Artykuł 628 Kodeksu postępowania karnego reguluje zasady rozliczania kosztów procesu w sprawach wszczynanych z oskarżenia prywatnego, a więc takich, w których to pokrzywdzony, a nie prokurator, wnosi i popiera oskarżenie przed sądem. Przepis nakłada na sąd obowiązek zasądzenia od skazanego dwóch odrębnych kategorii należności. Po pierwsze, na rzecz oskarżyciela prywatnego sąd zasądza koszty procesu, które ten rzeczywiście poniósł w toku postępowania, na przykład opłaty sądowe, wydatki na pełnomocnika czy koszty związane z dochodzeniem swoich praw. Po drugie, na rzecz Skarbu Państwa sąd zasądza wydatki ustalone na podstawie art. 618 kodeksu, a więc te wydatki postępowania, od których uiszczenia oskarżyciel został wcześniej zwolniony albo których w ogóle nie musiał uiszczać, ponieważ sprawa toczyła się bez ich pobierania z góry. Przepis ma charakter obligatoryjny - użycie słowa "zasądza" oznacza, że sąd nie ma w tym zakresie swobody decyzyjnej, lecz musi orzec zwrot kosztów w razie skazania oskarżonego.
Norma znajduje zastosowanie wyłącznie w sprawach karnych ściganych z oskarżenia prywatnego, a więc dotyczących czynów takich jak zniesławienie, znieważenie czy naruszenie nietykalności cielesnej, w których ustawa pozostawia inicjatywę ścigania samemu pokrzywdzonemu. Przesłanką zastosowania art. 628 jest wydanie wyroku skazującego wobec oskarżonego - jeżeli sąd uniewinni oskarżonego lub postępowanie zakończy się w inny sposób, przepis ten nie znajdzie zastosowania i obowiązywać będą inne reguły rozliczenia kosztów. Przepis aktualizuje się także wtedy, gdy oskarżyciel prywatny został wcześniej zwolniony od ponoszenia wydatków lub gdy sprawę rozpoznano bez ich uprzedniego uiszczenia, na przykład w postępowaniu, w którym oskarżyciel korzystał ze zwolnienia z opłat sądowych. W praktyce oznacza to, że zarówno interes prywatny pokrzywdzonego, jak i interes fiskalny Skarbu Państwa są chronione poprzez przeniesienie ciężaru finansowego postępowania na osobę skazaną.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której pan Kowalski wnosi prywatny akt oskarżenia przeciwko sąsiadowi o znieważenie go podczas kłótni sąsiedzkiej. W toku postępowania pan Kowalski ponosi koszty związane z opłatą od aktu oskarżenia oraz wynagrodzeniem pełnomocnika, który reprezentuje go przed sądem. Sąd, po przeprowadzeniu rozprawy, uznaje sąsiada za winnego i wydaje wyrok skazujący. Na podstawie art. 628 pkt 1 sąd zasądza od skazanego sąsiada na rzecz pana Kowalskiego zwrot poniesionych przez niego kosztów procesu, a jeżeli w toku sprawy powstały dodatkowe wydatki Skarbu Państwa, od których uiszczenia pan Kowalski był zwolniony, sąd zasądzi je na podstawie punktu 2 na rzecz Skarbu Państwa.
Wielu uczestników postępowania błędnie sądzi, że przepis ten działa automatycznie niezależnie od wyniku sprawy - tymczasem art. 628 dotyczy wyłącznie sytuacji skazania, a nie uniewinnienia czy umorzenia postępowania. Innym częstym błędem jest mylenie kosztów procesu należnych oskarżycielowi prywatnemu z wydatkami Skarbu Państwa - są to dwie odrębne kategorie, rozliczane na różnych podstawach i na rzecz różnych podmiotów. Niekiedy pojawia się też nieporozumienie co do tego, kto ponosi koszty w razie częściowego uniewinnienia lub gdy sprawa dotyczy kilku czynów - w takich przypadkach konieczna jest analiza szczegółowych przepisów dotyczących rozliczenia kosztów w częściach. Warto również pamiętać, że wysokość zasądzanych kosztów musi wynikać z faktycznie poniesionych wydatków, udokumentowanych w toku postępowania, a nie z dowolnego oszacowania. W indywidualnych sprawach, zwłaszcza przy ustalaniu wysokości i zakresu zasądzanych kosztów, warto skonsultować się z prawnikiem.
To wyjaśnienie ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. W sprawach indywidualnych skonsultuj się z profesjonalnym prawnikiem.