stron, podstawę prawną rozstrzygnięcia oraz jej wyjaśnienie. Jeżeli w wyniku uwzględnienia skargi sprawa ma być ponownie rozpatrzona przez organ administracji, uzasadnienie powinno ponadto zawierać wskazania co do dalszego postępowania.
Uzasadnienie powinno być sporządzone w sposób umożliwiający instancyjną kontrolę (zaskarżonego) wyroku. Adresatem uzasadnienia wyroku bowiem, oprócz stron, jest także Naczelny Sąd Administracyjny. Tworzy to więc po stronie sądu I instancji obowiązek wyjaśnienia motywów podjętego rozstrzygnięcia w taki sposób, który umożliwi przeprowadzenie kontroli instancyjnej zaskarżonego orzeczenia wówczas, gdy strona postępowania zażąda jego kontroli, poprzez wniesienie skargi kasacyjnej. Ta zaś nie jest możliwa – lub istotnie ograniczona – gdy uzasadnienie orzeczenia sądowego nie zawiera określonych w art. 141 § 4 p.p.s.a. elementów, w tym nie wskazuje i nie wyjaśnia podstawy prawnej rozstrzygnięcia bądź sformułowane jest w sposób lakoniczny, niejasny, uniemożliwiający jednoznaczne ustalenie stanu faktycznego i prawnego sprawy, stanowiącego podstawę kontrolowanego orzeczenia sądu (por. uchwała składu siedmiu sędziów NSA z 15 lutego 2010 r., sygn. akt II FPS 8/09, opubl. ONSAiWSA z 2010 r., z. 3, poz. 39; wyroki NSA z: 12 października 2010r., sygn. akt II OSK 1620/10; z 10 maja 2019 r., sygn. akt II GSK 1439/17; z 30 maja 2012 r., sygn. akt II GSK 620/11; opubl. orzeczenia.nsa.gov.pl). Wynikający z art. 141 § 4 p.p.s.a. obowiązek wskazania podstawy prawnej rozstrzygnięcia oraz jej wyjaśnienia (na których brak wskazywał skarżący) oznacza, że sąd I instancji oddalając skargę, nie może poprzestać na wskazaniu jedynie art. 151 p.p.s.a., bez uprzedniego dokonania wykładni przepisów mających zastosowanie w sprawie i przeprowadzenia – przy uwzględnieniu przyjmowanego za podstawę wyrokowania w sprawie stanu faktycznego – kontroli prawidłowości ich subsumcji (zastosowania) przez organ. Przy tym brak odniesienia się sądu I instancji do niektórych zarzutów lub twierdzeń zawartych w skardze nie stanowi sam w sobie uchybienia skutkującego koniecznością uchylenia zaskarżonego wyroku, jeżeli to pominięcie dotyczy zarzutów i argumentów, nie mających istotnego wpływu na wynik sprawy. Do skarżącego kasacyjnie należy wykazanie istotnego wpływu na wynik sprawy pominiętych zarzutów, w myśl art. 183 § 1 w zw. z art. 176 § 1 pkt 2 i art. 174 pkt 2 p.p.s.a. (por. wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego z: 17 lutego 2011 r., sygn. akt I OSK 1824/10; 28 lipca 2015 r., sygn. akt II OSK 851/15; 21 listopada 2014 r. sygn. akt II OSK 1084/13; 28 czerwca 2016 r., sygn. akt II GSK 358/15; 5 kwietnia 2017 r., sygn. akt II GSK 641/17, opubl. orzeczenia.nsa.gov.pl).
Zatem naruszenie art. 141 § 4 p.p.s.a. przez sąd wojewódzki tylko wówczas może zostać uwzględnione przez Naczelny Sąd Administracyjny, jeśli zawarta w uzasadnieniu relacja jest niepełna, niejasna, niespójna, lakoniczna, czy też nielogiczna lub zawierająca innego rodzaju wadę, która nie pozwala na dokonanie kontroli kasacyjnej lub brak jest uzasadnienia któregokolwiek z rozstrzygnięć sądu (por. wyrok NSA z 12 kwietnia 2022 r. sygn. akt II OSK 1197/21 i powołane w nim orzecznictwo, Lex nr 3341249).
Mając na uwadze ww. wytyczne co do zawartości uzasadnienia wyroku sądu I instancji, Sąd kasacyjny nie stwierdził, aby kontrolowane uzasadnienie nie spełniało ww. przesłanek.
Uprawniony w ramach tego zarzutu podnosił, że WSA nie odniósł się do zarzutów wykazujących naruszenie prawa materialnego, choć powołane w pkt 2) okoliczności: współwystępowania na rynku produktów wędkarskich innych znaków zawierających słowo "F. ", ograniczenie się przez WSA w uzasadnieniu do powielenia stanowiska Urzędu w przedmiocie oceny słowno-graficznego charakteru spornego znaku stanowiły raczej elementy ustaleń faktycznych związanych z określeniem stopnia podobieństwa/jego braku porównywanych oznaczeń, a w konsekwencji wystąpienia ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów i powinny podlegać ocenie w ramach zarzutu wadliwej oceny ustaleń faktycznych, choć mają źródło w zarzucie naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., określającym przesłanki konfuzyjnego podobieństwa oznaczeń. Skarżący także nie wykazał, bo nie mógł, aby WSA pominął podstawę prawną, skoro postępowanie przed Urzędem miało charakter sporny (art. 255 ust. 1 pkt 9 p.w.p.), co na mocy art. 246 ust. 1 i 2 p.w.p. oznaczało obowiązek wnoszącego sprzeciw dokładnego wskazania podstawy prawnej, w ramach której rozstrzygał sprawę Urząd, a za którą w niniejszej sprawie uznał wnioskodawca art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Sąd I instancji, podobnie jak UP, nie stosował innego przepisu.
Równocześnie należy podkreślić, że w ramach tego zarzutu nie można zwalczać samej oceny prawnej zawartej w zaskarżonym wyroku (por. wyroki NSA z: 12 kwietnia 2022 r., sygn. akt III OSK 894/21; 19 kwietnia 2022 r. sygn. akt III OSK 4405/21) bądź wyjaśnienia w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia, jaki stan faktyczny sprawy został przez sąd przyjęty (wyrok NSA z 22 marca 2022 r. sygn. akt III FSK 423/21) przepis art. 141 § 4 p.p.s.a. nie może stanowić wystarczającej podstawy kasacyjnej.
Jednocześnie należy zauważyć, że pozostałe zarzuty skargi kasacyjnej są w zasadzie powtórzeniem (z dodaniem przepisów p.p.s.a.) zarzutów sformułowanych w skardze, a które podważały ustalenia przez Urząd oraz podnosiły naruszenie przepisów prawa materialnego. Powtórzenie ich w skardze kasacyjnej oznaczałoby, że chodzi jej autorowi o błędną ocenę decyzji Urzędu przez WSA w zakresie tych samych elementów, jak wcześniej w skardze.
Z powyższych względów zarzut ujęty w pkt I.2) należało uznać za niezasadny.
Odnosząc się do pozostałych zarzutów skargi kasacyjnej, sformułowanych w pkt I.1.lit. a), b) oraz w pkt II.lit. a)-e) petitum skargi kasacyjnej, mimo że przytoczone w różnych podstawach kasacyjnych, to dotyczą tych samych kwestii prawnych i są podobnie uzasadnione, co pozwala na łączne odniesienie się do nich. Mają bowiem źródło w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., który określa przesłanki unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy, w tym wystąpienie podobieństwa/identyczności porównywanych oznaczeń, prowadzącego do wystąpienia niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd odbiorców towarów objętych porównywanymi znakami, a co do których ustalenia organu, podzielone przez WSA zostały zakwestionowane przez uprawnionego jako przeprowadzone z naruszeniem przepisów postępowania, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy, tj. z naruszeniem art. 1, art. 3, art. 133 w zw. z art. 141 § 4 oraz art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) i art. 151 p.p.s.a. w zw. z art. 7, art. 8, art. 77 § 1, art. 80, art. 107 § 3 k.p.a.
Istota sporu sprowadzała się więc do ustalenia, czy rzeczywiście przeciwstawione znaki były podobne oraz czy ryzyko wprowadzenia w błąd odbiorców, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym, o którym mowa w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., zależało od występowania (obecności na tym samym rynku) także innych jeszcze zarejestrowanych znaków towarowych na rzecz różnych podmiotów, zawierających podobny lub identyczny element ("F. "), jak dominujący w porównywanych znakach, co prowadziło do osłabienia zdolności rozpoznawania spornego oznaczenia.
Zdaniem kasatora taka zależność wystąpiła i to w stopniu wyłączającym powstanie ryzyka wprowadzenia w błąd odbiorców spornego znaku, z czym nie zgodzili Urząd oraz kontrolujący decyzję Sąd I instancji.
Sąd odwoławczy nie podziela stanowiska autora skargi kasacyjnej.
Należy wyjaśnić, że w świetle art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., mającego zastosowanie w niniejszej sprawie, nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego lub zgłoszonego w celu uzyskania prawa ochronnego (o ile na znak taki zostanie udzielone prawo ochronne) z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym. Niedopuszczalne jest więc udzielenie stosownego prawa, gdyby w jego wyniku powstało prawo wyłączne, którego zakres pokrywałby się chociaż częściowo z zakresem prawa z rejestracji (prawa ochronnego) z wcześniejszym pierwszeństwem.
O tym, czy w konkretnym przypadku mogłoby dojść do kolizji praw z rejestracji, rozstrzyga się na podstawie kryterium niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd odbiorców, co do pochodzenia towarów lub usług, dla oznaczania których przeznaczony został sporny znak towarowy.
Niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd co do pochodzenia towarów (usług) polega na możliwości błędnego, nieodpowiadającego rzeczywistości, przypisania przez odbiorcę pochodzenia danego towaru, ze względu na znak towarowy, przedsiębiorcy uprawnionemu z rejestracji znaku towarowego (por. R. Skubisz /w:/ System prawa prywatnego. Prawo własności przemysłowej, Tom 14B, pod red. prof. R. Skubisza, Wydawnictwo C.H. Beck/Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2012, Nb. 44, a także powołane tam orzecznictwo oraz literatura). Prawdopodobieństwo wprowadzenia odbiorców w błąd zakłada jednoczesne, kumulatywne istnienie identyczności lub podobieństwa pomiędzy znakiem zgłaszanym, a znakiem wcześniejszym oraz identyczność lub podobieństwo pomiędzy towarami i usługami, dla których dokonuje się zgłoszenia, a tymi, dla których zarejestrowany został wcześniejszy znak towarowy (por.: wyrok ETS z 12 października 2004 r. w sprawie C-106/03 P, Vedial vs. OHIM, Rec. s. I-9573, pkt 51; M. Kępiński /w:/ Niebezpieczeństwo wprowadzania w błąd odbiorców co do źródła pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, ZNUJ PWOWI, z. 28 z 1982 r., s. 10). W tej sytuacji, Urząd zobowiązany był rozważyć problem podobieństwa towarów, gdyż przesądzenie o jednorodzajowości towarów (usług) implikowało konieczność dokonania porównania samych oznaczeń, a więc następnie kwestię podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń, by na końcu zbadać ryzyko konfuzji, a w tym, czy nie występują inne okoliczności wpływające na zmniejszenie lub też zwiększenie ryzyka konfuzji.
Co do identyczności towarów z klasy 28, objętych porównywanymi znakami nie było sporu, co potwierdził uprawniony chociażby w odpowiedzi na sprzeciw.
Spór wystąpił na tle oceny podobieństw porównywanych znaków, gdyż przeciwstawiony znak "F. " jest znakiem słownym, a sporny znak "S. F. "– znakiem słowno-graficznym. Organ, a za nim WSA przyjęli, że znaki te są podobne na wszystkich płaszczyznach: fonetycznej, wizualnej i znaczeniowej, z czym nie zgadzał się uprawniony. Uważał, że pominięto znaczenie grafiki w spornym znaku oraz zamiast całościowej oceny jego elementów, w tym słownych, przeprowadzono ją w odniesieniu do każdego członu, z pominięciem znaczenia elementu "S. ".
Zdaniem składu orzekającego nieprawidłowe jest stanowisko uprawnionego. W orzecznictwie wspólnotowym podkreśla się, że w trakcie oceny podobieństwa oznaczeń szczególne znaczenie mają te ich elementy, które są jednocześnie odróżniające i dominujące, albowiem zakodowany w pamięci przeciętnego konsumenta całościowy obraz znaku jest niedoskonały i stanowi odbicie tych elementów znaku, które zostały przez niego zapamiętane. Łatwiej zapamiętywane przez konsumentów - często nieświadomie - są właśnie elementy dominujące i odróżniające znaku (tak również: J. Dudzik, M. Mazurek /w:/ Własność przemysłowa, orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, Sądu Pierwszej Instancji i Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego z komentarzami, pod red. R. Skubisza, Warszawa 2008, s. 538 i cyt. tam wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 1 marca 2005 r., w sprawie T-185/03 Fusco vs. Urząd w Alicante, Zb. Orz. 2005, s. II-715, pkt 46; R. Skubisz /w/: System prawa prywatnego, tamże Rozdział XXXVIII.2).
Sąd odwoławczy zgadza się z przyjętym, niespornym stanowiskiem, że podobieństwo znaków ocenia się - co do zasady - według cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic, albowiem różnice nie wykluczają podobieństwa znaków. Zatem decydujące znaczenie mają zbieżne elementy obu oznaczeń. Konfrontowane znaki porównuje się w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, biorąc pod uwagę siłę ich oddziaływania i całościowe, ogólne wrażenie wywierane przez te oznaczenia na odbiorcy, co zakłada konieczność uwzględnienia wszystkich składników porównywanych oznaczeń (por. R. Skubisz /w:/ System prawa prywatnego., tamże, a także powołane tam orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości WE z dnia 12 czerwca 2007 r., C-344/05 P, OHIM vs. Shaker).
Sąd opierając się na wypracowanych w orzecznictwie i doktrynie regułach kolizyjnych (vide: R. Skubisz /w:/ System prawa prywatnego. Prawo własności przemysłowej, Tom 14B, pod red. prof. R. Skubisza, Wydawnictwo C.H. Beck/Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2012) zgadza się ze stanowiskiem, także skarżącego o podstawowym znaczeniu zasady, że przejęcie w znaku późniejszym wcześniejszego znaku słownego - z dodaniem innego słowa - stanowi wskazówkę co do podobieństwa znaków (por. m.in. /w:/ wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 12 listopada 2008 r., T-281/07, EcoB. vs. OHIM - Banco Bilbao Vizcaya Argentaria (EcoB.), Zb.Orz. 2008, s. II-254, pkt 28 i powoływane tam orzecznictwo). Przy tym początkowa część znaków ma szczególne znaczenie dla oceny ich podobieństwa, albowiem takie położenie jest najbardziej widoczne w znaku i dlatego może przyciągać uwagę konsumenta w większym stopniu, niż pozostała część znaku (por.: Sąd Pierwszej Instancji /w:/ wyrok z dnia 14 lipca 2005 r., T-312/03, Wassen International vs. OHIM - Stroschein Gesundkost (SELENIUM-ACE), Zb.Orz. 2005, s. II 2897, pkt 41). Dlatego przyjmuje się, że - co do zasady - zbieżny początek znaków słownych niejednokrotnie stanowi silny argument za potwierdzeniem ich kolizji, natomiast ich różny początek przeciwko uznaniu kolizji. Niemniej, zasada ta nie może być stosowana mechanicznie, gdyż może się zdarzyć, że taki sam (lub różny) początek znaków słownych, z punktu widzenia oceny ich podobieństwa, nie ma istotnego znaczenia, np. gdy początkowy element znaku słownego jest elementem o słabej zdolności odróżniającej, czy też, gdy przeciwstawione znaki mają zupełnie odmienne znaczenie.
Ponadto, przyjmuje się w orzecznictwie, że w toku oceny podobieństwa znaków słownych należy uwzględniać długość wyrazów. Przy znakach krótkich do wykluczenia ich kolizji zwykle wystarczają o wiele mniejsze różnice, niż w przypadku znaków dłuższych. Również w przypadku tej reguły nie istnieje bezwzględna zasada umożliwiająca negację kolizji znaków słownych określonej długości, przy wystąpieniu określonej liczby różnych liter, albowiem prawidłowość oceny warunkują zawsze okoliczności danego stanu faktycznego.
Przyjmuje się, że całościowe oddziaływanie takiego znaku jest przede wszystkim rezultatem oddziaływania składnika (składników) tego znaku, mającego charakter odróżniający i dominujący. W tej sytuacji, przy badaniu podobieństwa znaków wieloelementowych ważne jest ustalenie, czy zbieżny element w obydwu oznaczeniach, jako odróżniający i dominujący, określa całościowe wrażenie wywierane na potencjalnego nabywcę oznaczanych towarów. Nie ulega wątpliwości, że przeciętny odbiorca łatwiej niż różnice dostrzega wspólne cechy w przeciwstawionych znakach towarowych. Jednak ustalenie cech wspólnych znaków towarowych nie może prowadzić do akcentowania składników znaku towarowego pozbawionych możliwości realizowania przez ten znak funkcji oznaczenia pochodzenia. W konsekwencji, należy uznać zasadę, że składniki (elementy) znaków, które są pozbawione zdolności odróżniającej względem oznaczanych towarów, nie mogą decydować o kolizji znaków towarowych. Zatem, konieczną przesłanką potwierdzenia kolizji znaków jest to, aby identyczny lub podobny wspólny element (lub elementy) był wyposażony w zdolność odróżniającą względem oznaczanych towarów, czy też usług (vide: R. Skubisz /w:/ System prawa prywatnego, tamże, Nb. 70-71).
W przypadku znaków kombinowanych z elementem słownym, w doktrynie i orzecznictwie przyjmuje się, że głównym wyróżnikiem w praktyce oznaczanych towarów lub usług jest - co do zasady - słowo (a nie grafika, czy też forma towaru). Właśnie na podstawie elementu słownego odbiorcy zazwyczaj zapamiętują znak towarowy i oznaczany towar (usługę). W tej sytuacji, w stwierdzeniu kolizji omawianych znaków towarowych, z których co najmniej jeden zawiera element słowny, ważną rolę pełni zasada dominującego znaczenia elementów słownych. Ta zasada, że zbieżność (podobieństwo) elementów słownych znaków kombinowanych stanowi silną wskazówkę za potwierdzeniem kolizji znaków. Zasada dominującego znaczenia elementów słownych w znakach kombinowanych znajduje pełne zastosowanie zwłaszcza wtedy, gdy elementy graficzne i przestrzenne mają słabszą zdolność odróżniającą wobec oznaczanych towarów albo są całkowicie pozbawione tej zdolności. Zasada ta jednak nie może być rozumiana jako bezwzględny nakaz (w razie podobieństwa elementów słownych) potwierdzenia kolizji znaków kombinowanych i zaprzeczenia kolizji w razie odmienności tych elementów. Zdarza się bowiem, że elementy słowne nie mają decydującego znaczenia, natomiast ważniejsze znaczenie mają elementy graficzne lub przestrzenne. Dotyczy to sytuacji, kiedy słowne elementy znaku towarowego mają bardzo słabą zdolność odróżniającą (lub brak zdolności odróżniającej) w stosunku do oznaczanych towarów (usług). Mimo tego należy uznać, że elementy słowne nie powinny raczej decydować o kierunku oceny kolizji znaków kombinowanych, jeśli te elementy są jednoznacznie podporządkowane elementowi graficznemu. Dotyczy do zwłaszcza sytuacji, gdy element słowny "podkreśla" element graficzny w płaszczyźnie znaczeniowej lub wizualnie akcentuje element graficzny.
Należy podkreślić, że strony nie kwestionowały powyższej metodologii oceny podobieństwa znaków, a skarżąca, odwołując się do publikacji R. Skubisza /w/: System prawa prywatnego..., podzielała poglądy tam przedstawione, na których oparł się także Sąd.
W świetle ww. wytycznych organ, a potem WSA, prawidłowo przyjęli, że w spornym znaku dominujące znaczenie ma element słowny "S. F. ", a z niego wyodrębnili odróżniający element "F. " i to zarówno w warstwie wizualnej, fonetycznej oraz znaczeniowej. Fraza "S. F. " pisana fantazyjną czcionką, w różnych odcieniach zieleni, umieszczona na tle w kolorze szarym z niebieskimi akcentami nie miała decydującego znaczenia w zakresie postrzegania spornego znaku towarowego. Prawidłowo została potraktowana jako element ozdobny, zważywszy na wyeksponowanie napisu. Fraza ‘S. F. " zawierała w sobie w całości przeciwstawiony znak "F. ". Natomiast początkowy element "S. " (rozumiany jako m., gdyż to oznaczenie angielskie) zasadnie organ i WSA potraktowali jako mało odróżniający, jako kojarzący się z towarami, objętymi ochroną tym znakiem (sprzęt i akcesoria wędkarskie). Zresztą skarżąca podała, że sporny znak stosowała do nakładania na towary do wędkowania morskiego, co tylko potwierdzało stanowisko Urzędu.
W konsekwencji, organ wraz z WSA zasadnie uznali, że dominujący element w znaku spornym – "F. " jest identyczny z jedynym elementem znaku przeciwstawionego. Nie zmieniało tej oceny, że na początku spornego oznaczenia występuje trzyliterowy człon "S. ", na który odbiorcy nie zwracali szczególnej uwagi, jako opisowy i pozbawiony zdolności odróżniającej względem chronionych towarów. Należało się zgodzić z Urzędem i WSA, że składnik "F. " posiadał znaczenie w języku polskim jako odpowiednik angielski słowa "l.", ale i tak miał charakter fantazyjny względem towarów wskazanych w wykazie.
Jeśli chodzi o ocenę warstwy wizualnej obu porównywanych znaków towarowych, Sąd za Urzędem zasadnie twierdzili, że o ich podobieństwie przesądzają elementy słowne, gdyż grafika znaku spornego może decydować o jego sile odróżniającej.
Co do analizy obu porównywanych oznaczeń w warstwie fonetycznej, także prawidłowe było stanowisko UP i podzielające je WSA, że znak przeciwstawiony oraz dominujący element słowny w znaku spornym - są identyczne pod względem odbioru słuchowego, a brzmienie początkowego składnika znaku spornego nie ma wpływu na wyraźne brzmienie elementu "F. ". W konsekwencji porównywane znaki towarowe, jako całość, będą odbierane jako brzmiące podobnie, mimo, że w znaku spornym występuje dodatkowy element, ale nie decydujący o sile oddziaływania tego znaku.
Konkludując, Sąd i organ doszli do wnioski, zresztą słusznego, że porównywane znaki były podobne na wszystkich trzech płaszczyznach. Przeprowadzona ocena podobieństwa tychże znaków nastąpiła według metodologii wyżej przedstawionej, a nie kwestionowanej przez uprawnionego (por też.
M. Kondrat (red.), Prawo własności przemysłowej., Komentarz, WKP 2021, rozdz. 1.3.12.). Skarżący nie wskazał podstaw, według których należałoby przeprowadzić ocenę podobieństwa porównywanych znaków w inny sposób. Odwoływanie się do innych orzeczeń sądowych nie zmieniło tego stanowiska, gdyż ocena każdego znaku ma charakter indywidualny, przeprowadzany w okolicznościach danej sprawy.
Powyższa ocena UP i WSA jest tym bardziej zasadna, jeśli zważy się, że przy dokonywaniu oceny podobieństwa znaków, z punktu widzenia przeciętnego odbiorcy (dobrze poinformowanego, rozsądnego i ostrożnego), należy uwzględniać przede wszystkim to, że taka osoba rzadko ma możliwość bezpośredniego porównania znaków i generalnie zachowuje w pamięci jedynie ich niedoskonały obraz. Przy tym słusznie przyjęli organ i Sąd, że odbiorcy towarów są uważnymi osobami i właściwie poinformowanymi, a mając na uwadze charakter produktów – sprzęt i akcesoria wędkarskie, nie stanowiące produktów nabywanych impulsywnie, nabywca ich postępuje raczej z rozwagą.
Przy ocenie podobieństwa konfuzyjnego omawianych oznaczeń, Sąd, jak i Urząd, mieli na względzie przede wszystkim czynniki: stopień podobieństwa towarów, stopień podobieństwa oznaczeń, oceniane z punktu widzenia przeciętnego, ale uważnego. Te czynniki słusznie uznano za podstawowe przy ustaleniu wystąpienia niebezpieczeństwa wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów objętych spornym znakiem jako towarów pochodzących od tego samego producenta i jako odmiany towarów chronionych znakiem przeciwstawionym bądź pochodzących z przedsiębiorstwa połączonych związkami gospodarczymi, organizacyjnymi. Skarżący tego stanowiska nie podważył.
Okoliczność specjalizacji w działaniach stron, gdy chodzi o sprzęt i akcesoria wędkarskie, podnoszona przez uprawnionego, że wnioskodawca miał się specjalizować w produktach wędkarskich dla ryb karpiowatych, a uprawniony znakiem spornym opatrywał sprzęt przeznaczony do łowienia ryb morskich, nie miała znaczenia, gdyż okoliczności te nie wynikały z wykazów towarów, które podlegały ocenie.
Organ, jak i Sąd nie wskazali, aby uwzględnili przy ocenie ryzyka wprowadzenia w błąd w istotnym stopniu rozpoznawalność znaku przeciwstawionego, chociaż uprawniony o tej cesze przeciwnika procesowego wspominał w piśmie procesowym z [...] września 2016r. Jednakże przy korzystnym rozstrzygnięciu sprawy dla wnoszącego sprzeciw potraktowano to jako uchybienie, które nie wpłynęłoby na ocenę podobieństwa konfuzyjnego.
Natomiast skład orzekający podzielił także stanowisko Urzędu i oceniającego je WSA, że przedstawione przez uprawnionego wykazy funkcjonowania na rynku znaków towarowych obejmujących element "F. ", do tego mających sygnować sprzęt, akcesoria wędkarskie nie miały wpływu na ocenę niebezpieczeństwa wprowadzenia odbiorców w błąd, w zamierzeniu mające wykazać słabą zdolność odróżniającą oznaczenia "F. ", jak tego oczekiwał skarżący. Przede wszystkim słusznie przyjęto, że przedstawione wykazy dotyczyły znaków F. , ale nie wynikały z nich poza klasami, jakie grupy towarów te oznaczenia obejmowały. Jak wynika z klasyfikacji nicejskiej klasa 28 towarów obejmuje: "Gry i zabawki; artykuły sportowe i gimnastyczne; ozdoby choinkowe.". W uwagach do niej podano, że obejmuje w szczególności: urządzenia rozrywkowe i do gier do użytku z zewnętrznym ekranem lub monitorem; sprzęt wędkarski; sprzęt do różnych gier i dyscyplin sportowych. Zawiera więc bardzo różnorodne towary. Samo powołanie dla towarów numeru klasy 28, jak objętej znakiem z przedstawionego wykazu, w tej sytuacji nie oznaczało, że chodzi o sprzęt wędkarski. Skarżąca tego w inny sposób nie wykazała. Ponadto skuteczność tego argumentu zależy od wykazania używania powołanych znaków w obrocie dla tych samych towarów; nie wystarczy odwołanie się do wpisów w rejestrze znaków. Przy tym możliwe są różne przyczyny współistnienia znaków na rynku. Dlatego argument współistnienia znaków przy ocenie kolizji znaków należy traktować z dużą ostrożnością (por. R. Skubisz /w:/ Syte, prawa prywatnego, tamże, s.704- 705, wyrok NSA z 30 czerwca 2017 r, sygn. akt II GSK 2686/15, Lex nr 2330570).
Wobec powyższego mógłby być rozważany przy ocenie ryzyka wprowadzenia w błąd przez sporne oznaczenie wpływ tylko znaku "B. F. ", zarejestrowanego i funkcjonującego na rynku (bezsporne). Jednakże, oprócz argumentów przedstawionych przez Urząd i WSA należy podkreślić, że znak ten najwcześniej spośród omawianych znaków został zarejestrowany i to jego właściciele decydują o bezkolizyjnym funkcjonowaniu ze znakiem F. i następnych.
Ponadto okoliczność, że w obszarze rynku obejmującego sprzęt wędkarski istnieją inne znaki mające w treści nazwy innych zwierząt, tylko potwierdzało, że skarżący mógł oznaczyć sporne towary oznaczeniem odwołującym się do nazwy innego zwierzęcia, a nie oznaczeniem, które 23 stycznia 2003 r. (czyli kilka lat wcześniej, bo uprawniony zgłosił swój znak -7 sierpnia 2012 r) zgłosił uczestnik do ochrony, którą w Polsce ma od 1 maja 2004 r. i nie budzi wątpliwości, że tego znaku używa.
W świetle powyższego nie można było organowi przypisać naruszenia art. 7, art. 8, art. 77 § 1, art. 80, art. 107 § 3 k.p.a. w stopniu uzasadniającym uchylenie decyzji, co słusznie stwierdził Sąd I instancji. W art. 7 k.p.a. unormowana została zasada ogólna prawdy obiektywnej. Z zasady tej wynika obowiązek organu administracji publicznej wyczerpującego zbadania wszystkich okoliczności faktycznych dla prawidłowego ustalenia stanu faktycznego sprawy, co jest podstawą właściwego zastosowania normy prawa materialnego. Tak, więc organy administracji mają obowiązek dokonać wszechstronnej oceny okoliczności konkretnej sprawy na podstawie analizy całego materiału dowodowego i swoje stanowisko wyrazić w uzasadnieniu podjętej decyzji Realizację tej zasady zapewniają przede wszystkim przepisy regulujące postępowanie dowodowe. Rozwinięciem tej zasady są uregulowania Działu II Rozdziału 4 k.p.a., dotyczące dowodów. Zgodnie z art. 77 § 1 k.p.a. organ administracji publicznej jest obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać materiał dowodowy, a więc podjąć ciąg czynności procesowych mających na celu zebranie całego materiału dowodowego i następnie go rozpatrzyć. Z kolei art. 80 k.p.a. nakłada na organ powinność oceny na podstawie całokształtu materiału dowodowego, czy dana okoliczność została udowodniona. Organ może odmówić wiary określonym dowodom, jednakże dopiero po wszechstronnym ich rozpatrzeniu, wyjaśniając przyczyny takiej ich oceny, co winno mieć odzwierciedlenie w uzasadnieniu decyzji. W sytuacji, gdy wyniki postępowania dowodowego zawierają sprzeczne ustalenia, organ ma obowiązek ustosunkować się do tych sprzeczności przez wskazanie dowodów, które przyjął jako podstawę faktyczną rozstrzygnięcia, oraz uzasadnienie, dlaczego innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej. Ponadto w ocenie Sądu spełnienie normy wynikającej z przepisu art. 8 k.p.a. wymaga prowadzenia postępowania administracyjnego w taki sposób, aby w szczególności w uzasadnieniu decyzji przekonać stronę, że jej stanowisko zostało poważnie wzięte pod uwagę, a jeżeli zapadło inne rozstrzygnięcie, to przyczyną tego są istotne powody. W konsekwencji możliwość dokonania oceny legalności postępowania organu powinna znaleźć odzwierciedlenie w decyzji, której wymogi formalne określa art. 107 § 1 i 3 (ten ostatni określa warunki uzasadnienia decyzji). Uzasadnienie decyzji ma, bowiem na celu wykazanie procesu myślowego, który doprowadził do ustalenia treści rozstrzygnięcia. Pamiętać należy, że uzasadnienie (faktyczne i prawne) stanowi integralną część decyzji.
Zdaniem NSA został oceniony przez UP wszechstronnie przedstawiony przez strony postępowania sporny materiał dowodowy, co prawidłowo skontrolował Sąd I instancji. Nie doszło do naruszenia art. 133 § 1 p.p.s.a., co miałoby miejsce, gdyby sąd wydał rozstrzygnięcie w oparciu o materiał inny niż ten, który jest zawarty w aktach sprawy (por. wyrok NSA z 22 marca 2022 r., sygn. akt II GSK 211/22). Sąd ten również nie naruszył przepisów art. 1 oraz art. 3 § 1 p.p.s.a., które definiują pojęcie sprawy sądowoadministracyjnej i stanowią, że sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji publicznej i stosują środki określone w ustawie. Sąd administracyjny może naruszyć ww. przepisy wyłącznie wówczas, gdy rozpozna sprawę inną niż sądowoadministracyjna, oceni działalność podmiotu spoza administracji publicznej lub zastosuje środki prawne nieznane przepisom p.p.s.a., co w niniejszej sprawie nie wystąpiło (por. wyrok NSA z 20 lipca 2021 r., sygn. akt I OSK 398/21, Lex nr 3243951). Nie doszło do naruszenia art. 141 § 4 p.p.s.a., co już wyjaśniono. W konsekwencji został wydany prawidłowy wyrok na podstawie art. 151 p.p.s.a., bo nie było podstaw do uchylenia zaskarżonej decyzji na postawie ar. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a.
Z tych wszystkich względów Naczelny Sąd Administracyjny, nie znajdując usprawiedliwionych podstaw kasacyjnych, orzekł na podstawie art. 184 p.p.s.a.