Art. 256 Kodeksu karnego definiuje czyny zabronione związane z publicznym propagowaniem i rozpowszechnianiem ustrojów totalitarnych oraz treści nawołujących do nienawiści z powodów narodowościowych, rasowych, etnicznych, wyznaniowych i bezwyznaniowości. Przepis wskazuje na różne formy zakazu, włączając propagowanie nazizmu, komunizmu, faszyzmu oraz innych ustrój totalitarnych. Dodatkowo zabroniona jest publiczna propagacja ideologii tych ustrojów lub nawoływanie do przemocy w celach politycznych i społecznych. W § 2 określone są sankcje za rozpowszechnianie materiałów i symboliki tych ustrojów w różnej formie, a w § 3 wskazano wyjątki, m.in. działalność artystyczną, naukową czy kolekcjonerską. Przepis § 4 przewiduje orzeczenie przepadku przedmiotów związanych z przestępstwem, także jeśli nie należą do sprawcy.
Przepis znajduje zastosowanie w sytuacjach, gdy ktoś publicznie promuje totalitarne idee lub nawołuje do nienawiści wobec grup społecznych z powodu ich cech. Obejmuje to nie tylko słowa wypowiedziane publicznie, ale także rozpowszechnianie nośników informacji, symboli i materiałów. Ważne jest, że przepisy odnoszą się do propagowania treści i symboliki bez względu na formę działania, czy to w internecie, mediach, czy miejscach publicznych. Ustawodawca przewidział również ochronę wolności wypowiedzi przy działalności edukacyjnej czy naukowej, by nie penalizować np. analiz historycznych czy artystycznych przedstawień.
Przykładem zastosowania art. 256 KK może być sytuacja, gdy osoba organizuje publiczne spotkanie, na którym promuje ideologię nazistowską lub komunizmu, nawołując przy tym do nienawiści na tle rasowym. Może to też obejmować sprzedaż lub rozpowszechnianie materiałów zawierających treści lub symbole totalitarne na portalach internetowych, co w myśl przepisu podlega karze do trzech lat pozbawienia wolności. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy materiał jest prezentowany w ramach wykładu naukowego lub wystawy historycznej, co wyłącza odpowiedzialność karną. Takie sytuacje pokazują, że nawet działania w sieci mają znaczenie, a granica między edukacją a propagowaniem jest tu istotna.
Jednym z częstych błędów przy stosowaniu art. 256 KK jest niejednoznaczne rozróżnianie pomiędzy działalnością propagandową a artystyczną lub naukową. Czasami formy prezentacji symboli totalitarnych bywają mylnie oceniane jako dopuszczalne, ignorując ich służebny charakter propagandowy. Inni z kolei nie są świadomi, że samo rozpowszechnianie materiałów zawierających totalitarne symbole, nawet bez słów nawołujących, może być karalne. Nierzadko pojawiają się też pytania dotyczące granic wolności słowa i kiedy publiczne wypowiedzi o treści kontrowersyjnej kwalifikują się jako propagowanie ustrój totalitarnych. W każdej takiej sytuacji przydatna jest konsultacja z prawnikiem, aby ocenić specyfikę indywidualnej sprawy i uniknąć niezamierzonych skutków prawnych.
To wyjaśnienie ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. W sprawach indywidualnych skonsultuj się z profesjonalnym prawnikiem.